Jump to content
Dogomania

Faerie

Members
  • Posts

    93
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Faerie

  1. Nie mogę edytować postu, więc piszę nowy. Genetyka zwyciężyła! Potomek psów podwórkowych zajął 'budę', Księżna Pani zaanektowała kanapę. [img]http://img190.imageshack.us/img190/4417/p1010220l.jpg[/img]
  2. Wielkie dzięki, sama też o tym nie pomyślałam, w schronie nic nie mówili. Zrobiłam Cuddy 'budę' pod biurkiem, gdzie może się schować przed moją bestią. Szew ładny, właśnie się ubieramy i idziemy do Doktora.
  3. W schronie dostawała suche, więc u mnie też suche, ale nie miałyśmy kiedy pójść do dobrego sklepu, a w ogólnospożywczym tutaj mają tylko nieskopółkowe karmy, jakieś Pedigree Pal, całe kolorowe od chemii... To już wolę, żeby póki co zjadła Bosha dla szczeniorów, jutro dostanie Bosha dla dorosłych niedużych, chyba że doktor zaleci jej coś specjalnego. Jest padnięta, ale zadowolona, odgryza się młodemu, który ją nieustannie podskubuje. Właśnie wróciliśmy ze spacerku, kupki jeszcze nie było.
  4. Wsuwa Bosha dla szczeniaków, kupkę będę obserwować. Jutro idziemy do doktora na 'przegląd techniczny', przy okazji zapytamy, jaka karma dla niej będzie najlepsza. Poki co psi poszli spać, a ja siedzę i boję się poruszyć, żeby nie obudzić, bo znowu się zacznie ganianie i wrzaski dzikie... EDIT: Spiąca Cuddy. Otworzyła oko kiedy usłyszała bzzzt wysuwanego obiektywu. [img]http://img341.imageshack.us/img341/1782/p1010216g.jpg[/img]
  5. Jesteśmy w domu. Młoda śmierdzi jak nieboskie stworzenie, ale nie chce jej fundować za dużo stresów jednego dnia, kąpiel musi zaczekać. Dostała saszetkę karmy (prezent od Pani z Zoologicznego), rzuciła się, jakby tydzień nic w pysku nie miała, potem wyczyściła miskę młodego. Na spacerkach piękna współpraca, w domu szczekawka pospolita. A teraz się tłuką, chaos, jazgot i w ogóle zaraz któreś wyląduje w łazience, bo mi już uszy pękają... ;) Próbowałam porobić zdjęcia, ale ciężko jest uchwycic jedno i drugie w obiektywie, właściwie to ciężko jest nawet uchwycić jedno [B]albo[/B] drugie, przysięgam że ilekroć wycelowałam aparat, któryś pies był w obiektywie... Co wyszło na zdjęciu, to poniżej... [IMG]http://img442.imageshack.us/img442/3369/p1010207d.jpg[/IMG] [IMG]http://img31.imageshack.us/img31/4320/p1010209n.jpg[/IMG] [IMG]http://img28.imageshack.us/img28/4572/p1010210.jpg[/IMG]
  6. Jestem, jestem! Oczywiście wizyta poadopcyjna jak najbardziej, szczegóły do dogadania na PW. Mama ma też gg, więc myślę, że nie będzie problemu, żeby wybrana osoba (myślę, że Kizimizi) na bieżąco informowała się o sunię. A to nasza Zołza pozująca dziś na kanapie: [IMG]http://img209.imageshack.us/img209/5000/bild564.jpg[/IMG]
  7. Zdjęcie jest współczesne, tylko gdyby ktoś 'naumiał' moja Mamę, jak ustawić datę w aparacie... Poproszę dzisiaj, żeby poszperała w instrukcji obsługi i zrobiła fotkę z prawidłowo ustawioną datą. EDIT: Złapałam Mamę na gg, powiedziała, że też zauważyła, że data jest 'lewa', aparat sam zmienia datę, kiedy się wyładują baterie. Jutro zdjęcia 'współczesne', bo o tej porze juz niewiele w ogródku widać, nawet z lampą błyskową. :)
