zdjęcia zdjęcia zdjęcia (mruczy pod nosem) ]duuużo zdjęć (bo jakby mogło być inaczej)
najpierw zdjęcia ze spaceru z Zuzią ;) Jeśli Bożenko przeglądasz mój wątek możesz wpisać w zeszyt wizyt co tam u Zuźlika słychać!
to ja może napiszę coś tylko o Zuzi. Zuzia została zabrana ze schroniska przeze mnie dla mojej mamy i siostry po mojej wyprowadzce z potworzakami(choć siostra do końca nie chciała do końca uwierzyć że ja im psa przywiozę :D) mama zawsze marzyła o małym piesku w typie yorka .. no i jak zobaczyłam tą kruszynę szorstkowłosą za kratami w schronisku w lipcu w kojcu ..zza kratami ..to pomyślałam ..czemu nie? do yorka to nie podobne ale małe :D może ją mamie dać..została bez psa..wychodzić jej się nie chce nigdzie indziej niż do pracy ...Ale Zuzia (wtedy sunia bezimienna numeru nie pamiętam) miała inne plany i prawie ugryzła mnie przez kraty ..:mad: to sobie mówię ...takiego diabła to mamie nie dam...bo jeszcze gotowa w całej swej miłości do psów akurat tego nie zaakceptować...
Potem bezimienna mnie prześladowała za każdym razem jak byłam w schronie...za każdym razem rzucała się na moją rękę ze strachu ..więc już nie próbowałam nawet do niej przez kraty mówić ..Sunia szczekała i chwytała zębami typowo ze strachu ..taka 5kg kruszyna w tym złym półświadku ...
Prześladowała mnie ...więc zaczęłam mamie mówić o niej. że jest kochana, ale przerażona, mała i taka słodka ..dorosła to już nie będzie problemu z zachowaniem czystości na dłużej (wiadomo po pewnym czasie) i zaczęłam mówić ..że brakuje jej psa, że przydałby się jej pies, że jak to może być że psa NIE MA...
Prześladowałam mamę ... choć sama do końca nie byłam pewna czy sunia to pies dla niej ...
Aż pewnego dnia kilka tygodni później sunia wyszła na wolontariat!! i to był przełom ...znikły obawy co do jej charakteru! znikły zastrzeżenia ...bezimienna nazwana Mysią okazała się kochaną sunią nakolankową! no i wiedziałam ze nie odpuszczę ..
Ale ..ale przecież nie może być tak, ze namówię mamę na psa ..ona sama musiała go chcieć .. więc pokazywałam zdjęcia, mówiłam o Mysi i znów o tym, że dom bez psa? do kogo wtedy wracać po pracy?
Ale mama była uparta ... przecież to decyzja całej rodziny prawda? a siostra woli koty ...ale poszłam do Sylwi - Sylwia wiesz, że mama chce psa? i znalazłam sunie dla niej?Zgadzasz się na psa? na co ona - no nie żartuj sobie, mama psa nie chce. nie powiedziała nie, prawda? W ten sposób mama chciała już Mysię, a siostra nie wierzyła że pies nowy w domu będzie ;)
Nie minął tydzień kiedy Mysia wróciła ze mną ze schroniska ... mina siostry - A jednak?! była niezawodna :D
Mysia została nazwaną Zuzią.
Kilka tygodni po adopcji została wysterylizowana.
teraz troszkę przytyła, ale mama jej racjonuje posiłki - Zuzia zeżarła by konia z kopytami na każdy posiłek...a zjada sobie dobrze ...bosh, bozita ...
Zuzia nie lubi zimna ..spacery z nią to katastrofa chyba że jest +5 stopni w wzwyż ;)
spuszczona ze smyczy słucha nawet mnie :D (zaraz napisze dlaczego NAWET)
dogaduje się z psami, choć o moje paskudy jest zazdrosna, a z Holi to kilka razy tak się pokłóciły że kłaki leciały ..ale potrafią tez leżeć koło siebie;)
koty ..koty UWIELBIA! biedne nie mają z nią spokoju ...
Kocha się bawić - aportować, czy przeciągać sznurek, gonić z niektórymi psami.
śpi oczywiście w łóżku :D choć bardzo lubi też na parapecie ;)
potrafi sama zostać kilka godzin - śpi wtedy na parapecie i wypatruje powrotu domowników
A teraz dlaczego Zuzia nazywana przeze mnie Zuźlikiem NAWET się mnie słucha ...często bywam u mamy, czasem zabieram ją na spacer z moimi psami, karmie ją, głaszcze itp ..ALE Zuźlik jak coś jej się nie podoba (np każe jej odejść od drzwi jak ktoś chce wejść) po prostu mnie gryzie ..tylko mnie ...nikogo innego w domu nie gryzie ...no ale ja nie jestem z nią 24 godziny na dobę ;) - np też nie mogę zabrać jej miski nawet jak jest pusta ..znaczy mogę ..bo z jej małych ząbków nic sobie nie robię ;)
Ale ..koniec ględzenia bo uśniecie zanim do zdjęć dojdziecie ...
kilka zdjęć samej Zuzi z ostatniego spaceru
i Zuzienka przy mojej nodze:)