ewa1411
Members-
Posts
167 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by ewa1411
-
nogawak poszła , nie noga nie ugryzie tylko tzw.ukaszenie - lekki siniak od kłów pod kolanem ot co...koleś szuka dziury w całym, pewnie jakieś zwolnienie chce wydebic z pracy i tyle. no ja stoję mówie noga i klepię się w udo i nic :) ale spoko, za jakiś czas pójdziemy do szkółki i już wspólne fotki postaram się zorbić....ale teraz nawał pracy dzis koks zorbił kupe po doknem pana, który akurat w nim stał...stwierdizłąm ze moge zebrac zjebki ważniejsza jest kupa koksia :p poza tym weterynarz zwazył nam czarna pchełke, wazy 26 kilo dostaął środek na odorbaczanie, pryz okzaji dowiedziałam się ze nie przepada za wątróbką ( zjadł 2/3 bo nie było nic innego w misce...na raty....no i był tam środek na odrobaczanie - kupiń tabletki jeszcze raz czy to co zjadł to wystraczy ?), został nasmarownay środkiem na kleszcze i chodzić musimy teraz przez 2tyg na obserwację czy pies nie ma wścieklizny, przez listonosza :mad: gdyby koks zachorował ( odpukac w niemalowane ) to nie można go leczyć!!!!ze względu na fakt iz jest"pod obserwacją"pod kątem wścieklizny dziś poskodowany listonosz był znowu i miałam ochote zawołac koksa na dworek :angryy: ech....koksiątko teraz lula, był dzis na pięknym spacerku na plazy , nie było nikogo...słoneczko świeciło...chciał wbiec do morza pogonić łąbędzie:) jest cudowny :)
-
no własnie z tymi znajomymi to już było pare osób i zachowywał się wzorowo, tosmy się z tomkiem nad koksem rozpłyneli :p pieszczoty, dobre słowo wiecie - skarb ukochany koks doskonale reaguje na nie wolno czy e-e :) ale w tamtym momencie nie miałam czasu na słowa - liczyły się czyny zwłaszcza, że listonosz potem poszedł do roboty, tam go odesłali do nas bo zaświdczenie, ze pies był szczepiony, to mu skserowałam, pojechał na zastrzyk,wrócił powiedzieć nam że pies tez powinien iśc na jakiś zastrzyk itd...jutro musze iśc na poczte i zapłącić za rozszarpana nogawkę - serio rozszarpaną :shake: koks został zganiony i widac było po nim że się hymm wstydzi, pewnie do czasu następnego instynktownego zachowania a teraz sobie spi łotr poznał na spacerze kolezankę sabę wzietą ze schroniska w gdyni, to sie zaczął taki kocioł..skoki, wskakiwanie na siebie, szalone rozbiegi itd...jedna wielka pątanina łap, ogonów i jezorów która wleciała na mnie i nadal cuzję ból w kolanie :) ..co ciekawe saba jest ponoć silna osobowościa i starsza jest od koksia i koks w zabawie pokazał jej że uznaje jej wyższośc w psiej hierarchi...uczy się nadal suzkania piłeczki i komendy noga - w skali 1 do 5ciu wychodzi mu na 3:p
-
hej brązowa :) musze ci oddac smycz - jakaś wizyta poadopcyjna czy np. wspólny spacer z psami ?:) tylko nie mamy już auta :-( tak rzucił się z dzikim warkotem jak nie koks nie czarna pchełka tylko czarny rządny krwi zwierz i tak gwałtownie i no wiesz, lezał pryz biurku a ja otwierała drzwi i nagle...- no ale na listonosza....współczuję chłopakowi bo się najadł strachu ...nie to żebym uważała listonoszów za ludzi niższej kategorii - broń boże - ale patrz to, co wkleiłam jako wytłumaczenia faktu, że psy rzucają się na właśnie listonoszów...choć teraz wiem, że musze byc ostrozna z koksem i innymi ludźmi
-
Natura pracy przedstawicieli tych profesji wymaga, by odwiedzali oni wiele miejsc. Kiedy trafiają do nas, z punktu widzenia psa mają na sobie zestaw „wizytówek” z tylu różnych kątów, że trudno się połapać, kim właściwie są. Gdyby ktoś, witając się z nami, wymienił piętnaście nazwisk albo wręczył nam plik dokumentów, z których każdy przedstawia inną osobę, raczej nie wzbudziłby specjalnego zaufania. Także pies, który drogą zapachową od obcej przecież osoby otrzymuje dziwny zestaw informacji, czuje się sfrustrowany i wykazuje daleko posuniętą podejrzliwość, która w połączeniu z instynktem obrony terytorium łatwo może przerodzić się w groźbę i agresję. Dodatkowo człowiek pachnący wieloma miejscami może się psu kojarzyć z włóczęgą, który zagraża jedności stada. Jakby tego było mało, przy dziesiątkach odwiedzonych danego dnia domów czy mieszkań zachodzi spore prawdopodobieństwo, że w którymś z nich listonosz „złapał” woń nieprzyjemną dla naszego zwierzaka.
-
uwaga, bardzo ważne , koks zaatakował człowieka - listonosza - tyle osób wpuszczaliśmy do domu i nigdy na nikogo nawet nie zawarczał, a tymczasem listonosz zadzwonił do drzwi - otworzyłam lekko i koks od razu rzucił się na chłopaka - na szczęście rozerwał tylko nogawkę, nie zrobił krzywdy większej, bo w porę go odciągnęłam - za spodnie zapłacę - zniszczył ubranie robocze człowiekowi, ale jak dalej postępować z kosem, co oznacza takie zachowanie?jestem wstrząśnięta
-
ha! koksowi komendy nauczone przez brązowa zlały sie w jedną całośc wiążącą się z zabawa piłęczką - na razie ćwiczymy przynoszenie piłeczki do nóg - jaka radość z szukania kontaktu i zrozumienia pies/człowiek :)..świetnie reaguje na słowo "super" , puszczam oczko do brązowej :razz: mówię mu" gdzie piłeczka? i chcę żeby nauczył się jej szukać , a znajdując przynosił, a dopiero potem zabawa - kłade piłeczkę w różnych miejscach i razem szukamy - jak znajduje mówię super, a on puszcza ją z pysia - mówie przynieś a on do pysia i przynosi, mówie super i dają nagrodę ( kiełbaska jest idealnym koksiowym smakołykiem :) ) - dobrze? za jakis czas złozymy to w całość i będzie jedno super jak przyniesie znalezioną piłeczkę - koks szczęśliwy, lubi sie uczyć i jak czegoś nie kuma tak śmiesznie chce wymusic smakołyk, prezentując wszystko to co go nauczyła brązowa ( siad,głos,łapkę lezec, hi hi hi jednym ciagiem !!!!! ) i mówi przy tym lekko szczekając! :)kocham go :p
-
kochani - muszę zacząć uczyć koksa..może nie tyle uczyć co dostarczać mu intelektulanej rozrywki...mam wyrzuty sumienia - bo gdy pracuję nie jestem skupiona na nim i mam wrażenie ze go zaniedbuję ( czy ja jestem nienormalna?).....czy zna któraś z was przykłady jakiś domowych zabaw z psem, które równiez czegos uczą? nie mam teraz aż tyle wolnego czasu i kasy zeby pojsc z nim do szkoły - ale sadze że za 1 góra 2 miesiące pojdziemy, teraz jednak nie chcialabym marnowac czasu - plis help mi!
-
:-o:evil_lol: miałaś jakies brażenia po tym incydencie? :shake: przygody z koksiem :) kochani mam zdjecia koksa z jeżem.....ale ni mogę zrozumić jak tu się wrzuca foty....mam u góry pasek narzędzi, mam jak w outlooku czy wordzie, ikonę od wklejania obrazka/zdjęcia i gdy na to klikne, porsi o url nie mam serwera żebym mogła sobie umiescić na nim www i na www fotę , ani nie będę płącić kasy za hostingowanie jednej foty - url to format adresowania służący do identyfikowania wszelkich zasobów dostępnych w internecie, więc nie rozumiem logiki wklejania obrazków....a jak edytuję fotę przeglądarką internetową i wklejam pod url ( kombinatoryka ) to....[IMG]http://file:///C:/Documents%20and%20Settings/Administrator/Pulpit/koks%20vs%20jez/DSC03201.JPG[/IMG]
-
taaaaa...a jaki łobuz...koksiu z oksywia dziś będąc znowu na plaży, zauważył z ponad 8metrów malutkiego jeża truptającego sobie po plaży o zmierzchu! w kierunku morza...nie wnikam co robią jeże na plaży po zachodzie słońca...koksiu był na spacerku...zauważył jeża kątem oka i jak nie wyrwał!!!!! dziewczyny serio on waży połowę mnie....i z takim impetem...zatrzymałam go w ostatniej chwili...wszystko trwało żeby nie skłamać max 4sekundy....zdążył tylko jeża przestraszyć , bo jeż poczuł jego oddech na swoim nosie....biedak doznał szoku...a koks zwariował...koleżanka trzymała koksa a ja jeża w ciche krzaki wynosiłam ...jeż w szoku biedny taki...a koksiu zbój....koty dwa się napatoczyły na koksiowej drodze...dobrze że już teraz mam naprawdę oczy dookoła głowy....do szkółki pójdziemy jak tylko pańdzia będzie miała kasiore jakąs na boku....
-
koksiu masakruje piłeczkę w tempie piłeczka....ciach ciach mlach raz ciach mach :) serio....wczoraj wieczorem tomek przywiózł mu 4ry...jedną dostał do zabawy od razu, po...max 15minutach jej nie było....druga dostał rano...zamęczył na spacerze...trzecia poszła po spacerku :) ...az tomek przyniósł z samochodu tenisową i ta aktualnie jest w obrotach:cooldevi:
-
brązowa spoko - dogo argentino przypadkowo spotkany pod psim sklepikiem :) ale wczoraj wieczorem koksiu poznał nową przyjaciółkę goldenicę, dziś wieczorem będę czekała na nią z koksem - bardzo mi zależy żeby miał kolegów/koleżanki...a teraz koksiu lula :) był z panem na spacerku, na działeczce :), poznał dziadka :) hy hy hy...wszyscy koksem zachwyceni....
-
[quote name='ewtos']A może dać mu RUMEN TABS pomogą uporządkować florę bakteryjną żołądka . Tabletki można kupić u wet-a lub w zoologicznym sklepie i nawet przez pierwsze dni podwoić dawkę.Sposób dawkowania jest na opakowaniu.Cena 100 tabletek około 10 zł. A z drugiej strony ciekawe jakbyśmy my się zachowywały po przeprowadzce z ziemlanki do pałacu , jedząc pierwszy raz w życiu kawior z francuskim szampanem:lol:. Gratuluje decyzji:loveu:, pozdrawiam serdecznie , ściskam Koksa. Będzie dobrze, do luksusu też trzeba przywyknąć. P.S to coś o co pytasz to siarkowodór.[/QUOTE] koks powinie zatem na drugie imie miec sarkowodór :) chyba mu te tabletki kupię..zakupiłam tez smycz flexi z allegro...a jutro jadziem do weterynarza...no właśnie - dobry weterynarz w gdyni - ktoś ma namiary może??????
-
dziś dużo się działo drobnych rzeczy - zostały zniszczone 3 piłeczki tenisowe, byliśmy o 6stej na spacerze,to chyba raczej dla mnie przeżycie....byliśmy znowu na spacerze i koks poznał 9miesięczne szczenię dogo argentino :) taki słodziak...nie było żadnych akcji, po prostu przyjazne nastawienie z obydwu stron...przy okazji pogadałam z właścicielem o biednych bullowatych które sa wykrzywiane przez człowieka. facet powiedział mi, że kupił psa za grubą kasę z doświadczonej hodowli, gdzie umieją postępować z rasami bojowymi i nie rzeźbią w nich agresji, no ale ja nie wiem jaki charakter na prawdę ma ten pan, choć zachowywał się wobec psa wzorowo i sam dogo argentino był jak przytulanka :) niewyrośnięty do końca...opowiedziałam mu , że motywem do powstania tej rasy były oczekiwania związane z potrzebami niebezpiecznych, argentyńskich polowań na pumy, jaguary, bardzo zwrotne i szybkie pekari oraz ciężkie dziki typu europejskiego.no iże jego pies posiada próg pobudliwości przesunięty o wiele dalej niż n.p. psy obronne, jednak wprowadzony w stan agresji (ataku) nie przerwie go na żaden rozkaz aż do śmierci własnej lub przeciwnika. akurat ostatnio czytałam se o rasach , to żem potraktowała właściciela dogo niusem :) a koksiu sobie grzecznie stał merdał ogonkiem i obserwował...przydałaby mu się jakaś fajna koleżanka czy kolega...nasi znajomi, starsi państwo, mają suczkę rasy Airedale terrier, która ma 12lat i wydaje się być dobrym materiałem na towarzyszkę spacerów, ale to za jakiś czas :) co jeszcze dziś? koks puszcza mniej bąków :cool3:, dostał dziś mniej karmy bo zaserwowałam mu mięso z dwóch kości wołowych :) z rosołu, z marchewką ( odrobinę ),resztką chleba ( 2 ostanie najmniejsze kawałki z kromki ) i tranik - zalane lekko rosołem...bo nie daje rady inaczej mu tranu przemycić, muszę rozciąć kapsułkę ( 2kapsułki mu dałam ) i wylać z niej zawartość do jedzenia.....dostałam ochrzan od tomka, że daje koksowi pic wodę żywca, więc mu daję z ciężkim sercem kranówę :shake:....ale zdaje sobie sprawę , że przesadzam :)...koks ciągnie smycz ale to dlatego , że jak gdzieś z nim idę w tereny zielone acz uczęszczane, to trzymam go krótko, a on by chciał obsikać WSZYSTKO W OKOLICY:) rozumiem go :) nowa sytuacja nowe miejsce i zyliard nowych zapachów....aaaa z zabawnych historyjek, wyszłam na "ganek" zapalić fajkę ( paliłam paczkę dziennie - teraz paczka starcza mi na 3dni - nie dam rady jednak rzucić od razu, za dużo nerwów, no i nie ma palenia w domu )...zrobiłam sobie kawę, postawiłam ja na ganku, sprawdziłam czy brama jest zamknięta i czy nikogo nie ma i pozwoliłam biegać koksowi bez smyczy po ogródku...ale zapomnieliśmy o piłeczce ( wtedy jeszcze była ),więc wróciliśmy do domu po piłeczkę, koksiu z piłką w zębach wyszedł z domu, stanął na ganku, nachylił się nad kubkiem z kawą i wypuścił piłeczkę z pyska prosto w moją kawę....:p nie wiem czemu to zrobił :)..co jeszcze? no zabawa w domu wiadomo , choć koks jest dziś w humorze nostalgicznym...aaaa jak wróciłam z koksem ze spaceru wczesnoporannego, odpadliśmy razem na jego kanapie w 2godzinna drzemkę :) - miałam niesamowite sny! co nie oznacza , że zrezygnuję z afixonowskiej sypialni :cool3: ale przyjemnie się z nim śpi...delikatnie się przytula i ma taką miłą w dotyku pachnąca sierść :cool3: ...teraz czekamy na tomka z nowymi piłeczkami...koksiu drzemie i mówi przez sen :)...jak wróci pan to pójdziemy we trójkę na wieczorny spacer...czyli za jakieś 15min pewnie...no i tyle....:)