Jump to content
Dogomania

Izura

Members
  • Posts

    169
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Izura

  1. Ode mnie też chcieli odkupic psa. Ale to przez jego zasakującą zdolnośc do wyczynów tak niemożliwych do osiągnięcia jak nie ciągnięcie na smyczy i siadanie, raz z powodu "groźnego" podniebienia. Taaa... Sprzedam Kazika za flaszke na łańcuch...
  2. Mój też tak robi, ale on je ciamka. Przememłane muszą być, wtedy im daje spokój. Wg mojej teorii to rodzaj samouwielbienia- ma taką mine jakby własnie znalazł obok siebie rozkładającego się kreta i kota, taka gwiazdka raz w miesiącu.
  3. [quote name='ladySwallow']A jak nie ma kokardek? Kurde, to co ja mu zabiorę :( :evil_lol:[/QUOTE] Musi mieć, to jedyny sposób.
  4. Yorka każe się zabraniem jednej z różowych kokardek;) Wybaczcie, nie mogłam się powstrzymać
  5. Ja nie wymagam- jeśli mam z nim problem to mi głupio, bo mój pies=mój problem, który nie dotyczy całego świata. Dlatego nie puszczam go bez smyczy, skracam jak widzę że coś mu nie pasuje a kolo mamy chłopaka której nie znosi musi iść z drugiej strony. A jak ujada bo ktoś idzie to na karnego jeżyka jest wysyłany aż się uspokoi. Ale okoliczne jorecki wlałabym żeby były w torebkach, jednego widziałam tylko grzecznego. Ale nie dziwie się większości tych psów które są potworami małymi- jakby mi założyli różową chustkę z cekinami, odizolowali od ludzi, traktowali jak maskotkę, nie dali pobiegać, pogadać, ubrudzić się w zabawie też bym się rzucała. Ale z nożem na pańcie;)
  6. Ja mam psa ciętego na muchy, ćmy, komary i inne latające owady. Nie przepuści, musi złapać, Nawet jeśli przez to ma wylądować w nocy na mojej części łóżka.
  7. Na mnie się jedna pani obraziła bo ukrywałam jego rase:) Bo taki ładny szczeniaczek to nie może być kundel.
  8. A na mojego kundla dzieci reagują zachwytem- i znajome które przychodzą na przedstawienia klikerowe jak i obce na ulicy. A jeszcze mało że kundel- czarny cały, razem z podniebieniem. I mój kundel nie jest bezwartościowy, mimo tego że mam go za darmo a jak zabieraliśmy to pani jeszcze podziękowała bo ktoś jej podrzucił, oni psa mieli już i zostać nie mógł. Dla mnie jest najdroższym, najkochańszym, najinteligentniejszym stworem na świecie, którego nie zamieniłabym na żadnego innego, nawet z najlepszej hodowli po nie wiem jak nagradzanych przodkach w 40 pokoleniach wstecz. Za to pełno widze psów "rasowych" które są pozamykane, powiązane łańcuchami albo latają luzem. "Rasowych" z giełdy jak i rodowodowych. Cena wg mnie psa nie gra roli tylko podejście do tego tematu.
  9. Izura

    Na grzyby

    Też nad tym myślałam, szukałam jakiś czas w necie porad jak to zacząc, też myślałam podobnie z tym klikerem:) I żeby po znalezieniu schowanego supernagroda i ogólny zaciesz mu zrobić. Jednak bardzo, bardzo mało informacji znalazłam, tzn głównie że to niebezpieczne dla psa bo może się zatruć jak zje, chociaż tego się nie boje- z racji bycia prosiakiem który ma napady "głuchoty" wychodzimy tylko z linką lub smyczą.
  10. Czy przychodzenia na zawołanie też by uczył kopniakami? Życze temu panu aby trafił w końcu na psa który go mocno ugryzie- wtedy wielki zaklinacz psów nie robiłby już tyle szkody. Smutny widok jak te psy, które "wychowuje" są takie zrezygnowane- ogon wisi, głowa prawie o ziemie zahacza a w oczach takie błagalne "zabierzcie mnie" Może Victoria powiedziała że trzeba psa uśpić, ale jeśli miałabym zwierze dla którego jedynym wyjściem byłoby zamknięcie w klatce do końca życia to również bym to zrobiła- co to za życie?
  11. Izura

    Pies i dziecko

    Akcja toczy się u mnie w domu, mam dziecka to siostra mojej matki. Babcia uważa że przesadzam a pies nie ma prawa się bronic. Lat mam 18. Tez o tym myślałam- o kagańcu i wielkich jednopalczastych rękawicach na dziecko też, najlepiej przywiązane z nogami;) Ale jak pies warknął na szczęście już nie zostawiają jej z nim samej nawet na chwile(za to chciałam zamordować, przypadkiem przecież by jej krzywdę mógł zrobić nawet- niech zamerda jej ogonem, ona się wywali do tylu na jakiś kamień i co? Pogotowie, szpital, karetka?) bo się zrobił "niebezpieczny". Kontakt bez dotykania nie jest fajny dla niej. Rzucanie zabawek to sama sprawdziła- piłką do nogi, więc jak ma w ręku przedmiot to on woli się nie angażować w jakieś zabawy czy coś. W sumie to od dziecka ucieka, a ja nie chce z małą go ganiać jak odchodzi, bo takiego zachowania go uczyłam jak coś jest nie tak.
  12. Izura

    Pies i dziecko

    Oberwała od kici, przez pół dnia go omijała. Jej mama twierdzi że to z miłości do zwierzątek. Już nie mam pomysłu na odizolowanie- bo jak? Mam zrobic kojec dla psa(lub dziecka- sensowniejsze;) ) z drutem kolczastym pod prądem? Najgorsze że nie mam opcji zamkne go jak mnie nie ma w pokoju, będzie spokój miał, tak by się przeżyło- kontakt tylko z daleka by był.
  13. Izura

    Pies i dziecko

    Próbowałam. Tłumaczyłam, pokazywałam, udowodniłam na sobie że one go nie odwołają. Pokazałam ile mu zajmuje rozgryzienie świńskiej nóżki żeby zobaczyły że on może coś zrobić. Teraz pies jest zły bo warknął- jak dla mnie to jest cierpliwy że 1. dopiero teraz 2. tylko warknął. Babcia wychodzi z założenia że "jak coś zrobi dziecku to sie powiesi"(dosłownie, stare myślenie typowo "wiejskie"- będzie po problemie) a matka anemicznie woła "nie ruszaj pieska bo ugryzie". A ona nic sobie z tego nie robi. Małej tłumaczyłam że kotka nie ciągnie się za ogon- za ogon nie pociągnęła, próbowała kopnąć a jak leżał tez usiąść. Jedyny plus- za jakieś 1,5 tygodnia sobie pojedzie. Minus- już wszystkich dzieci na spacerach unika mocno i jeszcze trochę a Kazik z miziaka dla dzieci zmieni się w stworopotwora.
  14. Izura

    Pies i dziecko

    Mój pies jest naprawdę zwierzęciem tolerancyjnym w stosunku do dzieci- okoliczna sfora ok 10 koleżanek siostry ciotecznej która przyjechała na wakacje wchodzi, wychodzi, witana i żegnana merdaniem dupci psiej jest za każdym razem. Problemem jest jej młodsza siostra- dziecko trochę ponad 2 latka ma, jednak w przeciągu 1,5 miesiąca udało jej się sprawic że ktos jak widzi dzieci potrafi przywalic głową w szybe bo jej nie zauważa(wychodzi sobie balkonowymi). Kazik na początku był bardzo zainteresowany znajomością z małym człowiekiem który wiecznie jadł jakieś kanapeczki i chętnie się dzielił;) Jednak bardzo niedelikatne zabawy małej skończyły się tym że pies jej unika- ona się pokazuje, on opuszcza ulubione miejsce do wygrzewania się psa, ona idzie znowu do niego, Kazik ucieka. Dziś pierwszy raz w swoim życiu nie wytrzymał u na nią warknął- jak się okazało wsadziła mu palec do nosa. Ja nie mogę cały dzień z psem siedzieć a zamknięcie go w pokoju jak mnie nie ma skutkuje płaczem przez 5 minut a potem jakaś dobra dusza idzie wypuścić psa- na podwórko, gdzie babcia "zajmuje się" wnusia albo jej mama pozwala za psem latać co jakiś czas ostrzegając ze pies ugryzie. Dla mnie to jakby ja przytrzymał by miała nauczkę ze oczy/uszy/nosy i psie tyłki(bo palec tam tez wsadziła) nie są do rozciągania i może by dała mu spokój. Tylko że nie chce żeby jego stosunek do dzieci mu się zmienił. Jak wracam skądś i patrze na dziecko próbujące jeździć na psie i babcie ciesząca się z tego mimo że Kazik może nie wygląda, ale i silny jest i zgryz ma naprawdę mocny. Mała nie rozumie też że psia miska to świętość do której się raczej nie zbliża ani nie grzebie w niej. Macie jakiś pomysł żeby psu nie włączyła się opcja gryzienia dzieci albo dobry pomysł na odizolowanie jednego od drugiego?
  15. Ja raz próbowałam odciągac psa za nogi, tylko jak po chwili piesek trzasnął szczęką przy ręku to wolałam nie ryzykowac- po co mi zastrzyki, szycia, kłopoty? Pies był taki że jak widział innego to nic nie działało- leciał z zębami, nawet nie warczał, nie miał czasu. Do tego większy od mojego, zawsze celował w gardło. Miałam czekac aż łaskawie mi go zagryzie? Oberwał po tyłku i uciekał.
  16. Izura

    Nieodwoływalny

    Mam problem z psem- ma napady "głuchoty" kiedy go cos zainteresuje. Ćwicze z nim przychodzenie na komende, działa doskonale- ale na podwórku albo na alejce. Jeśli wyjde z nim do lasu to albo pies chodzi na smyczy albo ja chodze znerwicowana i tylko wypatruje czy ktoś się nie kręci, bo jak on zobaczy to najpierw piesu kamienieje, nawet uchem nie ruszy na moje wołanie a jeśli widzi że chce łapać to idzie obszczekiwać. Zabawa z nim, rzucanie patyków, smaczki(od suchej karmy do kiełbaski przez domowe kruche ciasteczka) nic nie dają, jak zobaczy coś to głupieje. Próbowałam już puszczać go ze smyczką, jak czuje że ją ma to nie oddala się na więcej niż 5 metrów.
  17. Wczoraj nawiał mi pies, poleciał do suczek chyba, bo z tego co wiem- ogłuchł, oślepł, nie dało się go zatrzymać. Chodziłam, wołałam- jak kamień w wode. I już nie wiem co robić, jak udało mu się jakoś wymknąć zswykle nie odchodził od domu poza uliczkę, teraz go nie ma. Co mam zrobić? Czekanie na niego mnie dobija, szukanie nic nie daje.
  18. Mój ma ograniczone przebywanie w domu do mojego pokoju, może leżeć i spać gdzie chce, ale na komende ma zejść z łóżka. Nie ma skakania i szczekania, wycia do okna bo kolega psi przechodzi
  19. Małe, a gdyby mj Kazik nie był 15 kilogramowym kundelkiem który nie ma w zwyczajach gryźć innych psów tylko psem typu dalmatyńczyk sąsiadki(7letni pies jest uważany za szczenie i gryzie wszystkich, na czele z domownikami) to by z obu została plama i troche kłaków. I prawdopodobnie mi zmarnowały dość dużo pracy nad ignorowaniem;/
  20. Dlaczego ludzie uważają że małe psy mogą robić co im się tylko podoba? Wychodze z moim Kazikiem na spacerek, psisko zmęczone już troche, człapie sobie powoli i wącha wszystkie krzaczory jakie widzi, spokojnie wracamy do domu, do czasu, kiedy z bramy wyskakują na nas 2 małe dziamgacze, w tym jeden łapie mnie za nogawke, drugi nie może się zdecydować- ugryżć psa czy człowieka. I jeden i drugi zarobili po kopniaku, żaden kundel zapchlony nie będzie mnie gryzł. Rozdarłam się na nie w nadziei że ktoś do nich wyjdzie. Raczyła wyjść pani i anemicznie wołać pieski, które miały to w pupie. Usadziłam psa, kazałam się nie ruszać i odganiam psy uspokajając swojego. Po kilku minutach pani złapała pieski oba, po czym spojżała na mnie spod byka i zabrała je do domu. Zadnego przepraszam czy coś. A tyle uczyłam psisko że pieski które lataja luzem są niegroźne i trzeba je ignorować.
  21. U mnie wielki zachwt psem wywołało u pewnej pani to, że idę z psem, który nie ciągnie, idzie sobie przy nodze spokojnie i na komende się zatrzymuje i siada. Genialnego psa mam, nie;)?
  22. Moim zdaniem psy w mieście sa szczęśliwsze. Mój stwór jest ze mną już ponad rok a podczas spacerów widziałam 2 razy psa na smyczy. I to wyprowadzane były przez ludzi którzy na stałe nie mieszkają a przyjechali na wakacje. A to że Kazik nie wyrywa mi ręki jak idziemy na spacer i moge go zostawić przy sklepie i wiem że nie zje smyczy, nikogo nie zje a będzie grzeczenie czekał nie zwracając uwagi na ludzi jest już czymś dziwnym. Czasem wydaje mi się że patrzą na mnie tu jak na wariatke, bo po co psa wyprowadzać jak ma podwórko? Miejskie psy chce się czy się nie chce, trzeba, bo narobią w domu, a te wsiowe? Co komu przeszkadza że stoja po łokcie w swoich kupach?
  23. Piesu zrozumial ze nie wolno:) Dzieki za pomoc:)
  24. A probowalas dawac jej karme o konsynstencji kaszki dla dzieci? Mojemu to pomoglo, dopiero potem mieszalam mu karme jakis czas ze szczenieca i sie nauczyl jest cos, co nie jest smieciem.
  25. Nie chce go kastrowac, za bardzo się boje że zmieni mu sie charakter i zacznei tyć(a mieszkając z dobrą dla pieska babcia która dokarmia go, bo "biedny chudy piesek jest napewno głodny"-niereformowalna jest). Myślałam o oduczeniu go tego, mam na to 3 miesiące wakacji;)
×
×
  • Create New...