Bazylowa - jeśli jest wpłata z Krakowa to od Kiki z owczarkowa :lol:
Szarik pewnie też trochę tęskni ;) Czasem popiskuje. I potem w ramach poprawienia sobie humoru pyszczy na Wegasa :diabloti:
Po kolejnych spacerkach stwierdzam, że Szarikowi smycz potrzebna jest tylko tam, gdzie załatwiać się nie wypada lub jest niebezpiecznie. Skręcam, zawracam - Szarik dzielnie podąża za mną. Jak pędzi przodem swoim truchcikiem to co chwilę łypie okiem, czy za nim idę ;) A jak wracamy do domu to skręca już w bramę. Szybko się chłopina uczy :razz:
Niestety, jest i zła wiadomość :-( Szaruś się trochę drapie, niby nie bardzo dużo, ale w kilku miejscach są wyraźne ślady :placz: Krostki sobie porozdrapywał :placz: Jutro kąpiel, mam nadzieję, że mu ulży. Jak nie to trzeba będzie wydębić od wetów koniecznie coś na to drapanie. On ma zbyt chorą skórę, by się tak czochrać :-( Nie wiem jak to wyglądało kilka tygodni temu, może to co jest teraz to już mało, ale zdecydowanie za dużą szkodę sobie wyczynia swoimi pazurkami. Jak nic nie pomoże to buciki dostanie! :evil_lol:
Żeby nam tu jednak za smutno nie było powiem, że dziś w ciągu dnia Szarik ok. godzinki sobie łazikował po ogródku. Pozwiedzał różne kąty, zajrzał tu i tam, potarzał się w trawce (wyraźnie to lubi!) i pospał pod drzewem ;)
Jak wychodziłam z Wegasem to dzielnie protestował. Po wieczornym spacerku głośno dopominał się michy :razz:
Z zachowania trochę przypomina mi poprzedniego ONka - Torta :lol: Tak samo lubi się tarzać, wariuje za michą, na spacerku jak coś ciekawego poczuje to nagle włącza mu się opcja CZOŁG i jak parowóz prze w wybrane miejsce. No i tak samo szczeka na Wegasa :evil_lol:
Nie wiem, jak Szarik wyglądał i chodził przed chorobą. W tej chwili jego niespieszne tempo i nieco zachrypnięty głos sugerują, że jest jednak starszy niż oceniono. Zębów nie ma bardzo żółtych, za to kilka siekaczy w nieciekawym stanie. Siwizna na pysiu też nie jest jakaś duża. Hmmm, wypięknieje nam Rysiek to będzie można stwierdzić :loveu: