Jump to content
Dogomania

FLY

Members
  • Posts

    2150
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by FLY

  1. może taki sznur bawełniany? ciężko zniszczyć, bo piszczałki wszystkie to pewnie kilkanaście minut wytrzymają.
  2. [quote name='omry']Nawracać :eviltong:[/QUOTE] Wiem, tak przeczytałam. Że nie zamierzam Ci nawrzucać to była odp na "Ale spoko, dawno się nic nie działo na dogo, chętnie jeszcze posłucham :razz:"
  3. [quote name='omry']Dumna to może nie, ale świadoma tego co robię, a co za tym idzie nawracanie do niczego nie prowadzi :lol: Ale spoko, dawno się nic nie działo na dogo, chętnie jeszcze posłucham :razz:[/QUOTE] Niestety nie zamierzam Ci "nawrzucać". Widzę wyraźnie dumę i zadowolenie z siebie (z tych konkretnych cech) w Twoich postach, więc to napisałam i tyle.
  4. omry zabawne jest patrzenie z boku, jak jesteś prawdziwie DUMNA z przedstawiania się jako osoba chamska, wulgarna i w dodatku jeszcze bezrefleksyjna...
  5. [quote name='motyleqq']no, jak jakaś baba wykrzykuje w Twoją stronę przekleństwa, to należy się uśmiechnąć i podziękować za zwrócenie uwagi :loveu:[/QUOTE] czarno-biały świat?;)
  6. ja piszę serio, dla mnie to patologia takie teksty rzucać do starszej osoby (do kogokolwiek w zasadzie);)
  7. [quote name='omry']Hahaha miałam dzisiaj to samo :lol: Identyko. Jechałam do miasta obok pozałatwiać sprawy, psy brałam ze sobą, ale chciałam je odsikać i odkupczyć przed podróżą. Nagle Iwan się zgiął i słyszę, że się do mnie drze z okna jakieś babsko, coś mniej więcej: Co jest kuuuurrr....a, co to za sranie mi tu pod oknem jest?!' :evil_lol: Już mi się zdarzało, że ktoś pytał, czy sprzątnę, ale nigdy nikt tak chamsko, od razu mi ciśnienie podniosła.[B] Ja się wydarłam jeszcze głośniej, że ma się stara torba zamknąć i na mnie ryja nie drzeć, a jak ma mi coś do powiedzenia to niech zejdzie na dół, ale niech się przygotuje na zbieranie zębów. [/B] Oczywiście nie uderzyłabym staruszki, nawet takiej delikatnie mówiąc durnej, ale podziałało, bo się zapowietrzyła i schowała do domu.[B] Na tym osiedlu jest trochę patologi[/B], więc się pewnie przestraszyła, że naprawdę jej coś zrobię. Żebym to ja jej musiała kultury, choć na swój sposób, uczyć? :diabloti: Poza tym incydentem jest tu naprawdę spoko, wszystkie moje trzy stwory biegają tu luzem o każdej porze dnia i nocy i nikt nie ma z tym problemu :lol: Ludzie są spoko, psy są spoko, nawet dzieci są spoko.[/QUOTE] świetnie się sama podsumowałaś:evil_lol:
  8. Podaj proszę i mi numer konta. Tak drążę temat bo myślę, że dobrze gdyby było jasno powiedziane ile kosztuje hotel dla nich. Jak się czepiam to przepraszam:)
  9. Oczywiście, wtedy sama byłabym pierwsza za tym żeby robić zbiórkę na tomografię (chociaż jak pisałam, nie mam pojęcia co to takiego mogłoby być, co widać na tomografii i daje się dobrze leczyć). Ale marra już odpowiedziała, niestety tomografia nie jest sugerowana przez weta z tego powodu.
  10. A mogłybyście ewentualnie w pierwszym poście jasno określić na jakich warunkach one tam są, tak żeby każdy wiedział? Bo w tej chwili na wątku kilka razy to tłumaczyłyście (dziękuję), ale i tak ostatecznie nie wiem;) "My musimy pomóc Jej je utrzymać...", "Są w hotelu, ale zbieramy kasę na karmę i zabiegi weterynaryjne", "(...)obiecała wsparcie: i finansowe i miejsce dla szczeniaków", "od początku była to pomoc, a nie hotelowanie na własny rachunek, "jej darem jest mocno zaniżona cena za hotel i opiekę"
  11. hmmm no to znaczy że nie są w hotelu?;) mi nie chodzi o to jak to miejsce się nazywa tylko na jakich warunkach...czy zrzucamy sie na kase dla betkak za to że je wzieła, czy na opłaty za karmę/zabiegi itp
  12. one są w BDT czy hotelu? tzn kasa jest zbierana na weta, zabiegi, karmę czy też na opłatę "hotelową"?
  13. [quote name='ana666']ja niestety w ten piatek nie dałabym rady, mam taka prace że MUSZE być i koniec, dzis w sumie miałam pokaz jak sie przejmuja pracownikami, kolezanka była 2 tyg w szpitalu, cos z nerkami, dzwoniła do kierowniczki a ta ze nie maja juz o czym rozmawiać-zwolniona. Także Marycha35 bardzo Ci dziekuję za pomoc bo jako jedyna z wszystkich pw jakie wysłalam chcialaś pomóc. ranna spadłaś mi z nieba, a raczej Lunce(tak dostała na imię), juz rozmawiałysmy przez tel i sunia jutro lub pojutrze ma być zabrana ze schroniska:multi:a do mnie przyjedzie tego 30:loveu: i w ostatniej chwili bo schornisko juz załatwiało jej wywóz do niemiec, gdyby nie interwencja Pani która szukala jej domu juz sunia by jechala prawdopodobnie. Bardzo się ciesze ze uda się pomóc tej maliznie:)[/QUOTE] chyba, że ranna Ci jej już nie odda, 3 tyg to dużo czasu żeby się zakochać w takim słodziaku;) co miało z nią być w tych Niemczech?
  14. to trzymamy kciuki żeby się suczce udało:) ana666 napisz nam jak coś postanowisz proszę:)
  15. Czyli tomografia tak naprawdę nie zwiększa nijak jej szans na wyleczenie...:(
  16. [quote name='marra']Bardzo dobrze, że to napisałaś FLY, to jest spojrzenie na sprawę z dystansu i masz sporo racji. Diagnoza odnośnie zwichnięcia kręgu szyjnego jest jak najbardziej aktualna tylko nie o stan fizyczny teraz się rozchodzi a raczej o zachowanie i ciągła nieobecność Mary. Kiedy jest odpowiedni moment żeby powiedzieć stop tego nie wiem niestety. Nad Marą pochylają się aktualnie 4 głowy weterynarzy, do tej pory kluczowe znaczenie miała opinia Pani neurolog która przy pierwszym spotkaniu z Marą nie widziała podstaw ku eutanazji więc poszliśmy w leczenie, teraz to właśnie ona zasugerowała nam tomografię skoro nie widać żadnej poprawy. Czy to znaczy, że zwichnięcie kręgu szyjnego nie może mieć wpływu na zaburzenia neurologiczne u Mary?? Szczerze mówiąc myślałam, że wszelkie urazy kręgosłupa jak najbardziej mogą dawać takie skutki. A pytaliście Pani neurolog na co liczy po tej tomografii? Rozumiem, że wg niej jest realna szansa, że odkryjecie coś, co po zdiagnozowaniu/potwierdzeniu jest możliwe do wyleczenia stosunkowo prosto i szybko? Jeśli możesz, to spytaj co to takiego (lub powiedz jeśli wiesz)?
  17. Ja bym nie nazywała tego "jesteśmy straceni" albo "porażka", a tymbardziej "jeśli chcemy pomóc Marze...". To nie jest tak, że brak pieniędzy uniemożliwia Marze szczęśliwy żywot. Uniemożliwia to jej stan, na który jak widać nie mają wpływu pieniądze. Ostatnia diagnoza była, że to zwichnięcie kręgu. Czy ona jest już nieaktualna? Rozumiem, że jeśli tomograf wykaże nieodwracalne zmiany czy guzy to będzie eutanazja z czystym sumieniem. A jeśli nie wykaże to co? Lekarze mieli już czas zastosować skuteczną terapię, ale stan Mary ciągle się pogarsza zamiast poprawiać (tak zrozumiałam, bardziej nerwowa, nerki się rozwalają, chudnie). Widocznie albo nie wiedzą do końca co jej jest, albo najzwyczajniej to co jej dolega, jest nieodwracalne lekami. Teraz można próbować kolejnych rzeczy, badań podejrzewam jeszcze trochę można zrobić oprócz tomografii, leków też na pewno jest sporo do wypróbowania. W zasadzie póki Mara żyje można "próbować". I chyba ta decyzja jest najtrudniejsza, kiedy brzydko mówiąc "odpuścić". Być może ktoś powie, że wtedy, kiedy ma 100% pewności, że psu nie można pomóc. Ale moim zdaniem takim momentem 100% pewności jest dopiero śmierć, przecież cuda się zdarzają i w medycynie ludzkiej i psiej. Więc ratować do końca? To chyba kwestia moralności. Czy do momentu, w którym pies się męczy? Nie widziałam Mary na żywo, ale patrząc na zdjęcia, filmy i Twoje opisy to ona się męczy. W zasadzie nie pytałaś o nasze zdanie na ten temat, więc nie będę pisać co ja bym zrobiła. Napisałam to, żeby rzucić trochę inne światło na sytuację, bo moim zdaniem wcale nie pieniądze są tutaj kluczową kwestią.
  18. tu są z Bełchatowa osoby, niestety nie kojarze żeby ktoś z nich udzielał się na "Psy w potrzebie" ale może się mylę?? [URL="http://www.dogomania.pl/forum/memberlist.php?s=&securitytoken=1394387893-2caed129d3c7e31c9a488b965d4e980a5a985958&do=getall&ausername=&homepage=&field1=&field2=bełchatów&field3=&field4=&icq=&aim=&msn=&yahoo=&skype=&postslower=&postsupper=&joindateafter=&joindatebefore=&lastpostafter=&lastpostbefore=&sort=username&order="]http://www.dogomania.pl/forum/memberlist.php?s=&securitytoken=1394387893-2caed129d3c7e31c9a488b965d4e980a5a985958&do=getall&ausername=&homepage=&field1=&field2=bełchatów&field3=&field4=&icq=&aim=&msn=&yahoo=&skype=&postslower=&postsupper=&joindateafter=&joindatebefore=&lastpostafter=&lastpostbefore=&sort=username&order=[/URL] a tutaj z Łodzi (tylko osoby aktywne chociaż raz w ostatnim miesiącu wzięłam): [URL="http://www.dogomania.pl/forum/memberlist.php?s=&securitytoken=1394387893-2caed129d3c7e31c9a488b965d4e980a5a985958&do=getall&ausername=&homepage=&field1=&field2=Łódź&field3=&field4=&icq=&aim=&msn=&yahoo=&skype=&postslower=&postsupper=&joindateafter=&joindatebefore=&lastpostafter=2014-02-09&lastpostbefore=&sort=username&order="]http://www.dogomania.pl/forum/memberlist.php?s=&securitytoken=1394387893-2caed129d3c7e31c9a488b965d4e980a5a985958&do=getall&ausername=&homepage=&field1=&field2=Łódź&field3=&field4=&icq=&aim=&msn=&yahoo=&skype=&postslower=&postsupper=&joindateafter=&joindatebefore=&lastpostafter=2014-02-09&lastpostbefore=&sort=username&order=[/URL] z tych osób kojarzę, że pomagają na PwP: agata51, Amadorka, nika28, bellatriks, hop!, Kama202, Karilka, Temida, szajbus, rita60, Marycha35, majqua
  19. jak uważasz, ja akurat korzystałam kilkanaście razy i mam same pozytywne wspomnienia dlatego o tym pomyślałam. Wygodniej, taniej i szybciej niż pociągiem.
  20. tak się wtrącę bo przypadkiem trafiłam... Może pomysłem byłoby znaleźć kogoś z Piotrkowa albo Bełchatowa kto by pomógł (zrobił trasę z psiakiem za zwrot kosztów)? Jest taka stronka blablacar coś jak autostop, można się załapać na przejazd z kimś prywatnym samochodem, Piotrków - Poznań przykładowe ceny jak przejrzałam są w przedziale 24-49zł. Ja korzystałam wiele razy i zawsze trafiałam na super ludzi, myślę że ktoś by sie na pewno zgodził pomóc w przewozie psiaka, zwłaszcza że jest malutki i może nawet w transporterze jechać.
  21. Biedna sunia:( Czy ona w ogóle ma choćby momenty że wygląda na spokojną, szczęśliwą?
  22. ja nie wiem kto Ci co mówił, a tym bardziej dlaczego;) Może teraz dostrzeżesz, że moje rozbawienie nie oznacza śmiania się z agresji psów...;) Nieco dziwne jest żeby taki malutki piesek ogarniał bezproblemowo samodzielne pokonanie schodów i spacer na smyczy, no a regularne przypuszczanie ataków na psy sąsiadów jest trochę śmieszne;p
  23. No i o czym tu dyskutować. Ty wiesz, że atakował psy więc widocznie atakował. P.S tu masz 5 tyg maltańczyki. [url]http://www.youtube.com/watch?v=XpF8Pr_d9x4[/url] Czasem sobie myślę że opowieści na tym wątku tworzone są podobnie [url]http://www.youtube.com/watch?v=ZQhlUn8d7pQ[/url] ;)
  24. [quote name='Maron86']Nie wiem jak jest w kojcu, nie jestem hodowcą ani tym bardziej pseudo-hodowcą i szczerze nie wnikam czego ma hodowca psa nauczyć i kiedy reagować. Jak miałam 6tyg szczenie w domu to jakoś uczyłam je relacji z psami, uczyłam gdzie są granicę i że nie wolno podgryzać psów i na nie bez powodu szczekać. Więc zakładam że hodowca również socjalizuje szczeniaki tak by potrafiły żyć w społeczeństwie. Mnie żadna agresja u psów nie śmieszy, ani mały rozdziamgany 5tyg maltan, ani 3+letni (bo właśnie około tylu na dzień dzisiejszy pies ma) jeszcze bardziej rozdziamgany, wyjący po domu, plujący się na wszystko i wszystkich. Nie twierdzę że z taką samą zajadłością pies atakował - szarpał się na flexi i darł japę na co właściciele 'o jakiś ty odważny, bronisz pańci'. Pies dorastał, jego agresja się rozwijała, nie raz też łapał za nogi swoich zarąbistych właścicieli gdzie ci dalej twierdzili że pies z tego sam wyrośnie... Proponowałam im nie raz puki mały był jeszcze szczylem żeby psy ze sobą zaprzyjaźnić, żeby później można było się normalnie mijać na klatce. Ten pies zwyczajnie reagował dziamganiem ze strachu, ale nie bo mój jest taki duży i jeszcze mu krzywdę zrobi :shake:. No i w ogóle to po co, on ma to po ojcu bo jego ojciec też żadnych psów nie toleruje tylko sukę z którą miał małe no i szczeniaki też przeganiał od matki :roll:... Jeśli kogoś śmieszy mały ujadający pies plujący się z 2giego końca podwórka na inne psy 'bo on je widzi', wyjący po kilka h dziennie niezależnie od dnia tygodnia czy pory. To naprawdę gratuluję poczucia humoru. Mnie do szału doprowadzają takie jazgoty, co z tego że on guzik zrobi bo i przez futro moich się nie przegryzie - mnie martwi że mój może się wkurzyć i zabić takiego natręta :angryy:.[/QUOTE] mogłabyś przyznać rację, że trochę Cię poniosła wyobraźnia z tym 5tygodniowym szczenięciem atakującym obce psy zamiast dalej w to brnąć. Nikt nie pisał o tym, że agresywne psy małych ras są zabawne. Zabawne jest czytanie tu historii ludzi, którzy ze swoim talentem do ubarwiania rzeczywistości powinni zostać "dziennikarzami" albo pisać scenariusze do filmów grozy;)
  25. [quote name='Unbelievable']ja na przykład nie wyobrażam sobie pieseczka mającego 5 tygodni i atakującego psy ;) pies w tym wieku ledwo chodzi i widzi, ledwo zaczyna reagować na otoczenie i raczej nie jest na tyle rozwinięty żeby być agresywnym[/QUOTE] właśnie dla mnie to jest absurd, zaraz się okaże, że hodowca powinien ingerować jak 3 tygodniowe pieski się "atakują" w kojcu i oduczać agresywnych zachowań...
×
×
  • Create New...