Jump to content
Dogomania

megii1

Members
  • Posts

    6569
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by megii1

  1. [quote name='morisowa']Muszę wreszcie wypowiedzieć się na temat całej tej sytuacji. [B]Hotelowa historia Kręcioła to coś, co nigdy nie powinno zdarzyć się w dogomaniackim hotelu.[/B] Nie chodzi mi o sam fakt, że psy się pogryzły (choć było mówione, że Kręcioł nie lubi innych samców, więc trzeba uważać). Oczywiście, można było nie dopuścić do takiej sytuacji. No ale cóż, zdarzyło się. I tu dla mnie następuje to najgorsze.[B] Brak refleksji [/B]ze strony pana Darka czy Megii1 - [B]dlaczego to się stało? co źle zrobiłem?[/B] co można zrobić, żeby sytuacja się nie powtórzyła, z tym ani z innymi psami? Po co,[B] najprościej zwalić winę na psa[/B] :shake: Porażające. A obwiniać, że ugryzł przy rozdzielaniu gryzących się psów?! Brak słów. Rzeczywiście, straszny "agresor" z Kręcioła. Jak usprawiedliwić teksty, że pies ma jak najszybciej być [B]zabrany choćby do schroniska[/B]? że w złości? to trzeba było ochłonąć, a potem dzwonić... To takie proste, pies ma zniknąć, bo sobie z nim nie radzę :roll: Zamiast wytłumaczyć całe zdarzenie i przeprosić (!) kazać zabierać psa... Wiem, że nie jest to pierwszy pies, który dostał eksmisję z tego hotelu. Może należało by uprzedzać, że przyjmuje się psy jedynie łagodne do innych (a najlepiej suczki), zachowujące czystość w boksie (to przecież było problemem już wcześniej), nie sprawiające żadnych problemów :roll: Na dodatek[B] pies z hotelu wychodzi chudszy niż tam trafił[/B]. Czy nikt tego nie zauważył opiekując się psem dzień w dzień? przykre...[/quote] Z tego co wiem to Magda i Darek rozmawiali ze sobą grzecznie a wiem to od dwóch stron. I zgodzę się z Tobą, ze rzeczywiście [B]od dzisaj będziemy przyjmowac tylko i wyłacznie psy nieagresywne ponieważ hotelik jest tak skonstrowany że dla agresywnych nie ma po prostu miejsca i nie ma jak ich oddzielać i niestety tego nie przeskoczymy ze względu na ilośc miejsca jaką mamy[/B]. A co do wagi Kręciołka to chyba nie widziałaś go w chwili przywiezienia do hoteliku - to był pies po pogryzieniu i leczeniu. I tutaj powstanie nowy zwyczaj w hoteliku - [B]kazdy pies w dniu przyjazdu do nas będzie miał robione dokładne zdjęcia z każdej strony[/B] żeby nie trzeba było dyskutować czy jest chudszy niz był czy jeszcze chudszy, czy miał więcej siersci czy mniej itd. Nie widziałam Twoich negatywntch komentarzy w czasie pobytu psiaka u nas, wręcz przeciwnie. Ale mozesz oczywiście być rozgoryczona i rozżalona - masz do tego pełne prawo. Zreszta nauczona ostatnimi doświadczeniami już nie dyskutuję bo to specjalnie nie ma sensu. Mogę tylko napisac od siebie, że żal mi psiaka i też chciałam żeby został u nas ale psami opiekuje się mój mąż i to jego decyzja. Napewno wpływ na nią miał fakt, że ręka jest dość mocno pogryziona ale również to, ze cięzko byłoby nam na dłuższą metę izolować Kręcioła od innych psiaków.
