-
Posts
473 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by dziki.nomada
-
Jeśli będzie potrzeba, to przyjadę pomóc i zająć się Miłcią. Skąd się biorą te ropniaki? :-( Ja nic w samochodzie nie zauważyłam, bo najpierw Miłka się kręciła między jednym, a drugim oknem i Wojtusiem z przodu, a później zasnęła mi na kolanach... Ja myślałam, że ona trochę przytyła na tym tymczasie, bo nie wiedzieli ile dokładnie dawać jej karmy - bo jej trzeba wydzielać, inaczej zawsze zje wszystko na zapas... I myślałam, że trochę tłusty brzusio się jej zrobił, nie spodziewałam się, że coś tam ma biedulka. PS. Czy trzeba dowieźć jej książeczkę? Zupełnie o tym zapomniałam...
-
O cholercia! To dziwne, że dziewczyna, u której była Miłka, nic nie zauważyła... Ja nie odbieram telefonów, kiedy jestem na spotkaniach, a zdarza się to bardzo często. W razie czego nagrywajcie się albo puśćcie sms, żebym wiedziała, że sprawa pilna... Czyli wychodzi na to, że ropniak powstał już wtedy, kiedy była u tamtej dziewczyny. Wiecie, czym to jest spowodowane? A mnie nawet w Krakowie nie ma :/ W razie czego dzwońcie do Weroniki tylko, bo ja nawet nie mogę pomóc na odległość. 787 973 707 Kinga
-
Dziękujemy Wam wszystkim! Nie mam pojęcia, jak my się odwdzięczymy... Fajnie, że coraz więcej osób może się na własnej skórze przekonać, że opowieści o cudownościach Miłki nie są wyssane z palca ;) To po prostu pies, którego nie da się nie kochać! A kolorowa karma, to odkryty przez nas w przypadkach awaryjnych Butcher`s. Jak się kończy Brit, to ratujemy się małymi opakowaniami i pieski póki co nie narzekały ;) Lepszy jest co prawda w wersji puszkowej, ale suchy też niczego sobie. W każdym razie lepszy niż marketówki. Co do przychodzenia z podwórka: jak będzie miała dość, to przyjdzie na wołanie :) Najlepiej jej powiedzieć: "Miłka, chodź do domu!" albo "Miłka, chodź jeść!" i wtedy już jest w porządku :) Kinga
-
Dziękujemy! :) U nas za płotem mieszkały dwuletnie bliźniaki, które Miłka uwielbiała :) Myślę, że będzie urzeczona.
-
No z domem raczej nie wypali, bo dzieci okazały się malutkie, niemowlę, roczne i trzyletnie no i szukają raczej małego pieska... Tak czy inaczej w środę lub czwartek Miłcię należy odebrać, mam nadzieję, że do tej pory będziemy mieć już swój domek - dla osób, które ją wzięły dobra byłaby środa... Albo zacznę tu gdzie jestem sugerować psa albo zmienię sama lokum... no i może na spacerach po Rynku z tabliczką "szukam domu" coś znajdziemy... ;)
-
Mam dwie dosc dobre nowiny: po pierwsze, po kilku godzinach strachu i paniki Miłka odnalazła się w tymczasie dzięki obecności innych psów. Nie pisałam chyba wcześniej gdzie Miłka poszła na tymczas? Pamiętacie historię z prawdopodobieństwem, że Miłka jest dzieckiem ogara i huskiego (przypadek z zarejestrowanej hodowli)? Pojechała właśnie tam, do swoich "rodziców". Suczka, która byc może jest jej mamą bardzo dobrze ją przyjęła i Miłka podobno cały czas piszczy, że chce się z nią bawic. Poznała też "tatę" i świetnie razem się bawili. Wciąż niewiadomo czy są rodziną, bo tamci ludzie z Mielca zdjęc nie przesłali no i wciąż istnieje takie prawdopodobieństwo. Jest jeszcze jedna ciekawa sprawa - wiecie, że Miłcia urosła? Czyli chyba jednak jest trochę młodsza. Szelki, które dostała od Wojtusia były za luźne, trzeba było je maksymalnie zmniejszyc, a wczoraj ledwie się w nie wcisnęła, nie chciały się dopiąc. Zrobił się z niej odrobinkę większy psiak. A teraz druga dobra nowina: jakaś rodzina wstępnie jest zainteresowana Miłką. Znajoma moich rodziców ma znajomych, którzy mieli psa (odszedł niedawno) i dzieci bardzo chcą nowego. Ta znajoma zaproponowała Miłkę i wstępnie się zainteresowali. Mają dom z ogrodem, jest też "dzienna" buda, ale podobno pies mieszkałby w domu, a większośc dnia mógłby spędzac w ogrodzie. Wysłałam im maila, zobaczymy jak się sytuacja rozwinie... Wojtuś, ona do Ciebie też się przywiązała i to bardzo :) Po wejściu do auta zajrzała na przednie siedzenie i zajęczała z rozpaczy :)
-
Udało nam się dziś dojechać dzięki Wojtusiowi. Kiedy zostawiałam tam Miłkę była przerażona, próbowała uciekać przez kraty do mnie. Nie interesowały jej inne pieski, które tam mieszkają ani nic. Była totalnie skołowana i minę i postawę miała taką jak wtedy, kiedy ją znalazłyśmy. Aż mi się płakać zachciało. Dopiero teraz skończyłyśmy wywozić swoje rzeczy, więc nawet nie miałam czasu w ciągu dnia żeby zadzwonić i się dowiedzieć o Miłkę, jutro zadzwonię. Martwię się o nią, biedulkę :-(
-
Udało się załatwić DT, jutro na 10.00 Miłka może pojechać do Wróblowic na kilka dni - z tym, że właśnie teraz szukam jakiegoś dojazdu tam i od nas dość ciężko, nie wiemy nawet czy ona umie jeździć autobusem. Jakby ktoś jeszcze przez noc ktoś tu zaglądał, to może macie jakiś transport w Krakowie między 9, a 10? Póki co szukam czegoś w mpk, ale jakiś dramat, prawie nic tam nie jeździ.
-
Pojawił się cień szansy, że na parę dni ktoś weźmie Miłkę, dziś wieczorem się dowiemy. Oby wyszło, bo jesteśmy całe w nerwach. Oj, wiemy jak to jest z tą akceptacją całej psiarni - właśnie wszyscy, którzy nas biorą na tymczasy nie zgadzają się na więcej niż jednego psa na ten czas.
-
Szukamy pilnie DT dla Miłki, z nami może zostać tylko do piątku do południa. W piątek wywozimy swoje rzeczy i my też zamieszkujemy w DT - każda osobno! Nie możemy zabrać ze sobą Miłki :-( Żadna z osób, która przygarnia nas z psami nie zgadza się na dodatkowego. Czy jest jakiś DT w Krakowie?
-
Merci, zaraz tam zajrzę! Nie wiedziałam nawet, że tu jest taki wątek. Trzymajcie kciuki, by ktoś nas do chatki przygarnął, nas biedne żuczki... PS. Jestem jakaś niekumata, ale nie wiem gdzie jest ten dział usługowy...
-
Przepraszamy, że milczymy, ale miliony spraw na głowie, nie miałyśmy też jak zdjęć robić, na parę dni wyłączyli nam internet... Ogólnie katastrofa, nic nie mamy, a do piątku mamy się wynieść. Plan na dzień dzisiejszy jest taki, że meble i wszystko jedzie do magazynu, a my się rozdzielamy po znajomych i rodzinie na przechowanie - dopóki się coś nie znajdzie. Z tym, że nie mamy gdzie upchnąć Miłc. Yzma pobędzie u rodziny Kingi, Pieróg u mojej i nie znamy nikogo, kto wziąłby Miłkę na dt chociaż... Macie jakieś pomysły odnośnie dt?
-
Postaramy się zrobić. Z dzieckiem teraz będzie ciężko, chyba, że jedenastolatka wyższa ode mnie się liczy ;) Z psami jak najbardziej. Postaramy się jutro coś zorganizować.
-
My tez oglaszamy, kiedy mozemy. Od paru dni nie mamy internetu, a zostal nam tydzien do przeprowadzki. Nie mamy poki co nic na oku, zadnego domku - a informowanie wlascicieli o naszej psiarni nie dziala zbyt pozytywnie ;) wiec sytuacja jest bardzo nieciekawa. Telefony o Milcie ucichly, nie mamy gdzie mieszkac i w dodatku internetu braklo. Ja oglaszalam dzis znowu na gumtree w Krakowie. Mocne mocne czary sie przydadza.
