Jump to content
Dogomania

ewa11211

Members
  • Posts

    208
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by ewa11211

  1. :evil_lol:Chciałabym prosić wszystkich dogomaniaków o to aby napisali jak uczyli swoje psy różnych sztuczek. Tak krok po kroku abyśmy mogli skożystać z waszych rad. Komenda siad-stań lub klęknij naprzeciw psa trzymając smakołyk w dłoni nieco wyżej jego głowy. Powoli przesuwaj smakołyk nad głową w kierunku jego zadu. Pies wodząc nosem za smakołykiem powinien opuścić tylnią część ciała i usiąść. I gotowe:multi:
  2. Komęda siad jest używana bardzo często i nie skojaży się psu z zaprzestaniem szczekania ponieważ od początku siad to dupka na ziemię . Przy zaprzestaniu szczekania liczy się energiczny ruch rąk i stanowczy głos i oczywiscie nagroda
  3. Kiedy pies zaczyna szczekać a my tego nie chcemy stajemy przed nim krzyżójąc ręce na piersi z dłońmi do zewnątrz i głośno mówimy np. cisza jednocześnie prostując ręce. Chodzi o to żeby to było powiedziane stanowczo i można krzyknąć. Pies na pewno zaskoczony umilknie na chwilę a my dajemy mu nagrode itd itd . Chodzi o to żeby pies skojażył ruch dłoni a potem komendę słowną z zaprzestaniem szczekania i z nagrodą . Oczywiście odstępy czasowe pomiędzy komedą nieszczekaniem a nagrodą wydłużamy. Nagroda na początku mósi być bardzo bardzo atrakcyjna tak aby pies za wszelką cenę chciał ją zdobyć. Życzę powodzenia.:multi::multi:
  4. Przypatkiem całkiem niechcący i niewiem jak weszłam na tęczowy most i zaczełam czytać. Łzy płynęły mi po policzkach jak czytam te słowa płynące prosto z waszych serc. JAK TA BEZGRANICZNA MIŁOŚĆ MOZE WIECZNIE TRWAC. Chciałabym abyście przeczytały wypowiedz pewnej osoby z forum. cytat Dwanaście lat temu zamieszkał w naszych sercach niezwykły ONek Grom.Był z nami tylko 11 lat."Tylko",bo chcieliśmy aby trwało to całe życie.Zawsze kochałam zwierzęta,ludzi a zwłaszcza chorych ale to Grom nauczył mnie i moją rodzinę umiejętności wsłuchiwania się w potrzeby innych.To z nim pierwszym udało mi się nawiązać kontakt pozawerbalny,prawie metafizyczny.To on uzmysłowił mi,że zwierzęta mają coś więcej poza ciałem i pod tym względem nie różnią się od nas.Był naszym cudownym kompanem,przyjacielem,bratem...Przez wszystkie te lata towarzyszył nam zawsze i wszędzie.Zabieralismy go na wszystkie wyjazdy wakacyjne.Zawsze był z nami.Dbaliśmy o niego bardziej niż o siebie,ale przegraliśmy nierówną walkę z rakiem.Opuścił nas 15 listopada ubiegłego roku,tulony,całowany....Bardzo prosiliśmy go,aby wrócił do nas.... Przez dwadzieścia jeden tygodni nie było takiej pory dnia,godziny,żeby nie płynęły łzy bólu i tęsknoty.Wierzyłam jednak,ze mój Grom do nas wróci,że gdzieś jest i też czeka...Szukałam hodowli,która miałaby takie owczarki-czarne,krótkowłose,niewiele podpalane,z prostym zadem.Niestety w Polsce hodowli tej linii użytkowej nie ma.Na Owczarku dostałam kontakt do hodowli w Belgii,Czechach.Decyzja zapadła i...wtedy stał sie cud.Ratowałam wówczas błąkającą się,chorą śmiertelnie bernusię.Nawiązałam wiele kontaktów i suni udało się uratować życie i znależć przecudowny dom.Następnego dnia gdy sunia poszła do domu,zadzwonił mój telefon.Jedna z wolontariuszek z akcji ratowania suni poprosiła o tymczas dla znalezionego na trasie katowickiej małego