Jump to content
Dogomania

alinka6

Members
  • Posts

    151
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by alinka6

  1. Wszystko to, co się wydarzyło w ostatnich dniach zawdzięczam informacjom, które otrzymałam na forum, za co dziekuję jeszcze raz:loveu: Pomoc i serce, jakie otrzymałam przekroczyła moje najśmielsze oczekiwania. Po niewypale z grupą Pana Kłosińskiego (dopiero teraz rozumiem, jak bardzo szkodziłam mojemu psu) pewna wspaniała i doświadczona Osoba:loveu: dała mi namiar na Panią Kępkę, która to ze 150% zaangażowaniem dawała mi wskazówki oraz wsparła mnie w kontakcie z Panią Zofią Mrzewińską, która to jutro zaprosiła mnie do siebie do domu, żeby poinstruować mnie dalej. Wszystko to nieodpłatnie, kierowane troską i dobrem Myszki... Jestem bardzo szczęśliwa. Myszka regularnie śpi ze mną, okropnie jest śmieszna i słodka, chrapie jak stary dziad...:lol: Pościelone łóżko jest dla niej sygnałem, żeby się wyluzować - jestem przekonana, ze na pewno była pieskiem żyjącym w domu. Akceptuje na razie wyłącznie mnie. Jesli w mieszkaniu pojawia się ktokolwiek inny, piesek siedzi pod stołem oczywiście. W piątek Myszka będzie miała konsultacje przedoperacyjną w Krakowie. Obawiam się, bo to ciężka operacja i bolesna dla pieska. Dzisiaj Krystian przyleciał i Myszka dostała do legowiska jego śmierdzące skarpetki z podróży:roll:, Dośiadczone kazały, to dałam..Wszystko to, co się wydarzyło w ostatnich dniach zawdzięczam informacjom, które otrzymałam na forum, za co dziekuję jeszcze raz:loveu: Pomoc i serce, jakie otrzymałam przekroczyła moje najśmielsze oczekiwania. Po niewypale z grupą Pana Kłosińskiego (dopiero teraz rozumiem, jak bardzo szkodziłam mojemu psu) pewna wspaniała i doświadczona Osoba:loveu: dała mi namiar na Panią Kępkę, która to ze 150% zaangażowaniem dawała mi wskazówki oraz wsparła mnie w kontakcie z Panią Zofią Mrzewińską, która to jutro zaprosiła mnie do siebie do domu, żeby poinstruować mnie dalej. Wszystko to nieodpłatnie, kierowane troską i dobrem Myszki... Jestem bardzo szczęśliwa. Myszka regularnie śpi ze mną, okropnie jest śmieszna i słodka, chrapie jak stary dziad...:lol: Pościelone łóżko jest dla niej sygnałem, żeby się wyluzować - jestem przekonana, ze na pewno była pieskiem żyjącym w domu. Akceptuje na razie wyłącznie mnie. Jesli w mieszkaniu pojawia się ktokolwiek inny, piesek siedzi pod stołem oczywiście. W piątek Myszka będzie miała konsultacje przedoperacyjną w Krakowie. Obawiam się, bo to ciężka operacja i bolesna dla pieska. Dzisiaj Krystian przyleciał i Myszka dostała do legowiska jego śmierdzące skarpetki z podróży:roll:, Dośiadczone kazały, to dałam...:lol: .:lol:
  2. Dziękuję za kciuki:) Myszka zniosła podróż do W-wy nie najlepiej, a to z powodu choroby lokomocyjnej (z powrotem jechała na cerenii, więc ok). W okolicach Kielc, jak gdyby nigdy nic, puściła centralnie pawia na moją kotkę Haneczkę...:) Sunia została zbadana, zaszczepiona, odrobaczona oraz prześwietlona. To ostatnie wykazało, że problem psinki z łapką nie polega tak bardzo na jej złamaniu u okolicy łokcia, jak na zmiażdżeniu kości w ramieniu, przy tułowiu. Jakby została uderzona