Jump to content
Dogomania

wenia41

Members
  • Posts

    486
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by wenia41

  1. Dzięki już lęcę spisywać co i jak!!! Już podany? tak wcześnie??? Toć to dopiero 14:00. Ja będę przed 16:00 obiadować, gdy wszyscy się do domciu zlecą na gotowca!!! A burczy mi już we flaczkach - oj też dobre - mogłyby być- mniam, mniam. Co nie robię, co nie piszę o jedzeniu tylko myślę. Na pociechę galaretkę w czekoladzie pałaszuję. O 17:00 na bieganko i gimnastykę z piesem lecę więc ją strawię i spalę. Ja jak nie wiem na co mam ochotę to lubię zrobić specjał synusia. Kotlet schabowy nadziewany. Ubić skubańca. Zeszklić cebulę na tłuszczyku dodać do startego sera tak aby się nie rozpuścił, doprawić solą, pieprzykiem. Kotleciska oczywiście też doprawić nałożyć na nie ser z cebulką - nie żałować, rolować, obtoczyć w jajcu i bułeczce lub w panierce pikantnej, obsmażyć. Pychotka tylko bomba kaloryczna jak nie wiem co.
  2. No dzięki, dzięki za dobre słowa cioteczki ale jestem realistką i wiem, że do ideału to mu dużo oj dużo brakuje. Jakieś białe kłaczki na piersi mu nie wylazły z sierścią szczenięcą - mówię mu, że chyba go jak kurę oskubię ale on to olewa, całą mordunią i ślepiami się śmieje. Tylko figle i zabawa mu w głowie. Jeno uszy rozkłada i łeb zwiesza, gdy mu się odgrażam, że na mydło pójdzie, gdy się nie ustatkuje. :evil_lol:
  3. No i jak pisz proszę eneda co i jak? czekamy!!!!! Już doba minęła!!!!!
  4. Dobrze, że chociaż Wunia już do nas wróci !!!! To nas trochę pocieszy!!!!
  5. Ja mieszkam w mieście, mam superowe warunki na psy. Wystarczy parę kroków i mam piękne tereny na spacery, gdzie jeśli tylko się chce to można nie spotkać żywego ducha na drodze spaceru. Jeśli ktoś jest z Bydgoszczy lub ją zna to wie o czym mówię ( tereny przyległe do Doliny Śmierci w Nowym Fordonie). Uwielbiam tam chodzić na długie, parogodzinne spacery. Lubię też przebywać na działce teren ogrodzony 5 tyś. m2 własna woda czego więcej trzeba do szczęścia moim futerkom. Otóż one wszystkie się tam nudziły i obecny młodzik również na odgłos łańcuszka dostaje kociokwiku. Kilka razy dziennie i tak muszę wychodzić na spacery. Bieganie, wariowanie, pływanie i nabijanie na licznik przebiegniętych po działce kilometrów to wszystko nic i nie to. Dopiero prawdziwe ożywienie rozpoczyna się za bramą. Ale wierzcie mi dla mnie to nie jest już taka przyjemność, tylko za każdym razem wielki stres. Gdzie się człek nie ruszy tam psy, luzem biegające, znające się a moje to intruzi. Jak od jednych ledwo się człek ogoni to za rogiem następna wataha już atakuje. Przemówić ludziskom nie da rady do rozumu. Że po to mają bramy i furtki aby tam trzymać swoje pupile - za nimi zamknięte. To ja z doskoku tam mieszkająca mam się nie szwędać po okolicy, a oni maja prawo bo to ich tereny nie moje. A jak mi się coś nie podoba to mam siedzieć u siebie za bramą. No i jak mam narażać bezpieczeństwo swoje i futerek???? Co raz częściej z tego rezygnuję, żeby nie stresować siebie i moich podopiecznych. Ktoś musi mieć rozum na swoim miejscu, a nie na nim siedzieć. Najgorsze jest to, że tam niedługo zamieszkać mam na stałe. Mimo moich marzeń czarne mam wizje jak o tym myślę. Boję się że będę miała tam samych wrogów jak zacznę wojować z właścicielami wałęsających się psów.
  6. No to ja jeszcze wspomnę swoją niemiłą nockę na opisywanej wcześniej działce. Były to moje pierwsze wakacje na niej. Altana nie całkiem umeblowna oczywiście bez prądu i wody no i działka nie była jeszcze cała ogrodzona ze zrozumiałych powodów - 5 tyś m2 - było co grodzić. Syn miał rok, cóka 8 lat. Zmęczona i senna byłam jak pies, syn wymęczył mnie wyjątkowo, ok. 23 dopiero zasnął. Nocka ciemna, głucha ja jak zwykle na działce sama z dziecmi i nie przyzwyczajona jeszcze do odgłosów nocnych przyrody, odmawiałam zdrowaśki, zasnąć nie mogąc nadstawiałam ucha na wszystkie dźwięki. A tu jakby nigdy nic słyszę głośne tupoty koło okien altany. Serce w gardle, leżę cichutko jakby nikogo nie było w środku - myślałam, że może sobie pójdzie ten chyba dziad bo kopytami walił jakby sto kilo ważył. Ale nie, beszczelnie latarka w okno zaczął świecić i rozglądać się co jest w środku. Syna łóżeczko stało akurat pod samym oknem więc dostał biedak po oczętach i się obudził z takim płaczem, że mnie szlak trafił na samą myśl ponownego usypiania. Więc rozdarłam się na całe gardło do drania, że jak taki durny idiota rozumu za grosz nie ma i po oczach dziecku świeci po nocy to może wykarze się teraz ze swoich zdolności i inteligencji i sam spróbuje ululać beczącego dzieciaka. W odpowiedzi usłyszałam walenie jego kopyt jak ucieka z działki. A ja znowu usypiałam syna i do rana już nawet przy zdrowaśkach nie zasnęłam.
  7. Witam, witam. Ka(wunie) właśnie dopijam i szukam na stronach pierwszego przepisu na spagetti z oliwkami. Alem ślepa dzisiaj jakoś jestem i znaleźć nie mogę :shake:. A chodzi za mna apetyt na to właśnie danie:placz:. Wuniu wracaj, wracaj do nas bo przez te cioteczki znowu przytyję - same superowe przepisy wypisują - moje ulubione na dodatek :razz:!!!!
  8. Ci ludzie u których był egzorcysta byli z Bydgoszczy????? Nie chce mi się sprawdzać czy już o tym pisałam - najwyżej sie powtórzę. Mi się przytrafiło na działeczce też coś strasznego. Od zawału byłam o włos. Papierosa w ręku nie mogłam utrzymać, a co dopiero go zapalić. Na działce dopiero latem 2009 r. założyliśmy prąd, a przygoda przytrafiła mi się dobrych paręnaście latek wstecz. Było to z 26 na 27 lipca, wypadało z niedzieli na poniedziałek. Dzieciaczki były jeszcze małe, mąż pojechał już do domu aby na poniedziałek przygotować się do pracy. Miałam wówczas sunię spanielkę - Etę. Jak zwykle wieczorkiem dzieciaki wyekspediowałam do wyrek. Sama już oprawie, prawie zasypiałam kole północy, gdy nagle usłyszałam tupot ludzi w koło altany, krzyki, wrzaski walenie kijami w altanę. Zerwałam się na równe nogi. Złapałam za gaz w areozolu ale z nerwów nawet nie mogłam logicznie myśleć więc zakiełkowało mi w mózgu czy aby napewno trzymam skierowany w odpowiednim kierunku ( nie ma przecież innej możliwości), stanęłam między dwoma oknami, gdy nieznani jegomoście dostali się już na werandę. Moja sunia jakby nigdy nic stała z nosem w szparze drzwi i wydawała tylko dźwięki wąchania innej reakcji zero mimo, że była bardzo czujna i odważnie zawsze nas broniła. Dzieciaki spały jak zabite. A ja w głowie maiłam już różne wizje. I dopiero po kilku ciągnących się wieczność minut usłyszałam słowa " Wenia to my" .... Po paru sekundach doszło do mnie dopiero, że to moi teście zrobili mi kawał. Gdy udało mi się do nich wkońcu wyjść nogi miałam jak z waty, cała dygotałam, a jak chciałam zapalić ze zdenerwowania papierosa to nie mogłam go nawet utrzymać dwoma rękoma, a o zapaleniu nie było nawet mowy. Okazało się że dowcipnisie przyszli już o północy, gdyż nie chciało im się spać, a teść 27 miał urodziny więc urocza małżonka wymyśliła, że zaczną obchodzić je już o godz. 0.00 na działce razem ze mną. Nie przyszło jej nawet na myśl, że mogłam ze strachu wykitować po takim jej sprawdzaniu jaka to ja jestem odważna. :mad:
  9. Witam!!!! znowu po przerwie!!! Przepis przeczytałam i głodna zrobiłam się zaraz. A miałam schydnąć jeszcze trochę. :mad: Oj ciotki, ciotki chyba przestanę zaglądać jak Wy o pysznościach pisywać zaczynacie. Cały mój wysiłek i wyrzeczenia na marne mają pójść!!!!:angryy: JAK JA LUBIĘ SPAGETTI :placz:
  10. Czyściutki - no spróbowałby nie być. To ja na darmo miałabym go codziennie szczotkować!!!!! :angryy: z futerka i ze skórki obdarłabym, gdyby moja ciężka praca na daremno szła!!!! Kręgosłup mi już szwankuje po szczotkowaniu więc wymyśliłam sposób na to. Jak chodzę na Dolinę Śmierci na spacerki, tam na murek pieso wskakuje, a ja go dopiero szczotkuję (nareszcze nie na kucki)!!!
  11. Inne rasy tatuują w pachwinie, a owczarki w uchu jak świki znakują. Mój też tak latał malowany na zielono. Teraz tatuaż też widać mimo kłaczków.
  12. No dzięki, przejrzałam i nadal nie wiem jak ktoś mógł pozbyć się takiego psa. Tak sobie myślę, że może jednak pieso poszedł sobie zdziebko za daleko od domu za sunią. A gdzieś tam ktoś popłakał, popłakał sobie za jajcarzem i wziął sobie w końcu nowego przyjaciela (może nawet też takiego bidoka).
  13. Mizianki dla dzielnego Kubusia - lejka. Ciekawe czy z wytłaczankami też taki dowcipniś będzie.
  14. Witam po przerwie łapki i płomyczki! Czytalam w stecz stronki aby nadrobić zaległości ale doszłam tylko do 428 stronki. Reszta na potem, bez rozpusty. Jak Gapcio nadal bez DS-a? Dajcie namiar na stronke Jamora z Gapiem.
  15. Ciąg dalszy 16 kwietnia.:evil_lol: [IMG]http://img339.imageshack.us/img339/307/16iv2010.jpg[/IMG] [IMG]http://img156.imageshack.us/img156/745/16marzec.jpg[/IMG] [IMG]http://img405.imageshack.us/img405/4593/16marzec2010.jpg[/IMG] [IMG]http://img171.imageshack.us/img171/9326/16iv10.jpg[/IMG] Ja byłam grzeczną, biedną dziewczynką. W chłodek fotki robiłam, a pieso ładnie pozować nie chciał!!! Tylko biegać, biegać i biegać za obrzartą działkową piłeczką. A co Wy na te foteczki i futrzaczka mojego????
  16. Dzionek 16.04. zaczęł się słonecznie i cieplutko ale w mieście na działeczce potem było brrrrr... zimniutko. Dasko to wcale nie przeszkadzało ale mi za to nawet bardzo. Jednak pare zdjęć zrobiłam i grzeczniutko wklejam. [IMG]http://img13.imageshack.us/img13/1562/1603u.jpg[/IMG] [IMG]http://img28.imageshack.us/img28/3159/160410.jpg[/IMG] [IMG]http://img260.imageshack.us/img260/6518/16042010.jpg[/IMG]
  17. Dobre, podobała mi się historyjka. Lubię takie, a na działce jak jest cichutko i ciemniutko, a ja jestem samiutka np. tylko z dziećmi przypominają mi się wszystkie. Opowiadam dzieciakom, a one są wówczas grzeczniutkie i nie rozłażą mi się z altany po nocy tylko pilnuja wyra. Gorzej, gdy córa musi do WC wtedy mam za swoje - ja muszę iść z nią czy chcę czy nie. Ale inaczej jest gdy po nocy wracam na działkę (nie ma oświetlenia i domostw w okolicy) np przez lasek wówczas ja mam pietra - przyznaję się bez bicia. Jednego roku jak spędzałam z dzieciakami jeszcze małymi wakacje na działce w okolicy była obława policyjna. Okazało się, że szukali faceta, który chciał siekierą zabić teściową ale trzonek mu się złamał i nie udało mu się tylko ja pokaleczył i posiniaczył - zwiał i widziano go w pobliżu mojej działki - wtedy to słowo daję sama portkami trzęsłam. szczególnie w nocy pustkowie (brak w okolicy domów) bez prądu czyli ciemno jak w piekle, ja spałam z grubą pałą pod łóżkiem. Po kilku dniach sam zgłosił się na policję.
  18. Dasko też jest przez ptaki zestresowany - ciągle pilnować musi, a one krążą i krążą, żeby usiąść na jego balkonie. Jak tylko wejdzie do domu one przysiadaja jakby na złość jemu.:evil_lol:
  19. Skubaniec teraz ciągle siedzi na balkonie i pilnuje go przed gołębiami. Próbują zrobić sobie gniazdo, a on ma bzika na punkcie pilnowania nieba. Nie znosi jak mu coś po jego niebie lata, obojętnie czy to ptak czy samolot - niebo jest jego. Ciekawe czy złodzieja też by tak gorliwie gonił z balkonu jak ptaki. Biedne zestresowane ptaszęta!!!!!
  20. No Wuniu trochę mnie tu nie było, a tu już 440 stronka leci. Brawo, brawo !!!!!! Pozdrowionka dla Gapcia !!!!
  21. Święta racja całkowicie zgadzam się z ta opinią !!!!!:multi:
  22. Z tym szczurem bardzo mi sie podobało, super kobitka:evil_lol:.
  23. Witam po przerwie Kubusia. Chłopak ma się całkiem - całkiem jak czytam tylko co z tym znaczeniem terytorium?
  24. No i znowu mnie wywaliło. Więc mam powtórkę z rozrywki i od nowa wklejam. [IMG]http://img687.imageshack.us/img687/9627/p1000306k.jpg[/IMG] [IMG]http://img52.imageshack.us/img52/1822/p1000308h.jpg[/IMG] [IMG]http://img18.imageshack.us/img18/9627/p1000309eo.jpg[/IMG] [IMG]http://img80.imageshack.us/img80/6666/p1000310l.jpg[/IMG]
×
×
  • Create New...