Jump to content
Dogomania

laikinia

Members
  • Posts

    870
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by laikinia

  1. Sluchajcie, to moze zapytac kikou, czy mialaby miejsce dla niego... ona ma duzo doswiadczenia ze staruszkami i slepaczkami- ma chyba 4 niewidome na dzien dzisiejszy (choc w sumie 12-13 psiuchow) - czyli specjalistka na geriatrii ;-) Lepiej miec zaklepane miejsce w hoteliku, a jak sie znajdzie bezplatny, to jeszcze lepiej :)
  2. no nieeeee... "jak nie kijem, to palka"... wykonczyc sie mozna... kikou, juz masz tak duzo pracy przy tylu bidulkach i teraz jeszcze to... mam nadzieje, ze jak tak wszystko idzie "pod gorke" to na koncu bedzie wszystko dobrze... trzymamy kciuki :calus::calus:
  3. Zakupilam tekst i ogloszenia dla 5 psow- na bazarkach dla bernardynow i u ladySwallow. Pierwszy piesek, to Bettinka :) 4 jeszcze trzeba wybrac ;-)
  4. dzisiaj moje dziewczyny ogladaly zdjecia i Livia zadala mi pytanie dnia " czy Betti ma ogon, a moze ma taki, jak Bambi ?" Dzieki Kikou, teraz wszystko sie wyjasnilo- Betti ma ogon, ze ho ho... ;-) :D
  5. a moze kikou by mogla pomoc... ona ma juz kilka slepaczkow... ale trzeba by oplacic- ona jest juz zawalona staruszkami.
  6. Hej Joyek, jak tam brzusio?! Mam nadzieje, ze juz wszystko dobrze. I pozdrow Bettinke. :)
  7. Czy Zeniu nadawalby sie do ukladu: duzy pies (bernardyn) + 2koty? :)
  8. Zapisuje sliczniucha :)
  9. Wczoraj myslalam, ze sie wsciekne- bylismy na spacerze z naszym benkiem, a pewna starsza, ale rzeska babeczka opowiada nam, ze kupila sobie onka z hodowli, bo w schronisku jej nie dali mowiac, ze jest za stara... Jej zdaniem w berlinskim schronisku dbaja o to , aby nie miec pustostanu, bo obetna im dotacje panstwowe... nie wiem, na ile to prawda, ale cale nasze zycie, to jedna wielka polityka, wiec pewnie tam tez... co za chory swiat... ten nasz slicznus tutaj bylby dla niej perfekcyjny... :(
  10. go-ja cudownie, ze pomagacie Joykowi- dziekujemy :loveu: jak sie posty dubluja, to najlepiej edytowac, wykropkowac i zmiany zapisac (potrzeba min. 10 znakow, aby zmiany sie zapisaly)- ja to niedawno sama przerabialam ;)
  11. Kikou super, ze Joyek to grzeczny chlopak i ci jeszcze maluszkow nie zjadl. :multi: Miejmy nadzieje, ze to nie ze wzgledu na jego biegunke. :cool3: Bo jak to machanie ogonkiem, to tylko dlatego, ze tyle mieska chodzacego widzi, to powiedz mu prosze, ze ciocia z berlina mu pupola przetrzepie :mad::evil_lol: Trzymam kciuki, aby z brzusiem w koncu wszystko sie uspokoilo. Kikou jestes wspaniala dla tych zwierzaczkow, dziekujemy ci.:iloveyou: Dalam namiary do ciebie, moze ktos sie zamelduje ;)
  12. Kikou jak sie nasz slodki grzywacz sprawia? :)
  13. Jeszcze jedno pyt. czy Topik mial kontakt z kotami- wiadomo juz jak reaguje?
  14. czy z topikiem mozna juz teoretycznie wychodzic na spacer? tzn. zeby sie zalatwil. czy jest jeszcze obloznie chory? na czym by polegala pielegnacja pieska, oczywiscie poza daniem mu ciepla i dobroci ? czy jest juz ktos w stanie to opisac dla ewent. domku tymcz. ?
  15. Germaine- ci co moga to pomoga, ale niektorzy sa zawaleni deklaracjami- to po co wam tacy co nie dotrzymaja slowa pozniej... Ale wierze, ze sie uzbieraja...
