-
Posts
11052 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
5
Everything posted by Istar19
-
budować napięcie ...czy ja wiem ;) dobra, specjalnie dla Ciebie koniec : Nie interesowało go to nawet, część jego chciała końca, ciemności bez wspomnień. * Wyczuwali nadchodzącego wroga, ale wiatr zmieniał się tak szybko, że nie w sposób było określić skąd nadchodzi. Wilczy bracia umilkli. Byli sami, zupełnie sami i wilkowi się to nie podobało. Co może zrobić skoro nieznany wróg zabił całe ich stado? Usłyszał skomlenie towarzyszki, podjął decyzje, uciekać, muszą uciekać czym dalej przed siebie. Znów zaczęli biec, gnani nie tylko wiatrem. Już zdawało im się, że są bezpieczni, kiedy coś ze świstem przeleciało mu bardzo blisko pyska. Następny świst. Mała wilczyca potknęła się i upadła raniona. Próbował jej pomóc wstać. Skamlał prosząco. Śnieg pokrywał się czerwienią, wilk wyczuwał śmierć, ale nie chciał jej dopuścić. Słyszeli jakieś nawoływania, krzyki, niepodobne do niczego co znali. Oczy wilczycy mówiły „uciekaj, zostaw mnie”, ale on nie mógł jej zostawić. Położył się koło niej. Zobaczyli dwunożne stworzenia z dziwnymi kijami. Usłyszał huk, po czym poczuł jak jego towarzyszka drętwieje i zamiera. Przestał czuć bicie jej serca. Wstał gotów do ataku po śmierć. Jednak dwunożni nie zabili go, rzucili na niego sieć. Zawył z żalu i wściekłości. Upadł bezradny, zdezorientowany, ze świadomością, że został sam... * A teraz jest tu, gdziekolwiek to jest. Nie wie ile minęło czasu odkąd się znalazł w klatce. Nie obchodzi go to. Nie ma dla kogo walczyć. Ona nie żyje, stado nie żyje. Człowiek zabił w nim bunt i wilczy głos. Siedział w trzęsących się ciemnościach pogrążony w stanie, który nie pasował do białego wilka. Ni to sen, ni apatia. W stanie tym zrodził się jeden cel „zapłacą mi za śmierć”. * Był spokojny, chciał uśpić ich czujność, wyczekać chwili, kiedy nie będą dzielić go kraty od dwunożnych stworzeń, kiedy nie będą dzierżyć ognistych kiji. Słońce wstawało nad zimowym światem. Przed jego klatką stało więcej dwunożnych niż kiedykolwiek. Wpatrywali się w niego, jak lider stada w nowego wilka. Oceniali go. Drażniło go to, ale zachowywał zewnętrzny spokój. Odeszli, wtedy usłyszał i wyczuł jeszcze inne stworzenia. Przypominały mu one braci ze stada, ale pachniały dwunożnymi i złością, nienawiścią do niego. Drzwi klatki otworzyły się. Wiedział, że teraz nadeszła jego chwila. Czuł podniecenie dwunożnych. Powoli wyszedł z klatki, czuł każdy sztywny mięsień w swoim ciele. Przed sobą ujrzał, duże zwierzę, większe od niego. Nie bał się. Nie chciał z nim walczyć, nie o niego chodziło. Rozejrzał się wokół, wypatrzył grupkę dwunożnych, którzy drażnili go i okładali kijami przez tyle dni. Oni stali się jego celem. Nie widział nic poza nimi.... Dobra żartowałam to jeszcze nie koniec :P
-
Niestety ...tak dziś powiedzieli Patrykowi...a co my możemy im zrobić? nawet nie ma konkurencji by sobie od nich pójść... Aniu ..ja nie jestem skromna ..ja wiem jak jest ;) A to kolejna część: Mniejszy wilk wtulił się w swego towarzysza, który stanął pomiędzy swą towarzyszką, a źródłem hałasu. * Kolejny huk wyrwał go ze wspomnień. Tym razem był zadowolony z tego. Nie chciał ich pamiętać. Nie chciał pamiętać jej, ani ostatnich chwil wolności. Nie otworzył oczu. Nie musiał, wiedział, że ktoś stoi za kratami. - Jak myślisz Lu, będzie się nadawał? - głos, którego nie słyszał wcześniej. - Nie wiem szefie, zależy ile będzie musiał tu siedzieć, uważam, że czym dłużej, tym gorzej. - Dzień, może dwa, zła pogoda pokrzyżowała nam plany, ale zaraz po sztormie ruszamy dalej. Zanim nastała cisza usłyszał cichy głos „przykro mi dziki”, nie wiedział, kto to powiedział. A może tylko mu się zdawało? * Nie przywykli się bać. Byli panami na tych ziemiach skutych lodem. Jedynie niedźwiedziowi ustępowali pola. Teraz ich serca przeszył lęk. Czuli, że stało się coś złego. Kolejny huk przeszył powietrze, za nim kolejny, a wśród nich dźwięk, który zmroził im krew – wycie umierających wilków. Nie wiedzieli, czy mają biec, czy zostać tam gdzie są. Stali wtuleni do siebie, po raz pierwszy w życiu drżąc nie z zimna czy radości, ale ze strachu. Chciał ją bronić, jednak ani nie znał wroga, ani go nie widział. Pogoda i ciemność okazały się równie wielkim zagrożeniem. * Klatka poruszyła się chwiejnie, po czym z trzaskiem została położona w innym miejscu. Rozejrzał się wokół za nim nastała ciemność. Miał wrażenie, ze znalazł się w kolejnej klatce - ciemniejszej i bardziej złowrogiej. Zaskomlił cicho, kiedy większa klatka poruszyła się i zaczęła dygotać w rytm mijanych nierówności. Nie wiedział, co go czeka. Nie interesowało go to nawet, część jego chciała końca, ciemności bez wspomnień. jako że jak mówiłam opowiadanie krótkie następna część będzie już ostatnią :) tymczasem idę nakarmić zwierzaki i siebie
-
relacja jest taka, że głowa mi zamarza ..mycie włosów w ziiiimnneeeeejjj wodzie przy temperaturze 10 stopni ...brrr... Aniu ja nie wiem o co Ci chodzi ;) nawet nie wiem czy to wypali ...poza tym jest wielu innych wolontariuszy co potrafią pisać ...i i tak mnie potem wszyscy zapomną ;) chcecie kolejny fragment Wilczego pustkowia?;)
-
no jest to jakiś pomysł ..ale dobry jak się ma dłuższe opowiadania ..a nie na 3-4 strony przeważnie :) to macie drugi fragment, kolejny jutro wieczorem jak będziecie chcieli ;) ...Przystanęli, zawyli wspólnie, jednym głosem, jednak nie mieli ochoty łączyć się z watahą, nie tej nocy... * Gwałtowny trzask obudził go ze snu. Zerwał się na nogi, zapominając gdzie jest. Uderzył łbem w dach klatki, tak mocno, że musiał przysiąść żeby się nie przewrócić. Usłyszał śmiech, znienawidzony dźwięk. Warkot zamarł mu w gardle. Nie miał sił już walczyć, nie miał sił na kolejne baty, za każdy przejaw wilczej natury. Patrzył tępo na człowieka, który stał z kijem przed kratami. Nie boi się, bo dzielą nas kraty, gdybym mógł je przegryźć.. - Co wilczku, nie masz ochoty na mnie się rzucić? - drwiący głos Stad'a, który po raz drugi uderzył kijem w pręty klatki. Wilk ani drgnął, choć nadal część jego serce wyrywało się do ataku. Położył się z powrotem, ku wielkiemu niezadowoleniu człowieka. Stad uderzył klatkę jeszcze kilka razy, po czym znudzony brakiem reakcji zwierza wyszedł z pomieszczenia. * Wycie stawało się coraz głośniejsze. Coraz więcej wilków przyłączało się do polowania, jakie mają miejsce tylko podczas wielkiej nocy. Wkrótce nastąpiła cisza. Polowanie zaczęte, zwierzyna otoczona, kwestia czasu, kiedy głodne wilki napełnią swe brzuchy na wiele dni. Biegnąca para przystanęła, strzygąc uszami. Rozejrzeli się dookoła poprzez zamieć. Cisza trwała zbyt długo. Nasłuchiwali niecierpliwie triumfalnego wycia. Po paru chwilach ruszyli powoli dalej. Nie słyszeli nic. Chcieli znów zacząć biec, kiedy do ich uszu dotarł huk, jakiego nie słyszeli nigdy i jakiego nie znali. Mniejszy wilk wtulił się w swego towarzysza, który stanął pomiędzy swą towarzyszką, a źródłem hałasu. tymczasem idę spać ..pobudka o 4.30 ^^
-
super ;) może ktoś zauważy Kiki
-
oo Bazylek zmęczył się papierkową robotą :D szkoda że wam placyk zajęli na stałe ...gdzie teraz Bazylek kości rozprostuje?
-
Maciaszku Ślepiotka już całkiem całkiem jest ok bo zaczynają ja oczyszczać ;) - no i jest zakaz wprowadzania ścieków Ty$ka dzięki :oops: nie wiem czy mam talent ..wiem, że lubię pisać, choć czasu na to mało niestety .. a na kolejny fragment nie wiem czy zasłużyliście :p poza tym to naprawdę jest krótkie A i jeszcze nie marudź bo świetnie piszesz o Morusku :D ja nie wiem jakby moje opowiadania miały cokolwiek pomóc ..choć kiedyś myślałam napisać taki zbiór pt: Moi przyjaciele ze schroniska - od poznania do rozstania" czy coś .. ale po co ...nikt czytać nie będzie^^
-
a tak byście mieli co poczytać ...może was zaciekawi ...krótki fragment krótkiego opowiadania ... „Wilcze pustkowie" Biegli razem przez białe pustkowie. Wokół nich śnieg tańczył beztrosko, przypatrywał im się i cieszył z ich wolności. Biegli bark w bark, ocierając się o siebie w szaleńczym pędzie. Nie mieli celu. Nie zastanawiali się nad wybraną drogą. Byli wolni, byli razem i wiedzieli, że gdziekolwiek pobiegną, zawsze mogą wrócić do swych współbraci. Nie musieli się bać, otulał ich mrok polarnej nocy, biel śniegu zdobiła futra. * - Znów coś mu się śni. - męski głos, przebił się przez zasłonę snu. - Jak tak dalej będzie połamie sobie łapy. - drugi głos. - Głupie psisko, nadal myśli, że jest wolny. - trzeci męski głos, bardziej szorstki od poprzednich. Duży biały wilk zastrzygł uszami. Gdyby mógł, gdyby tylko mógł przegryź kraty... - Chodźcie stąd, budzi się, jak nas zobaczy znów będzie hałasować. - pierwszy głos. - A niech sobie hałasuje, niech powyrywa sobie zęby na kratach. - trzeci głos. - I tak musimy iść, nie musisz go bardziej męczyć, Stad. - drugi głos. - Dobra, dobra, ale nie mów mi co mam robić, Lu. Usłyszał trzaskanie drzwi, otworzył oczy. Nic się nie zmieniło. Mała klatka, ciemne pomieszczenie, cisza. Nie wył już, nie nawoływał współbraci, zapomniał jak wygląda księżyc. Nie podniósł nawet głowy. Zamknął oczy, chciał spać, chciał śnić. Bez bólu. Bez niewoli. * Zerwał się wiatr, śnieg wirował coraz szybciej. Nawet gdyby chcieli, nie widzieliby już wybranego szlaku. Jednak oni nadal cieszyli się sobą, nie zważając na złą pogodę. Dwa białe wilki, mknące niczym wolne duchy. Gdzieś z oddali doszło do nich wycie ich braci nawołujące do polowania w tą śnieżną noc. Przystanęli, zawyli wspólnie, jednym głosem, jednak nie mieli ochoty łączyć się z watahą, nie tej nocy...
-
dobrze że poziom wody jest już taki jak zwykle czyli bardzo nikły ;) no co? po co mnie zabierałaś nad wodę? a to już w domu ..mała złodziejka otworzyła sobie plecak (była tylko mała szpara jak wychodziłam z pokoju...) i porwała paczkę chusteczek ..porwała, a potem porwała na strzępy.. a tu wypluwa folię ... dzięki Ci Panie za to, że ten nawiedzony aniołek nie zjada wszystkiego co rozgryza! no to tyle dziś, żebyście się nie znudzili zdjęć tylko tyle ;) a tak serio to padły mi baterie^^
-
a gazu ciągle nie ma ...temperatura spada, a do tego wszystkiego zmienili mi grafik i wolne mam dopiero w niedziele :( czyli opuszczę sobotni schron i w przyszłym tygodniu też :(...ale Patryk będzie chodził z Szarką na spacer ..nie ma wyjścia :evil_lol: eh ale wiecie , co mam? pewnie wiecie ...ZDJĘCIA znowu ...nudne się robią, wiem ...ale ja uwielbiam robić zdjęcia ^^
-
na prośbę awede banerki dla Kiki zrobię inne jak coś ;) [URL="http://www.dogomania.pl/threads/223086-To-ja-Kiki-czekam-na-Ciebie!-Jestem-spokojna-i-grzeczna-ale-taka-samotna...?p=18788430#post18788430"][img]https://lh4.googleusercontent.com/-5xq6SFT0omQ/T1d_5LcINSI/AAAAAAAALac/TpQFAuVdLHI/s360/Kiki.jpg[/img][/URL] [URL="http://www.dogomania.pl/threads/223086-To-ja-Kiki-czekam-na-Ciebie!-Jestem-spokojna-i-grzeczna-ale-taka-samotna...?p=18788430#post18788430"][img]https://lh6.googleusercontent.com/-nvJSnbMSbAE/T1d_5viUa5I/AAAAAAAALag/oU9ckR1GnQA/s360/Kiki2.jpg[/img][/URL] [URL="http://www.dogomania.pl/threads/223086-To-ja-Kiki-czekam-na-Ciebie!-Jestem-spokojna-i-grzeczna-ale-taka-samotna...?p=18788430#post18788430"][img]https://lh5.googleusercontent.com/-ZM_IrJ2kdmg/T1d_56XOm_I/AAAAAAAALak/xC4WrWVOtjA/s360/Kiki3.jpg[/img][/URL] [URL="http://www.dogomania.pl/threads/223086-To-ja-Kiki-czekam-na-Ciebie!-Jestem-spokojna-i-grzeczna-ale-taka-samotna...?p=18788430#post18788430"][img]https://lh6.googleusercontent.com/-BBmQ6gXtRb0/T1d_6tbYyGI/AAAAAAAALas/wtnqaDVW6MU/s360/Kiki4.jpg[/img][/URL] [URL="http://www.dogomania.pl/threads/223086-To-ja-Kiki-czekam-na-Ciebie!-Jestem-spokojna-i-grzeczna-ale-taka-samotna...?p=18788430#post18788430"][img]https://lh4.googleusercontent.com/-Ob0KYZTSV2E/T1d_69N9wCI/AAAAAAAALa0/GQ6yV0sM2DY/s360/Kiki5.jpg[/img][/URL]
-
biedna Igunia :( trzymaj się Bożenko .. tyle nieszczęść w takim małym ciałku...
-
Lutek doczekał się na swojego przyjaciela !!!
Istar19 replied to Romina_74's topic in Już w nowym domu
Romina_74 jeśli mogę coś zasugerować, na niektórych portalach przy znaku " pojawiają się "////" co sprawia że tekst jest nieczytelny, cudzysłów lepiej zastąpić np <> - to tak tylko by ewes miała mniej roboty ;) co do samego tekstu super! naprawdę fajnie się czyta :) tylko ja bym zamieniła kilka słów "Lutek" w pierwszej części na słowa typu "jego" jemu" "go" "psiak";) np. [I]Ma na imię Lutek, ponieważ pierwszy raz na spacer z opiekunem wyszedł ze schroniskowej klatki właśnie w lutym. Człowiek [B]GO[/B] zawiódł – pozwolił aby...[/I] [I]Pomimo smutku rozdzierającego serce Lutka, który z łatwością można dostrzeć w jego spojrzeniu, [B]Psiak[/B] nie traci nadziei.[/I] to tylko taka sugestia, nie miej mi za złe ;)