Jump to content
Dogomania

bozenazwisniewa

Members
  • Posts

    1006
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by bozenazwisniewa

  1. [quote name='Poker']Może to i brutalne będzie ,ale czy ratowanie zwierzaka , które i tak za chwilę odejdzie ma sens? Czy on jest szczęśliwym zwierzaczkiem? Postaram sie wspomóc Strzałkę finansowo.Ile kosztuje miesięcznie jej utrzymanie? Tak pi razy drzwi.[/QUOTE] Poker nie wiem czy odejdzie tak za chwilę:roll:Koty dostały kilka lat życia od "rozpoznania",a niektóre kilka miesięcy.Nie należę do ludzi jacy lecza zwierzaka "na siłę",ponad to co można zrobic.Jesli zaczynam leczenie i widze poprawe to leczymy i kochamy do czasu,az stracimy nadzieje.Czesto jest tak,że mają kryzysy,ale potem odbijaja i mamy znowu dobry czas.Nie zawsze warto się spieszyć z podjęciem decyzji o eutanazji...bo to nieodwracalna decyzja...Trudno jest pożegnac przyjaciela jaki patrzy ci w oczy i błaga o kolejny dzień.Wiem już kiedy trzeba sie pożegnać,znam moje zwierzaki i dopóki nie cierpią bede o nie walczyła .Musza dostawac bdb karmę i dostają,czasem "na kredyt"musze kupić,ale kupuję.No tak juz jest,ze trzeba sie liczyc z wydatkami biorac zwierzaki,ale jak człowiek ma prace zarobkowa to nie mysli,ze pewnego dnia ja straci :oops:.90%MOICH ZWIERZAKÓW to starsze towarzystwo powyzej 8lat-18lat.Życ wiecznie nie będą...to wiem...Kiedy straciłam prace przyszlo mi do głowy,zeby oddać choc te które sie uda,ale co z moim przekonaniem,ze "zwierze nie jest rzecza,ze przyjaciół się nie oddaje"?i tak to własnie jest.Ja ciagle mam nadzieje,że niebawem znowu będe niezależna finansowo...Mam koleżanke jaka nas wspiera (kociarstwo)-ona tez mnie odwiodła od tego "głupiego pomysłu"oddania moich zwierzaków...za co jestem b.wdzięczna...Co jakis czas ktos nam grosz wrzuci "pomocowy"na konto.Kupie co trzeba,wstawię paragon,no wizyty u weta,rachunki,podziękowania.I tak jakos to sie "ciagnie"od roku:oops:
  2. [quote name='Poker']Może ona by się lepiej nadawała do życia na podwórku. Czy ona u sąsiada mieszkała w domu czy na zewnątrz? Ona jest u Ciebie ciut dłużej niż Kredka u nas. Kredka też jest wypłoszem.Są postępy na spacerze i w stosunku do mnie ,ale poza tym to jeszcze ciągle dzicz. Jedna sunia prawie 5 miesięcy u nas się cywilizowała. DZiękuję oznacz tak czy nie ?[/QUOTE] Dziękuję oznacza tak:oops: Strzałka mieszkała na podwórku,ale nocowała w stodole.U nas nie mam mozliwości jej tak trzymac.Poza tym ona na podwórku strasznie marznie.Idziemy na dwór jak jeszcze mrozów nie było i sie trzesła...Ona powinna być w domu.Dla mnie jest finansowo ciezko kolejna mordke wyzywic.Kami jest stara,zaczyna mi siadac na stawy.Musi jeść kalorycznie,bo na podwórku mieszka.Maz powiedział,ze jakby odeszła to "kundla"można zostawić,już zażegnania kwestia wyrzucenia jej na dwór,tyle co dalej.Rano jej nieźle odwaliło,wyglada na to,ze się sypiacego sniegu wystraszyła..nie wiem..ja tam nic strasznego nie widziałam wokół...No,potem wróciła do domu i nasikała w pokoju:roll:...ale nic... Teraz jest grzeczna ,cale popołudnie jest w sypialni,albo przychopdzi do salonu,za mna.Jak do niej mówie to jakby się wstydziła,schyla głowe i łapke na głowe zarzuca chowając oczka... W tym tygodniu wydałam juz 400zł na weterynarza...Kolejny dług za dzisiaj(2 zabiegi miałam)-ok250-300zł do uregulowania"jak bede miała" i tak mnie to zdołowało,bo nie ma z czego.Walcze o te moje koty białaczkowe,w Sylwestra umarł mi kolejny kot-Filek-niewydolność nerek:roll:.Padaczkwy ,niewidomy kot dwa silne ataki miał,poobijał się ,rozwalił paszczę,bo zleciał z parapetu.Trzeba było wezwać lekarza do domu.Pani obejrzała tez "z boku"Strzałkę,powiedziała,ze "fajna sunia",taka malutka,na zdjęciach wyglada na wielka.Ona jest na prawde mała,taka do pół łydki.Szukam jej madrego domu,gdyby nie finanse bym ja u siebie zostawiła,zeby juz jej "nie dobijać"psychicznie...Czasami tak robiłam i po 2 latach ktos sie w psie zakochał i niby juz "nasz"jechał do swojego domu...Robi jest wyjatkiem,tyle lat z nami jest,więc on zostal juz na amen...
  3. Zauważyłam,ze Strzałka nie chodzi normalnie w domu,ona się nie wyrabia na zakrętach,chyba,że nikt na nią nie zwraca uwagi,to przychodzi cichutko.Zastanawiam się ,kiedy jej to przejdzie...
  4. [quote name='Poker']Mogę Ci przelać parę groszy na karmę. Szkoda suni i Twoich nerwów. Ale biorąc ją zachowałaś się jak dobrego i porządnego człowieka przystoi. W sumie uratowałaś 4 sunie, dla 3. znalazłaś DS w krótkim czasie.To naprawdę bardzo dużo. Sunia wymaga trochę twardszej ręki ,bo z takimi manierami ciężko będzie ją wyadoptować. Wiem ,że łatwiej pisać niż zrobić.[/QUOTE] Poker dziękuję Dzisiaj odwaliła mi takie przedstawienie na ulicy,ze się wnerwiłam i nakrzyczałam na nia.Szła prawie na brzuchu ,łypała po bokach co się dzieje.Wysikała sie i widziałam,ze się kreci na kupę.Więc łaziłam 40minut tak i z powrotem w tych miejscach,gdzie najchetniej robi.Na moje"no ,rób w końcu",się chciała wyszarpac,wiec napręzyłam smycz(nie ściagałam jej).Zaczeła piszczec i się kłaść.Na moje"co ty robisz"zaczeła skomlec jakbym jej krzywde robiła.PÓł drogi odbiegała i sie "spinała"na smyczy i od razu"lament".Do domu tez wchodziła,żeby kazdy słyszał jaka to jej krzywde zrobiłam.No myślałam,że szlag mnie trafi.Ona się własnego cienia boi tylko do dzieci startuje z warczeniem:shake: Zawsze jest takim "wypłoszem',ale nie do mnie..dzisiaj to przesadziła.Nigdy jej nie uderzyłam,nie szarpałam,a tu taki cyrk odwaliła jakbym ja gdzies tłukła,czy "gryzła". Ja naprawde nie wiem kto ja adoptuje,jak ona dla mnie takie cyrki odstawia,a juz chciałam ją wczoraj puścić trochę ze smyczy...Zaraz by pewnie nawiała na stare śmieci:roll:Szkoda mi jej,wychodze z nia nawet w nocy na dwór,ale widze,że nie chce "prosic",to ja sie wstrzelam kiedy "pani"Strzałka chce na dwór,a jaksię nie uda mi wstrzelic to robi sobie w domu:mad:
  5. [quote name='AlfaLS']Mogę jej wykupić pakiet 90 ogłoszeń na bazarku CatAngel. Tylko gdzie znajdę tekst do ogłoszęń i fotki. Jest to gdzieś na wątku "w pigułce"?[/QUOTE] już wykupiłam pakiet u Gosi(Cat Angel) i zapłaciłam za pakiet ,co napisałam wyżej...dzięki Częsc juz jest aktywowanych,na część czekam,linki wstawię jak dostane wszystkie...
