Jestem na zaproszenie.Przeczytałam.I tak sobie myślę.Zabrzańskie schronisko,wolontariusze,bardzo troszczą się o swoje zwierzątka.Satyr biedulek,tyle lat już jest z Wami,kochacie Go.Jest u Was u siebie.Gdyby ktoś wziął psinulka do domu,byłoby super.Ale jestem pesymistką.Przeczytalam niedawno historię onkowatej suni,która brana na domowy tymczs wylądowała w jakimś koszmarnym boksie,na zimnie,bez kontaktu z człowiekiem,choćby takim jak w Waszym schronie,skończyło sie tragicznie.Trzeba wszystko rozważyć,aby biedaczek nie trafił z deszczu pod rynnę.