-
Posts
2430 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by ivette3
-
Dziadzio ŚWIAT odszedł spokojny otoczony miłością [*]
ivette3 replied to xmartix's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[quote name='xmartix']Światusiu . Martusiu - dziękuję Ci ,że powierzyłaś mojej opiece tego kochanego dziadzia.Sprawił swoim odejściem ogromny ból...ale pozostawił po swoim pobycie cudowne wspomnienia :( Odnalazłam dwa filmiki ,które kiedyś były tu prezentowane.Dedukuję je Tobie i wszystkim ,którzy kochali Światunia. Dziękuję Wam ,że tak ciepło żegnacie dziadzia :( Takim chciałabym aby był na zawsze pamiętany : ( niestety reklam przed filmikami nie da się usunąć - wybaczcie) Zabawa Gucia i Świata : http://karolina4130.wrzuta.pl/film/1LM5RSy31gA/zabawa_gucia_i_swiata#none Świat - spacer: http://karolina4130.wrzuta.pl/film/6FkTCGJfA5O/swiat --------------- Światuniu - kochany maluszku - odbiegasz ode mnie tak jak na filmiku ...a ja bardzo tęsknię ...ale muszę Cię pożegnać - śpij piesku spokojnie -
Dziadzio ŚWIAT odszedł spokojny otoczony miłością [*]
ivette3 replied to xmartix's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Pożegnanie :-( ------------- Wiedziałam , że kiedyś nastąpi ten ostatni dzień i sądziłam,miałam nadzieję ,że skoro Światuś jest u mnie... może na trzy miesiące...,może rok...,to że każdy dodatkowy czas spowoduje mniejszy żal ,łatwiejsze pogodzenie się z chwilą gdy odejdzie :-( Już wiem,że do tego nie można się przygotować.Nie potrafię nazwać tego co teraz czuję . Maleńki kochany Światunio odszedł :-( a ja strasznie tęsknię :-( Wiem ,że to musiało się stać wcześniej ,czy później ...stało się później niż mu rokowano...wiele później...ale dla mnie za wcześnie ...zawsze byłoby za wcześnie :-( Światunio,mój kochany Tuptuś był i na zawsze pozostanie dla mnie wyjątkową istotką.Xmartix ratując go ze schronu od śmierci napisała o nim ,że jest jakby w swoim zamkniętym świecie ....Do tego świata z całego serca starałam się wejść i każdego dnia chciałam aby On otwierał się na mój . Jest nieprawdopodobna różnica między relacją człowiek a pies który widzi i słyszy a psiaczek ,który nie widzi i nie słyszy...On uczył się naszego zapachu,uczył się układu mebli,domu,podwórka...My uczyliśmy się go rozumieć i po jego zachowaniach rozpoznawać zadowolenie,lęk,potrzeby....na koniec pożegnanie...:(:(:( Odchodził z niesamowitą godnością,pokorą,kochany ,cierpliwy , jakby pogodzony z tym ,że ostatni etap jego prawie 20 letniego życia dobiegł końca :(. Mam wrażenie,że umierał z wyboru,świadomie chcąc odejść w takim momencie kiedy jeszcze nikt nie był zmęczony dość mocno aby jego śmierć przyjąć z ulgą...a jemu nie zada ona bólu i lęku :(. Do ostatnich dni miał radosną minkę ,upór i charakterek... jednocześnie łagodność szczeniaczka.Siwiał,coraz częściej męczyły mu się łapki,czasem przez coraz wyraźniejszą starość coś niechcący spsocił , ale wciąż łykał radośnie i wdzięcznie następny dzień. Często,coraz częściej ... po kolejnym praniu dywanu ,sprzątaniu ,kąpaniu,suszeniu i mnóstwie innych zabiegów..... miałam obolałe ręce i zanim ochłonęłam ,znów stawało się coś co wymagało mobilizacji,wysiłku,czasu... ale nigdy nie potrafiłam mieć do niego złości czy zniechęcenia.Raczej było mi go żal ,że jest w niektórych sytuacjach taki nieporadny...,że coraz bardziej robi się niedołężny ...