Jump to content
Dogomania

sekkmet

Members
  • Posts

    335
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by sekkmet

  1. Ano pewnie tak i tutaj we mnie tkwi jednak cień nadziei, że gdyby była nie do wyleczenia to może by ją po prostu uśpili, a tak może to jest leczenie na całe życie i wywalili z powodów finansowych, mam taką nadzieję
  2. Aha, węzłów chłonnych nie ma powiększonych Dostała dwa zastrzyki, a przepisał jej Keflex
  3. Dobra rozmawiałam z siostrą i już wiem więcej i dokładnie. Wprowadziłam w błąd z krtanią, zatem piszę od nowa. Sisi dostała dzisiaj mocnego ataku kaszlu, takiego duszenia się. Pojechała do weterynarza, który ja osłucham i stwierdził, że coś tam słyszy niepokojącego. Zrobił rentgen. W płucach jest dużo płynu, są guzki, serce jest mocno powiększone, a tchawica powykręcana. Powiedział, że może być to stan zapalny, ale też mogą to być guzy nowotworowe. Nazwy leków potem mi podeśle. Ma brać przez 12 dni, we wtorek ma przyjechać na kontrolę. Marta jutro mi podeśle zdjęcie rentgenowskie, wyniki krwi na papierze będzie miała w poniedziałek więc też zeskanuje. Drugi weterynarz chce je też zobaczyć, bo mówi, że to aż jest dziwne, że niby wyniki krwi są w normie. Zmierzył jej temperaturę, która była w normie. Tchawica powykręcana jest powodem jej niechęci do jedzenia. Ma jeść tylko mokrą.
  4. Siostra teraz jest w pracy, więc nie może rozmawiać, obiecała do mnie oddzwonić i wszystko mi powiedzieć. Nie będzie problemów oczywiście z podzieleniem się z wynikami. Od razu Was uspokajam, że moja siostra nie podejmie pochopnej decyzji i na pewno nawet gdyby jeden weterynarz sugerował uśpienie to poszła by jeszcze do pięciu innych szukać pomocy, więc na razie nie ma się od tej strony co martwić. Marta nie należy do osób, które pozbywają się problemu tylko z nim walczą. A po telefonie Skarpetki do mnie widzę, że powstała niepotrzebna panika w tej kwestii. Kwestia finansowa to też nie problem dla nich, więc nie ma co zbiórek robić na Sisi. Marta z mężem są odpowiedzialni i silni więc na pewno nie odpuszczą, zwłaszcza jeśli chodzi o czyjeś zdrowie. Zarówno pod względem ludzi jak i zwierząt zawsze udawali się w przypadku problemów do dobrych specjalistów i najlepszych klinik. Ich córka jest po przeszczepie skóry. Lekarze na miejscu nie chcieli podejmować się zabiegu, mówili że się nie da, że dopiero jak dorośnie. Marta drzwiami i oknami wbijała się po najlepszych klinikach, aż znalazła specjalistę dziecięcego od przeszczepów i jej córa jest dzisiaj zdrowa.
  5. I już wiemy, że to nie depresja jednak. Sisi ma guzy na płucach i krtani :( Dzisiaj Marta pojechała do innego weterynarza, ponieważ mała miała dzisiaj atak kaszlu i zrobili rentgen płuc i niestety. Lekarz mówi, że jest ciężko, małą boli. Dał jej leki, jeśli one nie pomogą będzie trzeba Sisi uśpić. Czy znacie jakiegoś weterynarza specjalistę w tej dziedzinie, cała rodzina chce walczyć o jej życie i nie obchodzą ich koszta. Jeśli gdzieś tam w Polsce jest jakiś dobry weterynarz to chcą się poradzić specjalisty. Wyć mi się chce. Cała rodzina płacze, dziewczynki nie chcą nawet słyszeć, że Sisi może nie być jutro. I ja to wszystko im zgotowałam :(
  6. [quote name='masuimi33']musicie dać jej miesiąc góra dwa, potrzebuje wiedzieć ze nikt jej już nie odda i obdarzy ją miłością, a zobaczycie jak szybko ją odwzajemni ;p ja będę płakać w sobotę bo Rimini jedzie już do nowego domku;((([/QUOTE] Ja wiem, że psiaki tak się zachowują, od wielu lat biorę bidy na tymczas, mam też swoje dwa, w tym jedną która była dzikim psem przez 3 lata, i mam ją już rok i jest niesamowicie inna. Ale powiem szczerze, że tak "smutnego" psa nie widziałam. Siostra dzisiaj mówiła, że na dwór już nie chce wychodzić na sikanie wynosiła ją na rękach i dzisiaj już nic nie chciała zjeść
  7. Westka po wszelkich badaniach. Badania krwi są dobre, nie ma problemów ani hormonalnych, tarczyca w normie reszta też okej. USG też wykazało wszystko dobrze. Niestety mała ma chyba depresję, kilka dni będzie obserwowana, ale kto wie czy behawiorysta nie będzie potrzebny :( Niestety malutka to chodzące nieszczęście, "płacze" za swoją przeszłością, nie chce wstawać, iść na spacer, dzisiaj zasikała mieszkanie...jest naprawdę nieszczęśliwa. Przyznam, że takie smutku, bólu jeszcze nie widziałam u psa.
  8. Westka po wszelkich badaniach. Badania krwi są dobre, nie ma problemów ani hormonalnych, tarczyca w normie reszta też okej. USG też wykazało wszystko dobrze. Niestety mała ma chyba depresję, kilka dni będzie obserwowana, ale kto wie czy behawiorysta nie będzie potrzebny :( Niestety malutka to chodzące nieszczęście, "płacze" za swoją przeszłością, nie chce wstawać, iść na spacer, dzisiaj zasikała mieszkanie...jest naprawdę nieszczęśliwa. Przyznam, że takie smutku, bólu jeszcze nie widziałam u psa.
  9. Westa przez dzieciaczki została nazwana Sisi, podróż zniosła bardzo ładnie, do samochodu sama wskoczyła, u fryzjera tak jak mówi Ania zasypiała. Widać, że strzyżenie nie jest jej obce. Może niektórzy pomyślą, że szybko zdecydowaliśmy się na fryzjera i mogłyśmy jej przysporzyć sporo stresu, ale nie było to na wariata, tylko postanowiłyśmy sprawdzić jak się zachowa (pierwsze wrażenie) i ewentualnie zaprzestać od razu jeśli będzie źle znosi. A tu jednak miła niespodzianka :) Dzisiaj siostra zabiera ją do weterynarza, żeby ustalić najlepszą dla niej dietę, zrobić badania i ogólnie przebadać. Oczywiście dam znać co i jak. Kota olała, mimo iż kotka co krok wymachuje przed nią łapkami ;) Ale powoli kotka się przełamuje. Suchej jeść nie chciała, zjadła kocią saszetkę ;). Oczywiście w domku się nie załatwia, poznała się już z pieskiem sąsiada, który bardzo jej się podoba. Spała w nocy u jednej z dziewczynek na poduszce a potem przeniosła się do sypialni siostry pod łóżko. Jak przyjechałyśmy z nią do domu to od razu poszła do Krzyśka (męża siostry) i sprawia wrażenie jakby miała kiedyś swojego Pana płci męskiej. Jest nadal smutna i przerażona i wiadomo potrzeba będzie trochę czasu, ale już kładzie się na boczek by być po brzuszku głaskana :). Wieczorem pojadę do siostry i zrobię zdjęcia małej :)
  10. [quote name='Evelynkaa'][url]http://i55.tinypic.com/34o6hwl.jpg[/url] ja wiem że jestem zboczona na tym punkcie ale muszę powiedzieć że fryzjerka dała popalić i zrobiła to okropnie ;/ Ale cieszę się że sunia już bezpieczna. Angi porywam banerek :)[/QUOTE] Fryzjerka nie miała zbytnio wyboru, pełno kołtunów, starej zmechaconej sierści i do tego pchła na pchle, strupy na ciele,
  11. Westa przez dzieciaczki została nazwana Sisi, podróż zniosła bardzo ładnie, do samochodu sama wskoczyła, u fryzjera tak jak mówi Ania zasypiała. Widać, że strzyżenie nie jest jej obce. Może niektórzy pomyślą, że szybko zdecydowaliśmy się na fryzjera i mogłyśmy jej przysporzyć sporo stresu, ale nie było to na wariata, tylko postanowiłyśmy sprawdzić jak się zachowa (pierwsze wrażenie) i ewentualnie zaprzestać od razu jeśli będzie źle znosi. A tu jednak miła niespodzianka :) Dzisiaj siostra zabiera ją do weterynarza, żeby ustalić najlepszą dla niej dietę, zrobić badania i ogólnie przebadać. Oczywiście dam znać co i jak. Kota olała, mimo iż kotka co krok wymachuje przed nią łapkami ;) Ale powoli kotka się przełamuje. Suchej jeść nie chciała, zjadła kocią saszetkę ;). Oczywiście w domku się nie załatwia, poznała się już z pieskiem sąsiada, który bardzo jej się podoba. Spała w nocy u jednej z dziewczynek na poduszce a potem przeniosła się do sypialni siostry pod łóżko. Jak przyjechałyśmy z nią do domu to od razu poszła do Krzyśka (męża siostry) i sprawia wrażenie jakby miała kiedyś swojego Pana płci męskiej. Jest nadal smutna i przerażona i wiadomo potrzeba będzie trochę czasu, ale już kładzie się na boczek by być po brzuszku głaskana :). Wieczorem pojadę do siostry i zrobię zdjęcia małej :)
  12. bolec.info jako redakcja spróbuje dowiedzieć się gdzie dokładnie pojechały psiaki.
