-
Posts
385 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Mal
-
Nati, hehe, tak czasem wychodzi ;) Dziś dostałam tablety, zwie się to to Trioxal produkcji polpharma. Wychodzi 60 zł taniej na jednym opakowaniu, czyli 120 zł taniej niż Orungal. Substancja czynna i dawka oczywiście jest ta sama :) Dobrze, że na razie udało się pozbierać pieniążki na Szarego. Dzięki wielkie wszystkim :Rose:
-
Asiaczku :Rose: Szarikowi przydatna każda złotówka. Trzeba będzie biedaka podtuczyć trochę, upały się skończyły a ja go kąpię bardzo często. Sierść daje mu pewnie prawie zerową ochronę przed zimnem. A Szarcio to taka chudzinka trochę. Za dużo karmy zjeść nie może, bo ma wtedy lekkie rozwolnienie. Chyba smalec pójdzie w ruch, znaczy się w michę :diabloti:
-
Dostałam info, że nie ma recepty... Są już kupione leki :sweetCyb: kwota do zwrotu 123,60 za dwa opakowania :multi: Ponad 200 zł taniej niż przewidywaliśmy :Cool!: Chciałam zrobić dziś te fotki Szarikowego karczycha, ale coś mało dramatycznie to wygląda jak nie jest rozdrapane i czerwone :eviltong: Tylko sierść krótka w tym miejscu, ale co tam, odrośnie. Najważniejsze, że mamy leki i Szarik będzie zdroooowyyyyy :loveu: Bazylowa, możesz dokładnie napisać ile i na co brakuje pieniązków dla Szarika?
-
Szariś dostał steryd w zastrzyku. Jaki dokładnie, za nic nie pamiętam. Ale pomógł :multi: Koniec drapania! Ufff.... Przeliczyliśmy z wetami dokładnie ten orungal. 1 opakowanie = 163 zł, starcza na 14 dni -> 11,64 zł dziennie. Kuracja ok. 4 tyg -> 326 zł. Przy ludzkiej recepcie na ten lek wyjdzie jeszcze taniej. Spróbujemy takową zdobyć ;) Szarik, niestety, na karku porobił sobie rany. Sierść znów wypadła w tych miejscach albo została skrócona pazurami do długości niespełna 1 cm. A już tak ładnie odrósł :placz: Wrzucę dziś fotki, jak to wygląda. Jeśli będzie nas stać na ten lek dla Szarika to będzie super, bo Orungal to takie cudo, które leczy chyba wszystkie rodzaje grzybów, i to bardzo skutecznie. Jest odpowiednik polski, tańszy nieco, ale ponoć bywa ciężko dostępny. Wychodzi ok 15-20 zł taniej na opakowaniu. Jeśli będzie recepta - spróbuję to ściągnąć. Tylko musimy mieć czym za te leki zapłacić, weterynarze to jeszcze na krechę nam dadzą jakieś leki, ale w aptece to już nie przejdzie ;)
-
Pietrucha - spoko, może być po niedzieli ;) Szarik w zeszłym tygodniu był odrobaczany, może to mu trochę organizm osłabiło? Dziś już po kąpieli w nowym szamponie, wytarty ręcznikiem, bo za ciepło dziś nie jest. Zaglądałam do niego, wygląda, że mu trochę ulżyło, normalnie jak stoję i patrzę na psy to w ciągu kilku minut zawsze się gdzieś podrapał. A teraz sobie siedział i patrzył. Choć tyle dobrego :) No to teraz fotki. Mój aparacik, niestety, to nie takie cudo fikuśne jak Pietruchy czy Bazylowej. Więc i fotki są słabe, no ale zawsze to fotki. Jedziemy: Bieganie z piłeczką po ogródku. Widać jeden łysy placek: [IMG]http://wegas_tensor.republika.pl/male/szary1.jpg[/IMG] Zbliżenie, ale pies szybki a aparat wolny, więc efekt jak widać: [IMG]http://wegas_tensor.republika.pl/male/szary2.jpg[/IMG] Zbliżenie karku, widać jak flesz się odbija w sierści. Trochę słabe światło dziś i nie najlepiej oddane są szarikowe kolorki, niestety: [IMG]http://wegas_tensor.republika.pl/male/szary3.jpg[/IMG] Dla porównania - obroża na Szarikosławie jest czarna: [IMG]http://wegas_tensor.republika.pl/male/szary4.jpg[/IMG] Brzuszek - już prawie cały włochaty ;) [IMG]http://wegas_tensor.republika.pl/male/szary5.jpg[/IMG] "Nie oddam" [IMG]http://wegas_tensor.republika.pl/male/szary6.jpg[/IMG] "A miziaj se, i tak nie oddam" :diabloti: [IMG]http://wegas_tensor.republika.pl/male/szary7.jpg[/IMG] "Nareszcie się odczepiła i mogę sobie pożuć w spokoju" [IMG]http://wegas_tensor.republika.pl/male/szary8.jpg[/IMG] A tu wreszcie widać, że Szary jest ożywionym psem, tylko trzeba mu piłkę zabrać :diabloti: [IMG]http://wegas_tensor.republika.pl/male/szary9.jpg[/IMG] A za chwilę jak się wgra to będzie filmik. Koooomu słodziaka? :loveu: Edit: [IMG]http://www.dogomania.pl/forum/%3Cobject%20width=%22425%22%20height=%22344%22%3E%3Cparam%20name=%22movie%22%20value=%22http://www.youtube.com/v/_oMyugo7j2w&hl=pl&fs=1&rel=0%22%3E%3C/param%3E%3Cparam%20name=%22allowFullScreen%22%20value=%22true%22%3E%3C/param%3E%3Cparam%20name=%22allowscriptaccess%22%20value=%22always%22%3E%3C/param%3E%3Cembed%20src=%22http://www.youtube.com/v/_oMyugo7j2w&hl=pl&fs=1&rel=0%22%20type=%22application/x-shockwave-flash%22%20allowscriptaccess=%22always%22%20allowfullscreen=%22true%22%20width=%22425%22%20height=%22344%22%3E%3C/embed%3E%3C/object%3E[/IMG] [IMG]http://www.youtube.com/watch?v=_oMyugo7j2w[/IMG]
-
Przypominamy się z Szarkiem. Nie mam najlepszych wieści :-( Szarikowi rozpanoszyła się grzybica. Prawdopodobnie była od początku, ale hamowały ją leki. Kuracja się skończyła, chwilka minęła i Szary znów ma 3 łyse placki :placz: Zaordynowane nowe leczenie, dzisiejszy rachunek u wet wyniósł 200 zł :-( za same leki, bo za badania i wizyty nam nie liczą. Mamy zalecone kąpiele 3 razy w tygodniu, co 3 dni przemywanie Imawerolem, oczywiście dni nie mogą się pokrywać. Wypada wolny jeden dzień w tygodniu, w sam raz, żeby wyczyścić uszy :eviltong: tak porządnie, bo przemywać trzeba codziennie. Szariś znów potrzebuje waszego wsparcia finansowego. Pieniążków już mamy mniej niż potrzebujemy. Ciągle trzeba kupować karmę dla skórowców. Odnalazłam WRESZCIE!! swój aparat, więc jutro już mogę porobić nowe foty Szarika. Aż mi się płakać chce jak na niego patrzę. Już był normalnie wyglądający, z odrastającą błyszczącą, czarną! sierścią, nie taki wyblakły. A tu taki pech :placz: Pocieszające jest to, że nużeńców w zeskrobinach wet nie znalazł. Zatem poprzednia walka wygrana :razz:
-
A pięknieje z dnia na dzień :razz: Już mu zaczyna odrastać czarna, lśniąca sierść, na razie jest jej odrobinka, ale zawsze coś. I ogonek porasta coraz bardziej. Jutro miałam plan podjechać z Szarym do wetów, coby pokazać pięknisia, ale jako, że jadę z kotem, który całą drogę będzie się wydzierał w niebogłosy to kiepsko by ta ich wspólna podróż wyglądała :mad::diabloti::mad: Także wyjazd będzie pewnie w sobotę.
