RPG
Members-
Posts
131 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by RPG
-
PrinceZZ Twoj przyklad to juz cos . Pisalam juz chyba o przepisach w tej gminie , a jesli nie to napisze teraz . W skrocie mowiac i o to chodzi . Puszczac bez smyczy mozna w miejscach odludnych , ale zawsze w kagancu . W miejscu publicznym zawsze smycz i kaganiec . Marra Ja odnosze wrazenie wlasnie , ze musze udowodnic , ze robie tak i tak a nie inaczej . Bez swiadkow to latwe nie jest . Generalnie jest slowo przeciw slowu . Po pierwszym upomnieniu przez SM troche sie przestraszylam i jak psy przestaly byc rozkoszym szczenietami zaczelam postepowac tak a nie inaczej , zeby wlasnie nie placic mandatow . Zdjecia jak pisalam robie przechodzacym kolo nas psom , nie pomyslalam , zeby robic psom przy budzie czy na posesji no ale to najedno wychodzi prawie . W mojej wsi soltysowa trzyma 4 psy w jednym kojcu na lancuchach .Takie nie duze ale jednak . Ktos zwrocil uwage , ale jakos bez rezultatu . Gdyby soltysowa wiedziala , ze to tu pisze to byaby kolejnym swiadkiem przeciwko mnie w sadzie . Moze ciezko w to uwierzyc , ale zwrocla mi uwage na to , ze "lazi tylko po tych polach z tymi psami i sraja i sraja ".Nie ukrywam , ze zrobila tym na mnie ogromne wrazenie:shake: Inna pani , ktora byla z nia razem chciala nawet nie powiem , bardzo grzecznie mi tlumaczyc , ze takie cos to sie trzyma w takim kojcu , tak jak oni maja , ze moze mi pokazac . Zapewniam , ze nie mam az tak bujnej wyobrazni zeby powymyslac na poczekaniu . Kolega wlasnie tak powiedzial , bo to co mowialam nie miescilo sie w Jego glowie:shake: Sprawa idzie do sadu , bo odmowilam zaplacenia mandatu . To ma byc sad grodzki . Wiem jednak , ze gdybym zaplacila mialam juz kolejny .Zreszta SM w gminie ma bardzo nieciekawa opinie . I nie mowie tu o swojej opinii o nich.
-
[quote name='diabelkowa']moj tez nie tolerowal proponuje kupic kagance fizjologiczne firmy chopo lub maszer sa leciutkie i psy sie szybko przyzwyczjaaja moj nienawidzil kazdego kaganca a ten toleruje[/quote] Nie widzialam jeszcze akurat tych , rozejrze sie , dziekuje.
-
Te kagance tez sa luzne , takie jak piszesz . Nie widac tego z daleka a i z bliska to ja malo kogo mijam jak juz pisalam . Nie mam wplywu na cudze fobie , na wyzywanie "esesmanskie psy" , sama bylam juz nazwana lajza z Warszawy , naprawde jeszcze chwila i uwierze w spisek .
-
prittstick Ludzie w miescie sa duzo bardziej tolerancyjni , przewaznie kazdy ma psa , ktorego traktuje jak czlonka Rodziny . Psy wiejskie z zalozenia sa na dorzu , nie dba sie o nie . Taki pies stanowi bardzo realne zagrozenie .Moi chlopcy jak idziemy droga nie sa w ogole zainteresowani przechodzacymi ludzmi . Na wsi jak ktos fajnie powiedzial kiedy pies zerwie sie z lancucha wszyscy uciekaja do domu , bo strach sie bac . Ja mam nawet na YT filmiki gdzie widac jak ktos przechodzi kolo posesji i oni nawet nie szczekaja , myslalam , ze raczej sie we wsi bedzie mowilo , ze do niczego takie psy , bo opinia tu jest taka , ze dobry to pies to taki co duzo szczeka. Koncentruje ich na sobie , mowie , do nich , mam cos dobrego . Starszy ma PT i dyplom , Mlodego szkole caly czas i nie planowalam isc zdawac , mi potrzebne sa podstawowe komendy z najwazniejsza do mnie , a nie chodzenia na zetce . Szkoleniowiec ma ich wciaz na oku , bo caly czas sie szkolimy , moze faktycznie poprosze o opinie . Testow hodowlanych nie planowalam zdawac , bo psy maja jakies tam drobne mankamenty , wiecreproduktorami nie moga byc . Oczywiscie gdybym zdawal to pewnie bym przeszla , ale nie widzialam w tym sensu . Ma jedna sasiadke , ktora do nas przychodzi , ale nie mam pojecia jak prosic o to , zeby szla do sadu opowiadac o mnie i o tym jak chodzimy na spacery .Wiesz jak to jest , to czas i takie tam .Wiem , ze jest zajeta , dojezdza do Wawy do pracy . Tak , rzecz dzieje sie nie w Bieszczadach , ale 30 km od Palacu Kultury.
-
Dziekuje , mam juz sporo zdjec psow biegajacych luzem . Jest tylko jedno ale , nawet jesli jest to zdjecie kogos kto zawsze z tym psem bez smyczy przechodzi kolo mojego domu to chyba nie mozna takich zdjec wykorzystac . Moge dzwonic do SM i pokazywac , ale tu jest inny problem , wlasciciel w zyciu sie nie przyzna , ze to jego pies . Raz dzwonilam , bo zaatakowaly nas psy , ze 4 sztuki , wybiegly z posesji dziura w siatce . SM powiedziala , ze byla na miejscu wskazanym przeze mnie ale psow nie widziali , poza tym wskazany przeze mnie wlasciciel posesji powiedzial , ze jego psy luzem nie biegaja i do widzenia. To menel lokalny . Odnosze wrazenie , ze w Polsce karze sie ludzi , ktorych mozna namierzyc , wyplacanych , nie lumpow . Dlatego nie bardzo licze na sprawiedliwosc w sadzie . Kagance sa przewiewne , owszem , nie jest to najlepsze rozwiazanie , ale czasem trzeba jakos rozwiazywac problemy . Moje psy "klatek" nie toleruja i koniec .
-
W mojej gminie mozna puszczac psy bez smyczy w odludnych miejscach. Zreszta tu nawet ciezko o inne miejsca , wokol same pola . prittstick Domyslam sie , ze mieszkasz w miescie lub we wsi bardziej zaawansowanej cywizlizacyjnie . Ludzka zawisc jednak czasem poraza , myslalam , ze skoro nie wadze nikomu to i mi pod gorke nikt robil nie bedzie .W sadzie jednak ponoc czesto nie o sprawiedliwosc chodzi , dlatego pytam jak mam udowodnic , ze nie jestem wielbladem . To co mialam do powiedzenia powiedzialam na przesluchaniu w SM , ale nikt nie byl zainteresowany moimi wyjasnieniami ani ogladaniem kilkunastometrowych linek .Ludzie we wsi sie boja i tyle . Tak w ogole malo kto mnie spotyka na polu z psami , ludzie boja sie przechodzic kolo mojego domu , nie raz i nie dwa ktos krzyczal , zeby zabrac do kojca te esesmanskie psy . Tuby nylonowe sa na rzep dookola i mam luzno zapiete .
-
Witam . Potrzebuje porady , bo zupelnie nie wiem jak znalezc sie w nowej sytuacji. Mam 2 psy i mieszkam na wsi . Psy sa dosc duze , nie ma ich w spisie ras agresywnych , to dobermany, mieszkancy wpadli w paranoje w obawie o swoje bezpieczenstwo .Nie daje zadnych powodow do takiego zachowania , nie mam jednak wplywu na to co mysla sobie ludzie i na to czego sie obawiaja . Psy wyprowadzane sa zawsze zabezpieczone , zgodnie z roporzadzeniem gminy . Pierwsze oskarzenie i pierwsza wizyta strazy miejskiej miala miejsce mniej wiecej rok temu , zarzucono mi , ze psy biegaja po wsi bez dozoru i sa agresywne . Oczywiscie to nieprawda , chocby z racji tego , ze byli jeszcze szczeniakami i w obawie , zeby ich ktos nie ukradl i zeby wiejskie psy /biegajace oczywiscie bez dozoru/ nie pogryzly . Zdaje sie , ze kazdy jednak mysli , ze jesli sam tak robi to inni tez . Panie ze strazy przyjechaly zwrocic mi uwage . Zaprosilam je do domu , sprawdzily ksiazeczki szczepien , zobaczyly , ze psy sa przyjaznie nastawione i pojechaly . Teraz byla druga interwnecja . Zarzut to wypuszczanie z posesji psow bez dozoru , bez smyczy i kagancow . Pani przyjechala i powiedziala , ze wypisze mi mandat , odmowilam przyjecia , bo opisane rzeczy nie maja miejsca . Bylam w strazy miejskiej , zeby to wyjasnic , pokazalam zabezpieczenia , dlugie linki , na ktorych psy puszczam zgodnie z przepisami w miejscach odleglych , niezaludnionych i kagance , nie takie metalowe , zwykle nylonowe na pyski . Choc bardzo boje sie tutaj puszczac psy w kagancach ,bo miejscowi nie dbaja o swoje psy i te biegaja czesto luzem oczywiscie , boje sie atakow i pogryzenia , to jednak to robie , nie chce sie narazac na mandaty . Problem w tym , ze z daleka nie widac ,ze moje psy sa zabezpieczone , a z bliska ludzi nie mijam , bo zwyczajnie unikam ludzi , zeby nikt sie nie przestarszyl. Pani ze strazy nie byla zainteresowana moim wyjasnieniem , powiedziala , ze odda sprawe do sadu grodzkiego , bo maja juz dosc tych skarg .Zapytalam czy oprocz tych dwoch skarg byly inne powiedziala , ze nie . Dodala tez , ze przeciez sie przyznalam i powiedzialam , ze psy puszczam , bo sa szkolone .Owszem psy sa szkolone , to madre i usluchane psy , ale jednak duze i zawsze z domu wychodzimy na smyczach , puszczam je daleko na lace jak napisalam wyzej .Rozumiem , ze nie kazdy musi wiedziec , ze to lagodne psy , ze sie sluchaja itd . Ludzie przechodzac kolo mojego domu potrafia wyzywac psy , kilka razy jakas kobieta mowila , ze je potruje .Zglosilam to nawet do strazy , ale nie znam tu ludzi , wiec nie wiedzialam kto to . Z calej sytuacji zrobila juz jakas "schiza" .O ile rozumiem , ze ktos sie boi , dbam o to , zeby nikt nie czul sie zagrozony to mimo wszystko mam problemy . Byla juz sytuacja , ze soltysowa pouczala mnie , ze takie potwory to nie maja chodzic po polu i sr..ac/przepraszam za doslownosc/ a siedziec w budzie na lancuchu .Pusciam mimo uszu , nie bede trzymala psow w takich warunkach , bo to psy domowe , zreszta kazdy chyba moze miec psy tam gdzie chce . Jak mam zachowac sie w sadzie grodzkim , w jaki sposob mam bronic sie ? Czuje , ze wobec tego co powie strazniczka jestem bez szans . Nie przyznalam sie do tego , ze puszczam psy luzem , musialabym byc glupia .Owszem jak pisalam puszczam , ale tak daleko w polu , ze nie ma tam ludzi . Zdaje sobie tez sprawe z tego , ze z duzej odleglosci nie widac tych nylonowych kagancow ani linek ciagnacych sie po ziemi za psami . Czuje sie naprawde bezradna . Psy sa moja pasja , zajmuje sie nimi , szkole faktycznie caly czas , slyszalam nawet , ze istnieje przepis nt ze pies juz po PT moze spacerowac bez smyczy . Nie doszukalam sie tego jednak . Byc moze to szeptana madrosc[IMG]http://forumprawne.org/images/smilies/icon_wink.gif[/IMG] Zasugerujcie cos , pytajcie jesli nie jasno opisalam sytuacje . Jesli watek umiescilam nie tam gdzie potrzeba prosze moderatora o przesuniecie. Bardzo ciezko jest miec na wsi psy w domu , jest tu taki brak toleracji , ze az boli .Czuje sie zaszczuta . Nie lubia mnie przez psy , mam swiadomosc , ze chetnych do sadu na swiadka znalazloby sie kilku , choc moze sie myle , bo sad to sad . Tak naprawde tu chodzi pewnie o to , ze nie wystaje z lokalnymi kobietami pod kapliczka , nie zapraszam na kawe itd .Tu tzw miastowych sie nie lubi .