Bianka kiedys miała dom i Pana, który bardzo Ja kochał. Niestety zły los zabrał Jej to wszystko. Pewnego dnia kochany pan juz sie nie obudził, nie podał miski z jedzeniem, nie pogłaskał, nie przytulił. Bianeczka wiernie czekała i pilnowała zimnego ciała wołając o ratunek skomląc głośno. Miała nadzieje, że Pan zaraz wstanie i przywita się jak zwykle dobrym słowem. Jednak tak się nie stało- teraz Jej dom to zimna buda i kraty.
Może tak być? Jeśli tak to może ktoś doda ciąg dalszy.