-
Posts
541 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Merrick
-
[quote name='Mona']Nie sprawdzają ;-) Ja tak wystawiałam moje baby w baby i szczeniakach,moi znajomi również i nie było absolutnie żadnych problemów :)[/QUOTE] Uff...to dobrze :) Bo naprawdę zależy mi żeby Baldur miał w Katowicach swój debiut :D Dzięki
-
[quote name='cockermanka']Rejestracja psa jest równoznaczna z wniesieniem opłat także za rodowód czyli w sumie ok. 120zł - tego się nie robi "na raty"... "Rodowód w przygotowaniu" może być wpisywany nawet do 18 miesięcy, jeśli jeszcze nie został przysłany.[/QUOTE] Jestem członkiem ZKwP, jest w nim zarejestrowany Tamlin :) Pani w moim oddziale powiedziała że muszę zapłacić 15 zł wpisowe za rejestrację drugiego psa i 36 zł za rodowód. Składkę mam już opłaconą więc w moim przypadku jest to 51 zł a nie 120 zł. Wiem że w klasach baby, szczeniąt i młodzieży jest możliwy wpis rodowód ''w przygotowaniu''. Nie wiem tylko czy jeśli tak się wpisuję w rubryczkę to czy organizatorzy wystawy sprawdzają czy rodowód jest już naprawdę w trakcie wyrabiania. :) Wiem że nie powinno się robić opłat na raty ale chyba nie jest to niemożliwe ? Przecież są osoby, które zapisały się do ZKwP, zarejestrowały psa ale nigdy nie miały zamiaru jeździć na wystawy więc nie zamieniały metryczki na rodowód ?
-
Mam pytanie, może ktoś będzie mi umiał odpowiedzieć ;) We wtorek idę zarejestrować Baldura ( który od dziś jest już z nami :loveu: ) do ZKwP. Bardzo chciałabym zapisać Baldura na wystawę do Katowic, oczywiście w klasie baby. Termin zgłoszeń został przedłużony więc zmieszczę się czasowo. Mam tylko problem...podróż, wyprawka dla szczeniaczka, wizyta u weterynarza w przyszłym tygodniu sprawia że do 6.01 na pewno nie zdobędę dodatkowej kasy żeby wyłożyć 51 zł za rejestrację Baldura w ZKwP + wyrobienie rodowodu. Jestem wstanie zapłacić 15 zł wpisowego ale rodowód musiałby poczekać jakieś 2 do 3 tygodni. Miałabym więc numer rejestracyjny potrzebny do zapisania Baldurka na wystawę. Czy mogłabym jednak wówczas wpisać że rodowód jest w przygotowaniu ? Czy sprawdzają jakoś czy opłaciłam już rodowód ?
-
Dwuletni husky i szczeniak wilczaka ? Jak im się ułoży ?
Merrick replied to Merrick's topic in Siberian Husky
[B]Wilczakowe maleństwo zamieszkało dziś w naszym domku :loveu: Piesek wabi się BALDUR Braterstwo Wilczaków, rodzicami są ANDARIEL WOLF z Peronówki i MAX z Litavske Kotliny :loveu: Już niedługo ruszy galeria Tamlina i Baldura :)[/B] -
Mój Tamlin jest strasznie wybredny, straszny z niego niejadek. Każdej karmy może zjeść co najwyżej jeden worek :D, potem już musi być zmiana. Próbowałam go głodzić, zero mięska póki nie zacznie jeść też suchej karmy, próbowałam dawać o stałych porach ale...minął tydzień, Tamlinowi burczało w brzuchu ( dosłownie ) ale karmy nie tknął. W hodowli był karmiony Arionem, ja dawałam mu w szczenięctwie Eukanube i przez jakiś czas jadł. Potem był pro plan, którego nie tknął, Acana, która dosyć długo była tolerowana przez Tamlina ( ale tylko dla szczeniąt ras średnich a on już szczeniakiem nie jest ). Potem próbowałam Hills ( nic z tego ). W końcu kupiłam royala. Pierwsza paczka wcząchnięta ze smakiem, druga też :) ale teraz przy trzeciej już mi marudzi, będę musiała znów coś wymyślić :D. A 5 lutego do mojego domu trafi szczeniak czechosłowackiego wilczaka, którego jeszcze nie zdecydowałam jaką karmą będę karmić :D.
-
Ja na pewno pojawię się z nowym członkiem rodziny ;) co do Tamlina nie jestem pewna czy nie dam mu już spokoju na pewien czas z wystawami. Więc...na pewno w klasie szczeniąt wystartuje mój czechosłowacki wilczak ( który zamieszka z nami 5 lutego :D ) a być może w klasie championów Tamlin ;)
-
behemotka jestem z Tobą. Wiem że powinno się przeciwdziałać przychodzeniu na świat kolejnych kundelków ale gdybym kiedyś znalazła się w takiej sytuacji jak Ty nie umiałabym uśpić małych. Gdyby były już żywymi istotami, które mogę dotknąć i spróbować zapewnić im domy to nie umiałabym z zimną krwią ich uśpić. Wyrzuty sumienia męczyłyby mnie do końca życia gdybym je uśmierciła :(
-
My będziemy na pewno :)
-
[quote name='Paulix']Idź. Tacy ludzie powinni mieć co najwyżej yorki i małe pudelki, kto kupuje setera dla dziecka... Pewnego dnia chłopcu stanie się krzywda i może wtedy coś dotrze do takich ludzi, ale zapewne wtedy najbardziej ucierpi pies... Nie mogę nigdy pojąć, po co ktoś bierze do bloków, do towarzystwa, tak dużego psa. Raczej miłośników rasy tam trudno dostrzec. Jak nie pomoże ja bym to jakoś udokumentowała i wezwała SM, bo pewnego dnia pies przy okazji capnie i właściciela...[/QUOTE] Byłam, zostałam przeproszona i zapewniona że to się więcej nie powtórzy. Teraz poczekam i zobaczę jak będzie. Co do dużego psa w bloku to dużo zależy od tego jak się z psem postępuje. Ja mam huskiego, który jest wyprowadzany 3 ( czasem 4) razy na spacer dziennie. Są to długie spacery, mam 10-metrową linkę więc jeśli chcę żeby poszalał z kolegami puszczam go z nią. Tamlin wraca do mieszkania by zjeść i odpocząć :), mieszkanie jest dla niego rodzajem budy. Znam niestety wiele osób, które mają dom z ogrodem i nie chce im się wychodzić z psem na dłuższy spacer no bo mogą puścić psa do ogrodu. Problem w tym że pies jest tam sam, przez ogrodzenie widzi inne psy latające wolno i zaczyna być zazdrosny=agresywny. Teraz kiedy będę miała dodatkowo wilczaka ludzie też pytają jak mogę dwa duże psy trzymać w bloku. Ale jak już pisałam wybiegany, zmęczony porządnie na spacerze pies, nie ma powodu aby szaleć w domu. Tamlin przychodzi ze spaceru, idzie do miski, kładzie się spać, wstanie na chwilę żeby się z nim chwilę pobawić sznurkiem a potem to już kolejny spacer :D
-
A u nas znów wróciła sprawa tego przeklętego Kilera ( seter angielski ), którego nie cierpię jak mało jakiego psa. Ponieważ parokrotnie były sytuację gdy ten pies pogryzł innego przez pewien czas był trzymany na smyczy i wyprowadzany przez ojca rodziny. Minęło trochę czasu i z psem znów wychodzi 12-letni chłopiec, który nad psem nie panuje ( zresztą reszta rodziny też nie, mają tylko więcej siły żeby go w razie czego spacyfikować ). Ostatnio wracałam z wieczornego spaceru alejką prowadzącą do mojego bloku gdy nagle zobaczyłam parę metrów od nas luzem biegającego psa. W ciemnościach przypominał trochę ukochaną Tamlina Blankę więc się nawet ucieszyłam. Ale tamten pies stanął w miejscu i na nas spoglądał. Tamlin olał go ( co utwierdziło mnie w przekonaniu że to jednak nie Blanka ). Z za krzaka wyszedł chłopiec, zobaczył Tamlina i syknął ''znów ten pier...y husky ( przypominam że chłopak ma 12 lat ). Wszyscy na osiedlu wiedzą