  6. wykupiłam najtańszy pakiet kolejnych ogłoszeń dla Strzałki,bo nie miałam na większy,czekam na dom dla niej.Później będe zmuszona ja uśpić.Rozmawiałam juz w tej sprawie mam zwrócic się na pismie do Inspektora weterynarii(o zgodę ).Nie zrobiłam jeszcz etego,bo licze "na cud",dom,albo sponsora jaki jej karmę zagwarantuje-wtedy będe ja tymczasować.Nie mam nawet za co jej utrzymać o czym już pisałam miesiąc temuRobię to kosztem moich zwierząt własnych.Szkoda mi jej ,bo to fajny psiak,potrzebuje czasu.Niestety w schronisku nie przeżyje.Dlatego ja na pewno nie oddam jej do schroniska i nie pozwolę jej męczyć.Wiem,że zaraz będzie "lincz"jaka to ja zła jestem,ale jakie mam perspektywy?żadnych.Nie pracuje,nie zarabiam,nie stać mnie na hotel dla Strzałki.Ona słucha tylko mnie,na resztę warczy.Nie było mnie w domu,zrobiła sajgon,załatwiała się w domu,smierdzi nadal pokój w jakim siedziała,bo zdjęła sobie obroze i nie dała opiekunce załozyć i wyjść z nia na dwór.Jestem wykończona.Jeszcze myśle"co jutro dam jeść"...Nasz pies musi wychodzic na dwór ,żeby ona mogła chwile pochodzic bezpiecznie w domu,a jest zimno,zaraz podłapie pęcherz i kolejne wydatki "na kredyt". Nie jest mi łatwo to pisać,mam wyrzuty sumienia,ze ja w ogóle wzięłam i juz wyrzuty sumienia,ze się do niej przyzwyczaiłam i musze podjac decyzje jakiej tez będę żałowała.W jej sprawie miałam 1 telefon i tez skwitowany"dla córki psa chcę".I tyle... Po tym co widzę otwieram oczy na to co ludzie robia z niechcianymi zwierzętami.I juz jestem w stanie zrozumiec ,że sa sytuacje-beznadzieja...i ludzie wyrzucaja zwierzaki do lasu daleko tak,zeby nie wrócił...a wtedy jakis człowiek zgarnia psa z ulicy i się lokum dla niego znajduje...albo zostaje zabity na drodze.Sama zgarniałam zwierzaki z ulic,ale teraz na prawdę nie mam za co ich zgarniać,bo nie jestem w stanie dac im nawet przyzwoitego jedzenia.Strzałka ryżu z tańszą puszka nie chce jeść,dostała dzisiaj kocią karmę..z większymi granulkami...Trudno...ma jeść co jest... Nie chciałam wogóle tyu pisac,ale nie chcę,żeby ktos pomyslałam,że Was ignoruje,wiec pisze co czuję.I jestem zła,zła na siebie,ze kolejny raz sama się wpierniczyłam w ten"nocnik":roll:
  7. [quote name='malagos']Tak podczytuję watek i widzę, ze zostałaś z ręką w nocniku........[/QUOTE] mało powiedziane:roll:
  8. Poker,dziękuję za życzenia.Waszej rodzinie tez wszystkiego dobrego,zdrowia i miłości
  9. [quote name='Zosia123']Może zmień tytuł wątku na bardziej dramatyczny i porozsyłaj wątek. Ja niestety nie mogę obiecać regularnych wpłat :([/QUOTE] Strzałka na razie zostanie u mnie...nie chce mi się nic pisać... jesli ktos nam kupi puszki czy ryz bede wdzięczna...ale nikogo juz nie będe nagabywac na zadna pomoc...sama tez juz jej nikomu nie udziele... dzięki...
