-
Posts
856 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Merenwen
-
Juhu :D Tylko żeby nie było tak, że nikt ich nie rozróżni potem ;)
-
[quote name='CarolineS']Ej, bo zaczyna się niemiła dyskusja. Odejdźmy od tematu dzieci i wpychania ich rąk, skupmy się może bardziej na tym, co robią dorośli, bo dzieci mogą nie wiedzieć ale dorośli mają pełną świadomość, że pies może zareagować nie tak jak się spodziewamy i nie powinni pchać łap, a nie jednokronie te łapska właśnie pchają.[/QUOTE] No i też nikt dzieci o nic nie wini ;). Przed chwilą spotkałam dziewczynkę, która za wszelką cenę chciała pomacać moje słupki do slalomu. Dziewczynka do słupków, mama ją zabiera na huśtawkę, to ona znowu biegnie(a co jej będą zabraniać, jak ona chce! :D), znowu na huśtawkę i znowu bunt... Śmiesznie to z boku wygląda :D. Ale w sumie całkiem fajne dziecko, mamusia też okej. Zabrała dziewczynkę i pozwoliła patrzeć, stwierdzając, żeby pieskowi nie przeszkadzać, bo biega.
-
Niestety, nie posiadam żadnych śladów po ugryzieniu na podorędziu... I obawiam się, że wbrew pozorom nie tak łatwo takowy ślad zdobyć, szczególnie z Chapsiowych zębów.
-
My będziemy na ozp4 :D [B]Amber[/B], jedziecie?
-
[quote name='badmasi']Ma prawo mi się nie podobać ale nie ugryzę tego dziecka. Jestem raczej spokojnym człowiekiem i reaguję tylko wtedy gdy to jest konieczne. Tak jak sytuacja z wczoraj -kobieta uderzyła mojego psa bo śmiał obwąchać się z jej psem, czy to oznacza, że powinnam uderzyć również jej psa? Niunia-Zolzunia- czy na pewno demonstrowanie przemocy dziecku to właściwa droga?[/QUOTE] Nie ugryziesz, ale możesz powiedzieć, że Cię to boli i żeby przestał. Piesek nie umie, więc okaże to inaczej - warczeniem albo postraszeniem zębami.
-
[quote name='badmasi']Nie musisz się zgadzać z sędzią ale możesz zostać ukarana grzywną oraz obciążona kosztami leczenia ofiary nie mówiąc już o upokorzeniu. Przechodzień może dotknąć psa przypadkowo i co wtedy? Nawet jeśli zrobi to celowo, to też może powiedzieć, że przypadkowo. Czy jeśli ktoś cię dotknie to natychmiast wbijesz mu nóż? Jeśli jest atak to i obrona, a jeśli ataku brak to....Można być ukaranym nawet za psa atakującego na twojej posesji. Dotknięcie cudzej własności nie jest karalne. Pies tak jak własność musi być dobrze zabezpieczony. Nad psem trzeba próbować panować a jeśli się nie da to kaganiec... Nie próbuję zrobić kłębka do tulenia ale nie chcę aby pies reagował nerwowo w momencie gdy nie ma zagrożenia. O tym czy jest zagrożenie czy nie decyduję ja a nie pies. Mój pies słaby z matmy, dopiero będziemy się uczyć liczenia więc sama wiesz.... Podstawowa rónica w kontaktach pies-dziecko jest taka, że pies ma zęby a dziecko raczej ząbki. Widziałaś kiedyś ślad po lekkim szczypnięciu przez psa czy siniaka po uderzeniu zębami? Ja nie chcę rozważać co powinni inni ludzie bo wiem, że powinni się pytać itd. ale nie zawsze to robią. Powiem ci tak-miałam psa zrównoważonego, dobrze ułożonego, wymagającego jedynie szkolenia sportowego. Życie z takim psem to bajka. Życie z psem nerwowym, zestresowanym to pasmo udręk i warto zrobić wszystko aby to życie było łatwiejsze.[/QUOTE] Jeśli mój pies kiedykolwiek kogoś pogryzie, to grzywną z pokorą zapłacę, bo to będzie moja wina. Wpadamy w skrajności. Jeśli pies ugryzł, bo był głaskany bez pozwolenia w niewłaściwym miejscu i niewłaściwym czasie (załóżmy siedział przy pańciowej torbie i w jego psim rozumie musiał tej torby pilnować), to czy trzeba mu przylepić łatkę psa agresywnego? W mojej ocenie nikt nie powinien głaskać mojego psa bez mojej zgody, a jeśli ktoś to robi, to robi to na własną odpowiedzialność. Nie mówię o karach stosowanych przez prawo! Jeśli ktoś wejdzie na Twój koc na plaży, to nikt go za to nie ukaże, a Tobie się to może nie podobać, prawda? Tak samo jest z psem. Nikomu noża za przypadkowy dotyk nie będę wbijać, mój pies zębów też nie, ale dziecko czy jakikolwiek człowiek podchodzący do psa na wprost, szybko, pochylający się i klepiący po głowie dla psa jest, powiedzmy, niekulturalny i część psów odskoczy, a część posłuży się zębami. Do spokojnego zachowywania się w tłumie zaliczam też tolerowanie przypadkowych dotyków. To nie jest tak, że pies jest świętą krową i w ogóle go dotknąć nie można, ale trochę empatii jeszcze nikomu nie zaszkodziło. To tak jakby mama kazała Ci wyjść na ulicę i niech wszyscy Ci policzki szczypią, bo "to takie ładne dziecko". Fajnie by było? Nie sądzę. Psu też się może to nie podobać. Różne są psy, a podchodzenie do każdego różnie się kończy. Jeśli dziecko mogło głaskać wszystkie psy, to sobie wbije, że to jest odpowiednie i będzie tak robiło, aż w końcu trafi na psa półdzikiego albo prosto ze schroniska i co? I afera. Dzieci trzeba uczyć szacunku. I tyle, jeśli o moje zdanie chodzi. Dobra, lepiej skończę dyskusję, bo odnoszę przykre wrażenie, że kręcimy się w kółko. Ja Chapsi nie będę zmuszać do znoszenia czegoś, co jej się nie podoba. Nie lubi głaskania i nie musi lubić, i nie ma żadnego problemu. A jak ktoś będzie miał ochotę pogłaskać pieska, to odeślę go do Ciebie ;). Pozdrawiam
-
[quote name='badmasi']To co tobie pasuje a co nie w świetle prawa ma raczej znikome znaczenie. Czy przechodzień jest kulturalny czy nie też nie zmienia postaci rzeczy, dobrze ułożony pies nie zareaguje negatywnie na zaczepkę. To, że takiego psa chcę mieć to chyba nic złego? Jeśli ktoś woli psa nerwowego to jego sprawa ale też mu się za to może oberwać. Mój pies też nie mógł się odgonić od witryny:roll:. Aby nie gromadziły się "negatywne emocje" stosuje się odpowiedni program szkolenia. Język nie odpadł ale dużo ludzi nie pyta więc dobrze jest mieć coś pod ręką np. komendę lub kaganiec co zapobiegnie nieszczęściu. Czy dzieci różnią się od psów hmm.....No tak, czasami trudno mi odróżnić moje dziecko od psów, ciągle mi się mylą, ostatnio nawe wsypałam psiej karmy do talerza.:cool1: a pies poszedł do szkoły na klasówę z matmy-no ale to w końcu Lassie[/QUOTE] Hm, powiem tak - to, że sędzia twierdzi, że wina jest psa, to nie znaczy, że ja mam obowiązek się z tym zgodzić. I tak jak innych nie obchodzi, że ja mogę czuć się poszkodowana, tak dla mnie jest to ważne, żeby nie wchodzić w zbędne spięcia z ludźmi. A co jeśli taki przechodzeń