że Kiler pogryzł parę psów i wszyscy wiedzą że w swoim psim umyśle wydał wyrok śmierci na Tamlina. Ilekroć się spotykają ludzie chcą dzwonić po straż, gdyż Kilerowi dosłownie piana toczy się z pyska, pies staje dęba i próbuje walczyć z właścicielem żeby go puścił. Tamlin już nawet na tego psa nie spogląda, tylko zawszę wtedy wącha trawę. Wracając do wieczornego spaceru...pies wyrwał w naszą stronę z rykiem i obnażonymi kłami, chłopiec rzucił się pędem żeby go złapać, ja gorączkowo myślałam co zrobić żeby ratować mojego psa. Kiler jest większy, oczywiście Tami by się bronił ale i tak mógłby zostać ranny. Kiler skoczył i wylądował na grzbiecie Tamlina, kłami dobrał mu się do szyi, Tami zaczął warczeć i się wyrywać po czym zaskomlał gdyż musiało go zaboleć. Chwyciłam Kilera za obroże i próbowałam zrzucić. Chłopak podbiegł, jakimś sposobem zabrał psa i uciekł. A ja krzyczałam zanim tak że chyba całe osiedle zbudziłam. Wiem że to głupie ale straciłam panowanie nad sobą. Wróciłam do domu zła i roztrzęsiona. Obmacałam Tamiego, na karku, między futrem była krew, na szczęście rana była niewielka. Jutro idę do tych ludzi bo wiem gdzie mieszkają i powiem co o tym myślę. Jak jeszcze raz zobaczę tego psa z dwunastolatkiem, bez smyczy, bez kagańca to nie ręczę za siebie.
-
A ja mam trochę odbiegające od tematu pytanie ;) Z ciekawości pytam : czy hodowca dostaje metryczki psów w dniu przeglądu miotu czy np. parę dni po przeglądzie ? Inaczej, czy metryczki są wyrabiane tego samego dnia i wręczane hodowcy czy trzeba poczekać jakiś czas na ich wyrobienie ?? :)
-
Na skałce ??? To suuuuper :D Blisko mam, mogę zajść piechotą a ( moim zdaniem ) ten teren jest lepszy niż ten z tamtego roku :)
-
Ja tym razem też w dwa dni :D W piątek oczywiście z Tamlinem + moje wilczakowe maleństwo w formie widza. W niedzielę tylko wilczakowy maluch też w formie widza i spotkania z wilczakową rodzinką :D I oczywiście obiecuję że każdy będzie mógł wymiziać malucha ( Tamlina też żeby mu nie było smutno ;) )
-
To ja miałam odwrotnie. Tamlin niejadek jak kupiłam mu pierwszy raz royala to karma była bardzo tłusta w dotyku, i Tami był nią zachwycony, nareszcie zaczął coś jeść :D A jak kupiłam drugi worek to nagle karma się okazała sucha, tak jak większość karm i Tami już mnie z mniejszą satysfakcją :D Mam nadzieję że trzeci worek też trafi się tłusty :D
-
[quote name='dorobella']To już uogólnienie. Miałam rodowodowa sukę, którą po 5 latach leczenia musiałam poddać eutanazji. Nie jestem jedyna. Są hodowle i hodowle. W hodowli zarejestrowanej w ZK, PKPR czy gdzieś tam również można kupić psa, który będzie chorował. Nie wspominając o zatajaniu wad, bo bywa i tak.[/QUOTE] Nikt temu nie przeczy ale częściej chore psy pochodzą z pseudohodowli. Większa jest szansa na zdrowego psa od prawdziwego hodowcy. Warto przejrzeć wówczas te hodowle, które mają przebadane psiaki pod kątem chorób np. charakterystycznych dla danej rasy. Po za tym koleżanka miała kiedyś goldenkę z rodowodem, suczka okazała się mieć dysplazję. Hodowczyni zwróciła połowę kwoty psa co starczyło na przynajmniej pewne koszty leczenia, pseudohodowca zwykle umywa ręce (oczywiście też na pewno zdarzają się wyjątki, są ludzie i ''ludzie'').