  13. Prędzej czy później się dogadają :) Marta relacjami kota z psem nie martwi się, bo już mieliśmy w domu rodzinnym sytuacje, że nagle w życiu kota pojawiał się pies i trzeba było przez to przejść, czasem spokojniej czasem nie. Ja już w gotowości czekam aż siostra podjedzie po mnie i ruszamy w świat :)
  14. powinno już działac, przeczyściłam :) uciekam spać, wyjazd o 10tej :) myślę że na 14 maks będziemy :)
  15. wyślijcie mi na pw swoje numery telefonu to Wam od razu wyślę smsa jak małą już zabierzemy stamtąd :)
  16. Mam adres, mam super siostrę i mamę, które na pewno wycałuję. Jadę z siostrą, żeby było szybciej i sprawniej i żeby westka miała się do kogo tulić podczas podróży :) Jak tylko dojedziemy wyślę zdjęcia :)
  17. pojedzie po nią jutro, zaraz będzie dzwonić, właśnie postawiłam naszą mamę na nogi, żeby się jutro Marty dziećmi zająć, mama nasza także w gotowości czeka na białą niskopodwoziókę ;)
  18. teraz Marta ma dzwonić do Doroty? Bo to prawie już północ
  19. Ponieważ nie akceptuje kotów, to moja siostra go nie zaadoptuje, ale tak mi został Fuksik w pamięci, że poczułam się za niego troszkę też odpowiedzialna ;) Pokazałam zdjęcia znajomym i moja redaktor naczelna się w nim zakochała. Pyta o warunki adopcji o wszelkie informacje na jego temat, o opłaty adopcyjne etc. Dziewczyna jest fajna, ułożona...
  20. te numery są telefoniczne a nie na skype 75 to kierunkowy do mojego miasta, ten pierwszy to komórkowy
  21. ania bo chyba masz skrzynkę zapchaną ;)bo próbowałam drugą wiadomość na pw do Ciebie wysłać i mi wiadomość taka wyskoczyła. Więc kto wie może stąd ta długa cisza, a my i zwłaszcza ja niepotrzebnie panikę sieję
  22. Moja siostra dzwoniła dzisiaj do Skarpetki (chyba, numer dostała od Ani z Poznania), dowiedziała się, że suczka nie jest w ciąży, z tego co zrozumiałam została dzisiaj zaszczepiona i że czekają na opinię Ani z Bolesławca z wizyty przedadopcyjnej. Moja siostra zatem czeka na to co ma być dalej. Dzisiaj przyjechała siostra do Bolesławca zawiozła Anię do siebie do Osiecznicy by pokazać warunki i odpowiedzieć na wszelkie pytania. Nie wiem jak wyglądała wizyta przedadopcyjna bo długo nie rozmawiałam dzisiaj z siostrą i tylko przez telefon więc nie chcę się wypowiadać na ten temat by nie skłamać. Akurat jak dzwoniłam siostra była u weterynarza z kotką na kontrolę po sterylce więc nie było zbytnio czasu, a potem do mnie zadzwoniła tylko mówiąc właśnie o telefonie do Skarpetki. Powiedziała mi tylko, że to trochę takie smutne, bo minęło tyle dni i dalej żadnych konkretów i takie hmm bez aktywnego działania. Co prawda moja siostra jest cierpliwa, ale też i ma miękkie serce i jak sobie myśli, że te zabłocone maleństwo może być jej to nie może przestać myśleć w jakich teraz jest warunkach. Mówiła mi, że skoro piesek jednak przez te kilka lat miał dom i nagle trafiła do takiego miejsca to szkoda przedłużać jej koszmar jakim niewątpliwie jest obecna jej sytuacja.
  23. ano ja z siostrą też czekam z niecierpliwością, widzę, że Ania była na internecie, bo czytałam jej wypowiedzi na innym portalu
  24. już po, czekam zatem na ocenę :)
×
×
  • Create New...