wróciliśmy od weta...
Rokowania na całkowite wyleczenie modzeli praktycznie żadne :( Modzele Kinga kwalifikują się do operacji, ale przy jego niepełnosprawności jest to niemożliwe, bo rana nie zagoi się (King musiałby przez kilka tygodni leżeć bez ruchu), inaczej rana zostanie rozerwana i wtedy już nic nie da się zrobić. Podczas zabiegu musiałoby być wycięte pół półdupka :( a jak to ma się zabliźnić na psie, który kilkadziesiąt razy dziennie przewraca się na tyłek, a jak mu się nie chce wysilać to chodzi tylko przy użyciu dwóch łap, a tyłkiem szoruje po dywanie/podłodze?? Dziś King dostał malutką dawkę sterydu (do środka modzeli), aby nie obciążać nerek.
Ostatnią szansą na wygojenie tych ogromnych ran jest laser i ultradźwięki, zaczynamy od poniedziałku. Jeśli to nie pomoże to będzie konieczny zabieg chirurgiczny :( ale to będzie ostateczność! Dziś nie płaciliśmy ani za wizytę ani za leki, za nic. Sebastian, dzięki!