-
Posts
7007 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by jostel5
-
Joker-okrutnie poraniony collie - już w nowym domu!
jostel5 replied to cavani's topic in Już w nowym domu
Gość pojechał,no a poza tym był wczoraj ze mną w schronie...:) Haniabor (gość znaczy...;))też jest Jokerem oczarowana! A wszystko odbyło się tak....Weszłam do izolatki Jokera zaopatrzona w paszteciki różnego kalibru-małe i duże.Niunio zobaczył mnie po raz pierwszy w życiu ,więc nie pomerdał mi ogonem,ale zębów też nie pokazał....:) Przysiadłam sobie na podłodze,pasztecik został rozpakowany i Joker do mnie podszedł....Wziął smaczka bardzo,bardzo delikatnie i nieśmiało,ale przy drugim-nie miał już oporów! :) Wrąbał pięć pasztecików drobiowych i wylizał opakowania.A potem zaczęły się mizianki....:) Usiadłam sobie na jego posłaniu i głaskałam go delikatnie-po główce,bokach,a on-NIC!:p Nic-w sensie agresji,bo pieszczoty bardzo mu się podobały i zaczął się ich wręcz domagać.Niuno usiłował wpakować mi się na kolana,a później przednimi łapkami wspiął się na ramiona,"przygwoździł "mnie do ściany (byłam w pozycji kucnej) i ...zaczął wylizywać mi twarz-powoli i metodycznie,nos,uszy ,policzki....:crazyeye: Mruczał sobie przy tym miło,choć w pierwszej chwili myślałam,że to warczenie...:eviltong: Później przyszła do nas pani Mirka,jedna z pracownic schroniska.Trochę się zdziwiła wylewną serdecznością Jokera wobec mnie,fakt jednak ,że ja też byłam nią zdumiona....:crazyeye::loveu: I nie wiem,co zadziałało :cudowna moc smaczków czy....mój urok osobisty...?:evil_lol: [B]Edit.Ciąg dalszy ....[/B]:) Pani Mirka przyszła Jokerowi posprzątać i wymienić mu posłanie,bo poprzednie było mokre.Psiak przywitał Ją merdaniem ogonka (zresztą- wszystkie tak Ją witają....:)) ,a na czas sprzątania wyszedł z izolatki i usiłował podrywać Szarutkę,sunię po sterylce,ale już "chodzącą".:) Później-pozwolił mi się trochę wyszczotkować,powyciągałam mu też wiszące kłęby skołtunionego podszerstka.Pozwalał się dotykac z każdej strony,nic też nie mówił,kiedy oparł się o mnie tym obdartym bokiem,ale kiedy dotknęłam okolic ogona-kłapnął ostrzegawczo zębami.Coś go tam jeszcze boli,chociaż i tak stan Jokera jest o niebo lepszy niż wtedy, kiedy Cavani go ostatnio widziała. No i wzięłyśmy Niunia na spacer!:) Dał sobie bez najmniejszych protestów zapiąć obrożę,a na zewnątrz zachowywał się w pierwszych minutach dość niepokojąco.Myślałyśmy nawet,że on może nie widzi-był skołowany,potknął się o coś....W pewnej chwili Cavani z przerażeniem zauważyła ,że Joker wysunął łepetynę z obroży i ....poszedł przed siebie! Zmartwiałyśmy,bo co-jeśli zechce uciekać?:shake: Nie goniłam go,kiedy -czymś zainteresowany-się zatrzymał,bo bałam się,że go przestraszę ! Na szczęście psiak na mnie zaczekał,zapięłam mu obrożę ciaśniej i znowu nic złego mi nie powiedział! Spacer sprawił mu wielką przyjemność.Joker porządnie się wykoopkał,powąchał,co tylko można było i ....zdecydował się wrócić do schronu.Chyba to świeże powietrze trochę go oszołomiło-w końcu od ponad dwóch tygodni nie był na dworze.... Aha,Joker wie,co znaczą niektóre komendy-siad,zostań,noga i pewnie inne-też...:) Jestem zakochana po uszy....!:loveu: -
Joker-okrutnie poraniony collie - już w nowym domu!
jostel5 replied to cavani's topic in Już w nowym domu
Będą! Dobre są!:) Później,bo mam gościa!:) -
Delikatna ,wrażliwa Sarenka [*]....Odeszła...
jostel5 replied to jostel5's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[quote name='obraczus87']Sara była dzisiaj u Profesora. Niestety Profesor (neurochirurg) nie podejmie sie operowania Sareńki. Wedlug Niego, guz nie powstał pół roku temu, ani rok temu. P.Marta ma zaufaną wetkę, która rozplanowała leczenie Sary... trzeba zmniejszyc obrzek, ciśnienie... obserwowac Niunię czy nie ma przypadkiem bólu głowy... Jednak bardzo możliwe, że stan Sary raz będzie lepszy, raz gorszy. Nie będę pisac jak wygląda ten Jej gorszy stan bo łzy mi napływają do oczu... Niunia ma bardzo wrażliwą skórę, dlatego zastrzyki nie wchodzą w grę.. zresztą w ogóle zajmowanie sie Sara jest utrudnione... P.Marta jest załamana.... ale powiedziała, że dopóki jest szansa na poprawienie komfortu życia Sary.. dopóki ma finanse na pomoc Sarze (chyba nie trzeba pisac ile kosztuje leczenie :roll: swoją drogą nie wiedziałam, że aż tyle kosztuje.. sam rezonans wyniósł 1200zł :roll:) TO BĘDZIE O NIĄ WALCZYC! BO nie wyobraża sobie życia bez Niej po prostu... Biedna Sarenia,biedna Pani Marta....:( Dziękuję LOSOWI,że Sarenka trafiła do takiego domu....! Przez cały czas przewija mi się teraz w głowie "film" z życia suczyny-kiedy ją po raz pierwszy zobaczyłam-biednego szorściaczka,który nie wierzył już w odmianę swojego życia! Pamiętam ,jak bardzo bała się wszystkiego ,jak nie chciała do mnie podejść! Później był nasz pierwszy spacer z ogonkiem pod brzuszkiem i wreszcie -jej radość,kiedy przyjeżdżałam do schroniska...A potem wyjazd do Warszawy do dt u Andzike i nasze zdziwienie,jak szybko wszystkiego się uczyła! Sara tak strasznie chciała ,żeby ją zabrać ze schroniska !Zapierała się wszystkimi łapkami,kiedy musiała wrócić do kojca i próbowała wsiąść do samochodu,którego przecież wcześniej nie znała ....!:( Na zawsze zapamiętam też odwiedziny u Ani,kiedy Sarenka po krótkim pobycie u Niej nie przypominała już schroniskowej bidy,bo zmieniła się w ślicznie ostrzyżonego sznaucerka-delikatnego,kruchego,prosto z kanapy...Nie groziło jej nic złego ,bo nawet opuchlizna i guzy zniknęły po lekach... Wtedy wydawało się,że będzie już tylko dobrze.Niunia -wprost z narożnika u Ani -trafiła do wspaniałego domu,w którym-kochana i bezpieczna-zaczęła wreszcie ŻYĆ ...! I to szczęśliwe życie suni ma trwać zaledwie osiem miesięcy....? Po sześciu długich latach na łańcuchu,na mrozie lub w skwarze,bez nadziei na odmianę losu...? I kiedy wreszcie zdarzył się cud,Sarenia musi odejść? Nie zgadzam się!!! Święty Franciszku,pomóż Sarze! Jej szczęście trwa zbyt krótko,na Tęczowe Łąki jest jeszcze za wcześnie....! Niech sunia nacieszy się trochę dłużej swoim domem,ludźmi i ich miłością....! Proszę!!! -
No,dobrze...to ja odwrotnie! Mój TZ razem z kuzynem zeżarli niedawno garnek karmy przeznaczonej dla suczyn....!Ryż ,skrawki indyczego mięsa,warzywka i zlewki z zupy pomidorowej "z wczoraj"....Plus inne takie....zlewki rzecz jasna... [B]Byli trzeźwi,garnek z "ludzką" zupą stał na palniku OBOK... [/B] Narzekali bardzo,że "niesłone było" i "co ci się stało,przecież dobrze gotujesz"... Kiedy ich uświadomiłam,[B]co i komu zjedli [/B],reakcja była dość zaskakująca: "A wiesz,to one dostają niezłe żarcie!"
-
Bezio zaginął! Warko ,pomóż w poszukiwaniach Kudłatego!
jostel5 replied to jostel5's topic in Już w nowym domu
Zagłosowane. Beziol dostał pieniazki od Olenki.:) -
Joker-okrutnie poraniony collie - już w nowym domu!
jostel5 replied to cavani's topic in Już w nowym domu
Niestety,wet Michał szuka jakiegoś malucha i żałuje ,że przegapił Sonię...Być może jutro jakiś psiuk go zaczaruje.Jak powiedział-niby je zna,ale tylko z perspektywy kogoś ,kto niesie doraźną pomoc i ...ciacha...-o sterylkach myślę. ;) Te zdrowe - dotychczas uchodziły jego uwadze... -
Joker-okrutnie poraniony collie - już w nowym domu!
jostel5 replied to cavani's topic in Już w nowym domu
Jutro wybieram się do schroniska razem z Cavani i Haniąbor...Odwiedzimy -rzecz jasna-również Jokera.Mam nadzieję,że jest trochę lepiej...O ewentualne lekarstwa potrzebne Jokerowi wypytamy weta.On też ma być jutro w schronie.Chce adoptować psiaka....:) -
Delikatna ,wrażliwa Sarenka [*]....Odeszła...
jostel5 replied to jostel5's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Boję się wchodzić na wątek Sarenki,choć brzmi to głupio i irracjonalnie.Chyba wolałabym nie wiedzieć...:( -
Już wcześniej zagłosowałam i proszę o to innych... Z Sarenką jest bardzo źle....:(http://www.dogomania.pl/threads/193042-Delikatna-wra%C5%BCliwa-Sara-po-2190-dniach-na-grubym-%C5%82a%C5%84cuchu-MA-CUDOWNY-DOMEK!!!/page43#top Nie umiem sobie z tym poradzić i nic mnie nie pociesza-nawet to,że jest kochana ,że nie jest w tych strasznych chwilach sama....:placz: Szlag!:angryy:
-
Delikatna ,wrażliwa Sarenka [*]....Odeszła...
jostel5 replied to jostel5's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Do doopy!:placz::placz::placz: -
Delikatna ,wrażliwa Sarenka [*]....Odeszła...
jostel5 replied to jostel5's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
A ja się nie zgadzam!!!:shake: Sarenia nie po to przez tyle lat marzła na tym pieprzonym łańcuchu,żeby teraz ,kiedy może wreszcie żyć w swoim domu,ze swoimi ludźmi-kochana i bezpieczna-odejść....Jakie to jest cholernie niesprawiedliwe! Nie umiem sobie poradzić ze swoimi myślami,z rozpaczą...:placz::placz::placz: Szlag!:angryy: -
DORA - cudowna amstaffka wyrzucona na ulicę, znalazła dom
jostel5 replied to cavani's topic in Już w nowym domu
To może trzeba pomyśleć o zastosowaniu jakiegoś łagodnego "uspokajacza"? -
DORA - cudowna amstaffka wyrzucona na ulicę, znalazła dom
jostel5 replied to cavani's topic in Już w nowym domu
Agnieszko,trudno mi wyrazić ,jak bardzo ucieszył mnie Twój post!:) Czekamy zatem na relację Pawła....:) -
No,faktycznie Inka jest samotna....! Ale ma przynajmniej coś swojego-własny wątek i może to przyniesie jej szczęście....!
-
Ninka pojechała do domu :) czyżby pech się skończył ;)
jostel5 replied to sylwija's topic in Już w nowym domu
No to się poprawiam! :) Tutaj:[url]http://www.forum.alaskan.malamut.org/viewtopic.php?t=5357[/url] -
Nadziwić się nie mogę,jakie nieprawdopodobne metamorfozy przechodzą psiaki po wyjściu do domu! W przypadku Marceliny to przemiana przede wszystkim psychiczna,bo wciąż mam w głowie "atrakcje",jakich psina nam (Cavani,mnie i Hanibor oraz Jej synkom ) dostarczyła na spacerku w dniu 15 sierpnia tego roku!:evil_lol: Kiedyś o tym napiszemy...:p Może ....:eviltong:
-
DORA - cudowna amstaffka wyrzucona na ulicę, znalazła dom
jostel5 replied to cavani's topic in Już w nowym domu
[quote name='agnieszka32'] Ja na własnej skórze przekonałam się, co oznacza lęk separacyjny :diabloti: - pocieszę Was, że mogło być gorzej :evil_lol: [URL]http://a.imageshack.us/img836/2401/p8238139.jpg[/URL] [URL]http://a.imageshack.us/img256/6963/p8309529.jpg[/URL] [URL]http://a.imageshack.us/img291/2710/p9090173.jpg[/URL] [URL]http://img832.imageshack.us/img832/7443/p1114118.jpg[/URL] [/QUOTE] Aaaaa.....ciężko przeżywałam te zniszczenia -dzieło Twoich osobistych szkodników-Piczki i Marusi!Chociaż-o ile pamiętam-prym wiodła ta druga....? No i nie życzę Pawłowi takich doświadczeń,chociaż....wszystko jeszcze przed nim....!:evil_lol: Nawet najgrzeczniejszy pies powinien raz w życiu trafic na wątek "szkodników",bo inaczej-co to za pies????:lol: