-
Posts
25763 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
4
Everything posted by DORA1020
-
Laps i Dorek bezpieczny,bardzo potrzebuje milosci,miziania,nigdy tego nie doswiadczyl.Uff,nie bylo latwo.
-
Niestety Dorka nie bylo,wlasnie wrocilam.Gdzies sie zadekowal,bo w kojcu go nie ma,kojec zapraszajaco otwarty,jednak Dorek z wlasnej woli nie wroci,chyba,ze uda sie im go zlapac.Wybaczcie,ze nie bede juz dzisiaj na dogo,jestem bardzooooo zmeczona,od dwoch dni biegam za Dorkiem,a jutro od nowa.Mam nadzieje,ze to dobrze dla Dorka sie skonczy.
-
Jestem umowiona z funia i czekam,psinka potrzebuje pomocy,byl bardzo glodny,przestraszony,trzasl sie.Biedak.Mam pytanie:czy sa jakies deklaracje na transport?
-
Jest,poszlam kamic koty/a propo facet rowniez wyjechal do Stanow zostawiajac koty,ktore sie rozmnazaja/patrze z z miejsca,gdZie zrobilam poslanko kotom wychodzi Dorek,bardzo glodny,zjadl wszystko kotom,poglaskalam go,na razie wychodze ze swoim psem.
-
No i Dorka nie ma,w kojcu stoi jakies wiadro,wiec chyba wiedza,ze go nie ma.Nie rozumiem tylko,dlaczego zamkneli kojec,skoro jego nie ma.Bede go dzisiaj szukac,jak cos bede wiedziala,napisze.
-
Sprawdze Szarotka,tylko moze juz jutro.
-
Zbliza sie 12 ,zycze Wam w Nowym Roku wszystkiego najlepszego,zdrowia i samych dobrych dni.
-
Jestem pewna,ze nie wypuscili go "opiekunowie",wypuscil go ktos inny.Bylam przed chwila szukalam go,ale niestety nie ma go.On ma taki malutki kojec,bez dachu,i w rogu tego kojca stoi ta rozlatujaca sie buda.I ten kojec zawsze byl zamkniety.Jak poszlam go karmic,byl otwarty i Dorka nie bylo.W tej chwili/jak przejezdzalam ta ulica/ kojec jest zamkniety.Wiec,albo go zlapali,albo zamkneli kojec i nawet nie wiedza,ze go nie ma.
-
Gdyby to byly inne osoby,to powiedzialabym,ze gdybym chciala wypuscic go zrobilabym to juz dawno,ale ci ludzie nie beda chcieli sluchac mnie.
-
ja do tych ludzi nie pojde,oni nie beda chcieli ze mna rozmawiac,obwiniaja mnie o sprowadzenie policji,a moje intencje napewno ich nie zainteresuja,zreszta moga byc "pod wplywem" ja po prostu boje sie.
-
Niestety nie mam dobrych wiadomosci.Poszlam Dorka nakarmic,a jego nie ma.Zwial.Ktos zlitowal sie nad nim i go wypuscil i narobil nam klopotu.Wiem,ze uciekl,bo go widzialam,biega po ulicach.Zawolalam go,podszedl,poglaskalam go i delikatnie chcialam zalozyc mu smycz,bo tylko taka mialam.Niestety wyczul to i uciekl mi.Drugi raz nie dal sie poglaskac.On bardzo nie chce wrocic do tej budy.Ci "opiekunowie"pomysla,ze to ja go wypuscilam i teraz to nie wiem jak ja tam pojde,i bez tego sie balam.Oj narobil ktos klopotu.
-
Wlasnie doczytalam,ze miejsce w hoteliku u pani Joasi czeka,ze mozna zawozic go od razu,pozostaje tylko sprawa transportu.
-
Mam pytanie,czy ktos uzgadnial miejsce w hoteliku i od kiedy i czy jest chetna osoba do transportu z Zamoscia do Mielca?
-
Bylam dzisiaj u Dorka pozno,ale czekal na mnie.O dziwo,dostal jedzenie od tych ludzi.Miseczke bigosu,nawet tego nie tknal.Zjadl to co mu przynioslam.
-
Musze jeszcze napisac sprostowanie,bo zarzucono mi,ze czytam nieprawde i ja akceptuje.Sprawa dot.Karo. Tereso Borcz napisalas: cyt:Ze popelniam bledy jakie popelnilam przy Karo,ale pominmy mnie,jestem najmniej wazna,napisalas rowniez ,ze z Karo sie udalo,bo Tola sie w to wlaczyla.Mam pytanie:skad masz takie wiadomosci? Dalej - psa wykupiono/kto za niego zaplacil i komu?/jest nieprawda i poddano leczeniu.Nie leczeniu,a szczepieniu i odrobaczeniu.Nie ujmujac zaslug Toli,ktora zadzwonila do wet.i zalatwila szczepienie i odrobaczanie,a za to zaplacil Emir,to tyle.Najwiecej pomogl mi tutaj na miejscu Ben_Ani,a w Lublinie Marinka,ktora opiekowala sie Karo i znalazla mu ds.
-
Aha,jeszcze jedna sprawa,Emir nie zapomni o Dorku.
-
Poproszono mnie o wyjasnienie kilku spraw wiec pisze: Funia nie byla na interwencji w ubieglym roku,byla tam inna osoba,ktorej nie ma tutaj na dogo.Ja wtedy poprosilam o pomoc i uzyskalam ja.Jest to osoba calym sercem oddana zwierzakom.A co do protokolu,nie bede na ten temat sie wypowiadac.Co do pomocy w sprawie powstania tutaj schroniska,owszem przedstawiciele Emir byli na sesji UMiG.Radni "kiwali glowami"ze i owszem schronisko jest na potrzebne.Ale na tym sie skonczylo.Tylko nie dla mnie.Ja chce doprowadzic sprawe do konca.Dlatego poprosilam o pomoc Stowarzyszenie "Aza" i KP.Szef zamoskiego oddzialu Emir przypomnial mi o jeszcze jednej sprawie.Zabrali malego kotka pobitego przez lobuzow w Sz-ynie i znalezli mu dobry domek.Ale chcialam rowniez napisac,ze zawsze moge liczyc na pomoc bylych wolontariuszek zamojskiego oddzialu Emir.To tyle,nie bede juz pisac wiecej na ten temat.
-
Na razie bede go dokarmiala,osoby z Emir,ktore tam dzisiaj byly widzialy puste gary,ktore tam staly,ani jedzenia,ani wody.Jednak wczoraj zjadl,to co mu zanioslam.Ta kobieta,ktora mnie wyzwala od k.....jeb.....za to,ze psu pomagam powiedziala,ze psa nie mozna wykupic,ale ostatnie slowo nalezy do obecnego "opiekuna",a on jeszcze gorszy od tej kobiety.Tak jak pisalam w pierwszym poscie, z tymi ludzmi nie dojdzie sie do porozumienia.Bede blisko,bo Dorka nie mozna zostawic samego.
-
W pierwszym poscie napisalam,ze pies jest w Szczebrzeszynie.Poprosilam juz o pomoc funie i ale 123,sama tam po niego nie pojde,bo trzeba bedzie jakos wyciagnac go z tej budy.
-
[quote name='ketunia']Dora warto zadzwonić do tego hoteliku, który zaproponowała Obarczus. Mam nadzieję, że się uda[/QUOTE] Ok,pewnie,ze zadzwonie,dziekuje za swiatelko w tunelu.
-
[quote name='ketunia']Dziewczyny wraz z siostrą możemy mu przekazać jednorazowo 500 zł. Zabierzcie go stamtąd jak najszybciej się da. Deklaracje jakoś się uzbiera.[/QUOTE] Wielkie dzieki ketunia,tylko dokad ja go zabiore?Jutro bede pytala.
-
[quote name='gagata']A nie znajdzie sie tam żadna starsza samotna pani, ktora za pare groszy by przetrzymala psiaka choc przez miesiąć? Byłby czas,żeby mu cos konkretniejszego znależć...[/QUOTE] Mysle,zastanawiam sie,to nie pierwszy raz kiedy mam taki problem.Jutro zapytam pania wet.moze ona zna kogos,kto za pare groszy przetrzymalby go.Ale nie liczylabym na to,jednak mimo wszystko to zawsze jakas iskierka nadziei.
-
[quote name='majqa']O lutym pamiętam ale zamarłam po przeczytaniu wpisu. Ten pies nie dotrzyma do lutego. :-([/QUOTE] Nie dotrzyma:shake:to pewne,nie wiem co mu jest,nie chce wyjsc z budy,chociaz zrobil dwa male kroczki w moim kierunku,ale dalej ani rusz.Bardzo prosilam go,i zeby nie ta zelazna krata przy jego budzie,ograniczajaca swobodne wyjscie psa z budy,to pewnie weszlabym tam po niego.Tylko co dalej?:-(
-
[quote name='Jasza']Tylko gdzie biedaka umieścić?[/QUOTE] Miejsce u Kasi w hoteliku znalazloby sie,ale od lutego,tylko nie ma zadnych deklaracji:-(
-
[quote name='funia']Magda po nowym roku moge podjechac z toba ,teraz nie dam rady .Myslę ,ze tylko zabranie go z tamtad pod nieobecnośc tych ludzi wchodzi w grę ,przecież tam nie ma partnera do rozmowy.....[/QUOTE] Oj Kasia jak my znamy te klimaty!Ale po nowym roku moze byc za pozno,z tymi ludzmi ja juz nie bede rozmawiala i nie bede pytala czy laskawie moge zabrac psiaka,oni moga go tak traktowac,a ja bede z nimi obchodzic sie jak z jajkiem?Problem w tym,ze nie mam gdzie go umiescic.Od roku biegam do UMiG w sprawie powstania tutaj schroniska,jestem na dobrej,ale dlugiej i ciezkiej drodze.Bardzo pomaga mi Stowarzyszenie"Aza" ,a takze osoby z Kancelarii Prezydenta,ale ile jeszcze to potrwa Bog wie.Prosze tez o gminne kojce dopoki nie powstanie schronisko,ale to jeszcze potrwa:shake:,a psiak wymaga natychmiastowej pomocy.Dzisiaj bylam tam dwa razy.Zanioslam mu jedzenie,stukalam w bude,ale pies nie wyszedl.Wrocilam do domu po zapalniczke,bo mialam zle przeczucia.Ale psiak jest,siedzi w kacie budy,prosilam,zeby wyszedl,tylko patrzyl na mnie,chyba jest chory.:-(Nie zjadl zupy,ktora zanioslam mu wczoraj,dzisiaj tez nie chcial.Wszystko jest zamarzniete,wode,ktora mu zanioslam rowniez.A on siedzi w kacie budy i patrzy:shake:On nie moze tam dluzej zostac,ale gdzie go umiescic?:-(