Jump to content
Dogomania

Tattoi

Members
  • Posts

    974
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Tattoi

  1. Ja kompletnie nie wiem i nie kumam, co się stało na tym SGGW. Może faktycznie za dużo na jeden raz i ludzi i przestrzenie i dotykania? Nie mam pojęcia. W każdym razie Nina jest mega łagodna, klejąca się do ludzi, i zdecydowanie odpychająca inne psy od owych ludzi. Jej zależy na kontakcie z człowiekiem. Jedynym problemem związanym z Ninką jest na dziś przychodzenie do nogi bez smyczy. Tz. ona przychodzi, ale cuda takie wyczynia, że głowa mała. Kładzie się na brzuchu, na boku, na grzbiecie, na rzęsach- błazna z siebie robi. Tylko ona nie wie, że ja shiby 15 lat hoduję, a one robią dokładnie to samo. Więc spokojnie czekam, aż repertuar się zakończy i pytam: "to jak, idziesz, czy masz cos nowego w zanadrzu?" I ona strasznie zdziwiona wstaje i lezie. Nie, żeby była zachwycona, raczej zdziwiona, bo w końcu tyle sie napracowała, a tu kicha- żadnych efektów. W sumie można się sfrustrować, nie?
  2. Wszystko się zgadza. Azor nie jest narazie kastrowany, bo musimy mu wyleczyć dużą ranę na dupsku, która niestety ropieje- rana, nie dupsko. Jak skońvczymy z raną to się zabierzemy za jajka i przy okazji jednej narkozy chcemy usunąć tego paskudnego zęba. Więc nie bardzo wiem, o czym miałabym tu pisać. Pies ma się świetnie, bawi się z sukami i jednym wykastrowanym samcem. Bardzo ładnie utrzymuje czystość, je wszystko, nie wybrzydza, a za smakołyki można by go chyba jakiejś solówki z Jeziora Łabędziego nauczyć.
  3. [quote name='tripti']Tattoi - nie mam nic :((([/QUOTE] Masz, masz:-)
  4. Chirurga miękkiego czy twardego? Z czym jest problem konkretnie? Może byc na pw.
  5. [quote name='zuzlikowa']Pytałam o wiele rzeczy, ale to zupełnie wczoraj mi umknęło:oops:... czy mogę prosić o konkrety- jakim środkiem mały został odrobaczony, odpchlony i odkleszczony? Jaki przyjmował antybiotyk? [/QUOTE] stronghold- robaki, pchły, świerzb i wszystko, co jest w ulotce- a jest długa; exspot- kleszcze; enroxil- antybiotyk (jest w wypisie); [quote name='zuzlikowa'] Mam nadzieję,że szafranekm uszanuje Twoją decyzję i środki te przeznaczy choćby na transport do nowego hotelu.[/QUOTE] Proszę Cię, nie prowokuj mnie do napisania gdzie mam to, co szafranekm zrobi z moją decyzją i podarowanymi środkami.
  6. Już po szeleczkach :-) Ktoś mu je w nocy pomógł zdjąć, bardzo skutecznie:-))) Tripti- masz pw.
  7. Ja chyba nie dostałam takiego pw od Ciebie... Sterylki kosztują zawsze tak samo- do 10 kilo- 250 złotych, do 35 kilo- 300 złotych, powyżej 35 kilo- 400 złotych. Wszystko z przetrzymaniem do zdjęcia szwów. Do tego trzeba doliczyć ewentualne badanie krwi przed zabiegiem, jedzenie dla suki i ubranko pooperacyjne, chyba, że suka zmieści się w jakieś stare, bo ja takie używane piorę i trzymam na "zaś". A z płatnościami ze Skarpety jest tak, że jak mi sie mówi, że załatwione, to robimy operację, ja wysyłam im fakturę i dostaję pieniądze. Koniec. To, czego Skarpeta nie refunduje trzeba dopłacić z własnej kieszeni. Coś jeszcze chcecie wiedzieć?