że potrzebuje coraz większej ,troskliwszej , delikatniejszej opieki .Zawsze widziałam w nim taką dziwną skruchę ,nawet wstyd...,jakby wiedział ,że coś mu się nie udało .Bardzo często kiedy nabrudził przychodził pod moje nogi i ze zwieszonym łebeczkiem zastygał w bezruchu oparty o mnie...miałam wtedy wrażenie jakby przyszedł i chciał powiedzieć,że jest gotów na karę ,na którą brudząc ,w swoim przekonaniu zasłużył...Miałam takie właśnie odczucie patrząc na niego i wtedy brałam go na ręce i kompletnie irracjonalnie do sytuacji szeptałam do ucha ,żeby się nie przejmował bo nic się nie stało.....Jego łagodność w której dopatrywałam się wdzięczności oddalała zmęczenie i dodawała mi sił. Każdego dnia widać było po nim upływ czasu,każdego dnia kochałam go mocniej i chociaż zdawałam sobie sprawę z tego ,że mijający czas nie jest naszym sprzymierzeńcem ,chciałam nie myśleć o rozstaniu tylko łudziłam się ,że to jeszcze będzie trwać...:( W niedzielę rano wstał z posłanka ,chwilę dreptał ...ale słabiej niż zwykle.Podałam mu miskę z jedzeniem.Powąchał ale nie chciał zjeść.Myślałam ,że to chwilowy kaprys z przejedzenia,pogody,...czegoś co za krótką chwilę minie.Jednak kiedy zorientowałam się,że po dłuższym czasie nadal nie chce jeść, a co gorsze nie chce pić,słabł w oczach :( ...zdałam sobie sprawę,że to poważniejsza,inna niż kiedykolwiek do tej pory sytuacja. Po rozmowie telefonicznej z wetką podałam mu strzykawką do pysia wodę .Nie protestował-przełknął ale sam łaknienia nie okazał,z miseczki samodzielnie napić się nie chciał :(.Zgodnie z sugestią wetki mierzyłam temperaturę.W ciągu kilku godzin z prawidłowej spadła do 37stopni.Nie pomagało nawadnianie ciepłą wodą,ogrzewanie.Oczka miał przytomne i uszkami pokazywał ,że czuje głaskanie.Jednak sam już nie wstawał a podnoszony na łapki nie utrzymywał się wystarczająco aby go puścić z rąk.Późnym popołudniem otrzymał zastrzyk i kroplówkę ,którą wetka przywiozła mu do domu .Byliśmy przy nim cały czas , a on leżał spokojnie i gdyby nie moja wiedza ,że nie je ,nie pije i nie chce już wstać...to wyglądał tak jakby sobie po prostu leżał i odpoczywał z otwartymi,spokojnymi oczętkami. Czuwałam przy nim całą noc.Spał w miarę spokojnie,oddychał normalnie.Wcześnie rano p. wetka przyszła do niego z kolejnym zastrzykiem i pobrała mu krew do zbadania.Rozmawiałam z nią jeszcze o minionej nocy,o tym ,że temperatura uparcie zatrzymała się na 37 stopniach.Powiedziała,że nie widzi oznak konkretnej dolegliwości czy bólu ,a raczej wygląda jakby on nie chciał jeść i pić , a chciał umrzeć już bo wie, że nie da rady dłużej żyć :(...była bezradna tak jak ja :(:(:(. Na 14.00 umówiłyśmy się,że przywiozę go do gabinetu aby zrobić badania USG ,podać kolejny zastrzyk i kroplówkę . Nie pojechaliśmy już :(. Około południa zaczęła mu drgać łapeńka i zaczął lekko poruszać pyszczkiem.Leżał na łóżku ,a ja z Karoliną siedziałyśmy przy nim. Ona gładziła go po główce a ja masowałam,głaskałam lekko łapki.Chwilę później zmętniały mu oczka bardziej niż kiedykolwiek miał...i odszedł :( . Był jak maleńka świeczuszka ,która nagle wypaliła się i zgasła.:( . Wybaczcie jeśli chaotycznie piszę ,ale nie mogę wytrwać w opanowaniu emocji i myśli. Moje i całego mojego domu życie zostało przez te krótkie dwa i pół roku systematycznie podporządkowane pod zachowania i potrzeby Światunia...teraz mimo,że upłynęło zaledwie kilka godzin brak mi jest już jego zachowań.Mam wrażenie ,że czas stanął w miejscu i jednocześnie minęła wieczność jak kochanego maleństwa nie ma koło mnie.Wymagający ciągłej czujności... a teraz ... pustka...jak wyrwa w drodze...Powinien leżeć w progu i tarasować drogę z kuchni do pokoju w najmniej oczekiwanym momencie...a tu pusto....powinnam szukać go w takim razie ,bo pewnie wszedł sobie znów za szafkę,za firankę lub w inny zakamarek z którego nie zawsze sam potrafi tyłem wyjść...a tu nie ma kogo szukać...:(...i ból z tęsknoty za nim ...i świadomość ,że to musiało kiedyś się stać :( ...nie mogę go już wziąć na ręce i przytulić :(...Muszę dopuszczać do myśli fakt jego odejścia ,wyobrażać sobie ,że biegnie gdzieś daleko ode mnie i nie wróci... Okropne jest to rozdwojenie skrajnie różnych odczuć.Z jednej strony tak bardzo chciałabym jeszcze dać mu radość,zabrać na spacer ,dokarmiać smakołykami....po prostu znów widzieć w jego niewidzących oczkach zdziwienie i zaciekawienie tym ,że życie może być przyjemne i pełne miłości i opieki...On to potrafił pokazywać ....z drugiej strony wiem ,że czas kiedyś musiał minąć i minął...że kochany maluszek już nie miał sił nawet na radość...że nie potrafię cofnąć czasu i nigdy,nigdy:( już nie dodam mu niczego dobrego do jego u mnie krótkiego życia...Czy to życie przy mnie choć troszkę oddaliło mu pamięć o długich kiedyś latach bezdomności i kto wie jakich smutków...?Ile mogłabym może dać mu więcej ?... a może z jakiś bezsensownych powodów mu nie dałam...:( ? Jest mi bardzo trudno pisać ten post.Ból jest tak wielki,że chcę jak najszybciej przez szacunek do Was - tych którzy byli prawdziwie serdeczni dla Światusia dopełnić swojego obowiązku ,zdać tą ostatnią ,bardzo bolesną relację...i zniknąć,nie musieć opanowywać łez i bezsilności,zbierać racjonalnych myśli,wbrew sercu uspokajać emocji :( . Poszedł za tęczowy most owinięty w swój ulubiony niebieski kocyk z serduszkami,z kochanym pysiem ułożonym na swojej podusi a ciałkiem na różowym ręczniczku ,tym pierwszym pościelonym na poduszce po podróży z Wrocławia do mnie,który pozostał u mnie po Partyzancie - biednym psiaku,który sprowadził mnie na dogomanię.Partyzant odszedł z dogomanii skrzywdzony i zapomniany,..sercem czuję,że odszedł wtedy na zawsze...i nikt nigdy go nie pożegnał godnie.... A to dzięki niemu los zetknął moje i Światunia życie . Dlatego żegnając Światunia :( ,symbolicznie żegnam też Partyzanta :( . Z całego serca serdecznie dziękuję