bea_204
Members-
Posts
593 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by bea_204
-
Czekamy na informacje o Tobie Biszkopciku :):):):)
-
Sąsiadka podobno czasami pyta o Artusia i przy najbliżej okazji jak ktoś będzie ją odwiedzał, to przekaże jej tę wiadomość, myślę że się ucieszy :):):):) Bardzo się cieszę, że Artuś ma już wspaniałą Rodzinę. Teraz sznaucerkowi trzeba taką wspaniałą rodzinę znaleźć, ale wierzę że Pan Bóg i my razem damy radę :):):):)
-
Biszkpciku do góry, co u Ciebie ??
-
Buli, odrobinę astowaty, w schronie- wyadoptowany
bea_204 replied to kora78's topic in Już w nowym domu
Czekam na numer konta oraz informacje kiedy Buli pojedzie do domku tymczasowego :):):):) Pan Bóg i Dogomania pomogły Artusiowi dla którego szukałam domu, wspaniała rodzina się znalazła, teraz czas na pomoc dla innych psów :):):):) -
Buli, odrobinę astowaty, w schronie- wyadoptowany
bea_204 replied to kora78's topic in Już w nowym domu
Deklaruję 40 złotych zebrane od rodziny, ale tylko przez 4 miesiące, dalej nie wiem jak będzie, bo to są pieniądze zebrane. Postaram się aby trwało to dłużej, ale gwarancję mam na 4 miesiące. Poproszę numer konta :):):):) -
Livka ja po prostu nie mogłam pozwolić aby Artuś, pies którego znałam, został w schronisku, natomiast Wy zupełnie bezinteresownie pomogłyście Artusiowi, interesowałyście się nim, gdyby nie Wy, sama nie dałabym sobie rady. Potrzebuję pomocy z dodaniem zdjęć. Jak wklejam zdjęcie to pokazuje mi się wykrzyknik, zmniejszyłam rozmiar zdjęć do 800 na 600, nie wiem co teraz, chciałabym pokazać Wam zdjęcia z samochodu, czyli z podróży jak sobie spał u Pani na kolanach i obok oraz zdjęcia u Pani w domu na kanapie :):):):):):):):)
-
Umówiłam się wczoraj z Panią, że jak dojedziemy do Warszawy to żebyśmy napisali, żeby wiedziała że wszystko w porządku. Napisałam do Pani smsa, Pani nie odpisała, napisałam, jeszcze e-mail. Dzisiaj rano otrzymałam e-mail od Pani :):):):) że przeprasza, że wczoraj nie odpisała, ale z Artusiem przytulili się do siebie i zasnęli i dlatego odpisuje dziś :):):):) Pani napisała, że jak odjeżdżaliśmy to Artuś chwilkę płakał, ale dopóki samochód nie odjechał dalej, a później biegał sobie po ogrodzie szczęśliwy. Pani napisała, że z pieskami się dogaduje, z resztą to było widać wczoraj, ale na razie woli być sam, więc jak Pani poszła do pracy, to Artusia zostawiła w osobnym pokoju. Mam tylko problem ze zdjęciami, nie chcą mi się wkleić, to znaczy kiedyś jak próbowałam to nie chciały, ale zaraz spróbuję. Gdyby nie Wy, nie byłoby wątku, nie byłoby ogłoszeń, nie byłoby dokmu, gdyby nie Paweł, nie byłoby transportu ani wiadomości od wolontariuszki. Bardzo Wam wszystkim dziękuję za pomoc, która przyniosła prawdziwe i dobre efekty. Jeśli chodzi o sznaucerkowatego to sytuacja była przykra, płakałam bardzo, a psiak chyba nie do końca wiedział o co chodzi kiedy tu wrócił. Mówię Wam to śliczny szczeniak sznaucerkowaty albo może sznaucer, średni lub olbrzym, bo ma pół roku, a jest dosyć duży, podobno nie słyszy, kochany psiak. Kobieta adoptowała drugiego, a uważam że nie powinni jej już oddać żadnego zwierzęcia. Poproszę Pawła aby skontaktował się z wolontariuszką, której również za opiekę nad Artusiem bardzo dziękuję, aby podała więcej informacji o sznaucerku, bo rozmawiałam z nią o tym w schronisku, nie widziała tego, ale usłyszała od jednej ze swoich koleżanek, która bardzo to przeżyła, bo sznaucerek chyba był jej podopiecznym.
-
Jestem, właśnie wróciliśmy z Łodzi niedawno. Pani jest bardzo dobrą osobą. Przyjechaliśmy po Panią na dworzec i pojechaliśmy do schroniska. Pani jest bardzo miła i bardzo zwierzaki kocha. W schronisku zwracała uwagę na wiele psiaków, starała się je obdarzyć miłym słowem i głaskaniem. Adopcja przebiegła dobrze i pojechaliśmy do Łodzi. Artuś od razu Panią polubił, Pani trzymała go na rękach, przytulała go a on chętnie odwzajemniał te zachowania. Chwilami usypiał u Pani na kolanach albo siedział przytulony do Pani. W domu Pani ma kilka małych psiaków, które widać bardzo kocha i one bardzo są z nią związane. Psiaki zaakceptowały Artusia a Artuś zaakceptował psiaki. Wszystkie zwierzaki są łagodne i lubią się przytulać. Artuś wskoczył na łóżko i pościel i odpoczywał wcześniej jednak zjadając przygotowane przez Panią jedzenie i wypijając wodę. Pani jest ciepłą osobą, szczerą, opowiadała dużo o swoich psach, widać że psy są zadbane i w dobrze się nimi Pani opiekuje. Pani zaprosiła nas któregoś razu na odwiedziny do Artusia, na grilla i na zwiedzanie Łodzi. Jesteśmy spokojni, że Artuś jest w dobrych rękach. Należy podziękować Panu Bogu za tak wspaniałych ludzi, czyli Panią i jej córkę, które Artusia wzięły i pokochały. Wam również dziękuję za pomoc i wsparcie, za zaangażowanie i wszystko co dla Artusia zrobiłyście. Jest też informacja, która jest przykra. Do schroniska przyjechała dziś jakaś kobieta, która zwróciła półrocznego sznaucerkowatego po trzech miesiącach, bo stwierdziła że jest głuchy a ona chce psa słyszącego bo ma ogród. Pani która tak zrobiła jest chyba bezmyślna. Bardzo przykra była ta sytuacja. Cieszy jednak fakt, że Artuś ma kochającą rodzinę :):):):) Mam jego zdjęcia w domu, ale wkleję jutro, bo dziś już jestem zmęczona :):):):)
-
Na pewno nie zostawię Artusia gdyby coś było nie tak niezależnie od wszystkiego. Czuję po głosie, po rozmowie, po cieple, które Pani w sobie ma, że to dobra osoba kochająca zwierzęta. Poza tym Pani dużo o psach mówi, słychać że się zna na psach i na ich wychowywaniu i dobrej opiece. Rozmawiałam z Panią dwa razy i kilka razy pisałyśmy do siebie smsy. Powiedziałam Pani, żeby zadzwoniła do schroniska i zapisała się na adopcję Artusia i zrobiła to od razu, dzwoniła i dzwoniła i jak się dodzwoniła to się zapisała napisała mi smsa, że się udało, że się zapisała i że bardzo się cieszy i nie może sie już doczekać. Rozmawiałam z Panią długo, obie rozmowy były długie i konkretne, Pani bardzo się zngażuje w adopcję Artusia.
-
Rozmawiałam dziś z Panią i pytała czy Artuś ją pokocha, bo jej zależy na nim. Pani ma dwa szczeniaczki tymczasowo, więc też chyba aktywnie pomaga zwierzakom. W niedzielę pojedziemy tam z Pawłem, z Panią i z Artusiem, więc się zorientuję na miejscu i nie zostawię Artusia jeśli będzie inaczej niż powinno.
-
Biszkopciku trzymaj się :):):):):):):):)
-
Pani mieszka w domku, powiedziała że ma doświadczenie z psami ze schroniska i miała sytuację, kiedy jeden z jej psów na początku nie mógł porozumieć się z innymi, wtedy kiedy wychodziła do pracy, zostawiała go w innym pokoju, a w czasie kiedy była w domu, przyzwyczajała psy do siebie. Pani zgodziła się na wizytę przedadopcyjną i poadopcyjną, ale już jest mało czasu, bo Pani przyjedzie w niedzielę :):):):) Pani bardzo chce Artusia wziąć, powiedziała że bardzo jej na nim zależy. Wczoraj miałam inny telefon od innej Pani, która co prawda nie może Artusia wziąć, bo sama ma psa, ale wśród znajomych poszuka kogoś. Pani, która wczoraj do mnie dzwoniła jest z Poznania. Wierzę, że Pani która w niedzielę Artusia do siebie zabierze jest dobrym człowiekiem :):):):)
-
Pani powiedziała, że już miała wizytę przedadopcyjną i już ma jednego pieska z Warszawy. Pani ma małe pieski, ma na nie warunki, to też są pieski, które kiedyś były w schroniskach, a Pani je wzięła. Zobaczymy warunki i pieski na miejscu, a Pani zgadza się na to aby jeszcze ją odwiedzić jeśli będziemy chcieli. Pani jest zdecydowana i powiedziała, że będzie na pewno. Zadzwoni jeszcze do mnie jutro lub w piątek i ustalimy dzień, bo będzie to najbliższa sobota lub najbliższa niedziela :):):):) Módlmy się do Pana Boga aby Pani mogła już zabrać Artusia i żeby schronisko oddało Artusia Pani od razu.