-
Posts
2019 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by olly
-
Kochani, wózek dla Króla to koszt około 650 zł. Najpierw musimy wysłać pieniądze, potem dojdzie wózeczek, czas oczekiwania to 10 dni roboczych. Musimy się spiąć ze zbieraniem kasy, Kinio musi szybko dostać wózek, żeby nie stracił siły w przednich łapkach. mail od producenta: Wózek waży 4,5-5kg.Pies może swobodnie załatwiać swoje potrzeby na wózku. Posiada unikatowy opracowany przez nas system łatwego wkładania psa do wózka i był zaprojektowany z myślą o właścicielach w podeszłym wieku, psów ważących ponad 20kg.
-
Kochani, wróciliśmy z ostatniej wizyty od weterynarza, dziś King zakończył leczenie sterydami. Niestety nie przyniosło efektów, Kinio już nigdy nie będzie chodził. Jego mięśnie prawie już zanikły, za 2-3 dni nie będzie ich już wcale. Nie pomogło masowanie, rozciąganie łapek. Mięśnie nie są unerwione, dlatego w tak galopującym tempie zanikają. Zalecania od weta są takie, że Kinio jak najszybciej powinien dostać wózek, żeby ćwiczyć mięśnie przednich nóżek, na razie są baardzo silne, ale muszą być używane, żeby tak pozostało. Wet powiedział, że powinien zamieszkać w domku jednorodzinnym, żeby miał dostęp do ogrodu. Najgorsze jest to, że Kinio nie siusia sam, nie może być cewnikowany przez cały czas, bo jest to inwazyjne i może nabawić się zapalenia. Rozwiązanie jest takie, że musi mieć cewnik wszyty na stałe, który co jakiś czas powinien być wymieniany. Na całe szczęście kupkę robi sam. Dr powiedział, że najważniejsze jest to, że King chce żyć!! Że jest pełen optymizmu, radości, nie poddał się!!! Pogodził się z tym, że tylne łapki są niesprawne, ale tak na prawdę nie przeszkadza mu to, on nadal cieszy się życiem i obdarza nas swoją miłością i dobrocią. Jest moim Aniołkiem..
-
Jutro prawdopodobnie zostanie odrobaczony, bo Kiniuś chudnie, miejmy nadzieję, że to robaki, a nie nic innego, poza tym powtórzymy jeszcze badania krwi. Dziś miał badany mocz- wszystko w normie :) Jutro wybieram się na małe zakupy po podkłady dla Chłopczyka, no i chciałam kupić jakąś kość, ale chyba zrezygnuję, bo Kiniowi brakuje kilku ząbków. Teraz wydudnił całą michę wody, położył główkę na podusi i pochrapuje...
-
Jesteśmy po 4 dawce sterydów, jest tak samo, jak wcześniej.. tzn., że od czasu do czasu Kinio ruszy nóżką. Kiniol jest dziś w dobrym humorku :) bawił się sznurem, podrzucał go do góry, łapał i gryzł :) Od Ewy z lecznicy dostał zastępczy materacyk, jak jeden się zmoczy, np od picia wody. Wszyscy są Kingusiem oczarowani i mu kibicują w powrocie do zdrowia. Jutro jedziemy na działeczkę, żeby powygrzewał się w promieniach słońca. A!! i jeszcze jedno, śpi z moimi dwoma boksiami w jednym pokoju, Wigor go ignoruje, a Luna całuje po pysku. Jutro ostatnia kroplówka ze sterydami i rozmowa z wetem o dalszych działaniach.. Kochani, pilnie rozpoczynamy szukanie wózka na naszego Króla!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
-
Kochani, Kinio dostał wczoraj trzecią dawkę sterydów (są baaardzo silne), lekarz powiedział, że jeśli mają zadziałać to po 4 dawkach będą widoczne zmiany (postępy), niby są, bo jak się go połaskocze to rusza nóżkami, przedwczoraj miał ten odruch rdzeniowy (wewnętrzny), ale wczoraj już go nie było :( jest coraz chudszy, chociaż ma wilczy apetyt i ciągle jest głodny. Zaczął też robić kupkę, ale co do siusiania, muszę go cewnikować minimum 3 razy dziennie. Boję się...Boję się jechać na dzisiejszą wizytę, boję się usłyszeć, że kuracja sterydami nie pomaga.. Kiedy patrzę w jego wielkie oczy, to łzy płyną mi po policzkach, on tak bardzo prosi, żeby mu pomóc, a ja nie potrafię.. Jest takim dziadziem aniołkiem, cierpliwym i pełnym miłości, daje tyle szczęścia i radości.. Tak bardzo chciałabym mu pomóc.. Co on , do cholery, zrobił, że życie tak go pokarało?? Za co??? Za to, że był wiernym kompanem życia?? Za to, że kocha?? Za to, że został porzucony przez człowieka?? Już nie wiem, co myśleć.. Strasznie Go kocham... Boję się..