wielu tutaj osobom za prawdziwą,bezinteresowną pomoc .Dziękuję wszystkim dla których ten wątek był wątkiem Światunia i jemu miał służyć będąc dla Was możliwością kontaktu i czerpania radości z jego życia . Było Was wielu ,choć czasem milczących na tym wątku . Dziękuję Wam wszystkim,którzy pomagali finansowo, pomagali ciepłym słowem,radą,dobrą energią i pod każdym względem wsparli mnie,szanując moją godność jako człowieka . Nie potrafię wszystkich Was wymienić - przepraszam za to ale nie chcę urazić nikogo pomijając... Mam nadzieję,że nie zawiodłam Was , a co dla mnie najważniejsze...mam nadzieję i bardzo chciałabym kiedyś jeszcze poczuć pewność i radość ,że nie zawiodłam tego psiego maleństwa. Bardzo tęsknię za nim...Mam ogromny niedosyt ,że jeszcze chciałam tak wiele mu dać serca i już nie mogę ....Będę pamiętać go na zawsze....ale już nic nie mogę więcej zrobić :( .Rozumiem i akceptuję słowa,że musiał kiedyś odejść,że odszedł...ale nie mogę zrozumieć,pogodzić się ze słowem "nigdy..." świadomość tego bardzo boli ...:( -
Dziadzio ŚWIAT odszedł spokojny otoczony miłością [*]
ivette3 replied to xmartix's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Światuś bardzo dziękuje cioteczkom Malicji ,Demi i xmartix :). Pozdrawiamy wszystkie kochane cioteczki i wujaszków i życzymy wszystkim zadowolonych min:loveu: - w końcu mamy lato przecież ,więc jest wreszcie nadzieja na fajną pogodę i pikniki :cool1: -
Dziadzio ŚWIAT odszedł spokojny otoczony miłością [*]
ivette3 replied to xmartix's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Tak się składa ,że zarówno Światuś lubi to miejsce ,bo jest tam dużo przestrzeni bez niespodzianek ,o które mógłby się potykać itp. ;) ,jak też ja lubię tam chodzić z nim ,bo jest ławeczka i mogę choć na chwilkę przysiąść:oops: i podumać o młodości i kondycji :eviltong:.Jedyny problem jest z tym ,że to kawałek do przejścia od domowego podwórka i troszkę trzeba dziadziowi pomagać ,czyli przenosić przez jezdnię (krawężniki),w powrotnej drodze ,gdy jest już zmęczony zastąpić rękami lektykę :lol: dla księciunia .No ale czego się nie robi dla miłości :loveu: czyli najkochańszego dziadzia :cool3:. -
Dziadzio ŚWIAT odszedł spokojny otoczony miłością [*]
ivette3 replied to xmartix's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Wreszcie udało się złapać troszkę słonka:loveu:.Światuś malutkimi kroczkami ,ale dziarsko i chętnie zrobił inspekcję po okolicy :cool3: ,o czym donoszę relacją fotograficzną :) : -
Dziadzio ŚWIAT odszedł spokojny otoczony miłością [*]
ivette3 replied to xmartix's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Sabinko :) - głowa do góry .Jeszcze troszkę i "głupia baba" będzie dla Ciebie tylko wspomnieniem .Mocno trzymam kciuki za udany egzamin:cool3:. Światunio dla Ciebie wygrzewa miejsce na odpoczynek i czeka ,że przywieziesz mu to śliczne słonko :loveu: -
Dziadzio ŚWIAT odszedł spokojny otoczony miłością [*]
ivette3 replied to xmartix's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Czekamy,czekamy i doczekać się nie możemy prawdziwej wiosennej frajdy na słoneczku:roll:.Skoro nie da się tuptać aby nie być zmoczonym i zziębniętym ,to najlepszym wyjściem z sytuacji dla dziadzia jest wygrzewanie poopy pod kocykiem i nabieranie sił na spacery ,kiedy już wreszcie ciepełko nadejdzie:loveu:.Podobno przyszły tydzień wreszcie wraz z przyjściem lata ma być cieplejszy.Oby :) .Póki co ,fotorelacja z leniuchowania : -
Dziadzio ŚWIAT odszedł spokojny otoczony miłością [*]
ivette3 replied to xmartix's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
:mdrmed:Jak miło Szamanko,że zaglądasz do dziadzia.Dziękuję za miłe słowa :oops:ale muszę zaznaczyć ,że Światuś sam w sobie jest najwdzięczniejszą rekompensatą jakichkolwiek spełnianych przy nim obowiązków.Patrząc na niego , codziennie widzę przybywające siwe pasemka,widzę niestety też coraz częstsze kłopoty jakich przysparza mu starość...ale nie da się opisać tego jak on dzielnie to znosi .Dziadzio jest po prostu kochany i słodki:loveu:.Cieszę się ,że jest u mnie i bardzo jestem wdzięczna wszystkim ,którzy wspierają mnie w opiece nad nim :) .Również Tobie bardzo dziękuję :buzi:,że jesteś dobrym aniołem na wątku dziadzia.Odwiedzaj nas jak najczęściej :mdrmed: Dziadzio dziękuje cioteczce Ronji za pamięć i wsparcie :Rose:. Wszystkie cioteczki i wujków pozdrawiamy jak zwykle - niezwykle gorąco :cool3::lol: -
Dziadzio ŚWIAT odszedł spokojny otoczony miłością [*]
ivette3 replied to xmartix's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
:loveu: wspaniale ,że Teoś już dostał przesyłkę.Tobie Sabinko również dzisiaj śle podziękowania Gucio :oops:,który właśnie swój prezencik od Ciebie otrzymał :Rose::buzi: -
Dziadzio ŚWIAT odszedł spokojny otoczony miłością [*]
ivette3 replied to xmartix's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Nowy tydzień niestety jeszcze zimniejszy i bardziej mokry ,więc a propos noszenia na rękach Światuś prezentuje swoją zdegustowaną ;):loveu: ,senną minkę.Jak łatwo zauważyć dziadzio jest raczej szowinistą ,bo na rękach pana relaksuje się znacznie bardziej niż na rękach u mnie :p;). -
Dziadzio ŚWIAT odszedł spokojny otoczony miłością [*]
ivette3 replied to xmartix's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
:) Dobrze ,że chociaż na wątku jest słonecznie i miło .Cioteczka Sabinka dba aby dziadkowi świeciło słonko .Z tym noszeniem na rękach ,to raczej przysługa dla mnie :eviltong: ,bo księciunio Świat owszem ponosić się pozwala ale pod wydziałem.Ten kochany uparciuszek sam tuptać zbyt wiele już nie che ale brany na ręce potrafi protestować,zapierać się łapkami i zmuszać noszącego aby go odstawił na ziemię .Czasem jestem jego energią nawet zdziwiona ,bo niby taki słabiutki,niedołężny i powolny staruszek ale jak mu coś nie pasuje ...oj :-o ..wtedy energii mu nie brak :loveu::cool3:.Kochany ten Nasz emeryt i bardzo dzielny. -
[quote name='koosiek']Podrzucajcie proszę bazarek, straszna tam cisza :( [URL="http://www.dogomania.pl/forum/threads/227737"]www.dogomania.pl/forum/threads/227737[/URL][/QUOTE] Niestety nie tylko tam...:roll: Trzymam kciuki za przystojniaka.
-
Odwiedzam Kamysia i podziwiam jego zapobiegliwość ,czyli kopanie zbiorników retencyjnych :evil_lol:...Jeszcze trochę takiej burzowej wiosny i te dołki mogą się przydać :loveu: ,a do cioteczek opiekujących się przystojniakiem będzie można zawitać już nie tylko nad rzeczkę ale w krainę Kamysiowych jezior :eviltong::lol:
-
Dziadzio ŚWIAT odszedł spokojny otoczony miłością [*]
ivette3 replied to xmartix's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Duchota nawet nie specjalnie dziadziowi przeszkadza.Większy kłopot jest z ulewami burzowymi,wiatrem i ogólną ponurą aurą ...ale to chyba nie tylko psim staruszkom dokucza :roll:.Spacerowanie ostatnio bywa trudniejsze niż zimą.Czekamy z utęsknieniem na taką pogodę ,która umożliwi skorzystanie z uroków natury nieco dalej od domu,na pikniku:cool1:.Dziadzio już na spacerowanie nie jest chętny ale jak sądzę zaniesiony tak jak w ubiegłym roku na łączkę złapie letni oddech i wreszcie zacznie odzyskiwać wigor po zimie:lol:. -
Dziadzio ŚWIAT odszedł spokojny otoczony miłością [*]
ivette3 replied to xmartix's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Ale fajnie się zrobiło na wątku Światusia :loveu:.Wszyscy zadowoleni a najbardziej dziadki pieskowe :cool3:. Do tej kanonady podziękowań trzeba jeszcze dodać jedno - od Gucia dla Sabinki ,która mając "coś" ;) dla młodych piesków postanowiła obdarować tym właśnie mojego Gucia-przyszywanego wnuka dziadzia Świata.To się nazywa transakcja wiązana i wymiana nie tylko uprzejmości :D.Tak czy inaczej Sabinka odwdzięcza się Światusiowi za pośrednictwem Gucia - czyli wszystko zostanie w rodzinie.Teraz jeszcze tylko czekamy na okazję ,aby jakoś przysłużyć się głównej sprawczyni tego miłego zamieszania - czyli iwlajn :loveu: .Iwlajn - daj znać :cool3: jakby w czymś można było Ci pomóc :lol: -
Dziadzio ŚWIAT odszedł spokojny otoczony miłością [*]
ivette3 replied to xmartix's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
To raczej Tobie należą się pochwały i podziękowania :).Ja tylko jestem pośrednikiem i uważam że przy ogromie nieszczęść i pilnych sytuacji na dogo oraz niestety coraz większych trudnościach w pozyskiwaniu darczyńców szkoda aby jakiekolwiek zapasy (ponad bezpieczną sytuację ) były "zamrażane" a nie docierały tam gdzie na bieżąco mogą pomóc. Raz jeszcze dziękuję Ci w imieniu Świata :) i Teosia :) -
Dziadzio ŚWIAT odszedł spokojny otoczony miłością [*]
ivette3 replied to xmartix's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
:loveu: Światuś serdecznie wita na wątku nową cioteczkę . Jest mi bardzo miło ,że pomyślałaś o dziadziu.Obecnie ma on spory zapas Karsivanu ( niedawno uzupełniony).Szkoda aby tak ważny lek i niestety drogi :roll: leżał ponad miesiąc u mnie jako zapas. Jest jednak na wątku cioteczka margoth137 - Sabinka ,która od dawna troszczy się o Światunia .Obecnie jest u niej staruszek Teofil ,niedawno zabrany ze schroniska.On również potrzebuje Karsivan - a ma go już malutko.Rozmawiałam z Sabinką i ona już na cito chętnie przyjmie od Ciebie ten prezent :loveu:. Jeśli Twoja propozycja jest aktualna to w imieniu Światusia i jego kumpla Teosia będziemy bardzo wdzięczni :). Mam nadzieję ,że takim obrotem sprawy Cię nie uraziłam i że będziesz już od dzisiaj cioteczką dla dwóch staruszków :lol:. Pozdrawiamy ,zaglądaj do nas :cool3: PS.Adres Sabinki - margoth137 posyłam Ci na PW ( za jej zgodą i z jej upoważnienia :) ) -
Dziadzio ŚWIAT odszedł spokojny otoczony miłością [*]
