-
Posts
11052 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
5
Everything posted by Istar19
-
Do usług ;) ze zdjęciem to jest tak, że je robię na ślepo - ot żeby pamiętać, może się wyleczyć - patrzeć raz na jakiś czas...zdjęcie tygrzyka paskowanego, spotkanego w jeżynach sobie wywołałam i mam w albumie. patrzenie na zdjęcie nie jest takie straszne - zdjęcie się nie rusza, nie "zaatakuje"! Ja się kiedyś tak pająków nie bałam, tylko jak byłam małym dzieckiem...nastolatką będąc pod namiotami spałam wraz z nimi! Co roku! Ale potem jakoś tak wszystko wróciło, wstyd mi za to :look3: Zazwyczaj staram się pająki łapać i wypuszczać na zewnątrz - kosarze mi nie przeszkadzają, tylko nie lubię mieć ich przed oczami, ale np kątownik domowy...brr, najgorzej jak jakiś mi nagle wyskoczy, wtedy działam z automatu :(
-
No to może czas coś napisać, jak się komuś będzie nudzić w pracy/szkole to będzie miał co czytać ;) Mogłabym się cofnąć do wiosny...kiedy to spotkaliśmy trzy młode dziki (miot z 2013 r), gdybym wyciągnęła wtedy rękę...ale nie, o tym kiedy indziej...to może też wiosna - odkrycie wielkiej wierzy na Wzgórzu Wandy...nieee, wypad na hałdę? Wiosną oczywiście...a może mam opowiedzieć o tym, ja wybraliśmy się radośnie do Podzamcza w lutym i ZASKOCZYŁA nas wielka śnieżyca? A może jednak coś o lecie? o szukaniu w lesie własnego cienia? Odkrywaniu nowych dróg i krążeniu bez większego celu? Mogłabym też napisać o spływie szlakiem wprost z Szyndzielni do Szczyrku...Albo o ostatniej burzy tego lata... Mogłabym pisać wiele, a ilość zdjęć, które mogłabym przy tym wstawić, powaliłoby nawet nową Dogomanię! Więc o tych wszystkich zdarzeniach kiedy indziej, gdy będzie chwila czasu, gdy nastaną zimne jesienne dni - wtedy dobrze powspominać lato, te upały i walka z czasem - by na spacer zdążyć, przed wielkim ukropem. Jesienią i zimą dobrze jest sobie przypomnieć te gorące chwile, które gdy trwały, były nie do zniesienia. A teraz już za nimi tęsknimy...za dniami zaczynającymi się o 4 rano i kończącymi o 22, wstawać ze słońcem, kłaść się ze słońcem! Oto dewiza lata. No czasem można było pospać do 7-8 ;) A więc o czym to ja chciałam...już wiem, zdarzenie nieważne, ale jak bardzo wbijające się w moją pamięć... A zaczęło się niewinnie. Wróciłam do domu po porannej zmianie (na nogach byłam od 4, była godzina 14.30). Jak codzień, gdy weszłam do domu i otworzyłam drzwi sypialni wypadły na mnie dwa pociski, a trzeci już kręcił się między nogami i tylko czekał okazji, by sprawić mój upadek! Rwetes jaki potrafią zrobić dwa psy i kot jest niewyobrażalny..szczególnie jak przypadkiem nadepnie się na łapę kota, potknie o psa i zatrzyma na drzwiach łazienki...z zębami kota w łydce. 14.35. Sol obrażona, już patrzy jak się na mnie zemścić (jakby same zęby w łydce nie wystarczyły...) Masza obrażona, bo po tym jak o mało mnie nie zabiła, a przynajmniej rozbiła o drzwi poszła położyć się za fotel i tylko łypała czarnymi oczkami. Holi..nie na Holi krzyki nie działają, nie działa też odpychanie..ręką, nogą...no nic! Ona będzie się witać przez 15 minut tak jakby mnie rok nie widziała...No nic. Dwa rudasy obrażalskie dały chwilę spokoju, to tego jednego czarnego potwora jakoś przeżyje..no przecież w głębi serca kocham te ich szalone przywitania. Dobrze, że szczurzaści siedzą zamknięci - bo jeszcze mi szczurków brakowałaby przy tych tańcach. 14.40. Udało mi się zdjąć buty ( w końcu) przywitałam się z ogoniastymi (dostali po kawałku suszonego banana), czas skorzystać z toalety, przebrać się i iść na spacer z psami. Łazienkę mam niewielką. Krótki opis, co by zobrazować problem. Wchodząc do łazienki widzę wiaderko, kosz na pranie, poskładaną suszarkę do prania i automat. między automatem a ścianą przeciwległą jest około pół metra przejścia - ciasno, potem przy pralce stoi kuweta, (nad nią jest okno) a na końcu łazienki jest kibelek i prysznic...no mało miejsca i tyle! No i idę skorzystać...siedzę spokojnie, z Holi wciśniętą w nogi (taa nie mogę zamykać się w łazience, bo bym szybko została bez drzwi do niej...) i tak sobie patrzę, to w okno to w lustro - które jest naprzeciw okna, nagle mój wzrok powędrował ku górze - przy suficie, czarna plama...jakiś kłębek sierści? ślad po czymś? Rano jeszcze tego nie było...Siedzę i moja wyobraźnia zaczyna działać..jako, że okularów nie noszę a mam -2 na każdym oku, to wyobraźnia ma spore pole do popisu...I tak sobie wyobrażam..no pająk?? Nieee..na pewno nie pająk! Nie pająk, powtarzam sobie już z lekką paniką w głosie. Pająków boję się bardziej niż wszystkiego na świecie chyba! Nie pająk! Tym razem powtarzam z wiarą i zbierając się nie spoglądam w sufit....Czas na spacer! 16.30. Półtorej godziny w lesie. Szybki dosyć marsz po znanych ścieżkach, ale Holi z Maszą zadowolone. O CZYMŚ na suficie już dawno zapomniałam. Czas zabrać się za szybki obiad, no ale przed obiadem dobrze umyć ręce, spiąć włosy porządnie. Weszłam do łazienki...nie pamiętając o wcześniejszych obawach. Skorzystałam z toalety (znowu), umyłam ręce, spięłam włosy, chce wyjść z łazienki i...i widzę jak PAJĄK przechadza się po suficie, teraz nie było już mowy o wyobraźni..co gorsza PAJĄK chodzi po suficie tam, gdzie mamy najciaśniej...czyli żeby wyjść musiałam przejść pod nim...JA wiem, wiem, że pająk mi nic nie zrobi, WIEM, że irracjonalnie się jest bać czegoś, co ma 3 - 4 cm...Ale wiedza ta na nic mi, kiedy serce wie swoje i na widok 4 cm potwora chce wyskoczyć z piersi i uciec ..przez okno - bo tam nie ma pająka... Jakoś udało mi się z łazienki wydostać. Gdybym miała ogon to bym wyglądała jak czmychający pies... Obiad. Herbata. Czas usiąść do komputera i się zrelaksować. Ale jak tu się zrelaksować, gdy po domu grasuje potwór! A tu jak na złość Patryk w pracy do 21..czyli po 22 będzie w domu..jest 17..i 20.00. Chce do łazienki. No muszę do łazienki...Zaczęłam sobie wypominać te dwie półlitrowe filiżanki herbaty - no na co było tyle pić?? Dwie godziny nie wytrzymam...no muszę iść! Podchodzę do drzwi..zaświecam światło...i już sama nie wiem, co byłoby gorsze - gdyby pająk był, gdzie wcześniej, czy gdyby go nie było? Wtedy mógłby być wszędzie! Wyglądam trwożliwie zza roku (chciałam napisać winkla....) na podłodze - pusto, na ścianie - pusto, na suficie - i dostałam zawału! Znaczy tak czułam, że zaraz dostanę, albo udaru..no szok kompletny. Pająk był, a jakże! ale już nie na ścianie, czy suficie...ale gdzieś pomiędzy na pajęczynie..pokaźnych rozmiarów! w trzy godziny zrobił sobie taki dom, że mucha nie siada! znaczy siada...i to nie jedna...I się menda patrzy, wszystkimi oczami no i śmieje mi się w twarz! Paskuda..no jak go tu strącić? co zrobić by nie zabić? jakoś złapać, wyrzucić za okno i kłopot z głowy! No ale jak...a jak mi spadnie na głowę? a jak gdzieś zwieje i nie będę wiedzieć gdzie jest?? 20.05. Minęło 5 minut, ale dla mnie mogło być to wiecznością. W końcu postanowione, miotła - potrzebna mi miotła, buty trekingowe - w razie czego i jakaś szklanka z kartką papieru....tak uzbrojona wzięłam zamachnęłam się miotłą i...pająk ZNIKNĄŁ! Nosz kurcze pieczone! Dalej w trepach, skorzystałam z toalety...przynajmniej tyle...następnie zamknęłam łazienkę - to nic, że Sol zostanie na 2 h bez kuwety...pająk nie może wydostać się z łazienki i basta! 20.10. Wyszłam z psami na 15 minut, co by się załatwiły. 20.25.. Wróciłam do domu. w trepach zajrzałam do łazienki - pająka ani widu...może się schował w ręcznikach? może w suszącej się kurtce?? Napisałam do Patryka, że ma wszystko sprawdzić, gdy wróci do domu, bo inaczej przy porannej toalecie jestem pewna, że dostanę zawału! 21.25. czas zbierać się spać, pobudka o 3.30 do pracy. Umyć zęby...trzeba umyć zęby...boso wchodzę do łazienki. Przejaw głupoty! Ale można to wziąć na karb zmęczenia. Biorę szczoteczkę, obracam się do lustra, a tam pomiędzy ręcznikiem, a suszącą się kurtką siedział ON...Zamarliśmy oboje...szybka kalkulacja szans...wyszłam (wybiec się nie da, za ciasno) z łazienki, porwałam ze stojaka na buty trepa i powrót - wszystko zajęło jakieś 15 sekund..po kolejnych 5 sekundach nastał spokój. Ofiar: 1...pająk nie przetrwał nawet jednego dnia na MOIM suficie...Smutno mi się zrobiło. Bo ja wiem, ze on by mi nic nie zrobił. Ja WIEM, że on dobry dla ekosystemu, ja WIEM, że muchy by powyłapywał...ale to że ja wiem, nie oznacza, że moje serce myśli tak samo... Martwy pająk..zabity niesłusznie - bardzo mi z tego powodu wstyd. A to mały bohater. Bohater - tylko głupi, nie powinien mi wchodzić w drogę!
-
Widzisz Tyś..to wszystko przez nową dogo...subskrypcje mi zniknęły! No i miałam napisać WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO Coś zapał do szkoły się skończył widzę...ale wiesz, co, do złego nie namawiam - ale widzę, że nie jedyna mam takie zdanie - oceny nie są najważniejsze, byleby zdać, a matura..sama się napisze :laugh2_2: młodości nie można spędzić nad książkami - chyba, że ktoś bardzo lubi, ale są inne ważniejsze sprawy. Dobre oceny i studia pracy niestety i tak nie gwarantują...Za to wolontariat, harcerstwo dają takie doświadczenie, jakiego wielu nigdy nie zdobędzie ;)
-
Hej Tysia :) się muszę odezwać, co by na porządnie zapisać sobie wątek :mad:
-
Kasiu nie wiem czy masz pustą skrzynkę więc napiszę tutaj - Lilo wróciła do schroniska :( ja na razie do schroniska nie jeżdżę - czas nie pozwala, ale póki Lilo nie ma opiekuna kontakt może być na mnie. Jakbym mogła prosić by przywrócić ją na stronę schroniska i fundacji. ma teraz nr 678/14 powód oddania - lekarz kazał pozbyć się psa... Sunia niemal idealna. Waży około 10 kg. Spacer z nią to sama przyjemność, na smyczy nie ciągnie, bez smyczy trzyma się blisko. Nie ucieka bo i po co? Przecież jak ucieknie nie będzie człowieka - a to właśnie człowiek, jest dla niej najważniejszy. Uwielbia pieszczoty, drapanie za uszami, głaskanie po grzbiecie. Jest wielkim łakomczuchem, ale jedzenia nie broni. Lubi aportować, jednak tylko przez kilka minut, potem zabawa się jej nudzi. Z psami dobrze się dogaduje, ale w kaszę sobie dmuchać nie da. Małe psy zachęca do zabawy, dużych się nie boi, a gdy któryś jej się nie podoba to pokazuje zęby. Czasem kłapnie przed nosem natręta. To po to, by wszyscy wiedzieli, że choć jest malutka to nie pozwoli się zgnieść. Sunia niemal idealna dla kogoś kto lubi poleniuchować, pójść na spokojny spacer, może być długi, ale musi być na nim czas na wąchanie każdej kępki trawy. Chwilę się pobawić, a potem znów leniuchować z termoforem futrzanym na kolanach. W domu zachowuje czystość, nie niszczy, nie hałasuje zbytnio, nie jest wybredna. Może zamieszkać w domu z dziećmi. Kontakt : 607-913-906, mail: istar016@gmail.com Może to zdjęcie na stronę? albo a tu link do albumu. Mam nadzieje, że za tydzień uda mi się dotrzeć do schroniska to bym jej nowe zdjęcia zrobiła. Podobno się jej troszkę przytyło. https://picasaweb.google.com/118380588009733343934/Lilo678148Lat35CmOk10Kg
-
Powodzenia Kira! a Wescie powiedz, że ma nie chorować ;) No i chce więcej czytać o słodkopsiakach! to nowe dogo nie jest takie złe - trza się tylko przestawić...kilka dni/tygodni i będzie dobrze :Cool!: Mam nadzieje, że jakiś psiak szybko znajdzie dom w mojej okolicy - ba za niedługo się zasypie wszystkim :megagrin: a tak serio to jeszcze się postaram skombinować trochę maskotek - pomęczę ludzi raz, dwa się wybiorę znów na "polowanie" może w któryś dzień trafię na jakąś promocję w ciucholandzie :) a co do pieniędzy się nie śpieszy - na życie jeszcze mam ;) aaa z bazarku będzie około 230 zł - tylko czekam jeszcze na trzy wpłaty...przez to zawirowanie z dogo mam lekkie opóźnienia w tej kwesti :siara: A z następnym bazarkiem ruszę niebawem...tylko najprawdopodobniej 3-5 października jadę do teściowej...i teraz nie wiem czy bazarek zrobić w przyszłym tygodniu, czy dopiero, kiedy wrócę...niby tylko 3 dni mnie nie będzie (dostęp do neta będę mieć, ale minimalny)..i kto w te trzy dni mi bazarku przypilnuje... w tym tyg z bazarkiem już nie wyrobię - muszę porobić nowe zdjęcia starych i nowych fantów, a do tego potrzebny mi mój Patryk ..więc chyba w październiku będzie bazar dopiero...to sobie sama odpowiedziałam :megagrin:
-
a ja nie mogę rozliczyć bazarku bo nie mogę wysłać pw do 4 osób :( mam nadzieje, że się odezwą do końca tygodnia... buńka współczuje...wredne babsko z tej nauczycielki....przecież weekend to weekend...nie powinna nikogo zmuszać to zajęć poza tygodniem A mnie wzięło choróbsko, a do pracy trza chodzić... Edi stronę chyba poprawiłam, jak nic nie będą robić administracyjnie w nocy to powinno być już ok :)
-
to może ten starszy psiak Skaut - a a'la Simka Sajmon (Saymon)? ;) własnie uciekł mi pająk...jeju jak ja się boję pająków! a ta menda w ciągu 4 h uwiła sobie całkiem ładną pajęczynę między sufitem, a ścianą łazienki...chciałam go zrzucić na podłogę, złapać do szklanki i wywalić za okno..a ten mi zwiał! i już nie wiem co gorsze było..to że był pod sufitem, ale na widoku, czy to, ze teraz biega nie wiadomo gdzie -.-
-
Reks już w hotelu! Szukamy wyjątkowego domu dla wyjątkowego psa.
Istar19 replied to ewes's topic in Już w nowym domu
znalazłam ;) -
Sol dalej małpa..ale nasza małpa kochana - tylko mogła by nie lać gdzie popadnie. na szczęście zdarza się jej to rzadziej - [I]odpukać, odpukać...gdzie to drewno do odpukiwania? [/I]Czasem gdy ją coś najdzie to przychodzi mi na kolana i zaczyna mruczeć...po czym stwierdza, że ma dość głaskania, gryzie mnie po rękach i sobie idzie...chyba nie umiem zobaczyć momentu, kiedy zaczyna mnie ostrzegać, że się jej nie podoba ;) bo ona cały czas mruczy..nawet kiedy mnie gryzie. Może ja po prostu jej smakuje? [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-v1aTjrIKOEY/U95SYNWvqLI/AAAAAAAA0PY/XZHvljvF6xo/s512/DSC07933.JPG[/IMG] Holusia ofutrzyła nam się strasznie...tutaj np dowód, że to futro a nie sadło :evil_lol: [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-f9Vk0AiLeGs/U868Os5UVYI/AAAAAAAAzxQ/if3Q-MLYtZg/s512/DSC07669.JPG[/IMG] z tej samej :) tylko zaczęłam powoli ogarniać ustawienia macro :oops: mówię, po amatorsku, bo się na tym nie znam i idę na wyczucie... tutaj z tego samego dnia [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-0I-ZDEtL_es/U9PcR5IP0iI/AAAAAAAAz7U/w_z6asEuRzM/s640/DSC07764.JPG[/IMG] a tu pajęczynka, tylko z kokonem..pająk chyba poszedł na sjestę po obiedzie..może to i dobrze :) [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-iUJTPYAeAVs/VAn9JB5lq8I/AAAAAAAA1a0/rUPNorSAjSk/s640/DSC08710.JPG[/IMG] Moje zamiłowanie do fotografowania wszystkiego nie zniknęło :diabloti:
-
Aaaaaa dzięki za odkopanie galerii ...mało czasu ostatnio ;) ale żyjemy, żyjemy..wszyscy - znaczy Gibsa z nami nie ma :candle: ale za to mamy teraz dójkę braci urwisów urodzonych w zeszłoroczną wigilię Stitch - [I]Nigdy nie będę mieć szczura z czerwonymi oczami! [/I]- powiedziała i wybrała ze stadka Stitcha... [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-pzhRZ3z9jic/U3mraXnH-jI/AAAAAAAACBE/4ypkQDfOCe4/s800/DSC_6616.JPG[/IMG] i Jarvis :) [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-YdMxgLW4H4c/U7BkxjJ3qxI/AAAAAAAAC4A/Lnv9cAH-POI/s800/DSC_7434.JPG[/IMG] Są strasznie proludzcy, ale ciężko im zdjęcia zrobić :) Sol też żyje! a szczurków się boi :evil_lol: [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-3ksvgvymjbk/U6NFtd37uRI/AAAAAAAACRo/T-GvndtPbxY/s800/DSC_7298.JPG[/IMG] u Holi z Maszą jak najbardziej wszystko gra, choć lipcowe upały dały się Holusi w kość dość mocno..ale na szczęście już za nami :) staramy się kilka razy w tygodniu chodzić na spacery 10-15 km, plus codziennie po ok 5 km, o ile oczywiście temperatura jest poniżej 25 stopni :) [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-w4tLE6nb1pE/VABrLYusazI/AAAAAAAA1Lo/qoAMxn_1gVk/s640/DSC08550.JPG[/IMG] a tak to papram się w fotografii, oczywiście jako wielki amator :evil_lol: [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-4H6vvaEcJOs/U9Pct0mTGPI/AAAAAAAAz-E/NGhHK_yIR7s/s640/DSC07792.JPG[/IMG]