-
Ja miałam niezłą jazdę jak wracałam z Tamlinem pociągiem z wystawy w Szczecinie ( jakby nie było 12 godzin ). Mieliśmy przesiadkę we Wrocławiu około 2 w nocy, koleżanka, z którą jechałam razem z Katowic pociągiem do Szczecina ( jechała z suczką ) we Wrocku pojechała wcześniejszym pociągiem do Częstochowy a ja czekałam na ten do Katowic. Ostrzegali że ten konkretny jest zawsze naładowany ludźmi na maxa ale co było robić. Na peronie jak pech byłam sama, nie licząc żula, który chodził po peronie goły od pasa w górę z jakimś patykiem i coś mamrotał. W pewnym momencie podszedł jakieś 3 metry od nas i zaczął wyczyniać jakieś rychy jakby mi czarował psa. Biedny Tamlin tak się przestraszył że schował się pod ławką. Ja sama byłam przerażona i jeszcze dodatkowo musiałam myśleć jak w razie czego ratować jeszcze psa, który raczej by mi nie pomógł :D. No ale w końcu pociąg przyjechał i....okazał się wypełniony po brzegi, tak jak mnie ostrzegano. Udało mi się znaleźć miejce na korytarzu, Tamlin jako tako się rozłożył, musiałam cały czas czuwać siedząc na podłodze ( pamiętajmy że miałam za sobą 2 dni niespania : 12 godzin jazdy na wystawę, cały dzień na owej wystawie, 10 godzin drogi powrotnej i czekały mnie jeszcze 2 + dojazd z Katowic do Chorzowa ). Myślałam że umrę :D . Co jakiś czas przechodzili ''po nas'' ludzie, byłam ściśnięta pomiędzy dwoma drabami ( ale sympatycznymi ). Zaczęli ze mną gadać i to mnie uratowało od zaśnięcia. Tamlin był kompletnie odrealniony, spał i nie miał pojęcia co się wokół niego działo. Nie czuł nawet jak go ludzie deptali. Przyszedł konduktor i myślę że zaraz się zacznie gdzie kaganiec ale facet tylko nas przeskoczył i śmiejąc się powiedział ''mam nadzieję że mi nogi nie odgryzie''. Po godzinie wszedł do pociągu pijany facet, który przewrócił się na korytarzu jak długi i zasnął. Gdy już dojechaliśmy do Katowic musiałam jakoś przez niego przejść. Mi udało się przeskoczyć ale Tamlinowi nie umiałam tego wytłumaczyć i po prostu przeszedł po facecie :D. Biedny był tak pijany że nawet nie poczuł,jak wytrzeźwiał to się pewnie zastanawiał czemu go tak wszystko boli :D. W domu byłam o 5 nad ranem, Tamlin walnął się na legowisko i padł na całe 24 godziny :D. Od razu mówię że normalnie nie ciągnę biednego Tamlina na drugi koniec Polski na wystawy, trzymamy się lokalnie. Ale to była wystawa ''ostatniej szansy'' i się udało...Tamlin ukończył w Szczecinie Młodzieżowy Championat Polski :)
-
Czy to jest złe - rozmnazanie suki bez rodowodu????
Merrick replied to Yuveza's topic in Pseudohodowle
Przerażająca jest myśl że osoba posiadająca psa z papierami i uprawnieniami reproduktora mogłaby się na to zgodzić...ja mam psa rodowodowego, ma uprawnienia skończone i jest dodatkowo Młodzieżowym Championem Polski, i bardzo bym chciała żeby kiedyś miał potomstwo...ale jeżeli nikt z hodowców nie zgłosi chęci by Tamlin był ojcem przyszłych szczeniąt ich suk ( hodowlanych nie pseudohodowlanych ), to na pewno nie będę szukała taniego zarobku, zgadzając się na krycie suki bez papierów...miałam już takie propozycje ale nie wyobrażam sobie że miałabym się na coś takiego zgodzić. Co z tego że ktoś nie uważa się za pseudohodowcę bo traktuje dobrze swojego psa, nie rozmnaża ciągle itp. Nigdy nie wiemy komu tak do końca sprzedajemy psa, ktoś na pozór odpowiedni może się okazać kimś zupełnie innym. Taka osoba może kupić psa do pseudohodowli, wiadomo że nie kupi psa za np. 3 tysiące z prawdziwej hodowli tylko zwróci się do Ciebie i kupi za np. 300 zł. Pośrednio więc jest się winnym nakręcania tej działalności. Bo każdy hodowca jest odpowiedzialny za swoje szczeniaki. -
Ja niedługo będę wklejała zdjęcia mojego wilczaka :D Co prawda jestem ''za stara'' na konkurencję młodego prezentera ale dobre rady i tak się przydadzą podczas wystawiania. Z Tamlinem na początku nie miałam zamiaru jeździć na wystawy, na pierwsze jeździłam ''na żywioł''. Ponieważ zaczęłam go późno uczyć, słabo nam wychodzi prezentacja na ringu, a to nieraz wpływa na lokatę jaką Tami dostaje od sędziego :(. Tak naprawdę Tamlin wystawia się pięknie tylko z osobami, które się tego uczą lub uczyły. Mnie olewa. Ale nie popełnię drugi raz tego samego błędu i z wilczakiem będziemy ćwiczyć od początku, wszelkimi pozytywnymi metodami :D.
-
Mam nadzieję że się wybiorę z Tamlinem i przyszłym wilczakiem :)
-
Dwuletni husky i szczeniak wilczaka ? Jak im się ułoży ?
Merrick replied to Merrick's topic in Siberian Husky
[B][SIZE="3"]Zakochał się w Astarte...ale bez wzajemności :D[/SIZE][/B] [IMG]http://i56.tinypic.com/33ah1eq.jpg[/IMG] [IMG]http://i56.tinypic.com/ajrpde.jpg[/IMG] [IMG]http://i53.tinypic.com/2dm7d77.jpg[/IMG] -
Dwuletni husky i szczeniak wilczaka ? Jak im się ułoży ?
Merrick replied to Merrick's topic in Siberian Husky
[B][SIZE="3"]Tamlin poznał dzisiaj nowe koleżanki :D Astarte i Astri :D[/SIZE][/B] [B][SIZE="3"]Tamlinowi udało się dotrzymać kroku wilczakom, taki trening przed przyszłym braciszkiem :D[/SIZE][/B] [IMG]http://i56.tinypic.com/vfgzt3.jpg[/IMG] -
Witam :) od dłuższego czasu nurtuje mnie pytanie na jakiej zasadzie przyznawane jest prawo organizowania Wystawy Światowej ?? Zastanawiam się czy odbędzie się ona jeszcze kiedyś w Polsce tak jak w 2006 roku ?? Czy kraj jest wybierany drogą losowania, pochodzenia psa, który zwyciężył ?? Jak to jest ? :cool3:
-
A mnie dzisiaj spotkała bardzo miła sytuacja :) WyszłaM na wieczorny spacer z Tamlinem, mamie skończyły się papierosy więc wybrała się z nami. Gdy już wracałyśmy patrzę a na ławce przy placu zabaw siedzi mężczyzna i bawi się ze swoim psem, większym trochę od Tamlina, w typie labradora. Pies nas zauważył i zerwał się w naszą stronę. Facet zaczął wołać psa, który najpierw posłuchał po czym się rozmyślił i pognał jednak w naszą stronę. Myślę ''no pięknie'' i trochę przyspieszam. Pies dobiegł do Tamlina, który zaczął warczeć i rzucił się na podbiegacza. Facet wstał powoli i zbliżył się, wciąż wołając psa. Przyznam że ucieszyłam się iż nie panikuje i nie wrzeszczy że mój pies zagryza jego. Szczególnie że Niko ( tak się wabił ten pies ) od razu położył się na pleckach i całym sobą dawał znać że jest uległy. Tamlin warczał strasznie groźnie :D Komuś postronnemu na pewno się wydawało że gryzie psa ale szybko zauważyłam że nie licząc przyciśnięcia do ziemi i groźnych odgłosów wcale nie robi krzywdy Niko. Po jakichś 2 minutach obserwacji puściłam smycz i...psy ganiały ze sobą szczęśliwe przez kolejną godzinę :D Znów dostałam dowód że psy czasem muszą się między sobą same dogadać ( oczywiście trzeba je wówczas obserwować żeby sytuacja nie wymknęła się spod kontroli ). Cieszę się że ten pan nie spanikował i dał Tamlinowi szansę żeby pokazał że on tylko taki pozer :D Szkoda że większość ludzi przy takich sytuacjach od razu się wycofuje i wyrabia złą opinię. Bo 90 % przyjaciół Tamlina przy pierwszym spotkaniu wydawało się będzie jego wrogami, a tu miłość trwa :D
-
Tamlin nazywa się tak na cześć mojej ulubionej postaci z ''Sagi o Ludziach Lodu'', był tam taki jeden demon nocy, syn Lilith i Tajfuna :D