Jump to content
Dogomania

Dada M

Members
  • Posts

    5193
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Dada M

  1. APSA - nie dzwoniła do Ciebie pani Henryka ? Ona mieszka na Ursynowie, obiecała, że odbierze od Ciebie karmę dla Azy.
  2. MyrkurDagur - wielkie podziękowania za pomoc dla Azy :) Sunia będzie bezpieczna przez kolejny miesiąc :) Jestem przekonana, że na tej wsi nikt nie płaci podatków za swoje psy - i nikt też nie przejmuje się wyegzekwowaniem tego. Pamiętam, jak kiedyś dostałam sygnał z Prażmowa (to mniej więcej te same okolice) o zaginionej suni - zadzwoniłam do Urzędu, żeby zapytać, kto zajmuje się odławianiem psów z tych terenów i gdzie one trafiają. Pan był tak zaskoczony tymi pytaniami, że stwierdził, iż potrzebuje co najmniej 2 dni, aby udzielić mi odpowiedzi - a potem przestał odbierać telefony. Potrzebuję pomocy przy ogłoszeniach dla Azy - pani Henryka ma mi przesłać jej zdjęcia ze spacerów i plakat, który można powiesić w lecznicach itp.
  3. Dotarły wpłaty od: Ewa Marta - 20 zł, avii - 50 zł (za marzec), Groosi - 30 zł (za marzec), Agi-33-76 - 10 zł (za marzec). Pięknie dziękuję :)
  4. Lennon już jest w hoteliku - podróż zniósł bardzo dzielnie, tylko na początku trochę się zestresował (od APSy odbierał go Grzesiek, mąż ajlli - Lennon odprężył się, gdy przyjechali do Zalesia i przeszedł się ze mną na krótki spacer). Spodobał mu się ogród w Brzyściu - krążył po nim zauroczony i obwąchiwał każdy krzak. Z wielkim apetytem zjadł śniadanie - tuż po tym, jak powiedziałam pani Asi, że w nowym miejscu Lennon na początku nie ma ochoty jeść :) Oczywiście było trochę płaczu przy rozstaniu - zwłaszcza z mojej strony, bo Lennon tylko cichutko kwilił ;) Dzwoniłam do pani Asi jakoś 2 godziny po wyjeździe z Brzyścia - Lennon siedział z nią w biurze i zachowywał się nienagannie. Pani Asia obiecała, że weźmie go do domu, by sprawdzić, jak się zachowuje na większej przestrzeni mieszkalnej (np. czy zachowuje czystość). Szkoda tylko, że tak mało tam suczek - jest Saba, sunia pani Asi, Elza - bardzo miła owczarka (ale wkrótce ma jechać do domu) i 2 sunie, które nie akceptują innych psów. Lennon chyba będzie musiał znaleźć sobie przyjaciela-samca ;)
  5. Właśnie dzwoniła Pani zainteresowana Lennonem. Mieszka na Mazurach wraz z narzeczonym i sunią ratlerką. Być może w weekend wybierzemy się razem do Mielca, by Pani i sunia-rezydentka poznały Lennona.
  6. Pani z Łodzi odezwała się .... dziś po 10.00, gdy byliśmy kilkanaście kilometrów od hoteliku :( Napiszę do niej maila, gdy wrócę i zaproszę ją na wątek.
  7. Nutusia - bardzo dziękuję za propozycję, jeśli ta osoba zadzwoni do mnie i będzie zdecydowana, by poznać Lennona, chętnie skorzystamy z niedzielnego transportu :) Jeśli jednak nie odezwie się do dzisiejszego wieczora - jutro Lennon zgodnie z planem pojedzie z samego rana do Mielca.
  8. Kizimizi - zgadzam się, mi też się to wszystko bardzo nie podoba :( Wiem, że tak właśnie wygląda życie psa na wsi, ale i tak jest mi ciężko pogodzić się z tym, że tak niewiele można zrobić. Nie ma przecież zakazu trzymania psów na łańcuchu, nie ma obowiązku kastracji pupili. Karygodne jest dla mnie to, że właściciel nie reaguje, gdy jego pies słania się z bólu i cierpi. Że nie leczy tych zwierząt i dopuszcza do tego, by nieustannie się rozmnażały. Że nie robi nic oprócz rzucania psom resztek od czasu do czasu. Że o jego psy dba jego sąsiadka, która nie może spokojnie patrzeć na ich sytuację. Naprawdę najlepszym rozwiązaniem byłoby, gdyby pani Henryka przestała karmić te psy, pozwoliła im się rozchorować i zmarnieć do tego stopnia, że podczas jakiejkolwiek interwencji zabrano by je. Pozostaje pytanie - dokąd ? I czy życie tych psów byłoby lepsze, gdyby trafiły np. do schroniska w Korabiewicach ? I kto by zagwarantował, że pan x za pół roku nie miałby kolejnych 12 psów w swoim gospodarstwie, kto i w jaki sposób by to kontrolował ?
  9. Pomyślałam sobie, że gdyby ta Pani była konkretną osobą, to może pojechalibyśmy jutro z Lennonem do Łodzi - ale nie chcę zbyt wiele sobie obiecywać, zobaczymy, czy ta osoba jeszcze się odezwie i co będzie mieć do powiedzenia.
  10. APSA - niestety, będziemy jechać trasą Warszawa-Radom-Opatów-Brzyście k. Mielca, więc do Krakowa trochę daleko. Gdybyście słyszeli, że jakiś zwierz potrzebuje transportu na tej trasie - piszcie, póki co Lennon będzie jechał sam. Aza mieszka gdzieś obok Lasu Kabackiego, zapytam panią Henrykę o dokładny adres. Głowa mi pęka, nienawidzę być chora. Mam nadzieję, że do jutra będzie lepiej.
  11. Dostałam maila w sprawie Lennona :) Nie spodziewam się wiele i nawet nie zaczynam się cieszyć. Wiadomość brzmi dobrze, ale jakiś czas temu bardzo fajną wiadomość napisała do mnie Pani, która ostatecznie rozmyśliła się na dzień przed planowaną adopcją i ogólnie zachowała się dość nieodpowiedzialnie. Odpisałam, zobaczymy, czy coś z tego będzie. Pani, która do mnie napisała, mieszka pod Łodzią. Widzę, że Lennon powrócił do formy z czasów schroniska, gdy nazywałam go "dziarskim staruszkiem" :) Myślę, że towarzystwo innych psów dodało Lennonowi animuszu ;) Cieszę się, że w tym przypadku zdążyliśmy, zwłaszcza po historii zbyt wczesnej śmierci Uzika :(
  12. Szkoda ... Prześlę jej zdjęcia do znajomych, którzy zajmują się rotkami w schronisku, może im uda się znaleźć DS dla Rozi.
  13. Cerber - dzięki za informacje i za zabranie Megi na wizytę :) Agnieszka 31 stycznia zabrała Megi na badania krwi (przesłałam Ci ich zdjęcie na maila jakiś czas temu) - też wszystko było ok, ale lekarz zalecił podawanie leków w dalszym ciągu, tylko zmniejszenie dawkowania. Twój wet powiedział, że możemy bez obaw odstawić wszystkie leki czy tylko essenciale ? Przelałam 265 zł - 250 zł za DT za marzec + 15 zł dopłaty za wizytę u weterynarza. Dziękuję bardzo za prezent w postaci leków :) Wszelkie rachunki możesz przesyłać mi na maila: fantomina@wp.pl, lub też bezpośrednio wklejać na wątku, jak Ci wygodniej ;) A co weterynarz powiedział o stanie zębów Megi ? Nie ma żadnego zapalenia ? Ten kamień nazębny jest bardzo brzydki, kiedy będziemy mieć już pewność, co się dzieje z sercem Megi, trzeba będzie usunąć kamień.
  14. Serce mi zamarło, gdy przeczytałam pierwsze zdanie ... już myślałam, że coś się stało, jakieś pogryzienie, nie wiem, uff .... ZuziaM - to samo było w schronisku niestety. Na początku radość ze spacerów, stopniowe otwieranie się na człowieka, a potem zaczęły się dramatyczne sceny: Chojrak za nic nie chciał wejść z powrotem na teren schroniska, trzeba było go nieść na rękach do boksu. Pamiętam to spojrzenie. To delikatny psiak, powienien mieszkać w domu u boku człowieka. Właśnie piszę tekst do jego allegro i ogłoszeń. Nowy tekst, nowe zdjęcia - oby zadziałały. Gdyby ktoś mógłby mi pomóc w ogłoszeniach, byłabym bardzo wdzięczna - sama nie daję rady czasowo, zbyt dużo jest tych psiaków.
  15. Dotarła wpłata od Katarzyny005 - 40 zł (za marzec) - dziękuję :)
  16. Ellig - dziękuję bardzo za karmę dla Lennona :) Napiszę jeszcze do osób, które wspominały na wątku o płytach i myślę, że bazarek ruszy w piątek wieczorem.
  17. Inny pies z tego gospodarstwa: [IMG]http://img710.imageshack.us/img710/4350/img2196resize.jpg[/IMG]
  18. To przecież nie chodzi o to, kto poinformuje dane służby, tylko o sam fakt, że się tam pojawią - przecież na tej wsi tylko pani Henryka zwraca uwagę na los tych zwierząt, tylko ona wchodzi na teren tego gospodarstwa. To oczywiste, że wszystko skupi się na niej i na jej rodzinie. Tak jak pisałam wcześniej - ona byłaby gotowa ponieść to ryzyko, gdyby miała gwarancję, że będzie jakiś efekt. Moim zdaniem - nie będzie żadnego, w najlepszym wypadku pan x otrzyma upomnienie i zostanie poproszony o wstawienie bud dla swoich psów. Tak, śpią w beczkach - dużo osób mówiło mi, że to bardzo częsty widok na wsiach. Podkreślam, że reszta psiaków nie wygląda źle - są dokarmiane przez panią Henrykę, więc mają prawidłową masę ciała, nie są bite, ich sierść się błyszczy. Łańcuchy są długie. Psy od szczenięcia dyndają na łańcuchach, więc dla nich to naturalne, że tak jest. Mam zdjęcia innego psa z tego gospodarstwa, który wygląda pięknie - uśmiechnięty od ucha do ucha. Gdyby nie łańcuch i brak budy, każdy oceniłby go po wyglądzie na zadbanego psiaka. Najgorsze jest to, że niewiele potrzeba, by tym psom było lepiej - ot, przekonać tego pana, żeby wstawił budy, spuszczał psy z łańcucha, leczył, gdy zajdzie taka potrzeba i oczywiście wykastrował całą gromadę. Niby niewiele, ale nie za bardzo to do niego dociera.
  19. Kizimizi - powiem więcej - gdy rozmawiałam z panią Henryką i oburzałam się, jak to możliwe, że te psy żyją w takich warunkach, odpowiedziała mi, że na tej wsi w co drugim gospodarstwie tak jest. Możemy dopowiedzieć sobie, że na pewno nie tylko na tej wsi, tak wygląda polska psia-rzeczywistość. Na wątku Kawy rozważałyśmy różne możliwości - moim zdaniem sytuacja jest patowa. Dopóki pani Henryka utrzymuje w miarę poprawne relacje z panem x, ma możliwość dokarmiania tych psów i sprawdzania, w jakim są stanie. Dzięki niej te psiaki nie są głodne, nie wyglądają źle (oczywiście do momentu, gdy nie zachorują, jak Aza). Dzięki temu udało jej się usypiać ślepe mioty i zabierać starsze szczenięta, udało się wykraść Kawę i zabrać Azę (aktualnie została tam chyba tylko jedna starsza suczka). Pani Henryka powiedziała, że gdyby miała pewność, że odpowiednie służby wymierzą panu x karę, zabronią posiadania zwierząt i dopilnują tego, a psy pana x zostaną zabrane w godne warunki, a nie do schronisk - nie wahałaby się ani chwili. Ale przecież tak nie będzie. Weźmy też pod uwagę, że ona tam mieszka - tam też przebywają jej psy. Jestem przekonana, że gdyby zawiadomiła jakąś organizację i ktoś by przyjechał do pana x, naraziłaby się tym samym na jakiś rodzaj odwetu ze jego strony. Pewnego dnia któryś z jej psów zniknąłby nagle z ogrodu lub też zostałby otruty - coś w tym stylu. Mieć wroga we własnym sąsiedzie - to może zatruć życie. Jeśli w Polsce nie są wymierzane kary za wytwarzanie psiego smalcu czy też brutalne morderstwa (vide sprawa skatowania szczeniaka husky przez 3 nastolatków) - to co można zrobić człowiekowi, który trzyma psy na łańcuchu i ich nie leczy w razie konieczności ? Co można zrobić, gdy w 20 gospodarstwach na 30, psy żyją w dokładnie takich samych warunkach ? Jeśli nie zostanie zmienione prawo i przede wszystkim mentalność tych ludzi, to nie zmieni się nic. Pan x nie katuje swoich psów, on po prostu mało o nie dba - pies to pies, ma stróżować, a jak zachoruje czy się zestarzeje, to trzeba się go pozbyć i zastąpić nowym. Dla wielu ludzi to właśnie jest "normalne" podejście do zwierząt.
  20. Zapraszam na wątek Azy: [url]http://www.dogomania.pl/threads/181071-A-aA-cuch-beczka-wycieA-czenie-prawie-A-mierAE-czy-Aza-bAE-dzie-musiaA-a-wrA-ciAE-na-wieA[/url] Łącznie na konto fundacji "Przytul Psa" przelaliśmy 218 zł (68 zł z bazarku w grudniu, a w styczniu zaokrągliłam to, co miałam na koncie dla Kawy i wysłałam 150 zł).
  21. A to wątek Kawy - suni, która przebywała w tym samym gospodarstwie, teraz jest w DT-DS: [url]http://www.dogomania.pl/threads/173243-MA-oda-suczka-z-GrA-jca-caA-e-A-ycie-bezdomna-teraz-w-DT-czeka-na-DS[/url] Na konto fundacji "Przytul Psa" zostały przelane pieniądze, które były zbierane dla Kawy i po tym, gdy sunia trafiła do DT-DS, można było przekazać je dalej - na poczet leczenia Azy wysłaliśmy 218 zł (pokryło to 1/4 opłaty za pobyt w klinice i leczenie).
  22. Jeszcze jedna ważna informacja - Aza już JEST w DT. Została do niego zawieziona pod koniec stycznia. Miała tam dojść do siebie (ze względu na jej stan zdrowia zadecydowano, że trzeba poczekać, by móc wykonać zabieg kastracji) - ponadto otrzymaliśmy informację od osoby szukającej stróżującej suki i zainteresowanej adopcją Azy. Niestety, jakoś tydzień temu ta osoba się rozmyśliła. Aza mieszka w budzie, razem z nią w ogrodzie przebywa duży samiec. Na początku był problem, bo Aza bardzo się denerwowała, gdy ten pies się do niej zbliżał - zapewne kojarzyło jej się to z sytuacjami, gdy miała cieczkę i nieustannie atakowały ją samce. Jednak psy się polubiły i Aza jest bardzo szczęśliwa. Nie wyobrażam sobie, że miałaby teraz wrócić na łańcuch :(
×
×
  • Create New...