Jump to content
Dogomania

ivette3

Members
  • Posts

    2430
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by ivette3

  1. [quote name='xmartix']Światusiu . Martusiu - dziękuję Ci ,że powierzyłaś mojej opiece tego kochanego dziadzia.Sprawił swoim odejściem ogromny ból...ale pozostawił po swoim pobycie cudowne wspomnienia :( Odnalazłam dwa filmiki ,które kiedyś były tu prezentowane.Dedukuję je Tobie i wszystkim ,którzy kochali Światunia. Dziękuję Wam ,że tak ciepło żegnacie dziadzia :( Takim chciałabym aby był na zawsze pamiętany : ( niestety reklam przed filmikami nie da się usunąć - wybaczcie) Zabawa Gucia i Świata : http://karolina4130.wrzuta.pl/film/1LM5RSy31gA/zabawa_gucia_i_swiata#none Świat - spacer: http://karolina4130.wrzuta.pl/film/6FkTCGJfA5O/swiat --------------- Światuniu - kochany maluszku - odbiegasz ode mnie tak jak na filmiku ...a ja bardzo tęsknię ...ale muszę Cię pożegnać - śpij piesku spokojnie
  2. Pożegnanie :-( ------------- Wiedziałam , że kiedyś nastąpi ten ostatni dzień i sądziłam,miałam nadzieję ,że skoro Światuś jest u mnie... może na trzy miesiące...,może rok...,to że każdy dodatkowy czas spowoduje mniejszy żal ,łatwiejsze pogodzenie się z chwilą gdy odejdzie :-( Już wiem,że do tego nie można się przygotować.Nie potrafię nazwać tego co teraz czuję . Maleńki kochany Światunio odszedł :-( a ja strasznie tęsknię :-( Wiem ,że to musiało się stać wcześniej ,czy później ...stało się później niż mu rokowano...wiele później...ale dla mnie za wcześnie ...zawsze byłoby za wcześnie :-( Światunio,mój kochany Tuptuś był i na zawsze pozostanie dla mnie wyjątkową istotką.Xmartix ratując go ze schronu od śmierci napisała o nim ,że jest jakby w swoim zamkniętym świecie ....Do tego świata z całego serca starałam się wejść i każdego dnia chciałam aby On otwierał się na mój . Jest nieprawdopodobna różnica między relacją człowiek a pies który widzi i słyszy a psiaczek ,który nie widzi i nie słyszy...On uczył się naszego zapachu,uczył się układu mebli,domu,podwórka...My uczyliśmy się go rozumieć i po jego zachowaniach rozpoznawać zadowolenie,lęk,potrzeby....na koniec pożegnanie...:(:(:( Odchodził z niesamowitą godnością,pokorą,kochany ,cierpliwy , jakby pogodzony z tym ,że ostatni etap jego prawie 20 letniego życia dobiegł końca :(. Mam wrażenie,że umierał z wyboru,świadomie chcąc odejść w takim momencie kiedy jeszcze nikt nie był zmęczony dość mocno aby jego śmierć przyjąć z ulgą...a jemu nie zada ona bólu i lęku :(. Do ostatnich dni miał radosną minkę ,upór i charakterek... jednocześnie łagodność szczeniaczka.Siwiał,coraz częściej męczyły mu się łapki,czasem przez coraz wyraźniejszą starość coś niechcący spsocił , ale wciąż łykał radośnie i wdzięcznie następny dzień. Często,coraz częściej ... po kolejnym praniu dywanu ,sprzątaniu ,kąpaniu,suszeniu i mnóstwie innych zabiegów..... miałam obolałe ręce i zanim ochłonęłam ,znów stawało się coś co wymagało mobilizacji,wysiłku,czasu... ale nigdy nie potrafiłam mieć do niego złości czy zniechęcenia.Raczej było mi go żal ,że jest w niektórych sytuacjach taki nieporadny...,że coraz bardziej robi się niedołężny ...że potrzebuje coraz większej ,troskliwszej , delikatniejszej opieki .Zawsze widziałam w nim taką dziwną skruchę ,nawet wstyd...,jakby wiedział ,że coś mu się nie udało .Bardzo często kiedy nabrudził przychodził pod moje nogi i ze zwieszonym łebeczkiem zastygał w bezruchu oparty o mnie...miałam wtedy wrażenie jakby przyszedł i chciał powiedzieć,że jest gotów na karę ,na którą brudząc ,w swoim przekonaniu zasłużył...Miałam takie właśnie odczucie patrząc na niego i wtedy brałam go na ręce i kompletnie irracjonalnie do sytuacji szeptałam do ucha ,żeby się nie przejmował bo nic się nie stało.....Jego łagodność w której dopatrywałam się wdzięczności oddalała zmęczenie i dodawała mi sił. Każdego dnia widać było po nim upływ czasu,każdego dnia kochałam go mocniej i chociaż zdawałam sobie sprawę z tego ,że mijający czas nie jest naszym sprzymierzeńcem ,chciałam nie myśleć o rozstaniu tylko łudziłam się ,że to jeszcze będzie trwać...:( W niedzielę rano wstał z posłanka ,chwilę dreptał ...ale słabiej niż zwykle.Podałam mu miskę z jedzeniem.Powąchał ale nie chciał zjeść.Myślałam ,że to chwilowy kaprys z przejedzenia,pogody,...czegoś co za krótką chwilę minie.Jednak kiedy zorientowałam się,że po dłuższym czasie nadal nie chce jeść, a co gorsze nie chce pić,słabł w oczach :( ...zdałam sobie sprawę,że to poważniejsza,inna niż kiedykolwiek do tej pory sytuacja. Po rozmowie telefonicznej z wetką podałam mu strzykawką do pysia wodę .Nie protestował-przełknął ale sam łaknienia nie okazał,z miseczki samodzielnie napić się nie chciał :(.Zgodnie z sugestią wetki mierzyłam temperaturę.W ciągu kilku godzin z prawidłowej spadła do 37stopni.Nie pomagało nawadnianie ciepłą wodą,ogrzewanie.Oczka miał przytomne i uszkami pokazywał ,że czuje głaskanie.Jednak sam już nie wstawał a podnoszony na łapki nie utrzymywał się wystarczająco aby go puścić z rąk.Późnym popołudniem otrzymał zastrzyk i kroplówkę ,którą wetka przywiozła mu do domu .Byliśmy przy nim cały czas , a on leżał spokojnie i gdyby nie moja wiedza ,że nie je ,nie pije i nie chce już wstać...to wyglądał tak jakby sobie po prostu leżał i odpoczywał z otwartymi,spokojnymi oczętkami. Czuwałam przy nim całą noc.Spał w miarę spokojnie,oddychał normalnie.Wcześnie rano p. wetka przyszła do niego z kolejnym zastrzykiem i pobrała mu krew do zbadania.Rozmawiałam z nią jeszcze o minionej nocy,o tym ,że temperatura uparcie zatrzymała się na 37 stopniach.Powiedziała,że nie widzi oznak konkretnej dolegliwości czy bólu ,a raczej wygląda jakby on nie chciał jeść i pić , a chciał umrzeć już bo wie, że nie da rady dłużej żyć :(...była bezradna tak jak ja :(:(:(. Na 14.00 umówiłyśmy się,że przywiozę go do gabinetu aby zrobić badania USG ,podać kolejny zastrzyk i kroplówkę . Nie pojechaliśmy już :(. Około południa zaczęła mu drgać łapeńka i zaczął lekko poruszać pyszczkiem.Leżał na łóżku ,a ja z Karoliną siedziałyśmy przy nim. Ona gładziła go po główce a ja masowałam,głaskałam lekko łapki.Chwilę później zmętniały mu oczka bardziej niż kiedykolwiek miał...i odszedł :( . Był jak maleńka świeczuszka ,która nagle wypaliła się i zgasła.:( . Wybaczcie jeśli chaotycznie piszę ,ale nie mogę wytrwać w opanowaniu emocji i myśli. Moje i całego mojego domu życie zostało przez te krótkie dwa i pół roku systematycznie podporządkowane pod zachowania i potrzeby Światunia...teraz mimo,że upłynęło zaledwie kilka godzin brak mi jest już jego zachowań.Mam wrażenie ,że czas stanął w miejscu i jednocześnie minęła wieczność jak kochanego maleństwa nie ma koło mnie.Wymagający ciągłej czujności... a teraz ... pustka...jak wyrwa w drodze...Powinien leżeć w progu i tarasować drogę z kuchni do pokoju w najmniej oczekiwanym momencie...a tu pusto....powinnam szukać go w takim razie ,bo pewnie wszedł sobie znów za szafkę,za firankę lub w inny zakamarek z którego nie zawsze sam potrafi tyłem wyjść...a tu nie ma kogo szukać...:(...i ból z tęsknoty za nim ...i świadomość ,że to musiało kiedyś się stać :( ...nie mogę go już wziąć na ręce i przytulić :(...Muszę dopuszczać do myśli fakt jego odejścia ,wyobrażać sobie ,że biegnie gdzieś daleko ode mnie i nie wróci... Okropne jest to rozdwojenie skrajnie różnych odczuć.Z jednej strony tak bardzo chciałabym jeszcze dać mu radość,zabrać na spacer ,dokarmiać smakołykami....po prostu znów widzieć w jego niewidzących oczkach zdziwienie i zaciekawienie tym ,że życie może być przyjemne i pełne miłości i opieki...On to potrafił pokazywać ....z drugiej strony wiem ,że czas kiedyś musiał minąć i minął...że kochany maluszek już nie miał sił nawet na radość...że nie potrafię cofnąć czasu i nigdy,nigdy:( już nie dodam mu niczego dobrego do jego u mnie krótkiego życia...Czy to życie przy mnie choć troszkę oddaliło mu pamięć o długich kiedyś latach bezdomności i kto wie jakich smutków...?Ile mogłabym może dać mu więcej ?... a może z jakiś bezsensownych powodów mu nie dałam...:( ? Jest mi bardzo trudno pisać ten post.Ból jest tak wielki,że chcę jak najszybciej przez szacunek do Was - tych którzy byli prawdziwie serdeczni dla Światusia dopełnić swojego obowiązku ,zdać tą ostatnią ,bardzo bolesną relację...i zniknąć,nie musieć opanowywać łez i bezsilności,zbierać racjonalnych myśli,wbrew sercu uspokajać emocji :( . Poszedł za tęczowy most owinięty w swój ulubiony niebieski kocyk z serduszkami,z kochanym pysiem ułożonym na swojej podusi a ciałkiem na różowym ręczniczku ,tym pierwszym pościelonym na poduszce po podróży z Wrocławia do mnie,który pozostał u mnie po Partyzancie - biednym psiaku,który sprowadził mnie na dogomanię.Partyzant odszedł z dogomanii skrzywdzony i zapomniany,..sercem czuję,że odszedł wtedy na zawsze...i nikt nigdy go nie pożegnał godnie.... A to dzięki niemu los zetknął moje i Światunia życie . Dlatego żegnając Światunia :( ,symbolicznie żegnam też Partyzanta :( . Z całego serca serdecznie dziękuję wielu tutaj osobom za prawdziwą,bezinteresowną pomoc .Dziękuję wszystkim dla których ten wątek był wątkiem Światunia i jemu miał służyć będąc dla Was możliwością kontaktu i czerpania radości z jego życia . Było Was wielu ,choć czasem milczących na tym wątku . Dziękuję Wam wszystkim,którzy pomagali finansowo, pomagali ciepłym słowem,radą,dobrą energią i pod każdym względem wsparli mnie,szanując moją godność jako człowieka . Nie potrafię wszystkich Was wymienić - przepraszam za to ale nie chcę urazić nikogo pomijając... Mam nadzieję,że nie zawiodłam Was , a co dla mnie najważniejsze...mam nadzieję i bardzo chciałabym kiedyś jeszcze poczuć pewność i radość ,że nie zawiodłam tego psiego maleństwa. Bardzo tęsknię za nim...Mam ogromny niedosyt ,że jeszcze chciałam tak wiele mu dać serca i już nie mogę ....Będę pamiętać go na zawsze....ale już nic nie mogę więcej zrobić :( .Rozumiem i akceptuję słowa,że musiał kiedyś odejść,że odszedł...ale nie mogę zrozumieć,pogodzić się ze słowem "nigdy..." świadomość tego bardzo boli ...:(
  3. Światuś bardzo dziękuje cioteczkom Malicji ,Demi i xmartix :). Pozdrawiamy wszystkie kochane cioteczki i wujaszków i życzymy wszystkim zadowolonych min:loveu: - w końcu mamy lato przecież ,więc jest wreszcie nadzieja na fajną pogodę i pikniki :cool1:
  4. Tak się składa ,że zarówno Światuś lubi to miejsce ,bo jest tam dużo przestrzeni bez niespodzianek ,o które mógłby się potykać itp. ;) ,jak też ja lubię tam chodzić z nim ,bo jest ławeczka i mogę choć na chwilkę przysiąść:oops: i podumać o młodości i kondycji :eviltong:.Jedyny problem jest z tym ,że to kawałek do przejścia od domowego podwórka i troszkę trzeba dziadziowi pomagać ,czyli przenosić przez jezdnię (krawężniki),w powrotnej drodze ,gdy jest już zmęczony zastąpić rękami lektykę :lol: dla księciunia .No ale czego się nie robi dla miłości :loveu: czyli najkochańszego dziadzia :cool3:.
  5. Wreszcie udało się złapać troszkę słonka:loveu:.Światuś malutkimi kroczkami ,ale dziarsko i chętnie zrobił inspekcję po okolicy :cool3: ,o czym donoszę relacją fotograficzną :) :
  6. Sabinko :) - głowa do góry .Jeszcze troszkę i "głupia baba" będzie dla Ciebie tylko wspomnieniem .Mocno trzymam kciuki za udany egzamin:cool3:. Światunio dla Ciebie wygrzewa miejsce na odpoczynek i czeka ,że przywieziesz mu to śliczne słonko :loveu:
  7. Czekamy,czekamy i doczekać się nie możemy prawdziwej wiosennej frajdy na słoneczku:roll:.Skoro nie da się tuptać aby nie być zmoczonym i zziębniętym ,to najlepszym wyjściem z sytuacji dla dziadzia jest wygrzewanie poopy pod kocykiem i nabieranie sił na spacery ,kiedy już wreszcie ciepełko nadejdzie:loveu:.Podobno przyszły tydzień wreszcie wraz z przyjściem lata ma być cieplejszy.Oby :) .Póki co ,fotorelacja z leniuchowania :
  8. :mdrmed:Jak miło Szamanko,że zaglądasz do dziadzia.Dziękuję za miłe słowa :oops:ale muszę zaznaczyć ,że Światuś sam w sobie jest najwdzięczniejszą rekompensatą jakichkolwiek spełnianych przy nim obowiązków.Patrząc na niego , codziennie widzę przybywające siwe pasemka,widzę niestety też coraz częstsze kłopoty jakich przysparza mu starość...ale nie da się opisać tego jak on dzielnie to znosi .Dziadzio jest po prostu kochany i słodki:loveu:.Cieszę się ,że jest u mnie i bardzo jestem wdzięczna wszystkim ,którzy wspierają mnie w opiece nad nim :) .Również Tobie bardzo dziękuję :buzi:,że jesteś dobrym aniołem na wątku dziadzia.Odwiedzaj nas jak najczęściej :mdrmed: Dziadzio dziękuje cioteczce Ronji za pamięć i wsparcie :Rose:. Wszystkie cioteczki i wujków pozdrawiamy jak zwykle - niezwykle gorąco :cool3::lol:
  9. :loveu: wspaniale ,że Teoś już dostał przesyłkę.Tobie Sabinko również dzisiaj śle podziękowania Gucio :oops:,który właśnie swój prezencik od Ciebie otrzymał :Rose::buzi:
  10. Nowy tydzień niestety jeszcze zimniejszy i bardziej mokry ,więc a propos noszenia na rękach Światuś prezentuje swoją zdegustowaną ;):loveu: ,senną minkę.Jak łatwo zauważyć dziadzio jest raczej szowinistą ,bo na rękach pana relaksuje się znacznie bardziej niż na rękach u mnie :p;).
  11. :) Dobrze ,że chociaż na wątku jest słonecznie i miło .Cioteczka Sabinka dba aby dziadkowi świeciło słonko .Z tym noszeniem na rękach ,to raczej przysługa dla mnie :eviltong: ,bo księciunio Świat owszem ponosić się pozwala ale pod wydziałem.Ten kochany uparciuszek sam tuptać zbyt wiele już nie che ale brany na ręce potrafi protestować,zapierać się łapkami i zmuszać noszącego aby go odstawił na ziemię .Czasem jestem jego energią nawet zdziwiona ,bo niby taki słabiutki,niedołężny i powolny staruszek ale jak mu coś nie pasuje ...oj :-o ..wtedy energii mu nie brak :loveu::cool3:.Kochany ten Nasz emeryt i bardzo dzielny.
  12. [quote name='koosiek']Podrzucajcie proszę bazarek, straszna tam cisza :( [URL="http://www.dogomania.pl/forum/threads/227737"]www.dogomania.pl/forum/threads/227737[/URL][/QUOTE] Niestety nie tylko tam...:roll: Trzymam kciuki za przystojniaka.
  13. Gacuś - śmigaj do własnego domku - a "jełro";) niech Twój nowy pan z pańcią oglądają z Tobą u boku :)
  14. Odwiedzam Kamysia i podziwiam jego zapobiegliwość ,czyli kopanie zbiorników retencyjnych :evil_lol:...Jeszcze trochę takiej burzowej wiosny i te dołki mogą się przydać :loveu: ,a do cioteczek opiekujących się przystojniakiem będzie można zawitać już nie tylko nad rzeczkę ale w krainę Kamysiowych jezior :eviltong::lol:
  15. Duchota nawet nie specjalnie dziadziowi przeszkadza.Większy kłopot jest z ulewami burzowymi,wiatrem i ogólną ponurą aurą ...ale to chyba nie tylko psim staruszkom dokucza :roll:.Spacerowanie ostatnio bywa trudniejsze niż zimą.Czekamy z utęsknieniem na taką pogodę ,która umożliwi skorzystanie z uroków natury nieco dalej od domu,na pikniku:cool1:.Dziadzio już na spacerowanie nie jest chętny ale jak sądzę zaniesiony tak jak w ubiegłym roku na łączkę złapie letni oddech i wreszcie zacznie odzyskiwać wigor po zimie:lol:.
  16. Ale fajnie się zrobiło na wątku Światusia :loveu:.Wszyscy zadowoleni a najbardziej dziadki pieskowe :cool3:. Do tej kanonady podziękowań trzeba jeszcze dodać jedno - od Gucia dla Sabinki ,która mając "coś" ;) dla młodych piesków postanowiła obdarować tym właśnie mojego Gucia-przyszywanego wnuka dziadzia Świata.To się nazywa transakcja wiązana i wymiana nie tylko uprzejmości :D.Tak czy inaczej Sabinka odwdzięcza się Światusiowi za pośrednictwem Gucia - czyli wszystko zostanie w rodzinie.Teraz jeszcze tylko czekamy na okazję ,aby jakoś przysłużyć się głównej sprawczyni tego miłego zamieszania - czyli iwlajn :loveu: .Iwlajn - daj znać :cool3: jakby w czymś można było Ci pomóc :lol:
  17. To raczej Tobie należą się pochwały i podziękowania :).Ja tylko jestem pośrednikiem i uważam że przy ogromie nieszczęść i pilnych sytuacji na dogo oraz niestety coraz większych trudnościach w pozyskiwaniu darczyńców szkoda aby jakiekolwiek zapasy (ponad bezpieczną sytuację ) były "zamrażane" a nie docierały tam gdzie na bieżąco mogą pomóc. Raz jeszcze dziękuję Ci w imieniu Świata :) i Teosia :)
  18. :loveu: Światuś serdecznie wita na wątku nową cioteczkę . Jest mi bardzo miło ,że pomyślałaś o dziadziu.Obecnie ma on spory zapas Karsivanu ( niedawno uzupełniony).Szkoda aby tak ważny lek i niestety drogi :roll: leżał ponad miesiąc u mnie jako zapas. Jest jednak na wątku cioteczka margoth137 - Sabinka ,która od dawna troszczy się o Światunia .Obecnie jest u niej staruszek Teofil ,niedawno zabrany ze schroniska.On również potrzebuje Karsivan - a ma go już malutko.Rozmawiałam z Sabinką i ona już na cito chętnie przyjmie od Ciebie ten prezent :loveu:. Jeśli Twoja propozycja jest aktualna to w imieniu Światusia i jego kumpla Teosia będziemy bardzo wdzięczni :). Mam nadzieję ,że takim obrotem sprawy Cię nie uraziłam i że będziesz już od dzisiaj cioteczką dla dwóch staruszków :lol:. Pozdrawiamy ,zaglądaj do nas :cool3: PS.Adres Sabinki - margoth137 posyłam Ci na PW ( za jej zgodą i z jej upoważnienia :) )
  19. [quote name='agata51']Już widzę wszystkie zdjęcia. Jest tak, jak mówiłam - nic tylko niucha. A potem odsypia w kocykach. Ale sen to nie zmysł, to rozkosz. Światku, jak ja bym tak chciała! Ty cioteczko Agatko lepiej nie kuś losu :cool3: ,bo na rozkosze Światuś pracował większość swojego życia jako globtroter lub jak kto woli bezdomniaczek ,często głodny,chory,samotny i pogrążony w beznadziei....:roll: Zastanów się więc;) czy aby rzeczywiście taki los wart jest nagrody typu niuchanie,spanie i kocyki ?:eviltong: Sabinko :) - buziaki w kucyczki przekazane ,a w planach mamy następne kocykowo - kucykowe fotki :lol:,bo na fotograficzne spacery chwilowo szans nie ma...za oknem już nie tylko zimno i mokro ale wręcz koszmarnie :p.Dzisiaj ulewa za ulewą i do tego burzowe błyski i grzmoty.Na taką pogodę to nawet wroga żal wyganiać co dopiero kochanego staruszka. Doszła dziś wpłata od kochanej cioteczki malibo57 :loveu:.Dziadzio pięknie dziękuje za wsparcie i pamięć.
  20. [quote name='margoth137']racja Kasiu:) wszystko w opisie się zgadza, a szczególnie dzieci Teoś uwielbia, zawsze zatrzymuje sie przy nich. Niektórzy pytają czy to kojot, wtedy ja mówię, że prawidziwy:evil_lol: Kojot emeryt :D ...chociaż mnie bardziej podoba się nazwa "australijski pies pasterski" po przejściach ;). Zaglądam Sabinko do Twojego Teosia i aż Ci zazdroszczę ,że możesz z nim tak swobodnie wędrować na dalsze spacery. Światuś już od dawna nie nosi szelek aby mu nie utrudniać chodzenia i niestety również już od dawna coraz mniejsze dystanse pokonuje.Najgorzej jest przy takich pogodach jak ostatnio ,bo dziadzio wcale nie chce już spacerów,wyraźnie protestuje całym sobą przed kontaktami z zimniejszą temperaturą niż w domu ...najlepiej pod kocykiem :roll:.Bardzo lubi być otulony tym od Ciebie-niebieskim :loveu:. Na ocieplenie aury chociaż na wątku ,skoro za oknem się nie da ,prezentujemy sesję zdjęciową pt."Jak Świat spędza ponury dzień w oczekiwaniu na lato :) "
  21. [quote name='margoth137']ciekawe czy u Świata też oberwanie chmury?? My z Teofilem wracając z kroplówy w 3 min byliśmy przemoczeni na ,,amen''. Buziak Światuniu:buzi: U Światusia jeszcze ulewy nie było ,ale niebo groźnie wygląda.Dziadzio dzisiaj nie miał wcale ochoty chodzić po podwórku.Wyniesiony przez Karolinę podobno tak wtulił się w nią na samym wyjściu z klatki schodowej ,że Ona uznała za słuszne wrócenie się do domu :roll:.Coś nam i dziadziowi ta wiosna skąpi ciepełka...ale do lata już niedaleko ,więc nie tracimy dobrych humorów :) Sabinko - dziękujemy za buziaki i ślemy je również Tobie i Teosiowi :loveu:. Mam też dla Twojego emeryta Teofila ciekawostkę=niespodziankę :oops:.Zerknij na obrazek i info w linku - wygląda na to ,że Teoś ma bliskich krewnych w Australii :cool3: i nie wśród kangurów a wśród piesków :loveu: http://rasy-psow.com/content/view/50/6/