zaczepi psa nieułożonego i pies go dziabnie? Czy ten przechodzeń miał prawo dotknąć mojej, bądź co bądź własności? I czy jeśli ta własność go ugryzie, to będzie to wina moja, bo nie wywieszam psu plakietki "nie dotykać" czy jego, bo dotknął czegoś, czego nie było wolno mu dotykać? Pies to pies i trzeba się z tym liczyć, że zęby ma i wie, do czego służą. To nie pluszak, który zawsze musi znieść niechciany dotyk. Ja mogę tego nauczyć, ale nie mam takiego obowiązku, bo "co nie twoje, to nie rusz". Nie oczekuj od ludzi, żeby uczyli swoje psy bycia żywymi zabawkami. Nie mówię o psach nerwowych, ale - do jasnej cholery - przytaczałam już kilka przykładów, gdy nas psem się zapanować nie da, a i pies, nieważne jak dobrze ułożony, nie zawsze nad nerwami zapanuje. Uważam, że uczenie psa, by nie atakował, by nie zaczepiał ludzi bez pozwolenia i by zachowywał się spokojnie w tłumie jest w porządku, ale mój pies nikogo nie zaczepia i nie chcę, żeby ktoś zaczepiał mojego psa. Właśnie, zastanów się - czy Ty nie próbujesz robić z żywego stworzenia takiego kłębka do tulenia? Dużo ludzi nie pyta, ale to nie jest w porządku i nie będą głaskać mojego psa bez pozwolenia. Jeśli ktoś decyduje się pogłaskać psa, chociaż nikt mu na to nie pozwolił, to musi się liczyć z konsekwencjami. Gdyby spytał, to być może bym powiedziała, że "nie, nie wolno głaskać, bo jest zestresowana i może ukąsić". Błaha, no po prostu błyskotliwy żart to był. Pytałam o różnice między psem a dzieckiem w tej danej sytuacji. Czy to, że ktoś przytula uroczego pieska na smyczy jest mniej niekulturalne od przytulania nieznanego dziecka? (jak psu klasówka poszła, piątkę dostał?).
-
Nie wiem, czy ma znaczenie. Dla mnie ma, bo mi nie pasuje, żeby dziecko było zawsze niewinne, a pies zawsze be. Wydrapywanie oczu to raczej przenośnia, ale czasem zdarzają się przykre odruchy jak chociażby ciągnięcie za ucho cocker spaniela. Dziecko może sobie nawet nie zdawać sprawy, że sprawia psu ból. Fajnie bardzo, że Ty tak nauczyłaś, ale to zupełnie, totalnie, w ogóle, w żadnym razie nie zmienia faktu, że przechodzeń głaszczący psa bez pozwolenia jest zwyczajnie niekulturalny i kiedyś mu się może za to oberwać. Równie fajnie, że Twoja koleżanka rozkazuje głaskać psy, ale mi się to może nie podobać, że ktoś MOJEGO psa głaszcze. Mam chyba prawo do tego, hm? No właśnie. Dlatego jakkolwiek pies by był wyszkolony i posłuszny, jakkolwiek by tolerował wszelki dotyk, to nikt obcy nie ma prawa dotykać go bez zgody właściciela. "Różnica między psem a dzieckiem jest spora" - super, czyli konkretnie jaka? Przejście obok witryny sklepowej nie było frustracją (jeśli już to powodem frustracji...), a raczej dodatkowym stresem. Wtedy faktycznie dla własnego i psa komfortu zmienienie skojarzeń na pozytywne jest konieczne. Mówiąc o frustracji, mam na przykład na myśli to, że pies bardzo by chciał się odgonić od dotykających go ludzi, ale nie może. Dlatego mogą się gromadzić negatywne emocje i potem może je piesek w różny sposób rozładowywać. Powtórzę po raz któryś - od zapytania o możliwość pogłaskania jeszcze nikomu język nie odpadł.
-
[B]Badmasi[/B], a Ty zawsze zgadzasz się z karami wymierzonymi przez tego typu instytucje? Bo ja nie. Jeśli jest konfrontacja dziecko-pies, to nie okłamujmy się - dziecko zawsze wygra, bo "pies był bez kagańca". I nieważne, że to spokojny na co dzień maleńki piesek, który wkurzył się, że dziecko mu oczy wydrapuje. Był bez kagańca i pogryzł. Jasne, w rozproszeniu, popieram, co nie zmienia faktu, że pies tak czy siak jest skupiony i cmokanie na niego nie jest dobrym pomysłem. Zawody to zawody, a chodnik to chodnik. Na zawodach nikt psa nie próbuje głaskać, a na chodniku owszem. I mi się to nie podoba, bo to mój pies i nie życzę sobie, żeby ją dotykano bez mojej zgody. Tym bardziej, że ona jest wpatrzona we mnie i jak coś ją tak dotyka, to się przesunie i teraz problem - nagrodzić czy nie? A jeśli nie, to tylko dlatego, że uciekała od natręta? Nie twierdzę, że nie warto. Sęk w tym, że przebywanie w tłumie a bycie dotykanym przez tłum to zupełnie dwie bajki. Mogę nauczyć ją chodzić zatłoczoną ulicą, ale dodatkowe ręce na jej grzbiecie już odpadają. Nie widziałam jeszcze matki zadowolonej z faktu, że ktoś obcy przytula czy głaszcze jej dziecko bawiące się w piaskownicy. Więc jaka jest różnica w tym wypadku między psem a dzieckiem? "Psa trzeba frustrować" - a w jakim to celu? Po co specjalnie go męczyć, skoro ten sam efekt można osiągnąć mimochodem? I jak byś chciała go frustrować? To trochę dziwne podejście, bo zazwyczaj ludzie unikają stresujących bodźców w szkoleniu... Jak można stres uniknąć, to po co go specjalnie pobudzać? Toż to tylko męczy psią psychikę. Komendy tak, ale zmieniłaś kapkę temat ;). Fakt faktem pies powinien znać pewne komendy, ale to nie znaczy, że ludzie sobie mogą na wszystko pozwalać.
-
To chyba piesek do dogoterapii. Według mnie nie wszystkie psy muszą kochać cały świat.
-
[B]Badmasi[/B], A kto ma decydować? Niby nie, a jednak wiele psów noszenie kagańca traktuje jako pracę - tak jak na przykład zostawanie w miejscu - i reaguje nerwowo na każdą próbę przeszkodzenia mu w tym. Oczywiście, że można, tu się zgadzam. Ale jak podchodzi jeden człowiek, drugi, trzeci, każdy przeszkadza nam w szkoleniu i niepotrzebnie rozprasza (cmokanie na psa w komendzie "zostań" to coś, za co mogłabym zabić!), to piątego już nie zdążysz poprosić o odejście, bo nie powiesz psu "tego nie rusz, bo ten dopiero podszedł". Poddenerwowanie? No właśnie, pamiętam taką jedną sytuację (już ją opisywałam wcześniej) - skwar ponad trzydzieści coś stopni, tłum ludzi na plaży, hałas, obce miejsce, ludzie antypsiarze na jednym kocu z nami i Chapsia wciśnięta gdzieś pod leżak (w jedyne wolne zacienione miejsce). Nagle podbiega dziewczynka i próbuje się wcisnąć pod JEJ psi, własny kawałek spokoju. Nawet mi by nerwy puściły, chociaż dużo mogę znieść. Pomijam fakt, że nawet nie zdążyłam powiedzieć "nie głaskać psa!"... (dla jasności: nie ugryzła, ale skutecznie natręta odgoniła ;)) A mój pies jest kundlem i nie bywa na wystawach, ani nie jest - jak to ujęłaś - oswojony z tłumem. Znaczy dopóki ma względnie jasną sytuację, to jest okej, ale jak robi się właśnie tak, jak wyżej opisałam, to trudno wymagać od niej opanowania. Najlepiej takich sytuacji unikać, ale nie zawsze jest to możliwe i naprawdę nie trzeba być aż tak znowu wykształconym, by nie domyślić się, że lepiej takiego psa nie zaczepiać. Są psy i psy - niektóre z radością dadzą się przytulić, inne będą uciekać, a jeszcze inne się zdenerwują. No i cóż, zamiast przystosowywać psa do naszych zwyczajów i uczyć je reagować pokojowo na wszelkie zaczepki, lepiej do takowych zaczepek nie dopuszczać. A przyzwyczajanie do wszelkiego chaosu wokół może chyba doprowadzić do jakiejś frustracji, nagromadzenia emocji czy coś...? Tak mi się przynajmniej zdaje. Jak już mówiłam - pytanie o zgodę nie boli. Proponuję rozejm, bo widać żadna z nas poglądów nie zmieni :D. Ja jestem przy tym, by ludzie wykazali minimum szacunku i zrozumienia dla zwierzęcia, Ty dbasz o to, by pies znosił wszystko cierpliwie i o ile żadna z metod nie spowoduje szkód, o tyle każda z nich jest w porządku, tak sądzę. [B]ladySwallow[/B] - zgadzam się całkowicie :D
-
[quote name='badmasi']Dlatego psu trzeba zapewniać jak najwięcej bodźców stresujących-to też może nie sztuczka ale sztuka;) Ja osobiście psy obserwuję i to na co są przewrażliwione próbuję korygować. Pies zazwyczaj zanim ugryzie to ostrzega-szczekaniem lub kłapaniem paszczą, ewentualnie warczeniem jeśli reaguje natychmiast ugryzieniem to nie jest chyba zbyt dobrze? Można sobie dywagować, jednak gdy pies ugryzie to będzie zawsze wina właściciela. Czy warto narażać się na nieprzyjemności, abstrahując od innych rzeczy? Nawet psy uprawiające sporty nie mogą/nie powinny być agresywne, nie tylko te wystawowe. Ja też nie wystawiam psa ale słucham rad hodowców oraz szkoleniowców i pilnie odrabiam lekcje. Pies zrównoważony to przepustka do normalnego życia (czego i sobie również życzę).[/QUOTE] Nie, nie jest dobrze, jeśli od razu gryzie. Tak, trzeba psa uczyć panowania nad emocjami w nieprzewidzianych sytuacjach. Ale nie zgadzam się, że wina zawsze będzie właściciela. Wyobraźmy sobie czysto teoretyczną sytuację - piesek po, dajmy na to, bolesnym szczepieniu, boli go przeraźliwie jedno miejsce, a tu nagle podbiega dziecko i ani chybi, tylko w ranę łapą chwyta. No to szlag może jasny trawić i mnie, i psa, i dziecko. Pies odruchem bezwarunkowym łapnie, bo go bolało i nie zapanował. I tu jest wina rodzica, nie właściciela psa. Pies to nie anioł i nie ma obowiązku znosić tulenia, tarmoszenia, ściskania i czochrania. A rodzice często potrafią się rzucać o to, że pies zawarczał. De facto Chapsia jeszcze nigdy nikogo nie ugryzła, ale wystarczy, żeby szczeknęła z poirytowania, a już się odzywają rodzice, którzy nagle jak z pod ziemi wyrastają i dopiero teraz o dziecku sobie przypominają. Nie żebym kogoś obrażała, ale takich sytuacji moim zdaniem być nie powinno. Ja również staram się uczyć psa panowania nad nerwami, ale są sytuacje, których nie da się przewidzieć. A czasami są to sceny jednorazowe, więcej najprawdopodobniej się nie powtórzą. Chapsia spokojnie postoi czy tam posiedzi i da się pogłaskać, w najgorszym wypadku ucieknie, ale tak jak ode mnie wymaga się tego, by dzieci nie zostały poorane chapsiowymi zębami, tak ja od ludzi wymagam, by chapsiowe nerwy pozostały w całości (bo czy nadmierne głaskanie, które nie jest ulubioną rozrywką mojego psa, nie może spowodować wstrętu do kontaktu z człowiekiem? a zalęknionego i nieśmiałego psa nie chciałabym mieć). I uważam, że mam do tego prawo. Głaskać można, ale przesada jest zła. A na przykład terapie psów agresywnych - czasem kaganiec tylko wzmaga agresję, a jedna głaszcząca ręka może zniszczyć wiele dni pracy. Sądzę, że mylisz agresję ze zwykłym podenerwowaniem. Jeśli pies jest agresywny, to na żaden ring dopuszczony być nie może, ale jeśli pies otoczony i zmiażdżony przez ludzi kłapnie zębami, bo żadne sygnały uspokajające ani ostrzeżenia nie działały, to jeszcze nie oznacza, że ten pies rzuci się na sędziego.
-
[quote name='badmasi'] Uważam, że jeśli ma się agresywnego psa, który może zrobić krzywdę to niestety powinien on chodzić w kagańcu aż się nie nauczy prawidłowych zachowań. Ja zawsze zakładam kaganiec jak mam obawy co do reakcji psa. Drugi mój pies nie reaguje na dzieci, co najwyżej szczeka ostrzegawczo co jest dla mnie dopuszczalne a zarazem zniechęca do głaskania.Jednak jakby się ktoś uparł to i tak ją może przytulić, nawet szczekającą. Pies np. na wystawy musi być tak wychowany aby dawał się dotykać, ustawiać obcym osobom. Za okazanie agresji może być odesłany do domu.[/QUOTE] Oczywiście, ale pies jest spokojny dopóki wokół nie ma zbyt wielu bodźców stresujących. Nie mówię o żywych wulkanach miłości, tylko o przeciętnych miejskich psach. Ja Chapsi w kagańcu nie będę prowadzić tylko dlatego, że nigdy nie wiem, czy jakieś dziecko jej nie zechce pogłaskać w czułym miejscu albo z zaskoczenia. Zazwyczaj sytuację kontroluję, ale no bez przesady. To, że bawię się z Chapsią i ćwiczę sztuczki na podwórku (przykładowo), to jeszcze nie znaczy, że można ją głaskać i próbować brać na ręce "bo taki śliczny pieseczek". "Śliczne pieseczki" też mają ograniczoną cierpliwość. Zauważ, że wystawiając psa, wyrażam zgodę na jego obmacywanie, a dzieci ani niektórzy dorośli tej zgody ode mnie nie dostają ;). Agresywne psy faktycznie powinny być w kagańcu, ale i mały pudelek może dziabnąć.
-
[quote name='filodendron']Wam to trudno dogodzić z tymi dziećmi ;) Podchodzą, bo chcą psa pogłaskać - źle. Uciekają, bo się go boją - źle. Matki zagadują - źle. Nie zagadują - też niedobrze (bo pewnie psa nie widzą wcale) ;) Trzeba jakiś postulat napisać o tym, że dziecko w obecności psa ma stać jak kołek i już. I może rozesłać - nie wiem - po szkołach rodzenia? W końcu czym skorupka za młodu nasiąknie... :D[/QUOTE] Nie o to chodzi, że chcą psa pogłaskać. A proszę bardzo, niech głaszczą, ale niech najpierw chociaż spytają, czy wolno. Gdyby jakiś dzieciak do mojej Chapsi z łapami wystartował, to nie gwarantuję, że w którymś momencie po prostu by nie wytrzymała. I wtedy czyja by była wina? Moja, bo mam groźnego psa i powinnam go w kagańcu prowadzić. Albo psa, bo nie rozumie, że zębów się nie używa. Jeśli uciekają, no to już trudno, nie ich wina, że się boją, ale nie sądzisz, że rodzic powinien chociaż powiedzieć, jak ma się dziecko zachować przy psie? (a tak na marginesie - kto coś wspominał o uciekających dzieciach?). Matki zagadują - w porządku, ale czy tekst "boi się pani, że mój synek zje pani psa" jest okej? Dla mnie nie. No a jak nie zagadują, to nikt chyba nie pisał, że jest źle. I bynajmniej nie chodzi o pisanie jakichś postulatów, tylko o zwykły ludzki szacunek. Kto dał dzieciom prawo do głaskania psa? A co jeśli pies jest panicznie lękliwy albo miał właśnie zaaplikowane krople na kleszcze, albo chociażby coś go boli i nie podoba mu się klepiąca go ręka? Jeśli się i pies, i dziecko znają i nie ma żadnych przeciwwskazań co do ich kontaktu, to wszystko jest w porządku i nikt nie robi afery, dopóki dziecko nie połamie pieskowi łap, tak "dla zabawy". Może nie po szkołach rodzenia, ale nikomu by się nic nie stało, jeśliby nauczyciele w pierwszych klasach podstawówki bodaj wbili trochę szacunku dla zwierzaka dzieciakom. Choć z drugiej strony szkoła szkołą, a co się dzieje w domu, tego już nikt nie kontroluje...
-
Do poprzedniej wypowiedzi dodam, że dobrze by było, by nie doszło do żadnej agresji, nawet warczenia. Dlatego proponuję pewien schemat: dwie osoby mają psy, podchodzicie do siebie, dajecie trzy sekundy na powąchanie się i bez słowa zawracacie. Po jakichś dziesięciu sekundach przeznaczonych na opadnięcie emocji wracacie i znowu kilka sekund na obwąchanie. Powtórzyć kilka razy ;). Co do tego, czy na smyczy - mi się wydaje, że dla bezpieczeństwa lepiej na smyczy. Tylko nie szarpać nią, bo to drażni. No i nagrody za dobre zachowanie (chociażby słowne).
-
Wiecie co, byłam dzisiaj w Czechowicach koło Gliwic i z "radością" odkryłam, że godzina jazdy na nic, bo tor rozebrali, a na stronie szkółki nic nie zmienili nawet...
-
[url]http://i44.tinypic.com/4ktkx5.jpg[/url] Gdzie to było? Bo jakieś takie podejrzanie znajome tło mi się zdaje...
-
Haha, nie no, Psikut ma takt! Nie ma to jak się odsikać w takim stylu! :D
-
A ktoś już złożył papiery chociaż? ;>
-
Trzymamy, trzymamy :D
-
Misia - nasz potwór potworny - zmieniam serwer zdjęć - może być bałagan
Merenwen replied to QQk's topic in Foto Blogi
[url]http://lh3.ggpht.com/_b_RarydfCAY/S9Frii3nC-I/AAAAAAAAA54/8WYykLQN5-Y/DSCF1608.jpg[/url] Niewątpliwie szukała przepisów kucharskich w gazetach :D -
[url]http://i44.tinypic.com/2a7t0tu.jpg[/url] Haha, jaki szczurek zmoknięty :D
-
Właśnie, a jakby dziecko miało alergię, to przykrych powikłań się nie da uniknąć... Ale dzieci też powinno się pilnować. To nie jest znowu tak, że pies nie może nic, a dziecko wszystko. Kiedyś Chapsia leżała sobie na plaży, zaludnionej okrutnie, skwar jak cholera, do wody nie wolno (inteligenci pobierają opłatę za psa na plaży, a do wody mu nie wolno...), na dodatek przyjechała rodzina, która za psami nie bardzo przepada, więc psisko nieco zmarnowane znalazło sobie kawalątek cienia pod leżakiem, a tu nagle wśród ogólnego zamieszania jakieś dziecię bezczelnie podchodzi, o nic nie zapyta, tylko rękę do psa wyciąga (z góry, prosto na głowę, czyli tak, jak psy lubią najmniej - szczególnie te w typie Chapsi). To się Chapsia wkurzyła i byłaby dziabła dziewczynkę w łapsko. Ciotka prawie na zawał umarła, mówiąc między nami. Dla niej pies to taka klasa totalnie najniższa, najlepiej przypiąć łańcuchem do budy i broń Boże nie głaskać, bo jeszcze pchły ma. Ale gdzie do cholery jasnej byli rodzice tego dziecka?! Dziecku też trzeba mówić, że zwierzę trzeba szanować i że nie wszystkie lubią głaskanie... Gdyby każdy spytał, czy można pogłaskać, uniknęlibyśmy wiele konfliktów.
-
[quote name='filodendron']Innym razem w podobnej sytuacji trafiłam na świra, który wysłuchawszy moich obiekcji własną sukę przewrócił na grzbiet i zaczął dusić dociskając do ziemi, krzycząc "jak cię wołam, to masz przyjść!". I pożałowałam.[/QUOTE] Co zaczął robić?! Matko i córko, toż to zgroza jest! Ten człowiek ma jakieś problemy ze sobą, czy coś. To trzeba leczyć! o.O
-
Się zwierzactwo na kanapach rozwaliło i nie ma przebacz :D