-
Może panu B trzeba nieco dosadniej i dokładniej wyjaśnić w czym problem? Może trzeba mu wprost powiedzieć, że dla starszego psa po ciężkiej chorobie mieszkanie w brudnej komórce i kaczych odchodach równa się powrotem choroby? A w końcu Szarik może nie dać rady kolejny raz wyjść z tego. Komórka jest stęchła, jest tam z pewnością sporo zarodników pleśni i grzybów a te osłabiają organizm i przyczyniają się do różnych chorób. To już lepiej, żeby Szarik mieszkał w tej dużej stodole, tam jest przynajmniej przewietrzanie i czysta słoma. Choć wtedy będzie miał dostęp do kaczego bajorka. Jak B. zapatruje się na odgrodzenie tego terenu za domem? Szarik w czaszce przy lewym oku ma lekkie zagłębienie, lewe oko ma zawsze jakieś śpiochy, jakby kanał łzowy był zatkany i nie oczyszczał oczka. Na niektórych fotkach widać, że stop z lewej strony jest cofnięty wgłąb, kufa krzywo wchodzi w czaszkę. Nie wiem, czy urodził się z taką deformacją czy kiedyś dostał od kogoś w głowę tak mocno, że aż się kości przesunęły? Pewnie tylko RTG mogłoby dać odpowiedź. Na tej fotce widać to wgłębienie, od wewnętrznego kącika lewego oka do środka stopu jest wklęśnięcie: [IMG]http://img193.imageshack.us/img193/3283/img6386r.jpg[/IMG]
-
Szarutki dalej bez domku stałego :-( Szarik obecnie drapie się trochę mniej, jutro kolejna kąpiel, chyba już ostatnia. Postaram się jakoś nakręcić, jak chłopak aportuje piłkę :razz: Już zupełnie bezproblemowo wymienia ją na smakola. A widać, że lubi sobie biegać za piłeczką, aż mu się oczka błyszczą i pysio ma uhahane ;) Młodnieje momentalnie, gdy ma okazję na coś "zapolować" :loveu: W weekendy robimy już całkiem długie spacerki, po 1,5 godzinki łazikowania wzdłuż Odry. Szary spokojnie daje radę, idzie sobie razem ze mną a młody wariat biega po okolicznych krzakach :p Szkoda tylko, że sezon kąpielowy w pełni, bo poszlibyśmy nad czyściuteńkie jeziorko, może Szary dałby się namówić na pluski. A tak do niepewnej wody wolę go nie namawiać. Komu miziatego Szariśka? :loveu:
-
Szarik śpi po spacerku ;) Ciągle szuka domu, miejsca docelowego. Jak się nie znajdzie będzie musiał wrócić do przytuliska :-( W niedzielę Szarikosław był prezentowany na wystawie, w ringu specjalnym psów do przygarnięcia. Zaprezentował się chłopina tak, że potem zbierał same słowa pocieszenia. Pewnie przez upał i hałas, ujadanie psów itd humor się Szarikowi popsuł, za duże skojarzenie ze schroniskiem. I wyszedł na biedne, maltretowane zwierzątko :diabloti: Jakaś pani nawet mi tłumaczyła, że widać, że on bity, że ma świeże ślady na głowie. A Szarutki dwa dni wcześniej zwyczajem swoim się na kamyczkach potarzał i łepek trochę poharatał. Na spacerach jak go komar użre potrafi gruchnąć momentalnie na polną drogę i trzeć głową. I potem tak wygląda jakby go kto katował :mad: Poza tym Szarik dalej się trochę drapie, choć już NIC nie widać brzydkiego na skórze :roll: Coraz bardziej zarasta, coraz więcej różowego wychodzi spod słoniowatego koloru. A uprze się czasem na jakieś miejsce i drapie, drapie. Kurcze, może przez to liche futerko komary go żrą? Brak mi już pomysłów. Łupieżu nie ma, łojotoku nie ma, skóra i sierść normalna w dotyku.. Weterynarze zgodnie twierdzą, że nie ma powodów do drapania. Pod koniec tego lub początkiem przyszłego tygodnia zwizytujemy gabinet, to może coś ustalimy ciekawego. Chiba, że to pchepchełki siakieś się przyplątały. O, zakroplę łobuza i się okaże.