  22. [quote name='xmartix']doszły wpłaty od: Czerdy 100 zł xmartix 35 zł wpłaciłam Ivette. Światuś jest na minusie [FONT=Verdana] [SIZE=3]- 959 zł [SIZE=3][SIZE=2] trzeba pobazarkować, kto pomoże? [/FONT]:roll: [FONT=Verdana][SIZE=3] [/FONT] :loveu::crazyeye: Świat zwariował :multi:.Oczywiście ze szczęścia :). Dziękuję w jego imieniu kochanym cioteczkom : Czerdzie i xmartix :Rose:. Przy okazji doniosę Wam ,że te pieniążki bardzo się przydadzą ,bo Światuś od 3 tygodni nie bierze już na swoje stareńkie kosteczki Flavitolu ale nieco droższy :roll: ale za to skuteczniejszy i lepszy Arthroflex.Tak zaleciła wetka ,choć jak powiedziała - nie była ta zmiana bezwzględnie konieczna ale jednak rekomendowana.Nie mogłam dziadziowi odmówić tej korzystnej dla niego zmiany i mam nadzieję ,że troszkę go to podniesie po minionej zimie - wzmocni łapki,które niestety w widoczny sposób z każdym roczkiem są słabsze . Bardzo dziękujemy wszystkim cioteczkom i wujkom za pomoc w opiece i polepszaniu życia Światusia,bo dzięki Waszej pomocy mogę dać mu to co najlepsze dla niego :)
  23. [quote name='madcat1981']Luka cenne te Twoje porady:))) No i jeszcze nowy zarcik: Kamień ma doła ;)[/QUOTE] I ja podglądam z radością wyczyny Kamysia :D. Do żartu jeśli ,mi wolno ,dodam życzenia : aby tylko takie doły istniały w życiu przystojniaka:loveu:
  24. [quote name='agata51']A ja z całej sesji tylko pierwsze zdjęcie widzę. ivetko, dziwisz sie, że on głównie niucha? Coraz mniej zmysłów ma do dyspozycji. Ale jestem okropna! ;) zacznę od końca ,czyli słowa "okropna".Chyba się z Tobą nie w pełni zgodzę i to nie dlatego aby bronić Twojej urody (niewątpliwej zresztą :D )Ktoś kto kocha zwierzaki musi być pięknym człowiekiem :) .Piszesz , iż Światuś tylko niucha...bo ma coraz mniej zmysłów...:roll:napisałaś prawdę.Ja tylko do tego dodam ,że Nasz panicz (jak go xmartix nazwała :loveu: ) chyba uznał ,że w zasadzie nic już nie musi ,bo od wszystkiego ma ludzi :cool3::eviltong:. Nawet kwestie pogody może sobie "olewać" na dywan ...bo po co chodzić na podwórko gdzie wieje chłodem i czasem pada? skoro na wątku cioteczka Sabinka:cool1: zapewnia mu słonko w pełnej krasie :loveu:. W tej sytuacji panicz Świat , wystarczy ,że leży i pachnie :D - a że zapaszki czasem ludziom się mogą mniej spodobać...to ich problem :lol:. PS.Agatko -Nie wiem czemu nie widzisz wszystkich fot.Z tego co się zorientowałam,to jest problem na Twoim kompie z filtrem/blokadą wybranych rzeczy.Mnie czasem też się coś takiego samo włączało i trzeba było to po prostu odhaczyć gdzieś chyba w opcji "mój komputer".Ja się nie znam ...ale ktoś z młodszego pokolenia pewnie Ci pomoże bez problemu :)
  25. Martusiu :) szczęśliwi czasu nie liczą :loveu: ,a Ty masz teraz w domku dwa szczęścia ,w tym jedno obecnie wyjątkowo absorbujące ,więc najlepiej wcale nie patrz na zegar ani w kalendarz.Nawet nie wiesz jakie to niesamowite uczucie ,gdy młoda mamuśka nagle budzi się i widzi ,że jej dzieci - oseski przedstawiają jej swoich życiowych partnerów:eviltong:. Dziadzio Świat pozdrawia jek zwykle wszystkich.Zdrówko i apetyt mu dopisuje.Jedynie z aktywnością na dworze mamy problemy ,bo staruszek woli jednak swój kocyk do leżenia,dywan do siusiania a kuchnię do tuptania :eviltong::p. Oczywiście jego wola jest priorytetem ,więc wynosimy go na dwór tylko dla zasady ,aby miał cały czas kontakt z przyrodą.Nie zmuszam go jednak do zbyt dalekich wycieczek ,bo wyraźnie go to męczy.Pogoda niby jest wiosenna ale temperatury jednak wcale zbyt wysokie nie są .Dlatego z piknikowaniem czekamy na prawdziwy letni weekend aby Światuś wygrzał kosteczki i cieszył się ciepełkiem a nie nabawił strzykania w stawach .
×
×
  • Create New...