  8. Już odpowiadam - nasza suczka jest wzięta ze schroniska, gdzie przebywała z innymi psami. Kiedy do nas trafiła, w domu był już pies, z którym dogadała się bez problemów. W naszym domu gościły inne psy, w tym suki, młoda nigdy nie miała problemu z zaakceptowaniem. Ona kocha się bawić, podgryzać, turlać, na spacerach zaczepia inne psy, jednak w Niemczech raz że psów jest mniej, dwa - ich właściciele nie są zbyt chętni do nawiązywania psich kontaktów. Zołza się po prostu nudzi, mimo regularnych spacerków przybrała na wadze (Pańcio ją niestety przekarmia, on miłość wyraża bardzo dosadnie - im bardziej kocham, tym więcej smakołyków dam, a kocha psicę bardzo, więc...) Zołza jest miksem, ma w sobie coś z terriera, ona więdnie, kiedy nie ma dość ruchu i szaleństwa. A to właśnie Zołza, ona taka mała i samotna, w pustym ogrodzie... [URL="http://img509.imageshack.us/i/bild260.jpg/"][IMG]http://img509.imageshack.us/img509/7214/bild260.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://g.imageshack.us/img509/bild260.jpg/1/"][IMG]http://img509.imageshack.us/img509/bild260.jpg/1/w640.png[/IMG][/URL]
  9. Witam, To ja jestem tą Karoliną z Wrocławia, na wątek przywołała mnie Mama, która tu śledzi losy Diry. Rozumiem Wasze zaangażowanie i nieufność, bo chociaż Dogomanię czytam od niedawna, to zdążyłam już się przekonać, że zdarzają się sytuacje, o jakich 'filozofom się nie śniło', więc mam nadzieję wyklarować trochę sytuację i odpowiedzieć na pytania, które tu padły. Skąd wiemy o Dirze? Otóż już od pewnego czasu nosiłam się z zamiarem adopcji psa, wreszcie się zdecydowałam i tu właśnie na Dogo znalazłam psa, który podbił moje serce. Nawiązałam kontakt, zostałam prześwietlona, pokazałam Dogomanię Mamie, zdjęcie 'mojego' astka ustawiłam sobie w komputerze jako tapetę. W międzyczasie w moim życiu wydarzyło się kilka zawirowań i między innymi pojawił się szczeniak OND, którą to bestię kocham nad życie. Wzięłam więc w rękę telefon i już miałam dzwonić do wolontariuszki opiekującej się 'moim' astkiem i rezygnować z adopcji, kiedy on na mnie 'spojrzał' z puplitu mojego komputera, niemalże z wyrzutem, 'co, rezygnujesz ze mnie? Ty też?'. Odłożyłam więc telefon i zaczęłam rozważać wszystkie za i przeciw posiadania dwóch psów. Ponieważ mam dość czasu, pieniędzy i energii, a dwa psy chowają się lepiej i mają więcej ruchu (bo sama choćbym nie wiem, jak się starała nie wybiegam psa na spacerze tak, jak wybiegają się dwa psy nawzajem), nie widziałam żadnych przeszkód, zadzwoniłam i poinformowałam, że jeśli astek dogada się z moją bestią, to moja chęć adopcji pozostaje w mocy. W tym czasie rozmawiałam o posadaniu dwóch psów z Mamą (już wcześniej miałyśmy w domu dwa psy, naszego ukochanego mixa ONa, niestety już za Mostem, i wziętą ze schroniska we Wrocławiu suczkę, która dziś żyje z Mamą w Niemczech), Mama przyklasnęła idei. Zauważyłam więc, że Mama sama ma tylko jednego psa i... No i tak Mama uznała, że również ma doskonałe warunki na drugiego, więc czemu by nie. I tak rozpoczęły się poszukiwania niedużej suczki, która zamieszkałaby z Mamą i jej sunią. Co do 'handlu psami za 200 euro'... Kizimizi była u mnie, zna numer mojego telefonu, mój adres zamieszkania, poznała mojego psa (który jest wart znacznie więcej, niż 200 euro). Mama przyjechałaby sama, gdyby nie fakt, iż w połowie grudnia zdaje egzamin na kursie językowym, w którym uczestniczy i do tego czasu musi pozostać w Niemczech. Żeby sunia w tym czasie nie siedziała w schronisku, Mama poprosiła, żebym ją przechowała u siebie do tego czasu. W rozmowie z Kizimizi zadeklarowałam, że jeśli schronisko nie wysterylizuje psa, ja zrobię to na własny koszt jeszcze tutaj w Polsce (ponieważ znam tu doskonałego lekarza, który leczył wszystkie moje psy i do którego mam 100% zaufania, jeśli jakikolwiek zabieg, to tylko u niego) i wtedy Kizimizi będzie mogła odwiedzać suczkę po sterylce i dowiadywać się o jej zdrowie. To, plus koszt szczepień, odrobaczania, paszportu, transportu psa samochodem do Zachodnich Niemiec - znacznie więcej, niż 200 euro, interesu nikt by tutaj nie zrobił. Bo też nikt nawet nie pomyślał o interesie, chyba że o interesie psa. Przy okazji nadmienię, że jeszcze przed wizytą Kizimizi wiedziałam, w którym schronisku znajduje się suczka, mimo to wizyty nie odwołałam. Mam nadzieję, że to również świadczy o mojej uczciwości, że nie pojechałam i nie 'porwałam' psa ze schroniska, gdzie bez zadawania pytań zainkasowano by 50zł za wydanie i na tym by się skończyło. Mimo to wolałam się pokazać, pokazać jak dogaduję się z moim psem, odpowiedzieć na pytania. Zdjęcia domu mojej Mamy - oczywiście, że wiem, gdzie moja Mama mieszka, zdjęcia zostały przesłane, by Kizimizi mogła zobaczyć suczkę Mamy i warunki, jakie są psu zapewnione. Jest do domek w zabudowie szeregowej, na tyłach znajduje się ogród ograniczony ścianą garaży. Wspominam o tym, ponieważ ogród jest tak zabezpieczony, że można tam psy spokojnie wypuścic i zostawić same sobie, nikt obcy (w tym obce zwierzęta) nie dostanie się na teren, nie ma też możliwości zrobienia podkopu czy ucieczki w inny sposób. Poza wypuszczaniem do ogrodu Mama wyprowadza swoją sunię na regularne spacerki, niestety nie jest w stanie zapewnić jej wystarczającej ilości 'szaleństwa', w związku z czym suczka ma nadwagę. Dwa psy szalejące razem rozwiązałyby problem braku ruchu, dwie suczki mogłyby razem w ogrodzie bądź na spacerku spalić wszelkie nadmiarowe kalorie. Co do kontaktu z psem po adopcji - Mama mieszka w Niemczech, jest 'skomputeryzowana', nie ma problemu z przesyłaniem aktualnych zdjęć psów. Ja mieszkam na stałe we Wrocławiu, można do mnie dzwonić lub nawet odwiedzić mnie w moim mieszkaniu. Nie mam niczego do ukrycia, jeśli ktoś jeszcze chce mnie 'prześwietlić', zapraszam na kawę lub sok i rozmowę o psach, życiu i całej reszcie. Dam się wylegitymować z dowodu osobistego i paszportu, Wasza nieufność jest dla mnie dowodem troski o los psa, więc wcale się nie obrażam, mam nadzieję rozwiać wszelkie wątpliwości. Podobnie istnieje możliwość spotkania z moją Mamą, kiedy ta przyjedzie w drugiej połowie grudnia do Polski. Pozdrawiam serdecznie, Karolina
×
×
  • Create New...