-
Szarikowi trzeba postawić kojec w przytulisku, jeśli nie znajdzie domu będzie musiał tam wrócić :placz: Każde pieniążki się przydadzą. Ja od września będę miała taki zapier.. że nie dam serio rady z dwoma psami, choćbym chciała. Z pozytywnych wiadomości - Szariczkowa skóra zaczyna pomału nabierać różowych plamek :D słoniowo-nosorożcowy odcień znika ;) Z informacji ciekawych inaczej - dochodzę do wniosku, że Szary to taki sam psychol, jak mój poprzedni pies :angryy: On się drapie, bo LUBI :mad: Znalazł sobie, gupol jeden, sposób na rozładowanie napięcia... A Mal sobie znalazła sposób, jak dziada tego oduczyć :diabloti: wystarczy go psiknąć ciut wodą z butelki z przedziurawioną nakrętką - zaraz mu głupoty z głowy wypływają ;) Poza tym z kąpielami już sie Szariczek pogodził, w tym czasie wtranżala sobie smakole z trawnika. Zrezygnowany, ale chociaż trochę ma pociechy ;)
-
Uff, udało mi się odzyskać net i zalogować na dogo :) Jakieś problemy tepsa ma w moim regionie :angryy: No więc Szariś zostaje jeszcze u mnie. Na stałe, niestety, zostać nie może :-( Te obojętne koty to, ekhem, no trochę nie tak ;) Jak kot zwiewa to Szaruś chętnie pogoni :diabloti: Jak mój kot sobie siedzi na wysokości metra nad ziemią i nie ucieka to Szarik niucha, co to, ale nic więcej. W niedzielę byliśmy na dość długim spacerku. Poszliśmy nad wodę, coby psy nieco świeżości złapały. Szarik, bieduś, chciał się napić, ale brzeg stromy i tak kombinował, tak się kręcił, nachylał i próbował aż wpadł do wody :roll: wyjść na brzeg nie umiał sam, więc się musiał pokąpać :evil_lol: Jak już się zlitowałam nad zwierzakiem i wywindowałam go na suchy ląd to, o dziwo, wyglądało na to, że jest zadowolony z faktu ochłodzenia ;) Aż sobie galopki pouprawiał i za sarnami próbował ganiać :mad: Na szczęście jest odwoływalny od takich pogoni :) Szaruś nadaje się do domu z ogrodem, w mieszkaniu na parterze lub w bloku z windą również dałby radę. Po schodach schodzi ostrożnie i powoli, więc lepiej byłoby, gdyby nie miał ich za dużo do pokonywania. Jaki jest w stosunku do dzieci - nie wiem. Dwa razy tylko dorwała go 3,5 letnia córa sąsiadów, która wygłaskała go, poprzytulała itd - Szary nie wykazywał żadnych negatywnych reakcji, uprzejmie dał się potarmosić i polizał małą po ręce. Sądzę, że przy nieco starszym dziecku, które nie będzie psem poniewierać ;) mógłby sobie spokojnie mieszkać. Szarik nie sprawia żadnych problemów z jedzeniem. Zjada błyskawicznie swoje racje. Można mu grzebać w misce, zabrać ją, można go głaskać przy jedzeniu - merda lekko ogonem, czasem przewie jedzenie, by dać buzi i wraca do michy :) Kilka dni temu znalazł dość świeżą kość na spacerku, bez najmniejszego problemu puścił ją na polecenie (był bez smyczy). Jest psem karnym, posłusznym. Nie słucha każdego, jedynie tego, kto poświęca mu ciut uwagi. Obcych ma w nosie ;) Za odrobinę zainteresowania odpłaca posłuszeństwem i przyjaźnią :loveu: Z moim psem bezproblemowo chodzi na spacerki, biega po ogródku. Sporna jest tylko piłeczka lub zbytnie moje zainteresowanie Wegasem, wtedy Szary dopomina się uwagi. Piłkę usiłuje przechwycić lub choć złapać za drugi koniec sznurka ;) Po rzuconą piłkę biega, przynosi. Nie oddaje :diabloti: trzeba wyłuskać z pomiędzy ząbków ;) Wymiana za żarcie skutkuje olaniem piłki i poszukiwaniem żarcia :razz: Szarika mogę ocenić jako dość prawostronnego psa, otwartego do ludzi, przyjaznego, ciekawego świata. Nie ma w nim agresji w stosunku do człowieka. Daje sobie zrobić wszystko, zabrać wszystko. Łatwo się uczy. To przemiły psiak, który przez kilka lat może komuś dać dużo radości :loveu:
-