  10. [quote name='Poker']Sądzę ,że ona w ogóle nie powinna przebywać na łóżku tylko na podłodze. Na łóżku czuję się ważna. Tak mnie uczono.[/QUOTE] ok...nie wiedziałam,że tak to wygląda. Ma pościelone w pokoju u dziecka pod łóżkiem i w sypialni tez kładzie się pod łóżkiem,ale nie ma tu dywanika,bo koty sa zazdrosne i zaraz "znaczą"dywanik,wiec na samych panelach leży Rano ćwiczyłyśmy wyjscie z opiekunka na dwór...opiekunka była przerażona,Strzałka też...ale nie ugryzła opiekunki...raz chyba warkneła tylko,ale potem miała postawe poddańczą..kładła sie i kuliła...Na podwórku połozyła sie na schodach i nie chciała z nia iść...długo siedziały pod drzewam..Strzałka schowała sie pod krzakiem i sie trzesła,nie chciała sie podnieść i pójść na spacer...Ubrałam sie i wyszłam -od razu podbiegła do mnie i szła przy nodze,machajac radośnie ogonem i skamląc Opiekunka trzymala smycz i do niej ładnie mówiła,ale Strzałka totalnie ja "olewa"... Nie wiem moze przy mnie tak robi...jak mnie nie bedzie moze z musu wyjdzie,ale obawiam się ,ze wcale spod łózka nie wyjdzie...Opiekunka była wystraszona na poczatku,zrobiła "akt wiary"i ja pogłaskała,ale napięcie było bardzo widoczne,obie sie bały.Inna sprawa to to,że opiekunka przy mnie czuła sie bezpiecznie... Potrzebny jest doświadczony dom do dalszego prowadzenia Strzałki,nie ma co jej ciagać raz tu,raz tam...:roll:Dla mnie oddac ja znowu gdzies na kilka dni jest bez sensu...Ona powinna jechac do swojego domu docelowego,domu jaki da jej czas...albo do DT jaki jej nie wyrzuci...i tam bedzie do czasu znalezienia domu stałego. Na oddanie jej do hotelu mnie nie stac ,a po tym co czytam na watkach,czesto nie ma osób jakie moga wesprzec takie hotelowanie .Ja w kolejne długi nie wejdę,przejechałam się na obietnicach bez pokrycia kilka razy i nie chce ryzykować...
  11. Poker: 1)tak ..kiedy zaczyna warczec i się niewłasciwie zachowuje to od razu ja karcę,odsyłam "do pokoju"i ona biegnie tam natychmiast ledwo wyrabiajac na zakręcie 2)nie miziam jej przy dzieciach na łóżku,byłysmy same w pokoju,ja sie relaksowałam,dzieci wpadły znienacka... po tym jak nawarczała natychmiast ja skarciłam i odesłałam. 3)Dzieci daja jej smaczki,nawet miesko..tzn.chca dac,ale ona nie rusza,tylko sie pręzy i ucieka.To nie jest tak,ze ona rzuca sie z zebami do nich ,ale wycofuje sie w bezpieczna odległosc,więc to juz jest 'sukces'Najgorsze,że warczy jak tylko zobaczy nie moje nogi:roll:na mój widok to prawie tańczy. Próbujemy nawet tak robic,ze Łukaszek niesie jej miseczke z jedzeniem do pokoju(tam Strzałka je,zamknieta,bo inaczej koty by do niej podbiegły,boje się)Nasz pies domowy tez je w osobnym pomieszczeniu-w przedpokoju. Niestety Strzałka zamiast jesc,chowa się pod łózko i nie wyjdzie nim syn nie wyjdzie z pokoju... 400zł to strasznie dużo jest,wiem...i jak napisałam mnie nie stac jest.Niestety wiem tez o złych hotelach,i jej tam bym nie wysłała...ona ma sie otworzyc,nie zamknąć na amen
  12. a juz po tej głosnej łapance hyclowskiej to boi sie mężczyzn jak diabła...chociaż kochała swojego pana na zabój.Był jedynym czlowiekiem jaki ją głaskał...no i ja teraz jestem tym "uprzywilejowanym"człowiekiem.Prawda jest taka,że ja nie mogłabym sobie spojrzeć w lustro usypiajac zdrowe zwierzę...taka jestem...zawsze bronię zwierzaki...wiem,że gdybym jej nie zganeła pewnie juz by nie żyła...a tak dostała szansę,mam nadzieje,że i dom znajdzie
