No gdzie tam. :)
Jestem zaganiana, ponieważ jeżdżę do Lary, Marii, miałam yorka. Do tego dojazdy do Pani Agnieszki, to niestety sporo czasu.
Do tego męcze się od kilku dni z pracą na zaliczenie pedagogiki ! Jakaś masakra, nie sądziłam, że to się tak ciężko będzie pisało.. :(
Jutro też będę zalatana... Rano musze jechać do warsztatu z samochodem-mam na 8, wrócę zjem, zaraz będę robiła na szybko obiad i jadła i jechała na uczelnie zawieźć prace, nad którą właśnie umiera :( A potem do Lary i znowu mam posiedzieć z Marią. ;p Niech korzystają z mojego ostatniego, tak dyspozycyjnego tygodnia. :P a
A co do relacji, gdy zostałam pierwszy raz z Marią. Hmm, to jest zdecydowanie inna opieka niż nad dzieckiem, które nie mówi. :P Dziecko w wieku 5 lat zaczyna już z Tobą negocjacje, miewa głupiutkie pomysły :P np. Maria ozdabiała jakąś kartkę dla koleżanki, używała do tego kleju i jak ozdobiła położyłyśmy na blacie kuchennym, bo Lara chciała ściągnąć ze stolika. Dosłownie odwróciłam się na chwile, by ogarnąć stolik z kleju, a ona była na blacie, bo chciała flamastrem coś domalować....:o
a tak przypadkowo mamy wspólne foto :p sytuacja dosyć zabawna, bo musiałam szybko złapać pomysł żebym to nie ja była fotomodelką. Maria pokazywała mi jakies fotki na tablecie, po czym chciała mi robić foty, a ja nie chciałam ;p wiec rzucilam haslo 'a może zrobimy sobie wspólne zdjęcie, będzie o wiele ładniejsze? ' na co Maria ' oczywiście!' :D zrobiłyśmy i maria mówi 'ojeeej, jak ślicznie' i miałam spokój huehue