Jump to content
Dogomania

fusse

Members
  • Posts

    147
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by fusse

  1. a czy przy przerzutach do płuc - to się szybko rozwija ( jak z waszego doświadczenia?), lekarz mi powiedział, że kilka miesięcy... a to znaczy, że kilka miesięcy ona będzie cierpiała? to ją boli teraz?
  2. jak o tym myślę, to wydaje mi się niemożliwe, żeby coś takiego zadecydować... to potwornie trudne... taka odpowiedzialność! mam nadzieję to się samo okaże, kiedy...
  3. wiem, nie chcę jej pozwolić się męczyć... na samą myśl, że będę miała podjąć taką decyzję... to strasznie trudne...
  4. a jak to długo trwało od diagnozy i czy bardzo cierpiała?
  5. ag - niestety prześwietlenie wykazało przerzuty do płuc i nie możliwe będą operacje - oczywiście jeżeli chcesz coś wpłacić dla Tuni, na jedzenie, czy zastrzyki, czy wizyty lekarskie - to na pewno się przyda, w tym momencie, nie wiem jak to będzie dalej wyglądało...
  6. dzisiaj prześwietlenie płuc pokazało liczne przerzuty do płuc -.... jestem strasznie tym smutna... i zła, że już nic nie można zrobić, nie można tych guzów operować, taka bezsilność, jak wróciłam z Tunią do domu, to rożne rzeczy robiłam, dopiero teraz wieczorem usiadłam i się po prostu rozpłakałam... przez te kilka tygodni się z nią tak zżyłam i też jak się pojawiło tyle osób chcących pomóc i Fundacja Serca Serc, to się wydawało, że wszystko się uda, Tunia przejdzie te operacje, a później znajdzie jej dobry domek i tak się to wydawało możliwe, ale jest po prostu za późno, za późno żeby Tuni pomóc... też boję się jak ona zacznie cierpieć, jeszcze w sobotę mamy wizytę lekarską i oczywiście jak się tylko coś będzie działo to dostanie zastrzyk znieczulający, ale nie można jej już leczyć... tylko żeby nie cierpiała, tak bardzo bym chciała, żeby nie cierpiała... czy ktoś z was przechodził z psinką coś takiego? jak pomóc dalej???
  7. tak... mam nadzieję jutro się okaże, że nie ma przerzutów... jesteśmy dzisiaj po wizycie lekarskiej - Tunia dostała dalej antybiotyk (w zastrzykach, które przez najbliższe trzy dni będę robiła sama), nie ma temperatury i jest poprawa - paskudztwo zaczęło się powoli goić, w sobotę kolejna wizyta...
  8. dziękuję Wam za wsparcie - to bardzo pomaga, no i oczywiście finansowo bym sama wymiękła... a tak naprawdę leczenie dopiero przed nami... w piątek się okaże, czy możliwe będą operacje...
  9. a zastrzyki sama jej robię (się nauczyłam), żeby jej nie targać po mieście...
  10. dziękujemy ja i Tunia! - no tak ostatnio dwa dni średni chce jeść, więc jej mięsko daję - to chętnie. Nie wiem, czy cierpi - jest taka osowiała, może to łażenie w kołnierzu też jest dla niej nieprzyjemne, jak przemywam jej guzy bardzo grzecznie leży i podnosi nogę, i tak śmiesznie pojękuje, więc chyba jej to daje ulgę - wczoraj robiłam jej kompresy z riwanolu - bardzo rozgrzana jest ta rana i to chyba też dawało jej ulgę, dzisiaj kupiłam poleconą maść szostakowskiego - podobno szybko goi takie paskudztwa - jutro rano mamy wizytę lekarza, więc zobaczymy co powie, no i codziennie zastrzyki z antybiotyku...
  11. piękne Banerki - cudeńka!
  12. też boję się myśleć, co by ona sama bez opieki z tymi guzami, brrr - już mam deklaracje zrobienia takiego allegro cegiełkowego przez Fundację - po poznaniu wyników prześwietlenia (mam nadzieję Tunia nie ma przerzutów... i będzie można ją dalej ratować!
  13. najdrobniejsza się liczy:)
  14. W Warszawie - trzeba Tuni zrobić trzy zdjęcia, różne rzuty + opis dlatego tyle kosztuje - dziękuję /my ja i Tunia:) już przesyłam nr konta
  15. dziękuję oczka - miejmy nadzieję ktoś się zgłosi - kto zna się dobrze na bazarkach:)
  16. kurcze, a znasz takie przypadki rozbabranych guzów, to się w ogóle goi? nawet jeżeli okaże się złośliwe
  17. oby się bazarek udał:)
  18. dziękujemy, jesteś kochana! będzie na pokrycie prześwietlenia (piątek) i środowej wizyty domowej weterynarza - bo nie chcę Tuni ciągać po mieście - niepotrzebnie...
  19. malibo dziękujemy Ci bardzo serdecznie! bardzo!!!
  20. znajdź domek Sarunia, należy Ci się i Czarnuszkowi też...
  21. [quote name='Selenga']fusse, jest taki środek AVILIN lub inaczej VINILINUM czyli balsam Szostakowskiego, używany przy niegojących się wrzodach, zropiałych ranach i wogóle trudnogojacych się ranach, nawet przy zaawansowanych wrzodach żołądka u ludzi kilkakrotnie już go używałam na na prawdę bardzo paskudne rany... dziękuję - postaram się jutro znaleźć i kupić... bo zaczęło się to brzydko babrać...
  22. aż strach mi pomyśleć, co by się z nią działo dalej bez opieki... z taką raną - pewnie by wylizywała i zrobiłoby się stan zapalny całego organizmu i już nic by nie pomogło... brrr, też jestem tym przerażona... teraz sprawa szukania domu jest na drugim miejscu - na pierwszym jej zdrowie...
  23. Tunia ma dwa guzy - jeden wielkości piłki tenisowej, miękki i bez zniekształceń, czy deformacji i z drugiej strony takie twarde, nabrzmiałe skupisko, które się otworzyło i w przeciągu trzech dni zrobiła się masakra... wygląda to jak ciało z trądem, rozszarpana rana z ropą... okropieństwo - myślę, że musi to bardzo boleć... ale Tuńka jest dzielna... oby można było jej to jak najszybciej wyciąć...
  24. Tunia - jest tak grzeczna, od wczoraj w kołnierzu, żeby nie lizała tej okropnej rany, którą ma pod brzuchem - Na początku jak jej założyłam ten kołnierz, zrobiła takie smutne oczy... ale się już chyba przyzwyczaiła - jest kochana w tym jak współpracuje, dwa razy dziennie muszę jej tą ranę (czerwono - ropno - mięsną) przemywać Manusanem - kładzie się na plecy, podnosi nogę i tak trochę pojękuje, ale wszystko w pełnej zgodzie - może też trochę jej to przynosi ulgę... niepokojący jest ten nieprzyjemny zapach - jak z "gnijącego bagienka", ale weterynakra powiedziała, że to normalne - szalejące bakterie i ropa daje ten efekt... mam nadzieję, że codzienne zatrzyki z antybiotykiem pomogą
  25. tak dziękujemy (ja i Tunia)...
×
×
  • Create New...