  13. [quote name='mestudio']Mówię o dzieciach szczególnie, Strzałka jest psem, z którym trzeba popracować zanim zacznie się szukać jej domu. Ja tez miałam u siebie tymczasa - mikro psiak, gryzł wszystkich bez ostrzeżenia, ze względu na małe dziecko został umieszczony w hoteliku. Kiedy wyjeżdżasz bo już nie pamiętam i czy nie masz możliwości aby Strzałka została w kojcu np. zamiast w domu?[/QUOTE] mamy skierowanie na 27 już,od razu po swiętach.Ona na tego mojego młodszedgo tak nie warczy,tylko na starszych...wiem,ze dzieci w szkole drazniły ja i rzucały w nia kamieniami(to potwierdził mi sasiad zmarłego)to właśnie jest powodem jej agresji.Do kobiet tak się nie "sadzi" Jak byłam w domu sama z opiekunka to Strzałka przyszła do nas do salonu i nawet ja powachała i się wpatrywała,nie warczała.Ale jak ktos idzie w moim kierunku,lub wchodzi do pomieszczenia gdzie ona jest to wtedy sie bardzo terytorialnie zachowuje.Na naszego psa tez warczy,dlatego musze je izolować Kojca nie mam,w najgorszym razie zostanie w domu zamknieta na kilka dni...Mam jednak nadzieje,że znajdzie się hotelik,lub DS spokojny...bo nawet nie wiem jak ona z psami po starciu sie zachowa.Jak jest na smyczy to atakuje obce psy,jeży jej sie cały kark,i ma "ogień"w oczach Rozmawiałam z Lidką,ona miała niedawno Amstafke w hoteliku-400zł miesięcznie płaciła,ale bardzo chwali ten hotelik,mówi,ze sa tam super warunki,że osoba sie tym zajmujaca wkłada duzo serca w "układanie"tych biedaków...Obiecała mi pomóc,czy szukac sponsorów na opłacenie Strzałeczce miejsca...Rozmawiałam z nia telefonicznie,ma się tutaj odezwać,bo tez jest na dogo,ale nie znam tutejszego nicka,na MIAU jest jako Lidka02
  14. [quote name='mestudio']Coś mi się wydaje, że Strzałkę to trzeba zabrać do hoteliku lub Dt bez dzieci i kociaków, nie każdy psiak może być z dziećmi czy kotami, jak na jej charakter to i tak jest grzeczna i cud pewnie, że jeszcze nic nie nawywijała. Potrzebny w wątku jest ktoś, kto by pociągnął to wszystko, trzeba by się rozejrzeć za tańszym hotelikiem i tyle.[/QUOTE] jeśli jest taki ktoś to jestem otwarta... nie nawywijała?pogryzła człwieka jaki chciał ją adoptować dzisiaj przyjechała do nas osoba jaka ma zostac ,gdy mnie nie bedzie,weszła do mojej sypialni dziecko ułozyc do spania i się wystraszyła,bo Strzałka na nią nawarczała ostro.Jak niby bedzie miała z nia wyjsc na dwór,czy cokolwiek zrobić...:shake:
  15. [quote name='Zosia123']a nie da rady dać ją na kilka dni do jakiegoś hoteliku? :([/QUOTE] To nie rzecz...ciagac ją to tu to tam mija się z celem...Poza tym niby za co ten hotelik mam opłacac,przeciez od ponad roku nie mam pensji,ledwo ciagnę swój zwierzyniec,jeszcze koty wiejskie w tym miesiącu tylko na mojej głowie:roll:Prosiłam o kilka puszek ,czy sucha i zero...bazarki swoje zamknęłam,dwie spódnice sprzedałam...ot..tak...Trzeba będzie udawać,ze się nie widzi zwierzaków w potrzebie..taka prawda...:roll:dziadowac od kogos na jedzenie dla tymczasa jest dla mnie upokarzające...i nie mówie tylko o Strzałce,ale tez o różnych innych zwierzakach jakie ratowałam...teraz tez kotka pod szkoła siedzi..nie ma chetnych zeby ja tymczasować,u mnie zarazi się białaczka,więc niech sobie siedzi na mrozie pod szkołą,co tam..inni tez widzą... Nie chce mi się juz pisać..nie ma po co...i tak to nic nie zmieni...Muszę przemyśleć to wszystko sama i podjac decyzję sama,bo co nie zrobie to ja będe ponosic tego konsekwencje.Wet jest ,zgoda rodziny zmarłego jest,ale ja nie mam sumienia jej uspić,na pewno nie do czasu jak pogryzie kogokolwiek...
  16. [quote name='Zosia123']Zaglądam, widzę że bez zmian... Dobrze że chociaż tamte mają domki, to i tak sukces przy tylu bezdomnych psach...[/QUOTE] na pewno dobrze,tylko co to zmienia w sprawie Strzałki,27 wyjeżdżam,co z nia będzie/przecież do kazdego startuje z zębami,nikomu nie ufa.Mnie w domu nie będzie,wiec jak warknie na niańke ,czy męża to ja wygna w cholerę...Nie moze przez kilka dni siedziec w pokoju i robic tam swoje potrzeby na podłodze,drapac w drzwi i szczekać w kółko:shake:To nie jest kilka godzin a dni(minimalnie 3),a dokładnie nie wiadomo,bo to ile będe w szpitalu z dzieckiem zależy od tego czy uda się zrobic badania w nocnym trybie...więc moge tam zostać dłużej.I co wtedy.To nie jest kot,że mu kuwetę wstawisz.Jestem tak zdołowana,że szkoda mówić i wiem jedno,że juz NIGDY nie pomogę psu..nigdy...Trudno,do wiejskiego hycla nie zadzwonię...bo wiem jaki los bedzie takiego psa czekał...Ale tez nie dam juz złotówki na żadną fundacje,bo przez tyle czasu nie dostałam zadnej odpowiedzi na e-maila,a telefony jak zawsze-sekretarka właczona,w któtkim podsumowaniu"po cholere dzwonisz i tak nie pomogę":roll:Będzie się wałęsał po ulicy ,aż go samochód trzaśnie...albo ktos inny sie ulituje...bo psy na łańcuchach zawsze znajduja domy,szczególnie wtedy jak zeby maja i umieja szczekać Wiem,ze moje wpisy nie sa przyjemne,ale co mam pisać,taka prawda jest.I jeszcze jedno napisze:jeśli Strzałka w jakikolwiek sposób draśnie dziecko,zostanie uśpiona.Zapożyczę się i zapłacę ,są weci jacy to robią,a powód chyba jest zrozumiały Peka mi serce,wczoraj cały wieczór przeleżała ze mna na łóżku,miziała sie ,wywalała brzuch do góry,wystarczyło ,że dziecko zobaczyła i cały urok bycia miluśkim psem minął...
