Jump to content
Dogomania

marta0731

Members
  • Posts

    5504
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by marta0731

  1. Siedzę i nie wiem co pisać... Dobrze wiecie co przeżywam i jak się czuję... Ja w tej chwili jedynie egzystuję... Patrzę ciągle na to miejsce, gdzie jeszcze wczoraj leżał na kołderce Gero.......... Miałam nadzieję, myślałam, że jest z nim lepiej, że będziemy mieć więcej czasu dla siebie!!! I nie chodzi mi wcale o mnie. Bo to ja byłam dla Niego, nie On dla mnie :-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(
  2. Najgorsze jest to, że życie musiał mieć naprawdę straszne, i nie miałam szans, by mu pokazać inne:placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz:
  3. Ja chciałam mu uchylić nieba... Zabrakło czasu, jego siły.........:-(:-(:-( Nie ma takiej buźki w zestawie, by była adekwatna do mojej rozpaczy...:placz::placz::placz: Na początku dwa dni był inny wet, mają spółkę, różnie przyjmują... Nie twierdzę, że źle leczył, na pewno nie, ale jechaliśmy do niego w niedzielę, bo nie mozna było czekać do wtorku do tego co chciałam Wczoraj był już ten wet co chciałam, zrobił wszystko co mógł. I ta woda w jamie brzusznej pojawiła się nagle, dzień wcześniej jej nie było na usg... Dziś rano jak zastałam GERO i organizm wydalił co miał - była kupa ale nie było siku. Pomimo podwójnej silnej dawki leku na odwodnienie - nie pojawił się płyn w pęcherzu, więc nie było co wydalić. A wet nie mógł znaleźć jednej nerki na usg... Najprawdopodobniej zeżarł ją rak, i przerzucił się dalej (na wątrobie był guz i jeszcze troche mniejszych, nie pytajcie, nie zapamiętałam) Tak jak to Germaine określiła: "szkoda, że nie dane mu było nacieszyć się nowym życiem, to takie niesprawiedliwe!!!"
  4. Ledwo widzę na oczy, ale wiem że czekacie, że wszystkie byłyście razem z nami... Było już lepiej, ale wczoraj był kryzys, wet nie dawał szans, ale walczyliśmy... Ale w nocy jak jeszcze podawałam mu w domu kroplówkę koło 1-2ej znów było troszkę lepiej, nawet pił wodę... Ale nie miał sił się podnieść, choć próbował... Sapał mniej i reagował na ruch... Siedziałam z Gero do 4ej... i zasnęłam... O 6ej jak się obudziłam - już go nie było:placz::placz::placz: Nie wybaczę sobie nigdy, że nie wytrzymałam tych dwóch godzin:placz::placz::placz: Mam tylko nadzieję, że nie cierpiał. Ma zamknięte oczy, mam nadzieję, że jak odchodził - spał... Czując że jestem przy nim...
  5. GERO NIE ŻYJE......................... Wybaczcie narazie nie jestem w stanie nic więcej :placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz:
  6. I to z nawiązką!!! Siedzę przy Gero, pewnie tak będę siedzieć do rana... Teraz leży z kroplówką. Pod skórę dajemy, bo wenflona się nie dało, nie można tych żył znaleźć Jestem w stałym kontakcie z Germaine, też mi jutro będzie szukać transportu do Wrocławia. On tam musi szybko jechać, teraz już naprawdę nie ma czasu i liczy się każda godzina!!! Przypominam swój numer, bo rano kompa nie włączę, nie bedzie czasu 793-152-189
  7. Tak piszę chaotycznie, bo ciągle mi się coś przypomina... Na zdjęciu prześwietlenia wyszło, że Gero ma śrut... Ktoś strzelał...:placz::placz::placz: I zrośnięte dwa kręgi, czyli były złamane... Nie chcę myśleć od czego:placz::placz::placz:
  8. Czyli nie chodzi o to, żeby tylko podtrzymywać lepszy stan kroplówką (bo teraz po niej znów jest troszkę lepiej)... Przyczyna tkwi najprawdopodobniej w sercu (przy osłuchiwaniu praktycznie go nie słychać), lub wątrobie (jest na usg bardzo ciemna, nie powinna, no i guz...) ... Porządne badania można zrobić tylko w klinice wrocławskiej
  9. Dlatego szukam transportu na jutro do Wrocławia z Wałbrzycha. Tylko tam pomogą Gero!!! Kolega nie może razem ze mną wziąść wolnego, kiero się nie zgodzi, więc mnie nie zawiezie Ja nie mogę jechać swoim autem, bo mam niesprawne Nie mam mocy siedzieć przed kompem, a jutro też nie będę miała czasu, rano idziemy znów do weta, dlatego proszę o kontakt 793-152-189 jeśli uda się załatwić transport. Kasę zwrócimy, jakieś środki znajdziemy, albo ja, albo ciocie pomogą, albo Germaine, narazie to nieważne, trzeba jechać!!!
  10. Ogólnie wet na wstępie powiedział, że jest bardzo źle i czy chcę go ratować pomimo wszystko Nie muszę mówić jaka była moja odpowiedź Ale na koniec jak to wszystko tak obejrzał, zrobił jeszcze raz badanie krwi (nie mógł wogóle znaleźć żyły, zapadły się) w trzeciej łapie się udało. Nie znam się wiec przekazuję jak mówił, ale wskaźnik urea norma to 54 a Gero ma 270 - czyli mocznica Jak spytałam co mam robić - ogólnie mówiąc powiedział, że to oczywiście moja decyzja, ale jakby to był jego pies to by go ............ nie przejdzie mi to przez gardło :(:(:( Bo Gero się męczy i najprawdopodobniej cierpi Wybaczcie ciotki jałowość moich wypowiedzi, ale ja już dziś tyle wyryczałam, ze nie mam siły... Powiedział, że w miarę swoich mozliwości i sprzętu zrobił co mógł... Nie jest w stanie pomóc więcej... Zaleca mi jechać do wrocka
  11. Nie jest dobrze, tak, niestety jest źle Gero miał dziś kryzys W drodze do weta po pracy był tak słaby, że położył się na trawie i nie mógł ani nie chcial się podnieść. Bardzo ciężko oddychał. Miał robione jeszcze raz usg i do tego prześwietlenie brzucha i klatki piersiowej. Usg pokazało wodę w jamie brzusznej. Dostał lek moczopędny, by pozbyć się płynu. Miał po nim dużo si... a on nic... A dostał największą mozliwą dawkę. I nie podnosił się wogóle, naweet nie zrobił pod siebie, choć o tym marzyłam O 21ej pojechałam do weta z powrotem, myslałam by podłączyć cewnik. Wet jeszcze raz zrobił usg. Nie stało się tak jak powinno, czyli wogóle nie pojawił się mocz w pęcherzu. Ponadto nie mógł zlokalizować jednej nerki, szukał uwierzcie bardzo długo... Ponadto doszukał się guza na wątrobie... Zaraz następny post...
  12. Masakrę mam dziś w pracy:angryy: Nocka spokojnie, tylko wczesna pobudka była, bo o 4.37 Geruś stwierdził że zgłodniał:loveu: i dorwał się do miski:multi::multi::multi: Rano siku było i nawet się na spacerze jakimś spanielem zainteresował, spaniel również, wąchanko było. Potem gołębiem, ale gołąb wąchać się nie chciał:razz: Tylko że kupy rano nie było nadal...:shake: I jak dzwoniłam do mamy - na spacerze w południe też nic No i tak to jest... Huśtawka... Raz radość, raz lęk... I jak tu jeść... PS lekka dietka mi nie zaszkodzi:roll::eviltong: Po pracy znów do weta
  13. Ci czy inni... Słodziak i tak szybko znajdzie, ten jęzor aż się prosi, by jakis policzek wylizać dziękując za dom ;) A ktoś jeszcze dzwonił?
