-
Posts
856 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Merenwen
-
Jak dla mnie, to zwyczajnie ją trzeba nauczyć panować nad emocjami, bo jak dorośnie i potem zestarzeje się, to w którymś momencie może jej serducho nie wytrzymać... Żeby nie straszyć. Dlatego ciągle proponuję witać się z nią dopiero jak się uspokoi, a wcześniej ją ignorować :D.
-
To może za każdym razem jak wrócisz, powiedz jej, żeby usiadła i przywitaj się z nią (w miarę spokojnie) dopiero jak się uspokoi...
-
Wiki, zalatuje mi to lękiem separacyjnym ;). Proponuję poszukać coś na ten temat w innych wątkach, dużo pewnie ich jest.
-
...ale w międzyczasie można sobie poczytać, i to bez zabierania gazety... ; D
-
Aj, jak na mój gust frisbee nie wypali kompletnie. Żeby pies chciał łapać frisbee, to najpierw go trzeba porządnie na nie nakręcić, a mam takie przeczucie, że psy są zbyt... zestresowane, nie czują się chyba na tyle pewnie. Może te, które już były po dwa, trzy razy, by sobie dały radę, ale jadą też takie, które nawet agility nie znają i wtedy jest tylko stres, że pies sobie nie radzi i nie chce się uczyć :shake:. Chociaż w sumie można uczyć się rzucać bez psów : ). Dwa lata temu były frisbee...
-
Właśnie, Ula, drukuj już teraz, bo kto ją wie, jutro już może być dużo dalej...
-
I nie wiem czemu, ale wydaje mi się, że nazywanie tego mopsa agresywnym jest lekką przesadą. On jedynie wyraża swoje niezadowolenie, tak jak niektórzy ludzie na widok kogoś innego mają w momencie popsuty humor ;). Trza zbudować pozytywne skojarzenia i tyle, nie wydaje mi się, żeby problem się pogłębiał, gdy między chłopcem a psem już będą jako-takie poprawne relacje. Wiadomo, że jeśli najpierw warczy, to się do niego nie podchodzi, bo tego nie lubi. No trudno, zdarza się. Można mu pokazać, że nic złego się nie dzieje i że nie trzeba się denerwować, odwracając jego uwagę. Bawimy się z nim, dajemy smakołyki, a w między czasie brat stopniowo się przybliża (baaaardzo wolno zapewne, ale cóż...)
-
Ja widzę tylko jedną drogę - najpierw trzeba nauczyć dziecko, że tak po prostu NIE WOLNO traktować psa. Cała reszta pójdzie w gwizdek. Uczenie psa, że warczenie jest złe, nie ma najmniejszego sensu, bo jak ktoś już wcześniej powiedział, jeśli coś mu się nie będzie podobać, to nie przekaże nam tego, za to w którymś momencie ugryzie. Jeśli warczy już nawet wtedy, gdy brat jest blisko (zakładając, że chłopiec już wie, że psa się nie tarmosi jak kukłę), to zwyczajnie z brata trzeba zrobić tło do zabawy. Albo niech usiądzie obok, poda mu smakołyk i jednocześnie lekko dotknie łapy albo szyi... Ale najpierw i tak trzeba do niego dotrzeć.
-
A tak na marginesie - poszły już dyplomy do Oli od Małej i Sandry? ;>
-
Agilitujecie już? ;> (Czyja torba z AC/DC? Przyjdę i ukradnę :D)
- 470 replies
-
[quote name='karola&gacek'] a no i umie chodzić na dwóch łapach np. podczas przechodzenia przez pasy :D[/QUOTE] Haha, to ludzie się muszą fajnie na Was gapić :D A co u Gacka? ;>
- 470 replies
-
Wstawiłam zły link. Ten jest poprawny :) >>>[URL="http://www.youtube.com/watch?v=9Dhe2SMcxlY"]KLIK[/URL]<<< Na moim koncie znajdziecie też film z obozu, jakby ktoś miał ochotę.
-
Witamy w świecie żywych! ;) Dłuuugo nas tu nie było, a zdjęć chmara... Nie będę linkować całych folderów o dwunastej w nocy, streszczę lepiej na szybko, co się u nas działo. W wakacje byłyśmy na wandrusowskim obozie. Generalnie psica mnie zaskakiwała - biegała po agility tempem, powiedzmy, nieco ponad przeciętnym dla niej, szybko odnalazła się w sytuacji i o dziwo nie próbowała zjeść żadnego kolegi :). Codzienne wypady na plażę, wycieczki po lesie i latanie z psami po placu w przerwach między posłuszeństwem na pewno jej sylwetce nie zaszkodziły :D. Pod koniec mnie jedynie szlag miał trafić, a zamiast tego trafiła choroba -,-... Glut w gardle, więc psica na spacerkach na smyczy, bo zawołać się nie da, ciągłe poczucie, że mi zimno, więc mój pies siedział ze mną w kilkudziesięciu stopniach, a ja nawet nie wiedziałam, że może jej być gorąco ;D. Plus jest taki, że udało mi się ją częściowo odczulić na latające firany. Jak się jest chorym i nie ma się siły na zabawianie psa, gdy się boi, to się zwyczajnie kładzie i zupełnie przypadkiem wysyła się nienaturalną ilość sygnałów uspokajających xD... Potem pojechałam do Niemiec. Chapsia została z babcią, która... uwaga, usiądźcie sobie, chwyćcie się czegoś i odłóżcie wszelkie szklane przedmioty, coby ich nie potłuc. Otóż moja babcia formalnie wiedziała, że mój pies to suczka. I to suczka pełną gębą. Ale wiedziała też, że o pieski, nawet o suczki!, trza dbać. I jak pojawia się kleszcz, to trza go wyciągnąć. Babcia często opiekuje się psem mojej ciotki, właściwie ma go u siebie codziennie, z pieskami jest już obeznana jako tako. Kleszcza też nieraz wyciągała. Więc nie panikowała, gdy znalazła u mojej psicy napęczniałego pasożyta, tylko wyjęła z kosmetyczki pensetę i zaczęła metodycznie i ze stoickim spokojem wykręcać drania! Kręci i kręci, i kręci... I co się okazało? Ano tylko tyle, że to nie był kleszcz. To był sutek... xD Brzmi brutalnie, wiem, też się przeraziłam, jak wymacałam strupa. Teraz już się zagoiło, nie wiem tylko, czy w razie ciąży pociekłoby z niego mleko. Na szczęście ciąży nie planujemy. Potem przyszła szkoła. Liceum. I jesień. Na początku pół biedy, dajemy radę, nauczyciele dopiero się rozkręcali. Teraz jak wracam do domu, mam jakieś pół godziny i robi się ciemno. Zaczęłyśmy chodzić na wieczorne spacery, co nam się wcześniej nie zdarzało. Przeprosiłyśmy się nawet ze smyczą. O agility nie ma mowy, bo po ciemku nie widać słupków, o frisbee jest mowa, o ile nie wieje, co ostatnio zdarza się wybitnie rzadko. Za to uwielbiamy weekendy. Film z jednego takiego możecie zobaczyć tu: >>>[URL="http://www.youtube.com/user/Chapsiowe?feature=mhum#p/u"]KLIK[/URL]<<< Aktualnie mam remont w domu, pies został wyeksmitowany do mojego pokoju (razem z koszem na brudną bieliznę i zlewozmywakiem, nawiasem mówiąc) i kapkę nie wie, o co chodzi i co to za facet nam się pałęta po domu (Chapsia go bardzo lubi, docenia jej talent aktorski... -,-). Odezwę się jeszcze za jakiś czas, zalinkuję zdjęcia. Na razie - bywajcie! :D
-
Ludzie! Po mordęgach z formatami plików, po wielu upojnych godzinach przy próbach ogarnięcia nowego programu do filmów i po użeraniu się z muzyką (2:1 dla muzyki, psiamać...) - wreszcie udało mi się zrobić film z obozu xD! [url]http://www.dailymotion.pl/video/xf6gm4_oboz-z-psem-2010_animals[/url]
-
E, ten klub w Gliwicach ma może jakąś stronę internetową?? :razz: Draco jest wieeeelki! : D
- 470 replies
-
Mwhahaha! xD [url]http://i55.tinypic.com/2z5vmgm.jpg[/url]
-
Nie, w domkach formalnie jest 5 łóżek, a jak są porozdzielane, to już zależy od psów :)
-
A właśnie, miałam spytać. Jedno opowiadanie podpisane jest moim imieniem i nazwiskiem, chociaż nie jest moje. A moje opowiadanie jest tylko z imieniem. To błąd w druku czy były dwie osoby o takim samym nazwisku?
-
Kupiłam już :D
-
Panie Markuuuuu! W imieniu swoim i Gusi upominam się o filmy :D.
-
Ja chcęęęę! : D Mi daj, mi daj!
-
Zdjęcia z obozu dodane! [url]http://www.garnek.pl/chapsia/a[/url]
-
Zabijcie, nie zrzuciłam ani jednej... :roll: Gusiu, potrzebuję meila, żeby Ci filmy wysłać! :p
-
Miałam się nie wypowiadać, chciałam zachować neutralność, ale to się naprawdę zaczyna robić zabawne. No ludzie, coście się tak tych biednych rasowców uczepili?! Mowa była o spamie, tak? To, że ktoś sobie kupił psa, o jakim zawsze marzył, z którym na pewno się zgra, którego temperament i charakter mu odpowiada - czy to, do diabła, znaczy, że to jest zły człowiek?! NIKT tak naprawdę nie spytał Karoli, czemu zdecydowała się na pinczera, więc jakim prawem ktokolwiek próbuje ją oceniać? Część osób przygarnęłaby psa ze schroniska, ale dla niektórych pasją są na przykład wystawy, niektórzy być może by sobie nie poradzili z psem po przejściach i zdają sobie z tego sprawę, inni po prostu chcą wiedzieć, czego mogą się spodziewać po dorosłym już psie. Nie wpadajmy znowu ze skrajności w skrajność! Przecież pomagać można na różne sposoby, nie tylko adoptując.
-
Oj tam, oj tam! :D Fanta w drodze powrotnej nie zostawiła sierści prawie w ogóle ;P. A ludzie nie tyle stali na korytarzu, co raczej desperacko usiłowali przyjąć pozycję siedzącą - co nie wszystkim wychodziło...