-
Pojechałam po Kinga do Grudziądza, weszłam do weta do gabinetu, powiedział jak on to widzi (że najlepsza byłaby eutanazja), poprosiłam o wyniki badań i psa. Jak weszłam na korytarz lecznicy Kinio już leżał na swoim materacyku Kiedy na siebie spojrzeliśmy to mi oczywiście popłynęły łzy, a on się tak ucieszył, że niezdarnie wspiął się na przednich łapkach i usiadł :) no i sobie wtedy pomyślałam "no Chłopaku, jedziemy dalej Cię ratować" Przywitaliśmy się buziakami i w drogę, bo przed nami prawie 100 km. W tym miejscu chciałam zaznaczyć, że wiele z badań które miał Kinuś robione były za darmo (tomografia głowy- wet chciał wykluczyć guza, bo Kinio jest chudy, no i ten stan zapalny, dodatkowo badania krwi + wymaz, hotelik, badanie wątroby, itp.) Faktura wystawiona na 909 zł. Ruszyliśmy, Dziadzio siedział na materacu i podziwiał widoki za oknem. W Klinice byliśmy przed 20, od razu zabrano się za naszego pacjenta, dostał kroplówkę ze sterydem, leki na poprawę przewodności nerwów mięśniowych i leki na ten mega stan zapalny. Spędziliśmy tam ponad 3 h, ostatnią godzinę King przespał, bo chwilkę wcześniej miał zrobiony masaż przez Patrycję, i nasz Chłopak się rozpłynął :) A co najważniejsze, pod sam koniec kroplówki zasadził mega kopa tylną łapką, później jak był łaskotany między opuszkami, to odsuwał raz jedną raz drugą tylną łapkę. Teraz leży tu obok mnie i wlepia we mnie te swoje wielkie oczyska. A tak na zakończenie: powróciła do mnie nadzieja, znowu zaczęłam wierzyć...
-
Jest bardzo źle... Są wyniki z dzisiejszych badań w Grudziądzu: masywny zator i martwica rdzenia kręgowego, podobno nieprawidłowo oddaje mocz, co za chwilę może przerodzić się w mocznicę. Wskazanie: eutanazja Fundacja nie wyraziła zgody na eutanazję, dzwoniłam do mojego weta, kazał go przywozić z powrotem do Bydgoszczy, powiedział, że będzie walczył o jego życie do końca, mówił mi o jakimś leczeniu, ale nie zarejestrowałam co to jest.. Ja już nie mogę.. sił mi brakuje.. Kiniu chce żyć, walczy, nie poddaje się.. Jadę dziś po Króla na 18:00, dopiero wybudza się z narkozy, zawożę do mojej kliniki razem z kompletem badań, dziś jeszcze będzie miał dodatkowe badania, tu w Bydgoszczy. Na noc wróci do mnie, jeśli nie będzie musiał zostać w klinice, chce mieć Go obok siebie.. Strasznie Go pokochałam...
-
Tomograf będzie robiony dopiero dzisiaj. O 10:00 zaczynają działać. Muszą powtórzyć kontrast, nie ten odcinek kręgosłupa był diagnozowany w Szczecinie. King ma prawdopodobnie problemy z odcinkiem piersiowym. Dzisiaj jadę po niego i nie oddam do żadnego hotelu, będzie u mnie!!! On jeszcze walczy, chce żyć, chce chodzić, nie poddaje się!! Jenyś, on jest taki przerażony, nie rozumie całej sytuacji. Gdy wczoraj poszłam do niego to wyczołgał się na przednich łapkach z boksiku. Ja wierzę, że on się nie podda, teraz my musimy mu pomóc, musimy mieć środki na leczenie!!
-
Kochani, właśnie dotarłam do domku, Kiniu (lekarzom strasznie się spodobało to imię, więc tak już zostanie) w drodze zachowywał się jak ANIOŁEK! Przed 22 dotarliśmy do lecznicy, najpierw wielkie przywitanie, bo każdy musiał oczywiście się troszkę pomiziać z Kiniem, a potem już na poważnie... Więc tak: Na wypisie, który otrzymałam nie ma żadnej diagnozy, tylko same podejrzenia. Nie można po tych badaniach stwierdzić, co mu jest. Trzeba zrobić tomograf, jutro będziemy się umawiać, bo niestety w Bydgoszczy nie ma takiej aparatury, pojedziemy do Grudziądza. A poza tym to całkowita nieprawda, że Kiniolek nie ma czucia!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Wet ścisnął mu obie tylne łapki, a Boksiołek na niego spojrzał i tak jakby chciał mu powiedzieć " ej, mam Cię też podusić po stopach??" Kinio cofnął łapki do tyłu, więc ma czucie tzw. zewnętrzne. Czeka go teraz seria badań, ale jest nadzieja, że stanie na tylne łapki!! Kinio został w lecznicy, dostał jedzonko od Patrycji, Spi teraz na materacyku od Ady. Mam kilka zdjęć, ale nie opanowałam jeszcze wstawiania, więc prześlę je do Tatankas, to na pewno je wstawi. Jutro napiszę więcej, bo mam jeszcze u siebie pogryzionego Bambusia szkieleta.
-
Miejsce w Klinice w Bydgoszczy już czeka na boksia. Dziewczyny, jeżeli znajdziecie kogoś z okolic Szczecina, kto choćby jakąś część drogi będzie mógł go przewieźć w stronę Bydgoszczy to będzie to dla mnie mega ułatwienie. Ja będę mogła wyjechać najwcześniej o 17, mam 260 km. Będę w Szczecinie około 20, a przed północą w Bydgoszczy. Proszę, popytajcie!! Plis Rozmawiałam z moim wetem, powiedział, że jest nadzieja, jeżeli siusia i robi koopkę regularnie. A miał dwa przypadki, że był to ucisk jakiś tam (nie zarejestrowałam) i odpuszczał po dwóch tygodniach. Będzie potrzebna tomografia. Może jakieś bazarki, będziemy potrzebować kasę na ratowanie Chłopaka!! Jakieś pomysły?????