ivette3 replied to xmartix's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[quote name='agata51']Już widzę wszystkie zdjęcia. Jest tak, jak mówiłam - nic tylko niucha. A potem odsypia w kocykach. Ale sen to nie zmysł, to rozkosz. Światku, jak ja bym tak chciała! Ty cioteczko Agatko lepiej nie kuś losu :cool3: ,bo na rozkosze Światuś pracował większość swojego życia jako globtroter lub jak kto woli bezdomniaczek ,często głodny,chory,samotny i pogrążony w beznadziei....:roll: Zastanów się więc;) czy aby rzeczywiście taki los wart jest nagrody typu niuchanie,spanie i kocyki ?:eviltong: Sabinko :) - buziaki w kucyczki przekazane ,a w planach mamy następne kocykowo - kucykowe fotki :lol:,bo na fotograficzne spacery chwilowo szans nie ma...za oknem już nie tylko zimno i mokro ale wręcz koszmarnie :p.Dzisiaj ulewa za ulewą i do tego burzowe błyski i grzmoty.Na taką pogodę to nawet wroga żal wyganiać co dopiero kochanego staruszka. Doszła dziś wpłata od kochanej cioteczki malibo57 :loveu:.Dziadzio pięknie dziękuje za wsparcie i pamięć. -
Dziadzio ŚWIAT odszedł spokojny otoczony miłością [*]
ivette3 replied to xmartix's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[quote name='margoth137']racja Kasiu:) wszystko w opisie się zgadza, a szczególnie dzieci Teoś uwielbia, zawsze zatrzymuje sie przy nich. Niektórzy pytają czy to kojot, wtedy ja mówię, że prawidziwy:evil_lol: Kojot emeryt :D ...chociaż mnie bardziej podoba się nazwa "australijski pies pasterski" po przejściach ;). Zaglądam Sabinko do Twojego Teosia i aż Ci zazdroszczę ,że możesz z nim tak swobodnie wędrować na dalsze spacery. Światuś już od dawna nie nosi szelek aby mu nie utrudniać chodzenia i niestety również już od dawna coraz mniejsze dystanse pokonuje.Najgorzej jest przy takich pogodach jak ostatnio ,bo dziadzio wcale nie chce już spacerów,wyraźnie protestuje całym sobą przed kontaktami z zimniejszą temperaturą niż w domu ...najlepiej pod kocykiem :roll:.Bardzo lubi być otulony tym od Ciebie-niebieskim :loveu:. Na ocieplenie aury chociaż na wątku ,skoro za oknem się nie da ,prezentujemy sesję zdjęciową pt."Jak Świat spędza ponury dzień w oczekiwaniu na lato :) " -
Dziadzio ŚWIAT odszedł spokojny otoczony miłością [*]
ivette3 replied to xmartix's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[quote name='margoth137']ciekawe czy u Świata też oberwanie chmury?? My z Teofilem wracając z kroplówy w 3 min byliśmy przemoczeni na ,,amen''. Buziak Światuniu:buzi: U Światusia jeszcze ulewy nie było ,ale niebo groźnie wygląda.Dziadzio dzisiaj nie miał wcale ochoty chodzić po podwórku.Wyniesiony przez Karolinę podobno tak wtulił się w nią na samym wyjściu z klatki schodowej ,że Ona uznała za słuszne wrócenie się do domu :roll:.Coś nam i dziadziowi ta wiosna skąpi ciepełka...ale do lata już niedaleko ,więc nie tracimy dobrych humorów :) Sabinko - dziękujemy za buziaki i ślemy je również Tobie i Teosiowi :loveu:. Mam też dla Twojego emeryta Teofila ciekawostkę=niespodziankę :oops:.Zerknij na obrazek i info w linku - wygląda na to ,że Teoś ma bliskich krewnych w Australii :cool3: i nie wśród kangurów a wśród piesków :loveu: http://rasy-psow.com/content/view/50/6/ -
Dziadzio ŚWIAT odszedł spokojny otoczony miłością [*]
ivette3 replied to xmartix's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[quote name='xmartix']doszły wpłaty od: Czerdy 100 zł xmartix 35 zł wpłaciłam Ivette. Światuś jest na minusie [FONT=Verdana] [SIZE=3]- 959 zł [SIZE=3][SIZE=2] trzeba pobazarkować, kto pomoże? [/FONT]:roll: [FONT=Verdana][SIZE=3] [/FONT] :loveu::crazyeye: Świat zwariował :multi:.Oczywiście ze szczęścia :). Dziękuję w jego imieniu kochanym cioteczkom : Czerdzie i xmartix :Rose:. Przy okazji doniosę Wam ,że te pieniążki bardzo się przydadzą ,bo Światuś od 3 tygodni nie bierze już na swoje stareńkie kosteczki Flavitolu ale nieco droższy :roll: ale za to skuteczniejszy i lepszy Arthroflex.Tak zaleciła wetka ,choć jak powiedziała - nie była ta zmiana bezwzględnie konieczna ale jednak rekomendowana.Nie mogłam dziadziowi odmówić tej korzystnej dla niego zmiany i mam nadzieję ,że troszkę go to podniesie po minionej zimie - wzmocni łapki,które niestety w widoczny sposób z każdym roczkiem są słabsze . Bardzo dziękujemy wszystkim cioteczkom i wujkom za pomoc w opiece i polepszaniu życia Światusia,bo dzięki Waszej pomocy mogę dać mu to co najlepsze dla niego :) -
Dziadzio ŚWIAT odszedł spokojny otoczony miłością [*]
ivette3 replied to xmartix's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[quote name='agata51']A ja z całej sesji tylko pierwsze zdjęcie widzę. ivetko, dziwisz sie, że on głównie niucha? Coraz mniej zmysłów ma do dyspozycji. Ale jestem okropna! ;) zacznę od końca ,czyli słowa "okropna".Chyba się z Tobą nie w pełni zgodzę i to nie dlatego aby bronić Twojej urody (niewątpliwej zresztą :D )Ktoś kto kocha zwierzaki musi być pięknym człowiekiem :) .Piszesz , iż Światuś tylko niucha...bo ma coraz mniej zmysłów...:roll:napisałaś prawdę.Ja tylko do tego dodam ,że Nasz panicz (jak go xmartix nazwała :loveu: ) chyba uznał ,że w zasadzie nic już nie musi ,bo od wszystkiego ma ludzi :cool3::eviltong:. Nawet kwestie pogody może sobie "olewać" na dywan ...bo po co chodzić na podwórko gdzie wieje chłodem i czasem pada? skoro na wątku cioteczka Sabinka:cool1: zapewnia mu słonko w pełnej krasie :loveu:. W tej sytuacji panicz Świat , wystarczy ,że leży i pachnie :D - a że zapaszki czasem ludziom się mogą mniej spodobać...to ich problem :lol:. PS.Agatko -Nie wiem czemu nie widzisz wszystkich fot.Z tego co się zorientowałam,to jest problem na Twoim kompie z filtrem/blokadą wybranych rzeczy.Mnie czasem też się coś takiego samo włączało i trzeba było to po prostu odhaczyć gdzieś chyba w opcji "mój komputer".Ja się nie znam ...ale ktoś z młodszego pokolenia pewnie Ci pomoże bez problemu :) -
Dziadzio ŚWIAT odszedł spokojny otoczony miłością [*]
ivette3 replied to xmartix's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Martusiu :) szczęśliwi czasu nie liczą :loveu: ,a Ty masz teraz w domku dwa szczęścia ,w tym jedno obecnie wyjątkowo absorbujące ,więc najlepiej wcale nie patrz na zegar ani w kalendarz.Nawet nie wiesz jakie to niesamowite uczucie ,gdy młoda mamuśka nagle budzi się i widzi ,że jej dzieci - oseski przedstawiają jej swoich życiowych partnerów:eviltong:. Dziadzio Świat pozdrawia jek zwykle wszystkich.Zdrówko i apetyt mu dopisuje.Jedynie z aktywnością na dworze mamy problemy ,bo staruszek woli jednak swój kocyk do leżenia,dywan do siusiania a kuchnię do tuptania :eviltong::p. Oczywiście jego wola jest priorytetem ,więc wynosimy go na dwór tylko dla zasady ,aby miał cały czas kontakt z przyrodą.Nie zmuszam go jednak do zbyt dalekich wycieczek ,bo wyraźnie go to męczy.Pogoda niby jest wiosenna ale temperatury jednak wcale zbyt wysokie nie są .Dlatego z piknikowaniem czekamy na prawdziwy letni weekend aby Światuś wygrzał kosteczki i cieszył się ciepełkiem a nie nabawił strzykania w stawach .