  8. [INDENT]Wklejam, bo znowu pisałam do fibi w nocy: witaj- przepraszam, że tak późno. Sterylizacja kosztuje 300 złotych, chyba, że szczeniaki będą tak duże, że trzeba je będzie "dośpić" morbitalem- wtedy musimy doliczyć, ale juz tylko za morbital. Sunia może zostać do zdjęcia szwów, nawet, jak się będą paprały. Co z badaniem krwi przed zabiegiem? Do tego dochodzi ubranko pooperacyjne- około 25 złotych, chyba, że zmieści się w jakieś używane, bo mam takie po poprzednich sukach, i Wasze jedzenie- możecie je dostarczyć, albo dać na to kasę- mnie wszystko jedno. Co z sunią po zdjęciu szwów? Wraca na miejsce? Hotel u mnie kosztuje 350 złotych miesięcznie plus karma. Hotel jest domowy. To chyba wszystkie info, jakie były Ci potrzebne. Pozdrawiam- Małgosia [/INDENT]
  9. [quote name='szafranekm'][B] Pozostaje jeszcze tydzień pobytu szafranka u Tattoi, ale kosztu nie znam????? [/QUOTE] Umowa dotyczyła 300 złotych za miesiąc pobytu (300 :30= 10 złotych). Do tego dochodziła Wasza karma. Nie została ustalona, bo stało sie to, co sie stało. Szafran został odrobaczony, odpchlony i odkleszczony. Przez 7 dni dostawał antybiotyk. Razem wyniosło to wszystko około 130 złotych. Nie chcę tych pieniędzy i proszę ich nie wpłacać na konto Zemsty Nietoperza.
  10. [quote name='zuzlikowa'] I ostatnia uwaga: "bardzo bezwzględny i nieprzewidywalny atak Szafrana na mnie i lekarza... dziwność ataku psa"- wczytałm się ponownie w teksty postów i zupelnie nie jestem w stanie uzmysłowić sobie [B]na czym polegała dziwność ataku [/B]tego psa... Bo, że[B] bezwzględny i nagły, nie przewidywalny, w amoku nawet, [/B]to jestem sobie w stanie wyobrazić, znając historię tego psa i jego zachowania w trakcie prób złapania, znając warunki w jakich został umieszczony(klatka). Innego zachowania- dzisiaj!, po nim własciwie nie spodziewałabym się, a wręcz byłabym nim zdumiona.[/QUOTE] Wyobrażasz sobie, że pies został wywleczony siłą z klatki, a my spadłyśmy na niego jak jastrzębie? Otóż nie. Pies był na spacerze w lesie, chodził po ogrodzie, obserwowałam go sobie. Machał ogonem, pozwolił sie głaskać, pozwolił obejrzeć dredy, wszedł do gabinetu i stał sobie na środku machając ogonem. Kucnęłam przy nim, polizał mnie po twarzy. Miałyśmy zamiar go zbadać. Wtedy założyłam rękawice. (pewnie zaraz napiszecie, że mu sie kolor nie podobał). Marta wzięła słuchawki i wtedy pies rzucił mi się na twarz. Zasłoniłam twarz łokciem, potem chwycił mnie za rękę, potem za noge, potem znowu za rękę, to trwało. Udało mi się przerwać to dopiero wtedy, kiedy złapałam go za kudły przy obroży i jak wpił mi się w rękę po raz kolejny to wrzuciłam go do szpitala, nie do klatki. Tam został luzem, żeby sie uspokoił. Po godzinie nie uspokoił sie, było gorzej, zaczął rzucać sie na drzwi. Tak więc pies stał wyluzowany, obserwował nas, widział wszystko, co robimy, nie protestował, nikt go niczym nie zaskoczył, smycz nie była naprężona, nie był przytrzymywany, duszony, czy nawet dotykany. Smycz leżała luzem na podłodze. Dlatego chciałam konsultacji specjalisty, bo pomyślałam, że byc może pies słabo widzi, albo ma jakieś inne problemy neurologiczne, których gołym okiem nie widać. A przecież miał być zdiagnozowany i leczony ze względu na infekcję dróg oddechowych. Jak leczyć psa, do którego nie można podejść? Z mojej strony sprawa zakończona. Szafran dziś wyjeżdża. Ja za 15 dni mam dostać dokumenty od lekarza weterynarii, że pies po obserwacji pod kątem wscieklizny nie wykazuje jej objawów.
  11. [quote name='szafranekm'] pisałam wcześniej, wczoraj zgłosiłam zabranie psa, w związku z tym od dziś kosztów nie będę ponosić.Nowa lecznica nie jest potrzebna( może jeszcze trzeba będzie za nią zapłacić).Wykluczone, jest nowy dt. [/B][/QUOTE] Rozumiem, że dzisiaj pies zostanie zabrany? O której godzinie?
  12. [quote name='zuzlikowa']Nie ma potrzeby szukać... hotel czeka na Szafranka. I bez najmniejszych problemów może kwarantannę przechodzić w nim, by nie generować następnego stresu dla psa.[/QUOTE] Chodzi o to, że mam Szafranka oddać do tego domu bez jakiejkolwiek opinii lekarza wterynarii, czy tak? Czy weźmiesz odpowiedzialność za jakiekolwiek działania Szafranka w nowym domu? Czy jakiekolwiek działania Szafranka z uzyciem zębów bierzesz na siebie ? Interesuje mnie jedno- czy nowy dom wie, z kim i czym ma do czynienia i czy jest na to gotowy?
  13. Fela- wiem, że jesteś na mnie zła, ale Nina to skarbik. Napiszę o niej rno :-)))
  14. Jutro. Ten temat kosztował mnie tyle, że ide wyć, Kamila miała rację. A jeszcze cały dzień bawiałam sie z psami i nie mając internetu nie mogłam na nic rzucić okiem. A jak wróciłam, to było tego troche za dużo. A Ty Szafranekm przypnij sobie medal. Należy Ci się . Najlepiej z napisem : "Jam ci to, nie chwaląc się, uczynił".
  15. A mnie dziwi, że taki jeden hotelik to nie dramat- 1o złotych za dobe plus weterynarz na miejscu przy okazji przyjmujący wszystko- chore, zdrowe, suki w ciąży, sterylki aborcyjne, nie doliczający sobie kasy za dobę pobytu. Po co mam sie odzywać, skoro wszyscy biorący udział w tej dyskusji wiedzą lepiej, co sie działo, co się stało , jak sie zachował pies, ja i weterynarze? A najbardziej w tym wszystkim dziękuję Pani Szafranekm- bo to dzięki niej cala ta aferka. Tak właśnie rodzą sie plotki. I przed tym ostrzegała mnie mała czarna. Mam nauczkę. W którym momencie powiedziałam Ci Małgosiu, że nie wydam Ci psa? Mówiłam tylko, że ze względu na pogryzienie Szafranek MUSI zostać na obserwacji. Mówiłam też o tym, że ze względu na bardzo bezwzględny i nieprzewidywalny atak Szafrana na mnie i lekarza- będziemy chciały opinii behawiorysty. Właśnie ze względu na dziwność ataku psa NIE ZOSTAŁY URUCHOMIONE PROZEDURY POWIATOWE, bo wiedziałyśmy, że juz nikt z nas psa nigdy nie zobaczy. W międzyczasie dowiedziałam się, że (od wczoraj) - że: i teraz po kolei, żeby sie nikt nie obraził: jakie psychotropy i po co? niedobrze, że nie mam kojców, bo pies miałby więcej swobody; pies zachował się agresywnie u Tattoi, bo zabrano mu wolność (dziękuję YV); nie wykonano żadnych badań ale juz drugiego dnia postanowiono o potrzebie konsultacji z behawiorystą; miejsce obserwacji psa jest do kitu, bo nie można wykazać jednoznacznie, jak pies się zachowuje z natury, w związku z tym miejsce obserwacji psa trzeba zmienić tak, by obserwacja była miarodajna; zostałam "źle" pogryziona, bo psina nikogo nie zaatakowała, tylko "uderzył zębami w ogromnym stresie"- (dla Włodzimierza- ma 18 dziur w prawej dłoni- i 8 w lewej - nie zadrapań durniu, nie śladów po zębach- mam 18 sączących się ropą dziur, a 20 lat hodowałam rottweilery i uwierz, że wiem, czym się różni dziura od zadrapania); do tego teraz pies jest bardziej zagrożony, niż wtedy, kiedy koczował na cmentarzu; i wreszcie dzisiejsza aspara- czy mocno ugryzł, czy są szwy z chirurgii no i że trzeba było uważać. No to Ci napiszę, że był to pierwszy raz w moim życiu, kiedy użyłam rękawic (do ramienia, półtora centymetra grubości, jak ktoś używa to wie, o co chodzi). Mój mąż pytał, co sie stało, że to zakładam. Ja lubię psy i nie wierzę, że walą zębami bez powodu. Tu mnie coś... Zasadniczo koniec tematu. Od rana szukam lecznicy, która przechowa Szafrana do końca kwarantanny.
  16. Ale co "cisza"? Chodzi o to, ze nie napisałam Ci adresu hotelu na pw? Wyleciało mi to z głowy, przyznaję, ale Paczek ma, i wiele innych osób z dogo. Bardzo Cię za to zapomnienie przepraszam. Ciągle czekamy na Polę. Dzisiaj będę w hotelu między 15 a 18:00, zapraszam.
  17. przeczytaj wątek od początku, to będziesz wiedziała.
  18. Narazie nic sie nie zmieniło oprócz tego, że dostaje antybiotyki przemycane w jedzeniu i wodzie. Każde podejście do klatki to albo ryk, albo syk (na mnie syczy- nie wiem, czemu sobie tak wymyślił). Ma zapiasany bardzo silny lek antydepresyjny, dostanie od jutra i zobaczymy, czy to pomoże. Tak, czy siak- jeśli nawet pomoże- będzie musiał przyjmować ten lek do końca życia. Behawiorysta zobaczy go w poniedziałek.
  19. Jezu- jaka ona jest fajna. Jaki przygłup, jaki osioł, jaki baran, jaka sierota, ale jaka fajna. A poza tym jest śliczna.
  20. I tak musi swoje odsiedzieć, bo pogryzł mnie i lekarza, a szczepiony nie był, więc 15 dni obserwacji ma zapewnione i módlmy się, żeby nie był chory, bo jak ja sie wścieknę, to parę rzeczy "po drodze" pozałatwiam :-=)))
  21. Azor jest super pies. Teraz dostaje synergal i tolfedyne na te zadawnione sąsącze rany, jak się to wygoi to wtedy krew i do jajek. Apetyty ma, na spacery chodzi, załatwia sie elegancko w ogrodzie, więc w klatce ma czysto. Naprawdę kawał fajnego przyjemnego psiura:-)
  22. Problem w tym, że nie ma mu jak sprzątnąć, bo każde sięgnięcie po smycz, żeby go wyprowadzić to wściekły atak. Ma pełno dredów, pasowałoby go wygolić.
  23. Dzięki Murka. W tym kłopot- ja mam łapę nieczynną jakoś do końca tygodnia, lekarzy nie narażę- sa mi potrzebni, zstaje morbital...:-) A jak go wyleczymy, to jakie ogłoszonka mu zapodamy? Witamy "Od Zmierzchu do świtu" hiehie. Buziaki. Lokatorów nie widać.
  24. Tak- otwierają. :angryy: Zostałam wczoraj tak pogryziona, że mam nieczynne trzy palce w prawej ręce. Mała czarna świadkiem. :mad: Aż Jarek się rzucił w mojej obronie.
×
×
  • Create New...