Szariś dotarł dziś do lecznicy, gdzie wywołał sensację swoją osobą :razz: Obejrzał go cały skład, który zgodnie orzekł, iż psiak jest zdrowy :sweetCyb: Jeszcze przez tydzień będzie antybiotyk osłonowo, coby się nic nie namnożyło na powrót. Kąpiele w kolejnym szamponie, bo Szarikosław jeszcze nieco wilgotnawy na ciele, ma wzmożony łojotok (skóra przy chorobie była przesuszona). I zastrzyki plus proszek na wzmocnienie odporności. Uszka też już zdrowe :multi: Teraz tylko trzeba czekać aż Rysiek porośnie nowiutkim futerkiem i zejdą wszystkie zmiany chorobowe ;) W kilku miejscach ma przebarwienia, powinny powoli mijać. Te narośle, które ma na łokciach raczej zostaną. Są mięciutkie w dotyku, więc nie będę o nic haczyć ani przeszkadzać. W lecznicy weci byli zdumieni tym, jak bardzo i jak szybko się chłopak przywiązał. Naprawdę wyjątkowy pies :loveu:
-
Tak jest, karma dojechała :Rose: Upały Szarik znosi średnio, rano dość szybko robi się bardzo ciepło i chłopak nie ma ochoty już truchtać. Za to wczoraj i dziś pogoda dość chłodnawa, więc sobie Rysiek odbił :diabloti: I jakieś hopki galopki uprawiał na spacerkach :lol: Sierści coraz więcej i coraz dłuższa rośnie. DONek to nie będzie, aż takiego futra nie ma ;) Za to lokONek :evil_lol: Skończyły się nam zastrzyki, przeszliśmy z powrotem na tabletki i znów mam wrażenie, że nieco gorzej z drapaniem.. Jutro aromaterapia :razz: zobaczymy, na ile pomoże. I nie wiem, czy nie lepiej wrócić do zastrzyków, ale to już sobie wet zdecyduje. Buziaki to Szarik chętnie daje :loveu: niestety, zamiast liźnięć chciałby poiskać, więc lepiej pilnować odległości twarz - pysio. Za ręce daję się łapać, jak Szarikosław się tarza a ja go klepię po brzuchu to często łapie zębami delikatnie rękę albo rękaw i widać, że ogromnie zadowolony z tegoż faktu jest ;)
-
Ło rany, ale smutas ;) Dobrze, że szybko się przeprosił i pochrupał kulki :lol: Dziś na spacerku wieczornym dorwała nas pewna 4 latka, która KONIECZNIE chciała pieski głaskać, wziąć smycz i iść ze mną na spacer :cool3: Szarik był pogłaskany i poklepany, miał obejrzane ząbki i uszki :diabloti: Mała kręciła się przy nas jeszcze sporą chwilkę, musiałam poczekać na jakiegoś jej opiekuna, coby jej dokładnie rączki po pieskach wymyli ;) Szarik zniósł wszystko spokojnie i z pogodnym pysiem. Grzeeeeczny piesiulek :loveu: Edit: dopiero teraz widzę, z jakimi minami mnie dziewczyny na fotkach połapały:roflt:
-
Odwiedziłam dziś weta. Dostałam to śmierdzące cóś do posmarowania (nie trza kąpać, wystarczy natrzeć) i obróżkę na pchełki i kleszcze. Rozliczyłam się za ostatnią wizytę pana weterynarza, który potwierdził raz jeszcze, że dojazd i konsultację wet sponsoruje lecznica :multi: Szarikosław biedny jeszcze nie wie, jakie perfumy go czekają :diabloti: Wiozłam ten płyn w strzykawkach w swojej torbie, chyba tydzień będzie się wietrzyć :shocked!: Dziś cieplutko, Szarik tak solidnie kima w cieniu, że ani nie usłyszał jak do domu wróciłam :razz:
-
No tak, Bazylowa z Pietruchą pojechały na imprezkę wczoraj i coś nie wracają.. hmm hmm :diabloti: :popcorn: :beerchug: :drink1: :cunao: Wczoraj i dziś zmieniłam nieco taktykę podania zastrzyku i :sweetCyb::sweetCyb::sweetCyb: Szarik nie ucieka, nie próbuje zwiać, najwyraźniej jest mu zdecydowanie mniej boleśnie :lol: Ufff.... Coś jedzonko do nas nie chce dojechać :roll: Został jeszcze mały zapasik, choć Rysiek dostaje niemało kulek ;) W razie czego dostanie Wegasowych chrupek, dramatu nie będzie. Nie wiem, co Szarik ma w oczach, ale jeden DONek, który nas po drodze obszczekuje to już prawie do płotu nie podchodzi, a jak Szary tam spojrzy to zmyka :crazyeye: A tak się wydzierał do tej pory, że hej! Szarik widać robi za szefa ulicy i nie będą mu jakieś takie podskakiwać :mad: Jutro koniecznie cykam fotę loczków na tyłeczku, widok jest niesamowity :loveu:
-
:laugh2_2: Już wiem, co to było za kładzenie się wczoraj przy zastrzyku. To nie było "miziaj" to było "auaaa!!!" :-( Dzisiaj musiałam długo Szarika namawiać na wyjście z budy, i to kilkakrotnie. Coś mu się nie podobają te moje zastrzyki :shake: Jutro spróbuję przy żarciu, może jakoś przejdzie... Szarikowa kąpiel odroczona do jutra z przyczyn techniczno - logistycznych ;) Wychodzi, że kąpanka są co 3 dni. No to chyba nie tak źle. Jak znajdę jutro jakąś szczotkę dla psów to Szarusia uczeszę na to wasze przybycie :mdrmed: PoMALować mogę na żółto i fioletowo, według życzeń :evil_lol: