-
Posts
5504 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by marta0731
-
[quote name='kora78']ale podchodzi na wolanie do meza i mamy, czy tylko sama z siebie, gdy to on tego chce? i daje im sie glaskac wtedy? czy powacha i odchodzi? a uczysz ja ijakis komend, np siad? bo juz od dawna, jak pisalas saa wraca na wolanie do kojca, ale cos poza tym umie? a kiedy byla na ostatnim spacerze, poza ogrodem? a jak reaguje na obcych ludzi, gosci? wciaz tak, jak na nas wtedy? ucieczka[/QUOTE] Może źle to zabrzmi, ale jak nauczyć psa, który ma swój świat i robi co chce, jak go nauczyć siad i podaj łapę...? Kora... To nie jest tresowany mały terierek, poza tym nie ma takiej potrzeby Ale rzeczywiście fajnie by było, jakby zaczęła ufać obcym...
-
Nie wiem co mam napisać... Szczerze? Mam obawy niestety Miałam kiedyś na przetrzymaniu na 2 dni spaniela, czekał na transport gdzieś dalej... i 2 razy próbował mnie "capnąć"... Nie wiedziałam, jak się zachować. Niby nie karcić, by nie utrwalać, ale też żeby nie myślał że to normalne Wszystko co piszecie - zgadzam się z tym. Może ktoś chciał się pozbyć i takie coś wymyślił, a jeśli nie? Zresztą jest duża różnica: ugryzł czy pogryzł... A tego nie wiemy Narazie wstrzymuję się z decyzją do jutra. Zadzwonię do lecznicy i spróbuję porozmawiać z tym konkretnym wetem, który Montiego przyjmował. Powinien coś więcej wiedzieć, czy osoba oddająca miała jakieś bandaże, kto to był, jak się zachowywał, czy można określić że coś kręci czy nie wiem jeszcze co... Jesli Monti ma 8 lat, to też dziwne... Całe życie grzeczny piesek, a nagle morderca...? Nie wierzę, nie chcę nawet tak myśleć, że tak o, bez powodu... i wogóle i wogóle Ja mam taki mętlik w głowie, że szkoda gadać........................ :( Poza tym jeszcze jedna kwestia: ja jako dt - nie bardzo... Wzięłam Gero [*], chcąc mu zapewnić spokojny dom na stare lata... On nie wymagał nie wiadomo ile spacerów dziennie, spałby sobie jakbym była w pracy, a nie szczekał godzinami pod drzwiami i nie wiadomo co jeszcze (myślę tu o lęku separacyjnym) Wynajmuję mieszkanie w bloku, i praktycznie większość dnia nie ma mnie w domu Kilka dni chciałam wziąść dla Montiego urlopu, potem miałby jechać do Oli... ale oczywiste jest to, że ten pomysł odpada (tu jeszcze raz podziękować chcę Oli za szczere chęci, na pewno inny boksio znajdzie u niej wspaniały dt, jak się zdążyłam dowiedzieć) :) Ale z drugiej strony wiem, że jak nie ja, to............... :( Nie wiem co robić :(
-
potrzebny dt na cito! Spaniel uratowany przed igla znow w potrzebie
marta0731 replied to kizimizi's topic in Już w nowym domu
Nie będzie wracał do schronów w nieskończoność... W naszym po drugim oddaniu chcieli go uśpić, bo gryzł... :( A on atakuje w różnych sytuacjach chyba? Ja pierwsza popełniłam błąd, jak go miałam u siebie 2dni przed dowiezieniem do dt... Nie zdawałam sobie sprawy... Raz jak się z nim bawiłam, i chciałam zabrać piłkę, jak to normalnemu psu, drugi raz jak z daleka (bo już się bałam) chciałam zrobić zdjęcie jak leżał Faflok chyba kojarzę ugryzł jak spał z nią w łóżku i machnęła ręką...? Nie wiem jak dalej -
Damy radę z Montusiem, nie zostawimy go tam na pewno! [url]http://www.dogomania.pl/threads/192595-Boksiowaty-Monti-najgorsze-co-w-%C5%BCyciu-widzia%C5%82am!!!-%28%28%28[/url] A tu czekamy na wieści od Bilbo:)
-
Dziękuję ciociom za tak liczne przybycie:loveu: Dziękuję Mira za znalezienie wspaniałej Oli i oczywiście samej Oli za chęć zostania dt Montiego!!! Dziękuję Sonek666 za bannerki:lol:, straszne, ale taka prawda... zaraz sobie wstawię, ale najpierw piszę... Doczytałam już, że Monti z lecznicy na pewno nie wróci na kojce... ufff... Bo ja go zabiorę do siebie, ale moge dopiero we wtorek, jutro nie mam jak wyrwać się z pracy:shake: koleżanka przez pogryzienie dzikiego kota, któremu chciała pomóc... jedzie na zastrzyk p/wściekliźnie... No chyba że będzie się dobrze czuła i wróci do pracy... Pomysł jest taki: Monti u mnie na dt przez parę, parenaście dni, jakoś dam radę..., aż poznam go na tyle i mu zaufam, że będziemy mogły sprawdzić z Korą jego stosunek do dzieci, to jest teraz ważne, bo jeśli będzie ok - będzie dt u Oli Ola ma sytuację taką, że bardzo chce pomóc Montiemu, jednak syt.finansowa średnia, i w tej kwestii my musimy pomóc Rozmawiałam o tym z Germaine... jutro się wyjaśni, czy SOS może sponsorować Montiego czy my musimy o to zadbać Z transportem nie będzie problemu, kolega, który bardzo mi pomagał z Gero [*] również i teraz pomoże, między innymi "zawiezie paliwem służbowym":cool3: Jedno jest pewne: nie pozwolimy by tam został:-(
-
Super że jesteś, dziękuję:lol: Forma pomocy "wyjdzie w praniu" bo same nie wiemy co i jak.... Jutro (czytać: dziś jak wstanę) będzie gorąca linia z Germaine, Mirą, Olą, Korą i wogóle... bo na dogo mnie cały dzień nie będzie... dopiero wieczorem... Kora ma dzwonić do schronu jak Monti się czuje i czy wet był... Oby było dobrze!!! Bo dt już na horyzoncie... Trzymaj się Montek, musisz być silny, bo pomoc blisko...
-
Długo rozmawiałam z Mirą... Ma koleżankę Olę, która jest w stanie zostać dt Montiego...:loveu: Za zwrot kosztów utrzymania... I trzeba sprawdzić stosunek do dzieci, gdyż ma 1,5roczne dziecko I trzeba by było dowieźć do Zabrza Myślę, że damy radę z tym wszystkim Kilka dni może być u mnie Teraz weekend, to nic więcej nie możemy zrobić... :( Jutro zadzwonię do Oli Trzymaj się Monti!!!
-
Ale się PM nawysyłałam... jakie to czasochłonne... Dziękuję ciociom za przybycie, choć jak widzę większość się dziś weekenduje... Monti trzymaj się, na pewno Ci pomożemy...!!! Nie zostaniesz tam!!! Ja myślałam o sobie - dt, choć warunki mam "słabe"... Ale dostałam PM od cioteczki Miry... Być może miałaby dt dla Montiego, jeśli będzie sponsorowany... Dziś już późno, a jutro cały dzień nie bedzie mnie w domu i na dogo, trasa czeka, ale będę z Mirą w kontakcie i wieczorem dam znać co i jak
-
[quote name='marta0731']Kora Ty ten wątek zakładaj a czasu nie marnuj!!! Biedny biedny Monti... :placz::placz::placz: Czekamy na linka, nie mieszajmy tu szczęściarzowi Bilbusiowi... Dobrze że choć on w domciu bezpieczny[/QUOTE] MONTI :( [url]http://www.dogomania.pl/threads/192595-Boksio-Monti-najgorsze-co-w-%C5%BCyciu-widzia%C5%82am!!!-%28%28%28?p=15355312#post15355312[/url]
-
Może tylko dla niewielu będzie to straszna historia. Może niewielu to zatrwoży, zasmuci, wzbudzi żal i litość. Ale dla mnie były to najgorsze sceny, jakie widziałam na własne oczy, znajdując się metr od zajścia. To była walka, a raczej atak. Szybki, bezlitosny . Atak jurnego, młodego owczarka na boksera ciamajdę. Bo ta "ciamajda" już nie pierwszy raz oberwała. Ale tym razem widziałam to na własne oczy i ten widok będzie mnie prześladował przez wiele nocy... Owczarek rzucił się na boksera, który niejako uwięziony, bo na smyczy, w kojcu, był wyprowadzany w celu opatrzenia ran z pogryzienia sprzed kilku dni. Więc atak był zaskoczeniem bardzo skutecznym. Owczarek wgryzł się w łeb Montiego raz, a dobrze. Nigdzie indziej go nie złapał. Ale jakby "zakleszczył się", jak asty. Trzymał szarpiącego się Montiego mocno, powalił go na betonową posadzkę. Targał nim po ziemi. Opiekun trzymający Montiego na smyczy nie mógł zrobić nic. Druga opiekunka najpierw okładała owczarka miskami, później znalezionym niedaleko drągiem. A pies nadal nie chciał puścić. Pisk, skowyt, krzyki ludzkie, okropny hałas. Kałuża krwi. Doping psów w innych kojcach... Pobiegłam po kolejnego opiekuna, któremu niewiele psów jest strasznych. Zanim wróciłam, Monti dzięki Bogu już był wyprowadzony. W szoku, z cieknącą z głowy krwią, obolały i skulony. A to akurat sobotnie popołudnie..., lecznica schroniskowa dawno nieczynna. Czekał na wieczorną wizytę u weta, pewnie z szyciem :-( Tylko czy ona się odbyła... Jutro zadzwonię zapytać o jego zdrowie, pojutrze tam jadę. Dziewczyny i chłopaki, jego nie można tam zostawić!!! Choć na bank nigdy nie wróci do tego samego kojca, ale skoro to taka ciapa, która i w innych kojcach była nie raz gryziona i przenoszona, mimo krótkiego, bo 2miesięcznego pobytu. Jego będą wciąż gryźć, aż Monti podda się ostatecznie:placz: Zachowanie Montiego: na kwarantannie był bardzo wystraszony, osowiały, bez życia. Później, ledwo trafił na kojce, już został pogryziony. Trafił na izolatkę. Kolejna zmiana kojca, a tam Monti wciąż w budzie, non stop tylko szczekał wystawiając łeb. Stąd wciąż zbyt kiepskie fotki, by coś z nim zadziałać. Teraz znów nowy kojec, gdzie nie pierwszy raz dostał wciry. Bo oko zapuchnięte, totalnie zamknięte, z sączącą się krwią, starsze pogryzienia na karku i między łopatkami, świeże pogryzienia na policzku. A dziś? Rozszarpane ucho i 2 dziury w głowie i nad okiem od kłów owczarka. Kapiąca krew. A Monti łasił się do mnie, kładł na kolanach łeb do miziania w jego nieokaleczonych okolicach....:placz: To opis Kory78, która była świadkiem w schronisku... W poście niżej doda zdjęcia Montiego po zajściu... :-( Uprzedzam, że mogą być drastyczne... :-( BŁAGAMY POMÓŻCIE MONTIEMU!!! Monti w chwili, gdy trafił do schroniska... :multi::multi::multi:Monti w dt:multi::multi::multi: [SIZE=2]Monti, po całym zajściu, pod presją wolontariuszek, [SIZE=2]został zawieziony w godzinach wieczornych do lecznicy, [SIZE=2]z którą ma podpisaną umowę schronisko [SIZE=2] Był leczony, ale czekał go powrót do schroniska, [SIZE=2]do kojca z innymi psami, gdzie nie wiadomo co znów by się stało...:-( [SIZE=2] Nie mogłyśmy go tam zostawić!!! [SIZE=2] 14.09.2010. Montiego po przywiezieniu z lecznicy [SIZE=2]zabrałyśmy do mnie do domu [SIZE=2] Już nie musi się bać...:shake: [SIZE=2] Czekamy aż pies dojdzie do siebie, wyleczy rany [SIZE=2]18.09.2010. Monti ma już dt - mnie:lol: Zakochałam się:loveu: Zapewniam normalną podstawową opiekę, wyżywienie, podstawowe leczenie (codziennie chodzimy na zastrzyki, leczymy uszy) [SIZE=2]Zbieramy pieniądze na zabieg usunięcia ułamanego, ruszającego się kła, przewidywany koszt ok.150zł [SIZE=2]Wpłaty: [SIZE=2]Jostel5 20zł:lol: [SIZE=2]Boni-Bobo 30zł:lol: Wykrywka 50zł:lol: Maruda666 i Sonek666 50zł:lol: Jusia&Szpila 40zł:lol: Andegawenka 50zł:lol: Viola005 50zł:lol: Jagoda1 50zł:lol: W sumie 340zł:multi: 23.09.2010. koszt zabiegu 200zł Wyrwane aż 4 ząbki... zabieg ok, wszystko dobrze Monti zdrowieje w oczach i jest coraz szczęśliwszy, coraz częstsze merdanie ogonkiem mówi samo za siebie:loveu: 29.09.2010. NIE ODDAM MONTKA;) ZOSTAJE U MNIE:lol::loveu:
-
Kora Ty ten wątek zakładaj a czasu nie marnuj!!! Biedny biedny Monti... :placz::placz::placz: Czekamy na linka, nie mieszajmy tu szczęściarzowi Bilbusiowi... Dobrze że choć on w domciu bezpieczny
-
[quote name='kora78']dziewczyny, wczoraj dzwonilam. nie bede przeciez codziennie dzwonic i ludziom truc. dzis lub jutro mial wrocic pan U. poczekajmy, az sie z Bilbo zapozna, zadzwonie wtedy o wiesci.[/QUOTE] No w przyszłym tygodniu Ci Kora na pewno nie odpuścimy:eviltong:
-
[quote name='gonia66']Myśle, że , gdyby nie daj Bóg, cokolwiek sie zlego dzialo- juz bysmy wiedzieli:)[/QUOTE] Tfu tfu tfu... odpukać...
-
Bella, tak wiele w zyciu przeszla... a teraz wreszcie w ds :)
marta0731 replied to kora78's topic in Już w nowym domu
[quote name='agniecha82x']generalnie ja sie bazarkiem tez zajac nie moge, bo po prostu brak czasu, bazarek trzeba zalozyc i rozreklamowac troszke, potem podrzucac i pilnowac. druga sprawa, ze nie mam internetowej osblugi konta i ciezko byloby mi monitorowac ewentualne wplywy z bazarku. fanty moge od siebie porozsylac pozniej, z tym akurat nie ma problemu. osobie, ktora zechcialaby zalozyc bazarek i go poprowadzic wysle na maila zdjecia + opisy + ceny wywolawcze. na bazarek moge zaoferowac kilka torebek, jeansy, depilator, herbatki, sprzet do ozdabiania paznokci oraz cos dla fanow piercingu - kilka kolczykow do roznych czesci ciala, moze sie jeszcze cos tam znajdzie, musze popatrzec. oczywiscie rzeczy w dobrym stanie lub nowe. tylko tyle mam w tej chwili i tylko tak moge pomoc. ach i jakby co to fotki porobie tez nie wczesniej niz w pon., bo cala niedziele bede na uczelni, a dzis sie ucze na egz i tez nie dam rady.[/QUOTE] Dzięki Agniecha :) Tyle fajnych rzeczy :) Każdy z czasem stoi kiepsko, a Kora na dodatek teraz bez neta To ja się podejmę tego bojowego zadania, bo kasę naprawdę trzeba zdobyć... Wyślij mi wszystko na maila [email]marta0731@tlen.pl[/email] Dziękujemy za fanty :) -
potrzebny dt na cito! Spaniel uratowany przed igla znow w potrzebie
marta0731 replied to kizimizi's topic in Już w nowym domu
Byli poinformowani, podjęli ryzyko, i tak szybko się poddali, zrezygnowali... Po jaką chol... go wogóle wzięli, tylko się zestresował znów Hotel pewnie też sobie nie poradzi, jak ma ileś tam psów u siebie nie będzie czasu i możliwości się zająć tak jak trzeba... Kasiafiona co radzisz? Ja nie wiem... :( -
Tylko nie to! Nie mówcie że pies, który już ponad 1,5miesiąca był u siebie ma tam wrócić... :( Kora i Kizi Wy go poznacie jak coś? Wygląda całkiem inaczej... krótkie kołtuny... Boze to nie ten pies, bo musiałabym stwierdzić chyba po raz pierwszy, że w schronie lepiej wyglądał:shake: Dzwońcie do tych ludzi
-
[quote name='wilczek007']Nuka chyba nie ma przez miesiąc dostępu do netu,gdzies wczesniej pisało, więc ja myślę, ze nic sie złego nie dzieje;)[/QUOTE] Ale ktoś miał mieć z Nuką kontakt... Czy dobrze kojarzę że Cajus?