-
Posts
11311 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
16
Everything posted by cancer43
-
Tak na szybko - bo zaraz jedziemy z Miśkiem,chociaż serce nam się rozrywa. Przegrałam i spałam na dworze -dawno nie spało mi się tak dobrze,nie na polówce co prawda,ale na takiej ławce-hustawce.Od dzisiaj przenoszę sie na dwór. Miśka na wszelki wypadek uwiązałam do hustawki na dziesieciometrowej lince,ale w zasadzie niepotrzebnie bo nie odchodził dalej niz na pół metra. Piszczał trochę,szukając mojego TZ a rano na jego widok odtańczył taniec radości. Do domu wszedł za mną bez problemów,"oznaczył" parę kątów,bardzo chciał się zaprzyjaxnić z psem,którego zobaczył w lustrze. Musieliśmy go wziąć do domu,żeby odsikać pozostałą sforę,ale piszczy,woli być na dworze.Zastanawia mnie,dlaczego u Ewy nie mozna go było namówić na wejście do domu. Kiedy Misiek wszedł do domu,nasza kota Celina nastroszyła się, zastanowiła chwilkę i prysnęła na górę.On w ogóle nie zwrócił na nią uwagi. Teraz z Heniem poszli zrobić obrządek.A tak w ogóle to Misiek kocha Henia,Henio kocha Miśka - i to dopiero jest problem.Jeżli uda nam się znaleźć domy dla moich tymczasów,Misiek wróci do nas na stałe.Chyba że wcześniej znajdzie dom,na jaki zasługuje. Z jego nogą jest coś nie w porządku - wczoraj spacerował bez problemów,dzisiaj,zanim się rozchodził,mocno utykał,noga jest lekko opuchnięta.Dziś obejtzy go weterynarz,to będzie wiadomo czy to coś poważnego
-
[quote name='Figunia']Nie rozumiem kto te psy wykradł, w jakim celu, ale bardzo się cieszę, że są już bezpieczne, całe, zdrowe...bo bałam się okrutnie...[/QUOTE] Kto idlaczego zastanawialiśmy się z właścicielem pieczarkarni.Albo ten od kury,albo ktoś komu włąściciel nadepnął na odcisk,zeby po jakimś czasie,kiedy psy byłyby na wykończeniu zgłosić na policję że zaniedbane psy są na posesji. Kojec dla Miśka odpada - chcieliśmy spróbować jak będzie.Po pierwsze strasznie płacze jak straci czlowieka z oczu,po drugiewywalił trzy deski i wylazł,a zajęło mu to tak z 10 minut. Mój TZ mówi że zagramy w marynarza kto śpi na podwórku na polówce żeby Miskowi smutno nie było
-
[SIZE=3][B]SĄ OBA !!! [SIZE=1]Skubi zaczepił się obrożą o drut ,ale jak usłyszał głos swojego ludzia,dał taki koncert że odnalezienie go nie było problemem.Wskoczył do samochodu Czarka i pojechali Misiek,owszem,bardzo się cieszył że nas zobaczył,ale o wejściu do samochodu nie było mowy.Do tego zgubił gdzieś obrożę,jakoś zamotałam mu smycz na szyi i jego powrót do nas wyglądał tak [IMG]http://imageshack.us/a/img266/2595/9uxg.jpg[/IMG] Ten co go prowadzi to Sebastian,ale dawaliśmy sobie zmiany. Moj TZ oznajmił że do jutra pies zostaje u nas,bo znowu ktoś go zwinie Chłopak na dzień dobry wychłeptał pół wiadra wody,i zwiedzał teren [IMG]http://imageshack.us/a/img819/4700/ai9f.jpg[/IMG] [IMG]http://imageshack.us/a/img703/6628/i8t5.jpg[/IMG] [IMG]http://imageshack.us/a/img842/2613/2mqi.jpg[/IMG] Obrożę pożyczył mu nasz Biedron,ale Biedronek i tak chodzi w szelkach,bo szyję ma grubszą od głowy(taki cud natury) A teraz Misiek leży przed moim TZ i chyba jest zadowolony.A nawet chyba obaj są zadowoleni [IMG]http://imageshack.us/a/img28/2050/jn0r.jpg[/IMG] Na pomysł pojechania do pieczrkarni wpadł właśnie mój TZ.Przyznam że miałam wątpliwości - no bo jakim cudem pies mógłby sforsować wysokie ogrodzenie. Dziś usłyszałam już kilka razy - A widzisz,nie zawsze ty masz rację. Niech mu tam...Ważne że Misiek odnaleziony. Co ciekawe,zdecydowanie ładuje się za TZ do domu.No niestety Cyryl i Dino pewnie by go zjedli. Dzisiejszą noc Misiek spędzi w kojcu w oborze - trudno,jakoś to przeżyje - kojec ma rozmiary 3x4metry i okno,a Henio już mu tam zaniósł dwa materace i słomę - do wyboru. Nasze diabelce siedzą w domu i denerwują się niemiłosiernie - trudno,jakoś przeżyją Jeszcze pytanie -jak my go jutro władujemy do samochodu ? Może da radę na pasztetówkę [/SIZE][/B][/SIZE]
-
Do ewu dzwoniłam spod bramy,za którą siedział Misiek,zaraz zdam relację. Około 1,5 km od nas,otoczone polami są zabudowania nieczynnej już pieczarkarni.Szczelnie ogrodzone wysoką siatką około 1,5 hektara. Mój TZ stwierdził że tam jezcze nie byliśmy,no to pojechaliśmy - za płotem siedział nasz Senior.Mało nie umarłam !!!!! Ktoś ewidentnie tam go wrzucił,nie ma możliwośći żeby sam wszedł. W niedzielę utykał,w tej chwili nie staje na tylną nogę,pojedziemy z min do weta,najwyżej zostanie dzień czy dwa w lecznicy. Zgłupiałam do tego stopnia,że pojechalismy do domu po jedzenie dla niego - jak dojeżdżaliśmy,to TZ mi uświadomił że przecież mamy w samochodzie wyprawkę Miśka. Wróciliśmy,a Miśka pod bramą nie ma,mignął w oddali między zabudowaniami. To cud,że akurat kiedy podjechaliśmy był przy bramie. Chyba pojadę tam i będę czekać pod bramą na faceta z kluczami,tak na wszelki wypadek. Gorzej że ten z kluczami pracuje i nie będzie wcześniej niż o godz.16 - 17. Jest jeszcze opcja z przystawieniem drabiny i wyciągnięcia go tą drogą. Co do Skubiego - nie widziałam go tam,ale on jest mniejszy od Miśka,mógł wejść prze dziurę do któregoś z budynków i nie może wyjść. Niestety,syn właścicielki Skubiego też będzie dopiero ok.godz.16 Podejrzewam że są tam obydwa. Tego kretyna,co je tam wrzucił,skazując na smierć głodową powiesiłabym za..wiecie co na ostatnim piętrze wieżowca,żeby wisiał tak długo aż mu odgnije i odpadnie. Chyba jednak pojade pod tą brame i będę tam czekać na odsiecz.Wysypaliśmy tam jedzenie,więc pewnie przyjdzie. idziałam tam jakieś wiaderka,to mam nadzieję że chociaż deszczówki mógł się napic
-
Wszyscy wskazują na tego od kur.Ja zresztą policjantom też to sugerowałam. Zresztą moj TZ przeszukał ich posesje i samochód,zanim jeszcze przyjechała policja, nie zauważył nic podejrzanego,ale to o niczym inie świadczy. Boże,nie mogę sobie darować że nie zabrałam go do weta w poniedziałek wieczorem. Jeżeli się nie znajdzie,będzie moim wyrzutem sumienia do końca życia
-
To jakiś kszmar !!!! Misiek zaginął !!!! O piatej rano zadzwoniła Ewa,że nie ma psa. Ewa go uwiązała o pierwszej w nocy,bo ciągle ktoś jeździł - samochody,motory.Wolała żeby nie zrobili mu krzywdy. Linka ,na której był uwiązany przecieta - na pewno nie przegryziona. W zabudowaniach,oddalonych od Ewy ok.200m ktoś otworzył kojec i stamtąd też zginął pies. Policja ma to w nosie,przyjechali,pokręcili nosami i pojechali. Własnie wróciliśmy do domu,zorganizowaliśmy dużą ekipę,nigdzie śladu Miska ani Skubiego. Oba psiaki NIGDY nie wychodzily poza teren swoich posesji. Do tego Misiek mocno utykał na tylną nogę od niedzieli rano,podejrzewaliśmy tego sąsiada od kury że go kopnął albo rzucił w niego kamieniem. Już nie daję rady,co spojrzę na samochód zapakowany wyprawką Miśka,łzy mi same lecą. Danusia Kadela mi powiedziała że miejsce będzie na niego czekało i że musimy sobie uświadomić że chociażbyśmy stawali na głowie,nie uda nam się pomóc wszystkim psom. Ale tu było tak blisko - kilka godzin zabrakło
-
Jutro rano wyruszamy.Senior już spakowany,ma wymoszczone legowisko i pełen bagaznik a to karma sucha,a to puszki,a to smaczki,ryż,makaron,maskotki...i tak mi go żal,chociaż jeżeli nie będzie konfliktowy ,będzie miał swobodę. A konfliktowy zdecydowanie nie jest. Gorzej,że ktoś mu zrobił krzywdę,ma spuchniety prawy staw skokowy w prawej tylnej nodze,widać że chodzenie sprawia mu ból. Jutro rano jestesmy umówieni z wetem w Szczecinku,dzisiaj nie dałąm rady ,mam ropną angine i 39,8 gorączki.Dostałam końską dawkę antybiotyku,do jutra musi sie polepszyć Trzymajcie kciuki,po powrocie zdam relację
-
Marcel/Mentos już w DS bardzo Wam dziękuję za pomoc!!!
cancer43 replied to mestudio's topic in Już w nowym domu
Melduję się i ja,nie wiem jak ,ale musze dla niego wyskrobać 10 zł stałej -
Yoda "zaprojektował" sobie swój własny dom u Pana Jacka:)
cancer43 replied to asiuniab's topic in Już w nowym domu
[quote name='beataczl']nic nie widze a Wy?[/QUOTE] Też nic nie widzę -
Bylismy u seniora z kolacją.Już i do mnie radosnie przybiega,wsadza nos do samochodu i proponuje buziaka. Na dzieci - takie malenkie już przetestowany - przeszedł test nad wyraz pozytywnie :lol: A było tak Do Ewy przyjechała jej córka z czteromiesięcznym synkiem.Wystawiła fotelik z Antosiem z samochodu,a tu zza krzaka w wesołych podskokach wyskoczył nasz Misiek. Na ten widok mamusia z piskiem wpadła do domu,zapominając o potomku. Misiek obwąchał malucha i 'umył" go dość dokładnie,zanim babcia wybiegła na ratunek Na koty nie mam możliwości go sprawdzić
-
Zapisuję sobie biedulkę,po żniwach coś dorzuce
-
ISKIERECZKA kozienice potem dt i wreszcie własny dom :)).
cancer43 replied to Onaa's topic in Już w nowym domu
[quote name='Dogo07']Szukamy kogoś do wizyty pa dla Montiego, koło Warwszawy - Legionowo, pomóżcie , im szybciej ta wizyta sie odbedzie tym szybciej będzie wiadomo jaka jest sytuacja psiaka !!!![/QUOTE] Z legionowa jest również kakadu -
Bardzo wam dziękuję za obecność u starszego pana.Jakoś mi okreslenie "staruszek" do niego nie pasuje - on jest taki dostojny. Wczoraj coś szwankowało - albo dogo,albo mój komputer . Na dogo jakoś wchodziłam,ale przy próbie wejścia na jakikolwiek wątek zawieszało mi sie,musiałam wyłączac i znowu włączać komputer.Po kilku próbach odpuściłam. Jadę z potrawką z kurczaka do MIśka - a co,niech ma jak se upolował,chociaż niekoniecznie potrawka z tego upolowanego
-
Yoda "zaprojektował" sobie swój własny dom u Pana Jacka:)
cancer43 replied to asiuniab's topic in Już w nowym domu
I ja poprosze o nr konta .Pozdrawiam Yodeczka