  14. I co ustalone? Ja tam bym wolała, żeby nie zmieniał znów na dwa dni miejsca... I za te same pieniadze jechał prosto do pana... Nie wiem czy dobrze doczytałam A przypadkiem pan gdzies tam nie obiecał, że nie będzie tyle jeździł...?
  15. Ty Kora miałaś wybrać foto...
  16. Kizimizi a mi się coś kojarzy, że jak wiozłam Brunera do Świdnicy, a Tomek (brat Ingrid) go wiózł dalej, to jakieś dokumenty miały zostać u Tomka... Co to było? Udało się od niego to odebrać?
  17. [quote name='kora78'][B]prosze o rozsylanie watku suni z prosba o wsparcie finasowe jej hotelowania!!! czas zaplacic za pobyt w hotelu[/B] zkladam czesciowo ze swoich pieniedzy. ale co bedzie za miesiac? niepelny miesiac!! prosze pomozcie!!! dlug u blood sama sobie anulowalam. ona zrezygnowala. i bardzo sie ciesze[/QUOTE] Kora ja mam teraz sporo na głowie, latam do tego weta i siędzę z Gero z kroplówkami... Ale przyszły cały tydzień biorę wolne. Będę siedzieć w domu, będę miec czas i na pewno przy okazji porozsyłam!
  18. [quote name='kizimizi']a gdzie Marta bylas? Moze to bylo juz po karmieniu i go od miski odgonili i on byl po prostu glodny ... :([/QUOTE] Byłam w Kaliszu po Gero... Nie odganiali go... Tam co prawda mniejsze psy widziałam po dwa, trzy w boksie, ale wszystkie większe były osobno. On był osobno. Koło niego klatke miał akurat Gero, dlatego go zauważyłam. A wielkie pudło z jedzeniem stało akurat na wprost niego na trawie i pewnie mu pachniało, ale zajęli się mną i wyprowadzaniem Gero i tamten tak biegał z tą miską :( Niechcący trafiłam na porę karmienia... wiem że niedobrze, ale nie kazali mi czekać
  19. U mnie w rodzinie od zawsze bokserowiroza, jak to Kapselek napisała :D Gero śpi, chyba dołączę do niego... ;) Dobranoc
  20. Germaine jutro mi wyśle puszki z karmą i jakieś wdzianko dla Gero :) Już tak zimno wieczorem, a on taki chudziutki...
  21. Ciągle śpię... Ale czasem "zerknę" na swoją nową Pańcię...
  22. [quote name='kizimizi']Marta zrobilam Ci dzis ten zalegly przelew na 55zł. To na wrzesien, tak?[/QUOTE] Doszła, dzięki :) Tak, to za wrzesień, czyli dokładnie 26.VIII - 24.IX. bo Zuzi wysyłam za miesiąc z góry, wysyłam całość niezaleznie od tego czy wszyscy wpłacili czy nie Brak wpłat nadal od Lucyfrecji (trzy miesiące po 10zł) i Olgi (dwa miesiące po 5zł) czyli mam na minusie 40zł Trzeba by było jakiś bazarek zorganizować... No i doszukać jakoś tych deklaracji
  23. No właśnie raz tak raz siak... Huśtawka nastrojów, albo się cieszę jak wariatka albo telepię z nerwów... Ale damy radę! Najważniejszy jest Gero
  24. [quote name='marta0731']Lepiej Szeleczce po tych zastrzykach???[/QUOTE] Doczytałam ;) Uffffff............ A następym razem dzwoń do ciotek co się znają, a nie czekasz aż ktoś odpisze Ja już nie mogę z tymi stresami, jakąś melisę zacznę chyba pić ;)
×
×
  • Create New...