  16. Sluchajcie, ja wlasnie pracuje ze swoim benkiem (jak zacznie szczekac na ludzi, to juz nie moze przestac i jest tez troche jak niegrzeczny szczeniak, choc ma juz prawie 5 lat) przy pomocy obrozy ze sprayem wodnym. Mam pilota, ktorego uzywam, kiedy pies nie slucha po powtorzonym poleceniu. Na psa z obrozy leci na dol pyska rozpylona woda i psiucha jest zdezorientowana i troche wystraszona... I musze powiedziec, ze sa duze postepy... Bary chwile szczeknie, a potem burczy jak by mial czkawke, bo mu sie "wymyka", ale sie dziarsko powstrzymuje :) Moze by cos takiego pomoglo?
  17. czy mozna napisac, jak wygladalaby opieka nad psem na dzien dzisiejszy? Czy pies zalatwia sie pod siebie, czy daje znac, ze musi, podawanie lekarstw itd. Chodzi mi o to, zeby osoba go bioraca wiedziala, jaki przebieg opieki w ciagu dnia by byl. Nie kazdy umie sobie wszystko wyobrazic, a moze chcialby pomoc, tylko nie maja (z niewiedzy) odwagi...
  18. zapisuje te biedaczki... :(
  19. Ach observer- dziewczyny juz sie najezdzily przy Szafirku setki km- nie na pogaduszki, ale aby psu zagwarantowac bezpieczenstwo... Gdyby ktos chcial Marcie cos uczciwego i przede wszystkim "cos, co by wypadalo w tej sytuacji" powiedziec, to mogl to kazdego dnia telefonicznie uczynic- nr tel. jest znany. Oczekiwanie, ze zawiedziona kobieta tuz przed porodem wybierze sie w podroz naukowa "w poszukiwaniu przyczyn blednych decyzji p.Wandy i jej wetek" jest co najmniej niesmaczne. Moze te zaangazowane wolontariuszki przejma obowiazki p. Wandy i zafunduja jej 1 wolny dzien, aby mogla zobaczyc swiat poza schroniskiem, przy okazji odwiedzila Marte i przy kawie jej sie z zalu wyplakala i przeprosila? Nikt na forum nie umniejsza zaslug p. Wandy i calego schroniska, takze wolontariuszek. Ale widac wyraznie, ze nieludzka praca prowadzi predzej czy pozniej do oziemblosci, rezygnacji, depresji czy automatyzmu. Moze warto by sie zastanowic na reorganizacji dyzurow, podziale obowiazkow, jak rowniez i praw... To nie jest prawda, ze p.Wanda jest jedyna osoba w Poznaniu, ktora kocha zwierzeta. Trzeba poinformowac spoleczenstwo, albo poszukac wsrod osob udzielajacych sie w schronisku. Przypuszczam, ze znajda sie osoby, ktore bylyby gotowe powoli przejmowac przynajmniej czesc obowiazkow p.Wandy. Rozdzielenie odpowiedzialnosci umozliwiloby 1-2 dni odpoczynku w tygodniu dla kazdej osoby, jak rowniez bezproblemowe dzialanie schroniska w przypadku np. choroby ktorejs z osob prowadzacych schronisko. Druga mozliwosc, to wolontariaty odpowiedzialnych osob, ktore bylyby gotowe przez 1 dzien raz na 3-4 tygodnie przejac obowiazki p.Wandy. Jezeli znajdzie sie 8 takich osob, mozna by p.Wandzie umozliwic 2 wolne dni w tygodniu na odpoczynek, lekture, wyspanie sie albo kontrole lekarskie. I prosze nie mowic, ze nie ma takich osob- znam osoby, ktore w ten sposob prowadza "dom spokojnej starosci" dla zwierzat- czesto sa to aktywne osoby w kwiecie wieku, ktore odchowaly juz dzieci i czuja pustke, wiec chca "dzialac". Zobowiazac sie do takiej pracy codziennie jest trudno, ale raz na tydzien, czy pare tygodni juz calkiem mozliwe. Tak naprawde podejrzewam, ze nie brakowaloby pomocnikow w Przyborowku.Podejrzewam, ze problem jest inny. Co prawda nie znam p.Wandy, ale znam wiele osob, ktore cos od podstaw zbudowaly (to moze byc firma, schronisko, klub itp.) i predzej beda sie do pracy na czworakach czolgac niz pozwola komus "ich" dzielo przejac i sie na ich krwawicy rzadzic ;-) Mam nadzieje, ze sie myle i p.Wanda nie jest pod tym wzgledem zaborcza osoba... wtedy moim zdaniem nie powinno byc problemu z organizowaniem wsparcia w jej dzialaniu :)
  20. ojej... ile tych biednych onkow... :(
  21. mam nadzieje, ze joyka wezmie rodzina ... ale to moze dopiero za miesiac... zwolniloby sie miejsce u kikou... biedactwo... czy wiadomo juz cos o charakterze psiunki, choc on teraz to pewnie jest tylko strasznie przerazony... tragedia... :(
  22. Oh kikou - super, ze psiucha ma sie lepiej :) trzymam kciuki, zeby mu jakies "rogi" nie wyszly, to moze z rodzinka sie uda! Ale kolezanki to chyba traktuje wszystkie jak gentelman? :)
  23. napisala pogryziona: "zaczęło się tak, jak zwykle poszłam po psa, który miał być poddany operacji, prowadziłam go na smyczy, weszłam z nim do kojca, przez który wchodzi się do schroniskowego gabinetu wet. Jak wchodziliśmy już przez furtkę - Szafir zaczął gryźć smycz. Gdy zamknęłam kojec puściłam smycz, Szafir także puścił smycz i chwycił mnie za lewy bok na wysokości pasa, wystraszyłam się zdjęłam szybko jedną bluzę, myślałam że on zainteresuje się tą bluzą i mnie zostawi w spokoju. Zaczęłam oddalać się od niego uciekając w kierunku gabinetu lecz Szafir poszedł za mną, gryząc mnie po nogach, rozszarpał mi spodnie na strzępy. Lekarki widziały, że jest cos nie tak, ciągnęły mnie za ręce, a pies w swoją stronę za spodnie. Udało mi się dotrzeć do gabinetu, a Szafir wskoczył za mną, " Pogryziona- wspolczuje ci bolu i strachu i nocnych koszmarow... dzieki twojemu wrecz nowicjuszowemu zachowaniu Szafirek nie musi sie juz bac ani samotnosci ani weta... Przeczytaj przebieg wydarzen i zobaczysz, ze zrobilas wszystko, co tylko mozna zle. Jezeli pies zaczyna gryzc smycz, to stanowczo ukracam ta zabawe i prowadze szybkim krokiem psa dalej. Wtedy pies nie nakreca sie. U ciebie widac logike, ktora pies natychmiast przyjal : - gryze smycz- smycz puszczamy - gryze kurtke- kurtke rzucamy - spodnie uciekaja, ale ja je zlapie, to moze tez rzucimy, - spodnie otrzymuja pomoc i sa ciagniete ode mnie, to ja sprobuje jeszcze silniej ciagnac do mnie i moze wygram ta zabawe... I tak nakrecony pies traci wyczucie i chce tylko wygrac zawody... Wiadomo jak ludzi czasem w grach i zabawach np. sportowych ponosi... ktos z boku moglby sie w czolo pukac, ale my jestesmy podnieceni jak by o jakies miliony i ordery chodzilo- nawet dzieci w szkole na w-f -ie potrafia sie pobic po przegranej... Nie jest wiec jakas niespodzianka, ze mlodego psa, z ktorym trzeba jeszcze spokojnie popracowac moze tez poniesc i bedzie probowal za wszelka cene jeszcze ktoras z czesci twojej odziezy "wygrac" . Po takim wydarzeniu trzeba skontaktowac wlasciciela i zawolac behawioryste, aby przetestowal psa i powiedzial jak z nim cwiczyc. Zamiast tego 3 osoby w panice kombinuja, jak tu dobrac sie do siedzacego w klatce "zagrozenia dla zycia ludzi i zwierzat w schronisku" aby go ukatrupic natychmiast, bo pewnie za chwile przegryzie kraty... a nie... teraz doczytalam: "po dłuższej chwili hałasy ustały…" :shake: Macie w Przyborowku nowego biednego amstafka... trzymamy kciuki, aby jak sie wyleczy nie pokazal czasem zabkow...
×
×
  • Create New...