czymś ciężkim w bok... Struktura kości jest tam zupełnie zatarta, szpik się wylał. Biedactwo musiała bardzo cierpieć, to pewne. Mięśnie zanikły. Lekarze przypuszczają, że myszce to doskwiera. Dostałą tabletkę przeciwbólową, która działa przez 2 tygodnie. Dostała również wskazanie na amputację tej nóżki... Powiedzieli mi, żebym usunęła mleczaki, wysterylizowała i amputowała rączkę za jednym zamachem, ale mam sobie wziąć wolne z pracy na 3 dni, bo Myszka będzie musiała brać morfinę, ponoć ból jak cholera... Kochany pies. Poprosiłam Panią Zofię Mrzewińską o konsultację w domu (ma mnie w tej sprawie poprzeć Pani Agnieszka Kępka) i wtedy poradzę się, gdzie w Krakowie takiego zabiegu można by w miarę bezpiecznie dokonać. Pozdróż do Warszawy uświadomiła mi jedną bardzo fajną rzecz, że mój piesek mnie kocha!!!!!!!!!!! Pokazała mi to:)
  3. Dziękujemy:) Myszce również przekażę:) Nie mam niestety żadnych osiągnięć, ale to co drgnęło, to się, Bogu dzięki!, utrzymało. W porozumieniu z Panią Agnieszką, postanowiłam zabrać Myszkę na wyprawę do Warszawy do mojej wetki. Dzisiaj rano Myszka dostała silniejszy lek uspokajający, jutro rano to samo, i w drogę. Chciałabym ją kompleksowo zbadać, krew i mocz, prześwietlić, usunąć mleczne ząbki i zrobić usg. Kupiliśmy jej na ebayu taki fajny pojemniczek samochodowy, milutki, malutki, wyłożyłam już go pieluszką i mam nadzieję, że psinka da radę. Stresuję się jak cholera... Do towarzystwa zabieram moje kocie chorowitki:) A Myszka po tej pigule ma wszystko w nosie, śpi jak kamień, wyluzowana, ale pod warunkiem, że Niuniuś trzyma się z dala od mysinej miski:) Trzymajcie za nas kciuki Dziewczyny!
  4. Wczoraj wieczorem postawiłam miseczke z jedzeniem (mam jej dawac tylko naturalne, zero suchej) poza jej legowiskiem, jak zwykle. no i moje koty, jak zwykle, przyszły sobie poniuchac, a Myszka jak nie warknie wkurzona:lol: I na rowne lapki w tym legowisku i zeby szczerzy:lol: Ale nie wyszla... Jeszcze trzeba poczekac, spalaszowala w nocy, a rano na dywanie wielka kupa...:razz:
  5. Jestem bardzo wdzięczna, gdyż uzyskałam realną, wymierną pomoc oraz okazano mojemu pieskowi 100% seca!!!!:) Pani Agnieszka naświetliła mi zupełnie inaczej problem, fantastyczna osoba!, i po dwóch dniach widzę różnicę w zachowaniu suni:) Okazało się, że zamiast pomóc Myszce cały czas ją trumatyzowałam! nie wolno mi jej masować (taki masaż jest przeznaczony dla psów wykazujacych agresję), głaskac po główce itd. Zarówno Pani Agnieszka, jak i Pani Zofia (która dzisiaj odpisała mi na maila), zabroniły mi nosic psa. Bardzo skrytykowały Pana Kłosińskiego... Mam głaskać ją pod bródką, całować, kłaść sie na ziemi. Od czasu do czasu ma mi "wypaść" kawałek salcesonu obok jej łóżeczka. Dzisiaj Myszka wyszła ze mna z domu, kolo nogi, a po spacerku, grzeczniutko koło nogi szła sobie spokojnie pod biurko. ale cały szok polega na tym, ze po drodze zatrzymałysmy się i Myszka kuknęła sobie do łazienki!!!!!!:)))) Mam Pani Agnieszce wysłać nagranie przez internet. Ona naprawde się przejęła i bardzo chce mi pomóc. Jestem mega zadowolona! Życie jest piekne!!! dziękuję Ci Tiggi! Bardzo dziekuję Wam za wsparcie:)