ONka.Przybył do nas dokładnie po 21 tygodniach,też we wtorek,też około 21ej..Pięciomiesięczny,identyczny prawie jak Grom,z takim samym głosem,spojrzeniem,ruchami,upodobaniami.Przywitan y przez pozostałe zwierzaki tak jakby wrócił z długiego spaceru.Długo by opowiadać o wszyskich niezwykłych absolutnie zbiegach okoliczności,niektóre sytuacje przyprawiały mnie o ciarki na grzbiecie( choćby zachowanie małego w miejscu gdzie przed pięcioma miesiącami odchodził Grom).Ja już wiem napewno,że nasze ukochane zwierzaki wracają do nas jeśli bardzo tego pragniemy.Nasz Grom wrócił.Jest identyczny prawie pod każdym względem,ma to samo imię,zajął w hierarchii zwierzaków swoje poprzednie miejsce.Od tej chwili skończyła się bolesna tęsknota.I tylko czasami gdy patrzę na małego Gromisia napływają mi do oczu łzy.Ale są to łzy słodkie,łzy szczęścia.... Życzę wszystkim z całego serca,aby Wasi przyjaciele wracali do Was,bo że to jest możliwe nie mam najmniejszej wątpliwości.Musicie tylko chcieć i dać im szansę powrotu.
  5. Zyczę pieskowi szybkiego powrotu do zdrowia.
  6. A ja opowiem wam pewną historię . Mój pradziadek przeżył wojne i obóz w oświęcimiu . Nade wszystko kochał zwierzęta . Miał cztery pieski . Pamiętam jako mała dziewczynka rytułał przygotowywania posiłkow dla psiakow . A tak to wyglądało . Każdy kawałek chleba był krojony w kosteczkę do tego dodawał resztki z obiadu i zalewał gorącą wodą . Wszystko było dokładnie mieszane i podawane pieską . Każdy z piesków dożył sędziwego wieku .Jeden nawet 19 lat. Wiem że w tej chwili wystawiam się na publiczny lincz ale jestem ciekawa waszych opini .
  7. Wielkie dzięki za wszystkie rady
  8. Jeśli chodzi o hodowle to jesteśmy w ciągłym kontakcie.
  9. Za dwa dni idę na zdięcie szwów i myślę że wtedy razem z wetem opracujemy plan działania. Ale ja już taka jestem że lubie być przygotowana do takich decyzji dlatego staram się dowiedzieć jak najwięcej aby nie być zielona w trakcie rozmowy z wetem .
  10. Moja historia jest w poście ortopedia
  11. Piesek to border collie więc będzie średni. CHoroba to odkruszanie się chrząstki stawowej w wieku wzrostu [ jest po operacji].jest to choroba genetyczna i po całkowitym wzroście mija.Wykkryliśmy ją 3 tygodnie temu i zaczeliśmy leczyć.Po pierwsze operacja usunięcia ubytku. Po drugie jakaś dobra karma . Po trzecie leki wspomagające chrząstke stawową. Pierwsze już za nami .W trugim i trzecim liczę na pomoc.
  12. A jaką proponujecie karmę dla szczeniaka z chorymi stawami
  13. Ja przecież nie karze swojemu pieskowi zjadać tabliczki czekolady. Chodziło mi o to że jak ćwicze ze swoim pieskiem nowe sztuczki to np nagroda odrobinka wędzonego kurczaka a jak zadanie wykona perfekt to odrobina czegoś słodkiego.U mnie to działa. J jeszcze jedno . Chodze ze swoim pupilem do weta a ten mi powiedział że jego piesek nie zna innego smaku niż smak karmy.Ja uważam że każdy ma prawo wychowywać psa według własnych regół .Jednak przy następnej wizycie wet zapomniał widocznie o naszej rozmowie i skarżył się że jego babcia znów nakarmiła pieska domowym jedzonkiem.Więc jak to jest czy od czasu do czasu nie dajemy swoim pupilom czegoś innego niż karma.Wiem że idealnie jest karmić karmą suchą ale nie każdy piesek to lubi i nie potępiajmy tych co myślą inaczej.
  14. Czejść tu Ewa z Warszawy. Ja też mam mieszańca borderka .Ja karmię swojego karmą purina . Jednak nie jest to tak że je samą suchą karmę z apetytę mósi w niej być jakiś bonus czyli np troszkę gotowanego mięska kurczaczka i przyznam się bez bicia że i troszkę kotlecika albo mięska w sosie.Teraz ma 6 miesięcy i rozwija się znakomicie . Może ktoś powie że to nie jest karma z wyższej półki ale mojemu odpowiada. Pamiętam swojego pierwszego pieska owczarka którego dostałam od taty 17 lat temu . Wtedy nie było żadnych karm i trzeba było samemu gotować dodawać witamin i pieski też dobrze się rozwijały. Myślę że twój piesek zaczął dorastać i zrozumiał że po co jeść samą karmę jak można z bonusikiem. Moim zdaniem to nic złego.Jeśli chodzi o dodatki to myślę że może powinnaś zmiejszyć ilośc tych owczych . A jeśli chodzi o nagrody to myślę że dużo jest osob które dzielą się ze swoim pupilem ulubioną czekolatką.Oczywiście w ramach zdrowego rozsądku.Szczęśliwy i wesoły pies to zdrowy pies Ja sie tego trzymam.
  15. A może ktoś zna jeszcze inny dobry lek na stawy.Ja mam pieska po operacji stawu i 2 listopada idziemy na zdięcie szwów .Wet napewno zaproponuje jakiś lek dlatego chciałabym się dowiedzieć jaki jest najlepszy. A może jakaś dobra karma w tej chwili jest na purinie.
  16. A co sądzicie o Arthoflex .Czy to dobry lek.
  17. A co jest pieskowi że jedziesz z nim tak daleko.
  18. Przypatkiem całkiem niechcący i niewiem jak weszłam na tęczowy most i zaczełam czytać. Łzy płynęły mi po policzkach jak czytam te słowa płynące prosto z waszych serc. JAK TA BEZGRANICZNA MIŁOŚĆ MOZE WIECZNIE TRWAC. Chciałabym abyście przeczytały wypowiedz pewnej osoby z forum. cytat Dwanaście lat temu zamieszkał w naszych sercach niezwykły ONek Grom.Był z nami tylko 11 lat."Tylko",bo chcieliśmy aby trwało to całe życie.Zawsze kochałam zwierzęta,ludzi a zwłaszcza chorych ale to Grom nauczył mnie i moją rodzinę umiejętności wsłuchiwania się w potrzeby innych.To z nim pierwszym udało mi się nawiązać kontakt pozawerbalny,prawie metafizyczny.To on uzmysłowił mi,że zwierzęta mają coś więcej poza ciałem i pod tym względem nie różnią się od nas.Był naszym cudownym kompanem,przyjacielem,bratem...Przez wszystkie te lata towarzyszył nam zawsze i wszędzie.Zabieralismy go na wszystkie wyjazdy wakacyjne.Zawsze był z nami.Dbaliśmy o niego bardziej niż o siebie,ale przegraliśmy nierówną walkę z rakiem.Opuścił nas 15 listopada ubiegłego roku,tulony,całowany....Bardzo prosiliśmy go,aby wrócił do nas.... Przez dwadzieścia jeden tygodni nie było takiej pory dnia,godziny,żeby nie płynęły łzy bólu i tęsknoty.Wierzyłam jednak,ze mój Grom do nas wróci,że gdzieś jest i też czeka...Szukałam hodowli,która miałaby takie owczarki-czarne,krótkowłose,niewiele podpalane,z prostym zadem.Niestety w Polsce hodowli tej linii użytkowej nie ma.Na Owczarku dostałam kontakt do hodowli w Belgii,Czechach.Decyzja zapadła i...wtedy stał sie cud.Ratowałam wówczas błąkającą się,chorą śmiertelnie bernusię.Nawiązałam wiele kontaktów i suni udało się uratować życie i znależć przecudowny dom.Następnego dnia gdy sunia poszła do domu,zadzwonił mój telefon.Jedna z wolontariuszek z akcji ratowania suni poprosiła o tymczas dla znalezionego na trasie katowickiej małego ONka.Przybył do nas dokładnie po 21 tygodniach,też we wtorek,też około 21ej..Pięciomiesięczny,identyczny prawie jak Grom,z takim samym głosem,spojrzeniem,ruchami,upodobaniami.Przywitan y przez pozostałe zwierzaki tak jakby wrócił z długiego spaceru.Długo by opowiadać o wszyskich niezwykłych absolutnie zbiegach okoliczności,niektóre sytuacje przyprawiały mnie o ciarki na grzbiecie( choćby zachowanie małego w miejscu gdzie przed pięcioma miesiącami odchodził Grom).Ja już wiem napewno,że nasze ukochane zwierzaki wracają do nas jeśli bardzo tego pragniemy.Nasz Grom wrócił.Jest identyczny prawie pod każdym względem,ma to samo imię,zajął w hierarchii zwierzaków swoje poprzednie miejsce.Od tej chwili skończyła się bolesna tęsknota.I tylko czasami gdy patrzę na małego Gromisia napływają mi do oczu łzy.Ale są to łzy słodkie,łzy szczęścia.... Życzę wszystkim z całego serca,aby Wasi przyjaciele wracali do Was,bo że to jest możliwe nie mam najmniejszej wątpliwości.Musicie tylko chcieć i dać im szansę powrotu.
  19. A i jak często to można podawać [piesek ma 6 miesięcy i jest średniej budowy]:lol:
  20. A dokładny przepis czy byłby z tym problem bo ze mnie zadna kucharka
  21. Czejść mam na imię Ewa i mam pytanie. Mój piesek ma 6 miesięcy i kłopoty ze stawami . Dostaje preparaty na stawy ale słyszałam że można dodatkowo coś jeszcze mu ugotować . Może ktoś mi poleci jakieś przepisy aby wzmocnić chrząstke stawową.
  22. Czejść to my Ewa i Spiduś. Jesteśmy już po udanej operacji. Doktor Bissenik to prawdziwy profesjonalista. Teraz mija druga doba a piesek staje na operowaną łapę i nie kuleje.Szczególne podziękowania dla pani anasteziolog [ chyba Monika ale jeszcze się dowiem] która siedziała z nami na podłodze i głaszcząc pieska opowiedziała nam o całej operacji krok po kroku.Tyle zainteresowania czułości i poświęcenia ile otrzymał nasz piesek od tych lekarzy to chyba zwykły człowiek nie otrzyma w szpitalu. WIELKIE DZIĘKI DLA TYCH LEKARZY.:loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu:
  23. napisz mi coś więcej o was i o lekarzu
  24. napiszę jeszcze że u nas oprucz tych dwóch przypadków zapiszczenia na tą łapę nic się nie działo i teraz też mimo głupawek nie piszczy na nią i nie kuleje. jedno co ostatnio zauważyłam to to że dosyć często się przeciąga. a najwięcej właśnie te przednie łapy.robi tak jagby ukłonik
  25. ja operacie mam u doktora igora bissenika w warszawie[jak ktoś chodził do niego to niech napisze swoją opinię] ja znalazłam go w internecie miał bardzo dobre opinie.o chorobie wiem już prawie wszystko. jest to choroba wieku młodzieńczego przeważnie zapisana w genach mama i tata pieska nie muszą na nią chorować. żadko też się robi na nią badania.nie wiem tylko jak ta łapka będzie unieruchomiona .mam nadzieje że są jakieś sposoby bo to jest ramię.mój psiak to prawdziwy mistrz skoków i głupawek [wariackich zabaw].ostatnio podczas zabawy w domu chciał wskoczyć do mnie na kanapę przeskakując przes dosyć szeroką ławę.ale borderki tak mają.i to w tej chwili nie daje mi spać.co zrobić aby z wariatuncia zrobić mało ruchliwego baranka.rechabilitacia trwa około miesiąca.może ktoś ma jakiś pomysł
×
×
  • Create New...