  17. [quote name='Poker']Zaglądam do Was. Wygląda na to ,że z kudłatymi suniami i z Wilczką w porządku. Może trzeba ponawiać ogłoszenia dla Strzałki. Teraz przed świetami to pewnie nie ma co liczyć na DS. Ludzie raczej w tym okresie wyrzucają psy.[/QUOTE] na pewno,u mnie przychodza jakies dwa biedne zdezorientowane..musiał je ktos tu wywieźć-wyjadaja kotom karme z tarasu:roll: Strzałka dzisiaj była "niedobra"warczała na dzieci i na moje koty w sypialni.Nakrzyczałam na nia i odesłałam do "swojego'kąta pod łóżkiem:mad:Zaczynam się bać,jak kota capnie to co zrobię?ja mam chore koty,niektóre bez gałek ocznych..lezą na omacki,a ona wcale nie jest łagodna.Gdyby dziecko zaatakowała to niestety jak dla mnie przesądzi swój los...:roll:
  18. My tez podczytujemy ,ale nie piszemy bo same mamy wiele na głowie.Powoli,powoli i strachulce się rozkręcą;)
  19. pozwalam sobie na wklejenie tego wątku,tam jest straszna bida,syf i psy jakie potrzebują jedzenia i kogoś do pomocy.Kotów prawie nie ma,ale jak to bywa watek "przygasł"i znowu to samo: [URL]http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=13&t=141363[/URL]
  20. [quote name='Lili8522']Co tam u dziewczyny? wszystko ok.? Dostałam od Ciebie paczuche Bożenko...[/QUOTE] u Strzałeczki ok...jest b.grzeczna,kocha mnie na zabój i normalnie wyglada jakby się śmiała gdy do niej przemawiam Co do domu bez dzieci to jednak nie jest tak xle i juz wiem dlaczego tak warczy na starszego synka.Okazuje się bowiem,ze mieszkała koło szkoły i tam dzieci bardzo ja drazniły i rzucały sniezkami.Własnei dzieci w takim "głupim "wieku 7-12lat...stad ten strach przed naszym dzieckiem.Ale jak siedzimy w salonie to nie warczy na niego wcale,ale jak zobaczy,ze synek na nia patrzy to się strasznie trzesie za strachu.Zapewniam,ze moje dziecko nie robi jej krzywdy...nawet ja przekupuje keskami-nie rusza od niego nic... Dobrze,ze paczka doszła,stała tyle w przedpokoju(bo się bałam,żeby mój kot sikut jej nie ubogacił),mam nadzieje,ze cos się przyda...jak nie to oddaj potrzebujacym...
  21. U Strzałki dobrze,biega,cieszy się i zero zapytań o adopcję:shake: w październku odszedł mój kotek Rumcio,w listopadzie umarła Kornelka osiemnastego i nie pisałam,bo nie maiłam siły Kizia(22)-ratowaliśmy ja jeszcze dwa dni ,bezskutecznie,musielismy ją pożegnać:-( Sporo środków poszło w ostatnim czasie,więc zapytam cichutko,czy ktoś ma jakieś puszki,czy trochę suchej którymi mógłby się z nami podzielić:oops:
  22. [quote name='Poker']Niedobrze, trzeba by sie spytać behawiorysty co zrobić , bo moze być problem z adopcją.[/QUOTE] Wiesz,jak przyjechala moja podopieczna to do niej podeszła sama i tak się wpatrywała w nia jak w obrazek.Ona chyba musi sama sobie własciciela wybrać...Strzałka boi się gwałtownego "wtargnięcia",nagłych ruchów i biegania...Dlatego dla niej dom spokojny trzeba,pewnie z dziećmi,ale starszymi,nie takimi wariatuńciami jak moje.Na smyczy ładnie chodzi...czasem cos nabrudzi,ale rzedko i nie wiem dlaczego...wczoraj wróciłysmy ze spaceru i zrobiła kupe w salonie.Od razu powiedziałam "fe"i ta mała "gazinka"zrozumiała i się wstydziła...No cóz wypadki się zdarzają...Widocznie za bardzo skupiła się na intruzce,i nie miała czasu pomyśleć po co wyszła
  23. [quote name='Poker']Jest zazdrosna o Ciebie.Trzeba dusić w zarodku.[/QUOTE] No widze ,że ma duzo zazdrosci w sobie,wczoraj nawarczała na mojego męża:mad:a to niedobrze ..Chodzi ciagle za mną,taka "niedopieszczona jest" .Wczoraj sadziła się do suki sasiada,normalnie włosy jej deba staneły na grzbiecie,ogon i uszy przygotowane d ataku,a tamta dwa razy większa szybko uciekła podkulając ogon...No pies obronny jednym słowem...
  24. Zaczynam się martwic o los Strzałki,kolejny raz "złapałam"ja na tym,że warczy na dziecko:roll:Dziecko nic jej nie robi,nie dotyka,nie gania,sam fakt,ze wchodzi do pokoju w którym jestem powoduje warczenie.Co jest?:shake:
×
×
  • Create New...