  2. Miałam już nic nie pisać ale się nie da. Ponieważ z osób piszących na wątku, były u nas dłużej jedynie Zuzlikowa i Leyla wiec chciałabym na poczatku przybliżyć wszystkim jak funkcjonujemy żeby łatwiej było zrozumieć co działo sie z Melą u nas. Mieszkamy w domu na działce o powierzchni 1000 m kwadratowych. Około metr od domu ustawionych jest pięć kojcy. Do naszej działki dołączona jest kolejna działka o powierzchni 1500 m kwadratowych, która stanowi wybieg dla psiaków.Cztery kojce znajdujące się koło domu to kojce hotelowe, piąty to kojec kaukaza Miszy, który był u nas leczony i został na stałe. Ponieważ chcemy pomagać psom skrzywdzonym przez ludzi chcemy tez żeby psy były jak najblizej nas. Dlatego też częśc hotelowiczów chodzi w ciągu dnia po naszym ogrodzie, przebywa z naszymi osobistymi czterema psiakami. Tak było też z Nadią - bernardynką przywiezioną z Olkusza przez Zuzlikową. Szczególne miejsce zajmuje nasza hotelowiczka Pati - owczarka wyrzucona po latch z pseudohodowli do lasu, z uciętym na pożegnanie uchem, zeby nikt nie mógł znależc właścicela po tatuażu. Pati ma budę poza kojcami i biega tak jak moje psy po ogrodzie. Pisze tu o Pati bo przyjechała do nas dużo chudsza niż Mela i była taka przez ponad trzy miesiące. Mimo, ze pozbyliśmy sie tasiemca pies ciągle chudł i załatwiał się na rzadko. Podobnie jak w przypadku Meli, jej stan zdrowia był sygnalizowany jej opiekunom - Fundacji Dr Lucy. Pies był badany wielokrotnie, trwało to tygodnie. Podejrzewano trzustkę wyszło że jest chora na nerki i musi przyjmować specjalistyczną karme. Teraz Pati przybiera na wadze ale kiedy była tak przeraźliwe chuda nikt na jej watku nie zarzucał ze pies jest głodzony. Szukano przyczyny i ją znaleziono. Pati ma chore nerki i jest na specjalistycznej karmie i lekach. Z Melą było inaczej - już po paru dniach jej pobytu wiadomo było, ze nie moze być puszczana z innymi psami, niezaleznie od ich płci poniewaz każda próba jej spotkania z psami na wybiegu kończyła się rozdzielaniem jej od nich a psy bały się poźniej chodzić nawet koło jej kojca. Wszystko było sygnalizowane i zgłaszane Zuzlikowej. Było też Zgłaszane że pies spala się psychicznie w hoteliku pełnym psów - rzuca się w kojcu, ciągle szczeka z nerwów załatwia sie w kojcu a na wybiegu rzuca się na siatkę kiedy widzi po drugiej stronie inne psy. Ilosc i jakosć karmy takze były konsultowane z opiekunem psa a Zuzlikowa stwierdziła ze ilosć jej podawna jest wystarczając a a nawet za duża. Ale ludzie drodzy, jak ma nie schudnąć pies, który od rana do nocy i w ciągu nocy rzuca się po kojcu, biega jak opętany na wybiegu i całą energie marnuje na nerwy. Zuzlikowa przywożąc do nas Melę zdawała sobie sprawę z zachowania Meli. Mówiła że takiego stanu psychicznego nabawiła się w poprzednim hotelu. Tyle, ze pies w takim stanie psychiznym nie powinien trafić do kolejnego zwykłego hoteliku, tylko do hotelu z psychologiem, który nauczy ją żę pies to nie jej wróg i moze żyć obok innych psiaków. Pomijam takie fakty jak wizyty strazy miejskiej spowodowane szczekaniem Meli po nocy na inne psy, moje pogryzione ręce kiedy rozdzielałam ją z innym psami i informacje kierowane na watku i w telefonach do Zuzlikowej że pies powinien być albo w doświadczonym domu stałym jako jedynak lub w innym miejscu gdzie będzie sama, bo psy to dla niej ogromny stres. Moje prośby zostały bez echa dopóki na watku nie pojawiła się Lacrima i apel mojego meza o pomoc dla Meli. Wtedy nastąpiła szybka akcja zabrania Meli w końcu do miejsca gdzie powinna się znależć już po opuszczeniu pierwszego hotelu i nagonka na hotelik, który zagłodził Melę. Ja mam wrażenie że cała ta sytuacja wywołana jest faktem, ze ciężko jest się przyznac do tego, ze Meli nie oddzielono od psów parenaście tygodni temu, ze jej stan psychiczny przez to się pogorszył i to znacznie, ze pies był w takim stanie psychicznym, ze wolał zostawić pełną miskę karmy żeby dalej rzucać się w kojcu na przechodzącego obok psa. Przyczyna takich ataków moze być też taka, ze do tej pory nie uregulowana płatności za hotelik - w sumie łatwiej jest powiedzieć ze pies jest zagłodzony, zamęczony przez hotelik, więc nie płacimy. Wnioski z mojego opisu hoteliku, psów, zachowania Meli niech każdy wyciagnie sam i zastanowi sie zanim kolejny raz napisze coś na tematy wyżej poruszone. A przede wszystkim, jezeli już nie jesteście w stanie nic nie pisac i zajmować się na bieżąco Melą, to niech piszą te osoby, które widziały na zywo zachowanie Meli w czasie pobytu Meli u nas. Bo tego naprawde nie da się opisac to trzeba było zobaczyć. Pozdrawiam wszystkich i cieszę że Melą w końcu ktos się zainteresował. I moja rada jest taka, zeby przestac ją w kółko badać tylko skontaktować z dobrym psim psychologiem, który uspokoi jej psychikę. Bo to jest jej jedyny ogromny problem. I mogę to powiedzieć z całą pewnoscią ponieważ przebywałam z Melą najdłużej ze wszystkich na tym wątku. Wiem jak ją żywiono, jak o nią dbano, jak leczono. Jedyne czego nie mogliśmy zrobić ze względów technicznych to zapewnić jej życia bez innych psów. Przepraszam, też że nie będę już pisac na watku Meli ale mam cztery swoje psy i siedmiu hotelowiczów i nie mam czasu kolejny raz udowadniac że nie jestem psychopatą , który głodził Melę; że dbałam o nią, bardzo ją lubiłam i poświęcałam jej najwiecej czasu ze wszyskich hotelowych psiaków. P.S Wszystkich chetnych z dogo zapraszamy do nas o każdej porze dnia i nocy, zeby zobaczyć jak traktowane sa u nas psy, gdzie śpią, jaką karmę dostają, jak są leczone jezeli jest taka potrzeba. Naprawdę szczerze wszystkich zapraszam, napewno psiaki się ucieszą.
  3. Witam serdecznie Panią która tak zajadle atakuje moją żonę-na mnie możesz pisać co chcesz aby tylko Ci ulżyło! Jeszcze raz informuję, iż o zachowaniu, samopoczuciu, wyglądzie Meli na bieżąco była informowana Zuzlikowa. [U]To że Mela jest wspaniałym kochającym, uwielbiającym ludzi psem nie trzeba odkrywać-o tym dawno zainteresowane osoby wiedziały. [/U] Dziewczyno skąd w Tobie tyle złośliwości i nienawiści? Analizuję Twoje zachowanie, zastanawiam się i martwię czy aby nie dopadł Cię pewien syndrom...(bardzo żartobliwie i dosadnie określany w męskim gronie). Pozdrawiam, Darek
  4. Suczka jest pierwsza w kolejce a w hoteliku mam dwie suczki jej wielkości takze myśle ze tydzień, dwa i miejsce będzie:)
  5. To ostatni post na tym watku bo to rzeczywiście bez sensu ale gdybyś Magdo kiedykolwiek odwiedziła Mele (lub zobaczyła ją w dniu przyjazdu do nas) i zobaczyła jak ona spędzała dzień, miałabyś inne zdanie. Szkoda że przez półtora miesiąca nie miałaś na to czasu mieszkając tak blisko. Ona w towarzystwie psów była mega nadpobudliwa i znerwicowana i pisałam to setki razy na wątku. W kojcu cały czas rzucała się, na wybiegu biegała wzdłuż siatki i tak cały dzień. Dzień po dniu. Stres i nerwy wpływały na zużycie energii oraz jej masę i powie Ci to każdy - nie tylko pięciu weterynarzy. Ja nie mam sobie nic do zarzucenia. Jedyne co mogę napisać to to zę już nie zamierzam przyjmować chorych lub agresywnych psów jezeli ich leczenie i wyprowadzanie z traumy ma spoczywać na mnie a nie na ludziach, którzy psa u mnie umieścili. To nie jest rola hotelu - ale jak ma się miękkie serce trzeba mieć też twardą....Pisać jest najłatwiej. Miłego dnia i pisania.
  6. I napewno będzie Dt bez psa i Mela nie będzie musiała biegać, szczekać i tarcić energii na nerwy;) I naprawde, Magda, Mela dostawała dostateczne porcje jedzenia - przynajmniej u nas - była karmiona Puriną. Pozdrawiam P.S Dobrze że chociaż od wczoraj przestała być odwodniona.
  7. Floyd jest w metrze:) Może hotelik nie będzie potrzebny;)
  8. Wiem:) Bo sama musiałam brać sterydy ale w przypadku Meli to była konieczność bo szyja wygladała bardzo brzydko i były to jedyne trzy dni. To napewno nie była przyczyna jej zachowania i steryd był koniecznością. Do tego chciałabym dodac , ze pies odwodniony robi rzadkie stolce, ma temperaturę - Mela robiła normalne kupy, gorączki brak - przynajmniej jak była u nas. Nie wiem do czego zmierza ten watek ale ja juz przestaje pisać bo juz napisałam wszystko co miałam do napisania. Chyba;) Pozdrawiam
  9. [quote name='gagata']Z całym szacunkiem dla wszystkich....Megii, nie chce podważać zaufania do tej wetki, ale po co ona dała Meli steryd??? Sterydy zaciemniają wyniki badań i sztucznie[B] pobudzaja psa.[/B]...Nie powinno sie psom podawać sterydów w dodatku przed diagnozą. Może wetka chciała dobrze, chciała,żeby Mela szybko "stanęłą" na nogi, ale tak nie powinno się robic,.... Ja bym weta zmieniła zdecydowanie.[/quote] Mela miała podawany steryd przez trzy dni praktycznie zaraz po przyjeździe do nas takze raczej nie wpływał on na jej późniejsze zachowanie. Steryd był podawany żeby złagodzić zmiany skórne na szyi Meli. Nie był podawany żeby je wyleczyć ale jedynie złagodzić po szyjka wyglądała kiepsko. Potem wystarczały juz tylko chusteczki żeby ślina nie zalegała pod brodą i na szyi.
  10. Nie chce konfliktów ale zgadzam się w pełnej rozciągłości z Leylą - ten wątek naprawdę zaczyna być śmieszny dzięki co niektórym. Ale może dla jasności w punktach: 1) Mela przyjechała do nas 21 sierpnia 2009 roku po pobycie w schronisku i pewnym hoteliku, 2) Sunia przyjechała śmierdząca, brudna, z powaznym stanem zapalnym uszu, oczu, stanem zapalnym pod szyją oraz bardzo chuda (widac było dysproporcję pomiędzy głową a resztą ciała) - są zdjęcia! 3) Została wykąpana, odpchlona, Zuzlikowa dała jej leki na odrobaczenie, lekarz zlecił podawanie kropli do oczu i oridermyl do uszek. Mela otrzymywała też steryd żeby złagodzić stan zapalny pod szyją (najprawdopodobniej uczulenie na śline ale nie było to zpecjalistycznie badane - to przypuszczenia); szyjkę miała wycieraną chusteczkami, kiedy tylko była taka możliwość żeby ślina się tam nie gromadziła 4) Juz w dniu przyjazdu do nas Zuzlikowa zasygnalizowała że Sunia nie lubi innych psów, ze może przejawiać agresję. I tak było i jest. Mela na wybiegu atakowała wszystkie możliwe psy suki. Skończyliśmy testy na kaukazie. Na oczach Leyli zaatakowała 3 dni temu małą sunie wyciągając ją łapą z kojca 5) Ponieważ sygnalizowaliśmy ze Mela jest nerwowa, ciągle biega po kojcu, wybiegu i atakuje psy oraz że jest chuda Zuzlikowa postanowiła zrobić badania kału, moczu, krwi. Zostały zrobione co tez widać na zdjęciach a Zuzlik ma na to faktury i wyniki badań. I też był problemy z wkłociem się w Melę ale wetka u której byliśmy powiedziała, ze Mela ma grubą skórę i igła się zatyka. Nie było mowy o odwodnieniu. Tym bardziej , że Mela bardzo dużo i łapczywie piła i jadła. 6) W ciągu półtora miesiaca pobytu u nas Mela stawała się coraz bardziej nerowa i szczekliwa ponieważ ta Sunia nie lubi psów i kiedy tylko je widziała ze swojego kojca ciągle szczekała, biegała po kojcu a wypuszczona nie miała zamiaru iśc np na wybieg czy spacer tylko rzucała się na pozostałe kojce. Zmiany w zachowaniu Meli były również sygnalizowane. 7) Dopiero kiedy na wątek właczyła się Lacrima i mój mąż powiedział, zeby skontaktował się z nim telefonicznie ktoś kto pomoże Meli szybko i skutecznie, zaczęła się nagonka na nas. Ja naprawdę zrozumiałabym wszystko gdyby badania wykonane były przed przyjazdem do hotelu, Mela byłaby zważona i zdrowa kiedy do nas przyjechała itd a teraz po pobycie u nas mielibyśmy wrak psa. Ale tak nie było - Mela przyjechała w kiepskim stanie psychicznym i fizycznym a my staraliśmy sie jak tylko się dało, zeby było lepiej. Stąd spacery, zabawy z piłeczką, mizianie, wyjazd na badania, weterynarz w hotelu, czyszenie uszek, szyi itd. Ale widac dla niektórych to za mało...tyle w temacie.
  11. Wiecie z Lenką to nie jest tak, ze ona się boi na amen. Ona jak widzi mnie tak do odległości 2 m się cieszy, merda ogonkiem, na smyczy też ładnie chodzi ale jak się tylko zblizyć to wpada w taka panikę , że aż żal patrzeć. Z drugiej strony jak jest w kojcu, to kiedy tylko usłyszy że ktoś idzie zaraz wychyla nosek z budy i sprawdza co się dzieje. Potrafi wyjsć z budy i szczekać aż podskakuje. Ja mam wrażenie, że ona chce bliskości z człowiekiem ale się boi. Myslę ze moze jedno spotkanie z psychologiem psim by sie przydało - może nam podpowie co mamy jeszcze robić żeby jej było łatwiej przekonać się do ludzi. Chodzi na spacerki, rozmawiamy z nią, czasami siadamy z nią w kojcu, zeby przyzwyczajała się do naszej obecności. Nie wiem co jeszcze możemy robić. A może za szybko chcemy żeby była przytulakiem.
  12. Ale już mam nadzieję krótko będziecie czekac bo Brutus ma jutro sprawdzany kolejny domek i mam nadzieję, ze to w końcu ten właściwy;)
  13. I wiesz Bico, nie zamierzam Ci już nic tłumaczyć bo to bez sensu - podobnie jak inni mogę tylko napisać Ci, że nie będę udowadniać, że nie jestem wielbłądem.
  14. [quote name='bico']Dziś... od lekarzy z Elwetu, którzy dokonali wstępnej oceny kondycji Meli... reszta kluczowych wyników jutro... a wcześniej było to:[/quote] A jak myślisz Bico, dlaczego Mela miała badania dwa tygodnie temu...? Moze dlatego że stan Meli był widoczny na zdjeciach i sygnalizowany:angryy:
  15. Witam! Cieszę się, że nareszcie Mela zostanie dokładnie przebadana i zdiagnozowana. To jest teraz najważniejsze!!!!!!! Smucą mnie natomiast podteksty w stosunku do mojej opieki nad Melanią. W związku z powyższym pragnę zadać kilka pytań. W jakim stanie (psychicznym i fizycznym) do hoteliku przyjechała Melania? Ile ważyła? W jakich ilościach i w jaki sposób piła wodę? Czy Melanii nie przeprowadziliśmy żadnych badań? Czy na podstawie kiluminutowej obserwacji wyprowadzania Meli na smyczy z hoteliku można obiektywnie stwierdzić czy dany pies zachowuje się agresywnie w stosunku do innych psów? Czy na bieżąco wystawiane zdjęcia nie pokazują dużej niedowagi Meli? Czy ten fakt kogoś zaniepokoił? Od kogo Zuzlikowa dowiedziała się że z Melanią dzieje sie coś niepokojącego?..itp. Trzymam kciuki za to, aby Mela jak najższybciej znalazła:multi: swój dom, gdzie zazna wiele miłości i będzie tą jedyną kochaną psiną. Pozdrawiam ! Darek (mąż Magdy)
  16. I jeszcze trochę zdjęć Tiny:) [IMG]http://images38.fotosik.pl/210/17c532df06d8de0cmed.jpg[/IMG] [IMG]http://images46.fotosik.pl/214/1955ff2a2cc41c9amed.jpg[/IMG] [IMG]http://images49.fotosik.pl/214/4f0a1dcf15758a18med.jpg[/IMG]
  17. Zaznaczam sobie Sunię:loveu:
  18. Ciesze się , ze Tina ma w końcu wątek:) A oto piękna, nieśmiała, delikatna Tina:loveu: [IMG]http://images44.fotosik.pl/214/a347372204b958e2med.jpg[/IMG] [IMG]http://images42.fotosik.pl/126/404aa741f792cd1emed.jpg[/IMG] [IMG]http://images38.fotosik.pl/210/59003f8a6a5b39famed.jpg[/IMG]
  19. [quote name='bico']ale na to powyższe pytanie, trzeba było dać odpowiedź zgodą z prawdą i stanem faktycznym jaki istniał - Mela, do chwili jej dzisiejszego zabrania, jak wszyscy wiemy, [U]nie przybywała w schronie w Olkuszu:cool1:[/U] to wszystko o czym piszesz, jest szokujące i trudno się pogodzić i zrozumieć czemu zastałaś Melę w stanie totalnego wycieńczenia:crazyeye::shake::-(:angryy:[/quote] Wiesz, twoje komentarze nie podobają mi się już od jakiegos czasu. Bolą mnie te Twoje "mordki" bo poświęcaliśmy Meli najwięcej czasu ze wszystkich psów, mimo że inne były przez nią terroryzowane a czasem gryzione, przyjechała do nas w z bardzo chorymi uszami, stanem zapalnym pod szyją , brudna, śmierdząca i tak samo chuda. Sprowadziliśmy do niej weterynarza (bardzo dobrego, który wyleczył naszego Misze po Celestynowie), zawieźliśmy do lekarza i na bieżąco informowaliśmy o jej zachowaniu. Co tydzień mogłaś oglądać jak Mela wygląda i nie widziałam żadnych komentarzy z Twojej strony.I zanim jeszcze cos napiszesz, naprawdę zastanów się moment nad tym co robisz.
  20. I jeszcze trochę Zoreczki:loveu: [IMG]http://images47.fotosik.pl/213/ad4122c84cef064emed.jpg[/IMG] [IMG]http://images38.fotosik.pl/210/ad354d1defbe1c56med.jpg[/IMG] [IMG]http://images49.fotosik.pl/214/5c4b4930a9d480a9med.jpg[/IMG]
  21. Zorka mówi Dobry Wieczór:) [IMG]http://images39.fotosik.pl/210/3cd05c3d1a1091d1med.jpg[/IMG] [IMG]http://images43.fotosik.pl/213/1ea2f70402974c3cmed.jpg[/IMG] [IMG]http://images45.fotosik.pl/214/de4d97a02b74ec2cmed.jpg[/IMG]
  22. Mam prośbę o stworzenie wątku dla Tiny bo chciałabym gdzies wkleić jej zdjęcia i prosić bardzo Piromankę o ogłoszenia i allegro:)
  23. Rusti się przypomina:loveu: [IMG]http://images44.fotosik.pl/213/84d917d6c701a0e1med.jpg[/IMG] [IMG]http://images42.fotosik.pl/126/d0795ce20f5ee30fmed.jpg[/IMG] [IMG]http://images44.fotosik.pl/213/f8b9d4b5fafcc822med.jpg[/IMG]
  24. Oto nasza piękna Zojka we wdzianku od cioci Leyli:evil_lol: Szczęścia w oczach brak ale jak mus to mus:diabloti: zima idzie przecież;) Zojka po pozowaniu pozbyła się jednak w tajemniczych okolicznościach ubranka... Leyla odnalzła je na dworzu. W czwartek kolejne podejście do ubierania się Zojeczki:mad: [IMG]http://images45.fotosik.pl/214/ececafa1028faf33med.jpg[/IMG] [IMG]http://images44.fotosik.pl/213/ee69a21e736abb76med.jpg[/IMG] [IMG]http://images49.fotosik.pl/214/c66f5c384f26f104med.jpg[/IMG]
  25. Historia zawiła bo Pani szukała szczeniaka na forum belgów i ktoś kto wystawiał takiego szczeniaka miał też w ogłoszeniach Kluseczkę. Także przez przypadek chyba:)
×
×
  • Create New...