  6. Napisałam do Pani Zofii Mrzewińskiej maila. Humor mi sie poprawił:) Bardzo bardzo Wam dziękuję!!!!!!!!
  7. Dziekuje!!!:) zadzwonie jutro przed poludniem
  8. Tiggi, a skad moglabym dostac numer Pani Agnieszki?
  9. [quote name='Florentynka']Alinko - spróbujcie może zadzwonić do Andrzeja Kłosińskiego 607 427 171 - to dobry fachowiec. Pomysł z Pigwą - no nie wiem... Suczki dobrze funkcjonowały razem w schronisku, ale to nie znaczy, że teraz takie spotkanie zadziała pozytywnie.[/QUOTE] dzwonilam do Pana Klosinskiego, ale ten nie mial czasu i polecill swoja wspolpracownice, Pani behawiorystka, ktora byla u Myszki jest od Pana Klosinskiego
  10. czuję zamęt i niemoc jak cholera, Wy podpowiadacie mi z doświadczenia, ze mam ja zostawic w spokoju, z kolei behawiorystka nakazala wedrowki po mieszkaniu, noszenie, a nawet spacery po drugiej stronie ulicy... Jednak rady Pani psycholog maja przeciwny skutek; jej chodzi o to, ze mam ja systematycznie odwrazliwiac, jakby na sile... moze powinnam zadzwonic do Pani Kepki? dziekuje Wam za odzew, za rady, to ogromne wsparcie dla nas! Nie wiem czemu, ale jakos dzisiaj sie podlamalam... Z kolei denerwuje sie, ze jak Myszka spotka pigwe, to tym bardziej bedziemy dla niej obcy w konfrontacji z przyjaciolka:( Acha, i Myszka dzsiaj w nocy skuczala, nie dlugo, jakby sie zalila:( Czasami tez mruczy glosno, tak mruczy-warczy, siewa z nerwow, ale zasypia, nawet kiedy urzeduje przy kompie i nie sapie...
  11. Myszka dostawała jakis czas temu leki przeciwbólowe, żeby sprawdzic czy to ból czy lęk ja paraliżuje, ale po lekach przeciwbólowych nie było żadnej poprawy zachowania
  12. czuję się beznadziejnie bezradna...
  13. Dzisiaj to już naprawdę załapałam mega doła....
  14. Mysza cudownie wygląda i widać, że jest bardzo szczęśliwa ze swoją nową kochajacą Rodziną:multi: Niestety u naszej Myszki nie ma żadnych zmian...:roll: Zażywa od 12 dni anafranil (10mg,2x1/2 tabl.), zabieram ją na przechadzki po mieszkaniu, sadzam na sofie, nie często, jestesmy delikatni, ale ma to skutek przeciwny do oczekiwanego. Kiedy zbliżam sie, by wyjąć ja z legowiska na spacer, chowa sie za kotarą, jeśli zrobiłby to Krystian, zesikałaby się ze strachu:roll: Kupiłam jej budkę, ale nie było mowy, żeby do niej weszła, akceptuje tylko stare legowisko... Martwię się potwornie, bo nawet nie mam mozliwości jej przebadać, nie wiem jak by zareagowała na wizytę u lekarza. Dzisiaj w nocy mawet nie wyszła do miseczki, żeby sie napić, musiałam dać poidełko rano do legowisko, bo była spragniona. zawsze tak jest, jesli wieczorem wezmę ją na chwileczkę na sofę (tak jak mi zalecała behawiorystka...) jesteśmy podłamani, bo jej psychika nie poprawia sie nic a nic:shake:
  15. Bardzo dziękuję! Jadę kupić jej budkę. Myszka też bierze anafranil, z tymże 1/2 tabletki przez 3 tygodnie, a później z kazdym tygodniem o 25% zmniejszam dawkę. mam pytanie: czy miseczka z jedzeniem ma stać cały czas koło suni czy karmić ją dwa razy dziennie? czy skoro bedzie zaraz miała budkę, to czy mam ją nadal trzymac pod biurkiem? Myszka siedzi pod stołem, wiec ma ze mna lub domownikami kontakt, jesli pracujemy na komputerze, to sunia jest cały czas blisko nas... Może powinna leżec w miejscu bardziej przechodnim? Myszka dzisiaj w nocy chodziła po pokoju, bardzo się ucieszyłam, ale rano okazało się, że piesek zrobił nam kupy na całym dywanie, znalazłam też śluz z krwią, bardzo sie zaniepokoiłam, ale okazało się, że Myszka zjadła taką słomkową bąbkę choinkową, bo wyczaiłam ją w kupie... Wetka powiedziała, że nic jej nie będzie...? Niestety, wychodzi z kojca tylko w nocy i jedynie, gdy chce sie załatwić:( Tiggi, dziękuje Ci bardzo:)
  16. Dziekujemy za wsparcie, kciuki i cieple slowa, ktore o nas napisalyscie, ale miedzy Bogiem a prawda, to kazdy normalny czlowiek postapilby podobnie - skoro swiadomie decyduje sie na takiego pieska, to biore ja z calym dobrodziejstwem inwentaza. Z reszta, Myszka potrzebuje nas tak samo jak my jej:lol: Behawiorystka pytala o inne psy, ale nie pociagnela tematu. Myszke odwiedza bardzo czesto inna sunia, lagodny, przyjacielski malutki kundelek mojego taty. Myszka bardzo sie jej boi, chowa sie za firanka i warczy. Za 3 tygodnie bede sie znowu widziala z ta pania, to na pewno zapytam. Nieustannie prosze o rady, sa dla nas bardzo cenne. A Myszka siedzi kolo mnie pod biurkiem i okrutnie chrapie!:lol:
  17. U Myszki była dzisiaj Pani psycholog, behawiorystka. Fajna, widać, ze z sercem i powołaniem, psiara straszna. Obserwowała ją w różnych sytuacjach, wypytywała duzo, spedziła z nami prawie 2 godziny. Zmarwiła sie troszeczkę, chyba przypuszczała, że sunia jest lepsza niz jest... Od razu stwierdziła, że Myszka jest typowym psem, który był bity, uważa, ze stąd jej kalectwo i zwierze ma syndrom stresu pourazowego i dlatego jest kompletnie skostniała strachem. Pani przypuszcza, że krzywdził ją mężczyzna, gdyż mężczyzn jeszcze bardziej sie boi. Niestety bez lekarstw się nie obędzie. Potrzeba jej pół roku, po tym czasie powinna dojśc do siebie, ale mamy się spodziewać psa kanapowego, o delikatnej konstrukcji psychicznej, wycofanego, który za wszelka cene unika nowych bodźców. Myszkę mam kilkakrotnie w ciągu dnia nosić na rekach po mieszkaniu, w tym czasie smarować jej pyszczek serkiem bądź pasztetem, żeby mogła sie oblizywać, bo to ją uspokaja. Mam ją przegłodzic, a nastepnie przesunąć miseczke z jedzeniem za stół. Co jakis czas mam ją zabierac na 4 minutowy spacer w inne miejsce, niz podwórko. Kiedy siedzę spokojnie mam brać sunie na kolana, a Krystian ma jej dawać maleńki kawałek szyneczki, nastepnie trzeba sunie połozyć na dywanie i odwrócic wzrok. Mam również stosowac bardzo prosty masaż relaksacyjny, najpierw łopatka, potem udo, a na samym końcu szyjka. Uczyła mnie takze mowy ciała Myszki, jak rozpoznac przerazenie, a jak zainteresowanie. Ona w ogole nie uzewnetrznia zadnych emocji, jest porazona lekiem, wiec zrozumienie jej uczuc wydaje mi sie bardzo trudne...:( Pani behawiorystka, tak samo jak wetka, stwirrdziła, ze łapkę bedzie trzeba amputowac. Ma w niej zanik mięśni, łapka jest taka malutka, nie spełnia ponoć zadnej funkcji i przeszkadza psy w poruszaniu się. Następna wizyta za 3 tyg. Jestem mega zdołowana, że zwierzęta musza przechodzic przez takie piekło. Przecież one niczemu nie winne. Bardzo bolesne. Zebym tylko potrafila jej wynagrodzic te krzywdy, ktorych doznala. A ile takich niemych nieszczęść, o ktorych sie nigdy nikt nie dowie... eh...
  18. U Myszki niestety nic sie nie zmienia... Umówiłam sie z Pania behawiorystka na srodę przed poludniem, bo wczesniej sie nie dalo. Sunia stacjonuje pod stolem, wyprowadzana (na sile) zalatwia sie na polu. Na spacerze idzie obok nogi, ale przy pierwszej nadarzajacej sie okazji biegnie do drzwi klatki. Po spacerze chowa sie za firanka i dobra godzine zajmuje jej przedostanie sie do legowiska, ktore jest toz obok. Nie je karmy calm... Kochany pies, bardzo skrzywdzony... Przez kilka dni wetka zalecila, zeby jej podawac tabletki przeciwbolowe, chciala sprawdzic czy to nie jakas dolegliwosc ja tak paralizuje, ale to nie to... Mam nadzieje, ze wizyta psychologa choc troszeczke nam pomoze. Trzymajcie za Myszeczke kciuki! Jeszcze raz bardzo bardzo dziekuje Wam za rady!:) To wielka pomoc!