-
Była wcześniej ogłaszana, ale z tamtych ogłoszeń brak odzewu zupełny. Może to ten filmik? Gdyby były jakieś pieski z Krakowa, którym trzeba nakręcić reklamę, to myślę, że po przeprowadzce coś się uda zorganizować :) I jeszcze jedno: w niedzielę jest organizowany konkurs na najsympatyczniejszego psa Prokocimia w MDK Gałczyńskiego tuż obok nas. Miłka była do niego zgłoszona w celach reklamowych, a skoro jej nie ma, może macie jakąś sunię na zastępstwo? Nawet jeśli się nie uda nikogo zainteresować, to nagrodą jest wizyta w psim salonie piękności i karma na trzy miesiące. Myślę, że warto na szybko jakąś biedę podrzucić pod imieniem Miłki ;) Co Wy na to? Pies powinien znać jakieś komendy, bo pod uwagę będzie brany też poziom wyszkolenia, ale przede wszystkim musi się dogadać z innymi uczestnikami "pokazu" ;) Zdjęć nie będzie, bo była trochę afera z chłopczykiem, który przyjechał po Miłkę ;) zobaczył nasze psy i psy sąsiadów, to potem płakał, że zabrali tylko jednego ;) Trzeba było dzieciaka uspokajać, psa pilnować, żeby nie skakał na niego, nas pilnować, żebyśmy się nie poryczały i jeszcze załatwiać inne sprawy biurokratyczne :P Z tego wszystkiego aparat został ładnie przygotowany na biurku... Edit: chyba zbyt wcześnie się ucieszyliśmy wszyscy... Pani dzwoniła, że postara się znaleźć jeszcze dom dla Miłki u swojego znajomego, bo jest za duża dla jej małych dzieci i je przewraca... Jak się nie uda, to Miłka wraca do nas jeszcze dzisiaj... ;( ;( ;( [B]Miłka wróciła... Jest bardzo szczęśliwa, że wróciła "do domu", a mnie ogarnia przerażenie, bo 15 ma nas już nie być, a jak znaleźć dom, kiedy się ma trzy psy? :( Już z dwoma był problem... Jeszcze coś dodam: pani mówiła, że Miłka genialnie dogadywała się ze starszymi dziećmi, ale najbardziej pokochała tego małego chłopca, którego przewracała próbując go polizać po buzi. Dzieci bardzo smutne, z samochodu wołały, że Miłka nie jest taka duża, bo obok stoją większe. Szkoda :( [/B]
-
Milka po przejściach- MA SWÓJ WSPANIAŁY DOM
dziki.nomada replied to masza44's topic in Już w nowym domu
Krówka :D Jak ślicznie! Powodzenia, malutka! Będziemy "czarować", żeby domek szybko się znalazł. -
Miłka już w Pychowicach w domku z ogrodem ;) Nawet nie wiedziałam, że będzie tak bardzo "za miastem", bo z wcześniejszej rozmowy tylko wynikało, że będzie jechała do domu, a nie do bloku. Pani bardzo świadoma wszystkiego, co ją czeka, pytała nawet, czy nam nie zapłacić za karmę i w ogóle. Wie wszystko, załatwione jak należy, będzie dzwoniła po weekendzie, żeby zdać relację z upsiawiania ;)
-
Nie przepraszaj! Gdyby nie Twoje posty, to nie wiedziałabym, co się tutaj dzieje, bo bardzo bardzo rzadko przeglądam forum. A kieleckie biedy są nam przecież szczególnie bliskie :) Jak coś dodajesz, to staram się chociaż wejść i podbić... Nie mam pojęcia, skąd takie zainteresowanie Miłką, bo przecież Zenuś choćby jest ładniejszy... Może jednak te farby? ;) Albo mój urok osobisty działa, nawet pomimo tego, że ktoś inny wstawił ogłoszenia ;) Kinga
-
Różnie bywa z tym przekonywaniem rodziny, bo chociaż u mnie w domu nigdy nie było problemów z tym, że przyprowadzałam psy (był taki moment, kiedy mieliśmy jednocześnie owczarka niemieckiego, kundelka pinczerowatego i staruszka w typie collie) i one zawsze były uznane szybko za członków rodziny, to jeden jedyny raz, jeszcze w podstawówce, zdarzyło mi się popełnić ten błąd i przynieść kociaka... Moja mama zareagowała histerycznie (czego absolutnie się nie spodziewałam, bo na psy zawsze też narzekała, a w końcu najbardziej je rozpieszczała) i kazała biedne stworzonko natychmiast zawieźć do babci. Niestety akurat był tam remont i przed domem leżała sterta desek, po której chodzili robotnicy... No i kot wszedł między te deski i został zmiażdżony ;( Dlatego nigdy nawet nie myślałam o tym, żeby mieć kota... Odnośnie Miłeczki: rodzinka przyjedzie w piątek, bo ma przyjechać jeszcze teść tej pani, z którą rozmawiałam (mają lekki konflikt, bo oboje chcą Miłkę u siebie ;)) i chcieliby od razu ją zabrać, żeby w weekend był czas na obserwację. Mają ogródek. Jeszcze będę się z nimi kontaktowała przed piątkiem, przygotuję sobie umowę itp. no i pojadę z nimi i z Miłką do domu, żeby zobaczyć co i jak na miejscu. Na szczęście umowę Yzmy mam, więc bezczelnie zgapię :P Dzwoniła natomiast pani z Katowic (info z gumtree) i powiedziała, że będzie czekała, gdyby w piątek okazało się, że Miłka nie została adoptowana. Proponowałam chłopaków od savahny, ale powiedziała, że koniecznie ma być Miłka i że jeśli się nie uda, to wtedy się ewentualnie zastanowi. Czary czy co? ;) Kinga
-
Za kciuki dziękujemy i w ogóle: bardzo, bardzo się cieszymy, że z nami jesteście i nas wspieracie :* Zapomniałam napisać, że chłopaki ze zdjęcia cudowne i też nie rozumiem, dlaczego nie ma setek chętnych na nich... Zresztą przepięknych psiaków całe mnóstwo i gdybym tylko mogła... Ech... Kinga
-
Nowe wieści są takie: pani z Piotrkowa zrezygnowała (nie powiedziała dlaczego), ale jutro przyjdzie rodzina z Krakowa w odwiedziny, więc trzymamy wszyscy kciuki, żeby się zakochali w Miłce :D
-
Hehe, dzięki, będziemy pamiętały podczas rozmów :) Pani z Piotrkowa chciała dzwonić do weta, żeby się upewnić, czy Miłka jest zdrowa, więc rodzinę z Krakowa trzymam póki co w niepewności. Jutro się okaże, czy jedziemy w daleki świat, czy zapraszamy dzieci na wizytę zapoznawczą ;) Kinga
-
Przed chwilą kolejny telefon - pani z Krakowa z trójką dzieci, najstarsza córeczka 9 lat, a trzy dni temu umarł im piesek, więc chcieliby nowego. Co zadziwiające, jest to reakcja na moje stare ogłoszenie na gumtree ;) Będzie dobrze :D
-
[quote name='masza44']Trzymam kciuki! Kinga mam prośbę zapytaj na jakim ogłoszeniu Pani znalazła Miłeczkę- to nam podpowie gdzie wato ogłaszać psiaki.[/QUOTE] Córeczka tej pani znalazła, więc nie bardzo pamiętała gdzie... Spróbuję dopytać, ale dowiedziałam się tylko tyle, że jej córka szukała kundelków, pokazała jej zdjęcie i poprosiła, żeby zadzwonić. Zrobimy chyba tak, że ja jeszcze porozmawiam jutro i na spokojnie dopytam o wszystko (choć moja mama, która słyszała całą rozmowę powiedziała, że ktoś, kto nie jest zdecydowany na psa w 100%, nie zadaje takich pytań i nie rozmawia tak długo, więc że ona na moim miejscu oddałaby psa w ciemno), a zawieźć Miłkę pojadę po prostu osobiście i poobserwuję, jak się dziecko zachowuje, pokażę, co Miłka umie, a czego ją trzeba nauczyć itp. Tak będzie chyba najlepiej, bo moim zdaniem wizyta przedadopcyjna spoko z jednej strony, a z drugiej lepiej chyba przy psie w konkretnej już sytuacji wszystko doustalać. Pójdziemy na spacer z Miłką na miejscu i poświęcimy cały dzień na to, żeby wszystko zrobić porządnie. Jak myślicie? Bo ktoś obcy do obcej kobiety z wizytą, to też wszystkiego się nie dowie, a skoro i tak się mój tata zadeklarował, to pojechalibyśmy oboje. Zobaczymy w ogóle, czy zadzwoni jutro i będziemy dalej myśleć :)