Jump to content
Dogomania

Basia Z.

Members
  • Posts

    1224
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Basia Z.

  1. Witam. Mam słabość do Dosi, bo przypomina mi moją suńkę (tą z avataru), tylko, że Jagódka była malutka. Odkąd ją miałam myślę, że wszystkie suczki, które mają żółtą główkę i czarne plecki są takie cudownie mądre i kochane. Przy okazji pochwalam, za doskonale prowadzony watek, tzn. duzo zdjęc i filmy i wszystko na pierwszej stronie, super :)
  2. Cieszę się Giselle, że mogę na Ciebie liczyć :)
  3. ona jest taka pulchniutka jak mały szczeniak i mała bardzo chyba a miniaturowe pieski osiagaja pełny wzrost na dość długo nieraz przed ukończeniem roku...
  4. Dziękuję wszystkim za wsparcie. Takie chwile zawsze są bardzo przykre i pobudzają do smutnych refleksji ale jestem już pogodzona z sytuacją pewnie dlatego, że nie mam żadnych wyrzutów sumienia i nic do zarzucenia ani sobie ani pani weterynarz, która opiekuje sie teraz moimi psami. Te dwa życia po prostu dobiegły konca i nie dało się ich już przedłużyć. Wspominajac jak umierały moje poprzednie pieski cieszę sie, że tym razem umiałam podjąc decyzję o uśpieniu wtedy, gdy była na to pora. Bajusia miała chyba najszczęśliwsze życie jakie może mieć pies. Sarunię wzięłam nie zważając na jej wiek i chorobę, bo była podobna do Jagódki mojej najukochańszej suni zamordowanej w okrutny sposób przez weterynarzy. Cieszę się, że dałam jej chociaż te kilka miesięcy i że zabrałam ja ze sobą na urlop. Nie zapomnę jak pędziła do morza gdy pierwszy raz je zobaczyła. Przy falach się zatrzymała, nie chciała się kąpać ale za to piasek na plaży bardzo jej się podobał. Cieszyła się wyraźnie spacerkami i zapachem sosnowego lasu w którym mieszkałyśmy. W domu zdradzała pinczerkowaty charakterek zadzierajac z Bajusią a później szukała schronienia na moich kolanach i szczekała ślicznie artykułujac każde hau, hau z osobna i jakby z nutą skargi w głosie. Tylko mnie uważała za swoją panią i do mnie tylko wymachiwała ogonkiem. Taką ją zapamietam.
  5. Ja wiem, że Ty jesteś w porzo... :). A ja 19 i 20 września zmuszona byłam uśpić kolejno moje dwie suczki - pudlicę Bajkę 16 lat i 4 miesiące i pinczerkowatą Sarunię, którą adoptowałam 1 marca z Rudy Śląskiej z niewydolnością nerek. Przyjęłam to spokojnie, bo obie sunie były już tak chore, że nie dało im się inaczej przynieśc ulgi pomimo najlepszej opieki mojej i pani weterynarz, po prostu życie dobiegło końca. Zaczęłam natomiast znowu rozpaczać po Saruni - tej z avataru, bo ta sunia nie miała tyle szcześcia, po adopcji miałam ją zaledwie dwa miesiace i zamordowali mi ją weterynarze a była najcudowniejszym, najukochańszym moim pieskiem. Sarunię adoptowałam pomimo choroby właśnie dlatego, że przypominała mi Jagódkę i częściowo ją zastąpiła. Dałam jej wszystko co mogłam, udało nam się nawet spędzić udany urlop nad morzem ale wszystko niestety dało się pociagnąć zaledwie niecałe pół roku. Teraz gotowa jestem przygarnać kolejną podobną sunię. Nie ma pośpiechu bo mam jeszcze przecież dwa pieski ale jestem otwarta na propozycje i jakby coś to prosze o kontakt. Sama też ciagle szukam
  6. Zapisz Giselle :) ja wcale nie chciałam żeby Ci się dostało, tylko myślę, że to by było naprawde dobre, żeby schroniska (wszystkie) miały wątki adopcyjne i prezentowały na nich w jednym miejscu po kolei zdjęcia wszystkich bez wyjatku psów z podstawowymi informacjami, nr tel. i ewentualnie link jeśli pies ma założony watek i już. Myślę, że w ten sposób więcej ludzi znalazłoby "swoje" psy i więcej psów swoje domy.
  7. Nie , nie zgubiła się tylko chciałabym adoptować podobną - pinczerkowata, krótkowłosa, długie łapki i małe wiotkie uszka, buzia albo cała główka żółta. Wiem, że może wydawac się przykre, że stawiam aż takie wymagania podczas gdy psów potrzebujacych domu jest tak wiele ale ta sunia z avataru nie żyje (została zamordowana przez głupich, podłych weterynarzy) a była cudownym i moim najukochańszym pieskiem dlatego szukam jej sobowtóra. Może nigdy nie znajde ale co mi szkodzi próbować. Nie spieszy mi sie , bo mam w domu dwa pieski - jeden starenki pudelek(16 lat) i adoptowana mała sunia. Wezmę trzeciego pieska jesli znajdę taką sunię, która zdoła mi choć trochę zastąpić Jagusię dlatego chętnie obejrzę zdjęcia wszystkich pinczerkowatych suniek jeśli tylko są jakieś w schroniskach.
  8. Na których stronach sa zdjęcia piesków do adopcji? bo traci się cierpliwość jak trzeba przeszukiwać całe nieraz po kilkaset stron wątki a wiadomo, że dla poszukujacych odpowiedniego dla siebie psiaka zdjęcie na poczatek najważniejsze. Może by tak wszystkie aktualne zdjęcia wrzucać na początkowe strony a zdjęcia już zaadoptowanych usuwać albo przenosić na watek "znalazły dom". Ja szukam krótkowłosej pinczerkowatej suczki takiej jak na moim avatarze albo podobnej.
  9. to pewnie na zdjęcia z nowego domku nie ma co liczyć ...
  10. Dziękuję, nie chciałam zaśmiecać wątku ale tak się to ze mnie wylało...ale co to za skrót CK ? bo jakoś nie mogę go sobie rozwinąć
  11. Nie wiem co to CK ale ta suńka z avataru to była cudowna psinka wzięta w maju 2009 ze schroniska w Łodzi na Marmurowej. Ciążyła na niej chyba jakaś klątwa bo krzywdzili ja wszyscy po kolei począwszy od pracowników w schronisku, bo oddali mi ją niewysterylizowaną (nie mówiac mi o tym) z ogromnym jak się później okazało ropomaciczem a jeszcze wet na odchodnym zapewnił mnie, że ona jest zdrowa tylko stara i może mieć dolegliwości z tym związane. W sieradzu chodziłam z nia do weta bo widziałam, że boli ja brzuszek ale on tłumaczył mi, że to od kręgosłupa. Na moje życzenie pobrał jej krew i na podstawie tego badania wyjaśnił, że ma nieco schorowaną wątrobę i nerki ale poza tym jest ok. Którejś nocy dostała jakiegoś ataku i pojechałam z nią na dyżur nocny do Zduńskiej Woli na ul. Kościelną. Tam nareszcie zdiagnozowali ropomacicze i dobrze zoperowali ale za to po operacji pomimo, że przestawiłam im wyniki badania krwi i wiedzieli o chorych nerkach nie podali jej wogóle kroplówek mówiac mi , że nie potrzeba. Czwartego dnia po operacji dostała konwulsji i dopiero wtedy zaczeli w nią ładować kroplówki i kazali zostawić u nich "w szpitalu" bo ja musiałam wracać do pracy. Mówiłam im, że ona nie siusia na co odpowiedzieli, że dali jej wszystkie potrzebne leki i one wkrótce zaczna działać. Później telefonicznie poinformawali mnie , że jest poprawa ale jak pojechałam ją odebrac to zastałam napełniony wodą balon jaki zrobili z mojej Jagódki. Wlewali w nia kroplówki nie odprowadzajac moczu przy pomocy cewnika pomimo, że samodzielnie nie mogła siusiać. Zeszli juz z dyżuru i po prostu porzucili ja w takim stanie, krzyczącą i w konwulsjach. Młody lekarz jaki tymczasem objął dyżur nie chciał jej w żaden sposób pomóc tak jakby to była nie jego sprawa, odmówił mi też jej uśpienia. Zabrał swój neseser i wyszedł twierdząc, że ma wizyte domową i sie śpieszy. Zostałam w "klinice" tylko ze sprzataczką. Zabrałam Jagódkę i telefonicznie szukałam pomocy u Piotra T. - wet sieradzka sława, też mi odmówił, bo powiedział, że skoro nie on ją operował to nie wie co oni jej tam dali a poza tym juz jest po pracy. W końcu kazał przyjechać do gabinetu ale tam była tylko jego pracownica, która też nie udzieliła pomocy tylko jak mi później wyjaśniono jeszcze narobiła bólu i zaszkodziła bo wstrzykneła suni furosemid (a ona prawdopodobnie miała porażenie cewki moczowej i nie mogła wysiusiać moczu) i umówiła mnie telefonicznie i odesłała do Asa do Łodzi gdzie nie dojechałam bo Jagunia umarła po drodze na moich kolanach przegryzając sobie z bólu język. Wniosłam skarge na weterynarzy do Łódzkiej Izby Lekarsko Weterynaryjnej ale tam pani rzecznik odpowiedzialnosci zawodowej okazała się koleżanką Marka T. weta z Koscielnej ze Zd. Woli i chciała mnie uspokoić i sprawę wyciszyc upływem czasu. Ponownie opisałam sprawe oraz zachowanie Rzecznika z Łodzi i wysłałam to do Krajowej Izby w Warszawie. 15 sierpnia minął rok od śmierci Jagódki a ja wciąż rozpaczam.
  12. takiej sunk[IMG]http://i52.tinypic.com/de4904.jpg[/IMG]i szukam
  13. czy wiadomo ile Tosia waży ?
  14. zapisuję wątek
  15. Przepraszam a w jakim wieku teraz jest Roxi i ile waży ?
×
×
  • Create New...