  19. Trzymamy również kciuki za Pigwę!!! Bardzo Wam dziękuję za rady. I majusce za wszystko:) To ogromna pomoc! Zanotowałam namiary i pewnie będę się konsultować, jeśli do tygodnia Myszka się nam nie przełamie, albo chociaż odrobinkę się nie wyluzuje. Biedactwo jest sparaliżowana strachem. Wychodzi jedynie na dywan, żeby się załatwić, i to tylko wieczorem albo w nocy... Jest de facto niema, jedynie skomle, jak opuszcza legowisko i dwa razy warknęła na koty. Nienawidzi wychodzić na pole, stoi skulona i tylko patrzy żeby czmychnąć na klatkę. Nie rozumie dlaczego ją wyprowadzam i patrzy na mnie z wyrzutem... Po schodach ładnie wychodzi, ale w domu stoi jak wmurowana w próg. Jeśli Myszki nie zaniosę do pokoju, stałaby tak wieczność całą. Jest przyzwalająca, można ją głaskać, całować, przytulać, ale tak naprawdę tego nie lubi. Kochamy ją okropnie, ale również okropnie się o nią martwimy i jest nam przykro, ze się tak męczy. Zawołałam do domu wetkę, ale oprócz tabletek na uspokojenie oraz rc calm, nic nie wymyśliła. Myszka ponoć pozostały mleczne ząbki, które trzeba będzie usunąć. Naszej suni niestety karma calm nie pasuje, a odstresowywujące dropsy przemycam w szyneczce.Oprócz szyneczki sunia bardzo lubi świńskie ucho. Trochę się denerwuję, ze mało je, ale z drugiej strony, robi takie wielkie kupy, ze chyba je wystrczająco:) Jeszcze raz dziękuję za wsparcie. Rady od doświadczonych Koleżanek bardzo mi się przydadzą:) Nieustannie trzymam za Pigwę!!!!
  20. [quote name='Atrisko']Alinko a czy nie zauważyłaś, że Myszka dyszy jak czuje się jakoś tak nieswojo? Może chwilami próbuje "siebie rozładować"...ale lizanie po ręce to pojednawczy znak... jest dobrze... A Pigwunia na co czeka...już... sio.... do domu......[/QUOTE] Nie zauwazylam... Tak sobie dyszy od czasu do czasu... z ryjkiem otwartym. I patrzy sie na mnie, obserwuje. Myje sie tez dosyc czesto, strasznie glosno, bardzo zaangazowana w higiene swoja:lol: Dzisiaj rano wielce podekscytownan obudzilam krystiana, bo niunia wyszla z poslania. Uszki postawione i dawaj na dywan w podskokach! I co... wieeelka kupa na sroku pokoju :razz:
  21. [quote name='majuska']Może ona tak czasem z gorąca, nieprzyzwyczajona, od wielu miesięcy wciąż na zimnie ....[/QUOTE] zwlaszcza, ze sie przy kaloryferze usadawia. A dzisiaj mnie polizala po rece pierwszy raz jak ja glaskalam, strasznie mnie obwachuje:p
  22. Wszystkiego co najlepsze w Nowym Roku! Bardzo dziekuje za rady. Tak wiec daje niuni swiety spokoj i ignoruje ja. Myszka wczoraj siedziala za zaslona, ale pozniej przeniosla sie pod biurko, gdzie ustawilam jej legowisko. Nie jest zle. bo mala nie ucieka spod tego biurka, naewt w tej chwili nie rusza die spod moich nog. Myszenka nie zalatwia sie w domu, jestem tym bardzo zdziwiona, ze taka czysciutka jest. W nocy nie bardzo bala sie petard i jak poszlismy spac, to przeniosla sie pod sofe, a jak wrocila z polka to ulozyla sie na poslaniu pod biurkiem. Ladnie je i pije. Nie wydaje biedactwo z siebie zadnych dzwiekow, czasami zaczyna tylko bardzo szybko dyszec... Nie bardzo rozumiem, bo robi to nie na spacerku czy jak ktos ja dotyka, tylko od czasu do czasu, mam nadzije, ze nie czuje sie chora...? patrzy na nas caly czas swoimi kriloczkowymi oczkami, kochany pies!
  23. Myszka dzisiaj gorsza niz wczoraj...:( Zaszyta w kacie, biedactwo... Chwycila Christiana zabkami dwa razy, tak bardzo nie chciala wychodzic. W koncu zalatwila sie na schodach. Nie chce szyneczki z kurczaczka. Kurcze, tak mi jej szkoda, kochany kroliczek...
  24. Acha, i wymyśliłam sobie jak pojednać czworonogi. A więc biorę szyneczkę z delikatesową z kurczaka, okrutnie smakowita!, i karmię nią niunię i kotki, ale tylko wtedy, jak wszyscy siedzimy razem, tzn. naokoło myszkowego legowiska. Pomyślałam, że tak kotki i sunia pozytywnie się uwarunkuja na siebie
  25. Wydaje mi się, że Myszka odrobinę wrzuciła na luz:) Wczoraj wieczorem i dzisiaj rano widziałam jak się myje. To chyba dobrze, prawda? A tak na marginesie, to zostało mi przykazane przez Majuskę, żeby ninię wykąpać... No to będzie higiena:)
×
×
  • Create New...