kratka
Members-
Posts
127 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by kratka
-
[FONT=Tahoma][FONT=Tahoma]Wiesz, za 105 zł możesz mieć w Warszawie USG z opisem u dra Marcińskiego (chyba najlepszego tu specjalisty w tej dziedzinie). Poza tym, co Ci z tego, że ewentualnie będzie taniej, jeśli np. lekarz wykonujący badanie będzie miał marne pojęcie o tym, co robi/widzi w obrazie USG? Po takim badaniu diagnostycznie sytuacja może być w punkcie wyjścia (wiemy, że nic nie wiemy, ewentualnie mamy fałszywy trop), więc w sumie być może badanie trzeba byłoby powtórzyć, a koszt dwóch badań na pewno byłby wyższy niż jednego u specjalisty z prawdziwego zdarzenia. [/FONT] [FONT=Tahoma]Mówię Ci to z własnego doświadczenia - przed badaniem u dra Marcińskiego mój pies miał dwukrotnie robione USG u innych lekarzy. Nic z tych badan nie wynikało poza najbardziej nieprawdopodobnymi domysłami...[/FONT] [FONT=Tahoma][/FONT] [FONT=Tahoma]Wszystkiego dobrego dla Ciebie i malucha:)[/FONT] [FONT=Tahoma][/FONT] [FONT=Tahoma][/FONT] [FONT=Tahoma][/FONT][/FONT][quote name='Iwona__S']Nie wiem czy w dobrym miejscu piszę, jeśli tak to przepraszam... Chciałam zapytać czy ktoś się orientuje gdzie w Warszawie lub okolicach można zrobić tanio USG jamy brzusznej psa? Kilka tygodni temu znalazłam dwudniowego malca i wydawało się, że udało się go wychować, aż do wczorajszego dnia kiedy to dostał silnych ataków padaczki. W klinice, w której go leczyłam do tej pory, chcą 100 zł :( to trochę dużo jak na moją kieszeń, może ktoś wie gdzie można zrobić to badanie taniej?[/QUOTE]
-
[FONT=Tahoma][SIZE=2]Iss, chodzi właśnie o to, że TLI ma zdiagnozować niewydolność zewnątrzwydzielniczą trzustki podobno niezależnie od jej przyczyny, ale nie zawsze można na tym parametrze polegać. [/SIZE][/FONT] [FONT=Tahoma][SIZE=2]Jego wartość nie jest wiarygodna np. wówczas, gdy przyczyną niewydolności jest przewlekłe zapalenie trzustki... Z moim psem bujałam się przez prawie pół roku od weta od weta właśnie dlatego, że wszyscy byli zapatrzeni i zachwyceni wynalazkiem pt. TLI... TLI było w normie (raz ponad, bo było akurat zaostrzenie zapalenia), a pies miał wszelkie objawy niewydolności trzustki - "żółte" biegunki/"ceglaste" kupy, chudł coraz bardziej mimo wilczego apetytu. [/SIZE][/FONT] [FONT=Tahoma][SIZE=2]I dlatego, moim skromnym zdaniem, ze względów diagnostycznych lepszy jest test kliszowy lub na strawność, bo nie fałszuje wyniku w zależności od przyczyny.[/SIZE][/FONT] [FONT=Tahoma][SIZE=2]A zapalenie trzustki (przewlekłe) to baaardzo podstępna choroba - mój pies zaczął chorować, gdy miał 5 miesięcy (teraz ma 2 lata). Przez pierwsze dwa miesiące szpikowany był Betamoxem co 2 - 3 tygodnie. Potem się wkurzyłam i zażądałam badań - podwyższone były praktycznie wszystkie parametry biochemiczne i zaproponowano mi, by psa uśpić... Na szczęście sprawdziła się zasada zmieniania wetów aż do skutku i psiak jest we w miarę dobrej formie nawet mimo przebytego niedawno ostrego zapalenia trzustki...[/SIZE] [/FONT] [quote name='Iss']Masz rację, ale TLI ma tylko zdiagnozować czy jest problem zewnątrzwydzielniczy a nie zapalny. Generalnie z trzustką u lekarzy jest problem, do tej pory bylo to schorzenie sporadyczne i rzadko się na niego zwracało uwagę, dopiero teraz pojawia się co raz więćej psiaków z znt , więc automatycznie w prasie medycznej więcej można poczytać o przypadkach. Zapalenie trzustki to dość podstępna choroba niestety :( Mówisz o próbie kliszowej ? Fakt fajne badanie, ale nie do końca miarodajne. Już lepszy jest test na strawność.[/QUOTE]
-
[quote name='Iss']Z jakiego jesteście miasta? Test TLI to badania podstawowe by jednoznacznie zdiagnozować trzustkę.[/QUOTE] [FONT=Tahoma][SIZE=2]TLI niestety nie jest najlepszym testem... W większości przypadków zapewne wykaże niewydolność zewnątrzwydzielniczą trzustki, ale już przy przewlekłym zapaleniu trzustki (którego konsekwencją też jest niewydolność) wyniki mogą być w normie.[/SIZE][/FONT] [FONT=Tahoma][SIZE=2]Ćwiczyłam to na swoim psiaku - na początku były biegunki, potem wymioty, następnie biegunki i wymioty, czyli niby standardowe objawy niewydolności zewnątrzwydzielniczej trzustki. TLI badane 6 razy zazwyczaj było w normie, tylko raz było trochę powyżej normy i z tego powodu 5 wetów wykluczyło problem z trzustką. Wet nr 6 kazał zrobić "przestarzałe diagnostycznie" badanie na aktywność trypsyny w kale. Wynik 0% mówił wszystko i był wiarygodny, bo próbka dotarła do laboratorium w 5 minut po jej "uzyskaniu", że tak powiem:). [/SIZE][/FONT] [FONT=Tahoma][SIZE=2]Z badaniem aktywności trypsyny w kale jest tylko ten problem, że próbka musi być dostarczona do laboratorium szybko, maksymalnie w ciągu godziny, o ile pamiętam.[/SIZE][/FONT] [FONT=Tahoma][SIZE=2]Pozdrowienia dla Trzustkowców:)[/SIZE] [/FONT]
-
[FONT=Tahoma]Co do diagnozowania nadnerczy - najpierw oznacz poziom kortyzolu we krwi (koniecznie rano, bo wtedy stężenie jest najwyższe). Tam u "Was" na pewno to zrobią, bo "mój" Laboklin właśnie do Niemiec wysyła próbki. Jeśli wynik będzie poniżej normy, to wtedy test stymulacji z syntetycznym hormonem ACTH (co da Ci odpowiedź na pytanie, czy nadnercza jako takie funkcjonują prawidłowo). Jeśli i to badanie niczego nie wykaże, to można jeszcze sprawdzić stężenie samego hormonu ACTH (który stymuluje nadnercza - nadnercza mogą źle funkcjonować albo dlatego, że one same są chore, albo dlatego, że nie są odpowiednio stymulowane przez produkowane przez przysadkę ACTH). Objawy bywają przeróżne - mój psiak miał tylko regurgitacje no i chudł w oczach. Sprawdź i ten trop, jeśli możesz, bo to naprawdę rzadkie i rzadko diagnozowane schorzenie, a bardzo niebezpieczne.[/FONT]
-
[quote name='Domino']Absolutnie, zbadaj poziom hormonów i enzymy trzustkowe.Takie objawy najczęściej są wynikiem zaburzeń jednego z tych organów.chociaż ,gdyby to była trzustka to kupa miałaby specyficzny kolor i konsystencje szarej gliny.[/QUOTE] [FONT=Tahoma]Dokładnie tak. Przy czym kupy przy niewydolności zewnątrzwydzielniczej trzustki mogą mieć też kolor "ceglasty". Koniecznie zrób badanie kału na aktywność trypsyny. Możesz też oznaczyć TLI, ale ten parametr (chociaż ulubiony przez lekarzy) czasem nie mówi (całej) prawdy.[/FONT] [FONT=Tahoma] [/FONT] [FONT=Tahoma]A jeśli to nie trzustka, to sprawdź jeszcze poziom kortyzolu rano - niedoczynność nadnerczy zdarza się rzadko, ale się zdarza (np. na mojego padło...), ale mało który wet na to wpadnie sam, bez gotowych wyników podanych na talerzu.[/FONT]
-
Na pocieszenie, zapalenia nerek chyba nie było, bo nie ma wałeczków w badaniu moczu:). Ale - jak dla mnie i wielu innych właścicieli psiaków z problemami układu moczowego - badanie moczu bez oznaczenia stosunku białka do kreatyniny mówi tylko półprawdę. Proponuję oznaczyć przy okazji kolejnych badań również i ten parametr - wiele mówi o stanie nerek, a te są tu najważniejsze, bo ich ewentualne uszkodzenie jest trwałe. Rozumiem, że nie zaniedbujesz leczenia psa, a jednak problem powraca, więc leczenie powinien poprowadzić wet, który psa wyleczy, a nie nafaszeruje antybiotykami na ślepo i na wszelki wypadek. Antybiogram był robiony przy nawrocie choroby?
-
A ja się uprę na swoją śpiewkę - konsultacja u dr Neski... W moczu pojawiało się białko. Psiak dojrzewa, więc białko może być z przyczyn fizjologicznych, ale warto to sprawdzić. Stosunku białka do kreatyniny nie mamy albo ja nie widzę (ślepa trochę jestem, to inna sprawa). Ciężar właściwy moczu jest niski. Przyczyn może być wiele (łącznie z poliurią i podaniem Furosemidu na przykład), ale ja bym przyczynę sprawdziła nie u "lekarza weterynarii" po prostu, bo ja takich zaliczyłam kilkunastu (z czego kilku sugerowało uśpienie mojego psiaka), ale właśnie u dr Neski. Bo tylko ona w tym naszym dziwnym kraju ma wiedzę nefrologiczną na światowym poziomie.
-
Hawanka, podtrzymuję tylko sugestię skonsultowania psiaka u specjalisty (a u dr Neski w szczególności). I również przestrzegam przed mówieniem, że to "na pewno" nie cośtam, bo zdaje się, że żaden wet nie postawił jeszcze jakiejś konkretnej diagnozy...?
-
Przykro to słyszeć, Iszta. Wiem, co znaczy, kiedy odchodzi psiak - pożegnałam już dwa w swoim życiu... Ale to prawda, co napisała Saganka - 12 lat to piękny wiek, szczególnie jak na boksia. I dobrze, że odeszła spokojnie, nie każdy pies (i jego właściciel) ma tyle szczęścia. Trzymaj się.
-
No to ja się nadal "chwalę" - Berti miał zapalenie wątroby... Albo trzustki i wątroby... Albo trzustki, wątroby i jelit, bo u niego stwierdzenie czegokolwiek graniczy z cudem, tak przedziwne ma wyniki:-(. Dostał 2 kroplówki podskórne, Heparegen na regenerację wątróbki, antybiotyk i jeszcze parę innych rzeczy do łykania. Rozchorował się z dnia na dzień - w niedzielę kompletnie nic nie wskazywało na jakieś nagłe zapalenie. W poniedziałek pojechaliśmy za zaplanowane badania. Wymioty zaczęły się w samochodzie, ale najpierw zwaliłam to na chorobę lokomocyjną (mały ma tyle chorób, że aż dziwne by było, jakby nie miał lokomocyjnej:mad:). Ale po powrocie do domu był wymiotów ciąg dalszy plus mega sraczka i już było wiadomo, że coś się dzieje. Wyniki tylko to potwierdziły - AlAT prawie 260, mocznik też w tych granicach. Przy takim moczniku krea 1,6, więc ten mocznik pewnie znów głównie z układu pokarmowego. Mały jak nagle zachorował, tak nagle "wyzdrowiał" (w zachowaniu oczywiście). Cieszę się bardzo, ale strasznie mi szkoda mojego psiaka - to jego drugi taki poważny problem w tym roku... W poniedziałek badania i zobaczymy, co dalej.
-
Nie ma to, jak mieć psa cierpiącego na dwie choroby "do końca życia"...:razz:. Mój to ma prawie 3 takie choróbska (pnn, niedoczynność nadnerczy i zapalnie trzustki, które lubi powracać...). Ale masz rację, jak już jest diagnoza, to zaczyna się działać zamiast uprawiać mało efektywne i doprowadzające do rozpaczy "myślenie":angryy:. A tak zupełnie od czapy, pochwalę się, że... niedługo się "dopsię", dobierając mojemu małemu towarzystwo - pieprzasto-solastą sunię. Dr House mówi, że sunia Bertka nie zamęczy, a - przy odpowiednim postępowaniu - Bertek nie zmajstruje psiątek przed sterylizacją suni...:cool3:. Wierzę na słowo, bo nigdy na tym słowie źle nie wyszliśmy.
-
No to pół biedy, że to tarczyca:razz:. Mówiłam, że trzeba mądrzejszego ode mnie, żeby stwierdzić przy jakiej jeszcze chorobie chudnie się przy wzmożonym apetycie... Najlepsze w tym wszystkim jest to, że sama mam niedoczynność tarczycy, która (u ludzi tak samo jak i psów) powinna się charakteryzować własnie takimi objawami. Tyle że ja ich nigdy nie miałam...:mad:..., hehe. A synetetyczny hormon to - jak na pewno wiesz - nic strasznego, chociaż perspektywa "do końca życia" lubi przerażać. Ale jakie jest inne wyjście? Mój młody też do końca życia będzie łykał zawinięty w biały serek Encorton, bo - oprócz innych "udziwnień" zdrowotnych mało typowych dla półtorarocznego psiaka - ma jeszcze niedoczynność nadnerczy... Leczcie tą niedoczynność - to takie choróbsko, że powinno być dobrze:). I trzymajcie za nas kciuki w poniedziałek i wtorek - robimy badania kontrolne po całkiem nieciekawym białkomoczu... Już się boję, co wyjdzie, bo odkąd małemu robię badania zawsze coś jest nie tak, a już szczególnie cholerne parametry nerkowe:-(.
-
[quote name='saganka']Powiem Wam, ze ja juz glupieje..Otoz, robilismy znowu badania kontrolne Bruna i z jednej strony jest super, bo wyniki nerkowe ma jak zdrowy pies - kreatynina 1,2, mocznik - 29, a bialko 66; ale za to watrobowe to tragedia.. ALP skoczyl do 1004. AlAT - 529.. Tylko Aspat w miare, bo tylko 52. Dodam, ze przez miesiac intensywnie byla ta watroba wspomagana - ornipural, essenstiale, sylimarol.. Przy czym nikt nie wie o co chodzi, bo objawy sie wykluczaja.. Przy takich watrobowych ma chory wrecz apetyt.. NIe wymiotuje, nie ma biegunek. Do tego podwyzszony cholesterol.. Trzustka w normie, wiec to nie trzustka. Schudl jedzac wrecz obsesyjnie.. NIe ma ochoty na ruch. Nie boli go brzuch. Jest dosyc apatyczny.. NIe pije wiecej, nie sika wiecej. Jutro badamy hormony tarczycy.. jak to nie tarczyca, to chyba bede musiala sie zapisac do dr House'a na wizyte :eviltong:[/quote] Gratuluję Wam wyników nerkowych;) Wiesz, z moim małym też wszyscy głupieli...:shake: Ja bym na Twoim miejscu podrążyła jednak temat trzustki, jeśli burza mózgów niczego nie wyjaśni. Bo trzustka potrafi oszukiwać - Bertkowi nigdy na podstawie np. TLI nie można było zdiagnozować niedoczynności. A takie "prymitywne" stare badanie trypsyny w kale dało wynik 0. I na tej podstawie mały dostał Kreon - wszystko wskazuje na to, że słusznie, bo od tej pory skończyły się wymioty i biegunki. Może Bruno miał "ciche" zapalenie trzustki? Nic takiego nie istnieje medycznie, bo jest albo ostre (które łączy się z dużymi objawami bólowymi i trudno go przez to nie zauważyć) albo przewlekłe (powinno wychodzić w badaniach, chociaż niekoniecznie...). Berti zapalenia ostrego na pewno nie miał, a na przewlekłe też nic nie wskazuje... Ale jakieś zapalenie na pewno było, bo niewydolność nerek jest tego powikłaniem. Najbardziej mnie zastanawia ten wilczy apetyt Bruna. Nie wiem przy jakiej innej dolegliwości niż trzustka to występuje przy jednoczesnym chudnięciu, ale to temat dla mądzrzejszych ode mnie. Natomiast wyniki wątrobowe lubią być podwyższone przy różnych okazjach - Berti też miał je podwyższone, ale u niego i ASPAT i AlAT były podwyższone "równomiernie".
-
A u nas były nawet przed wystąpieniem niewydolności, która wymaga jakiejś interwencji. Potem na chwilę znikły, teraz znów są. W każdym razie, z samej ich obecności na pewno nie można wywnioskować, które to stadium choroby.
-
[quote name='saganka']Tak, to ten Bruno :lol: Pytanie - czy on jest kastrowany? i jak pobieraliscie mocz? Czy dr Neska nie sugerowala, ze bialko moze pochodzic z drog rodnych psa (konkretnie spermy)? My na nerki zaczelismy chorowac dwa lata temu i odpukac, ciagle jestesmy na tym samym etapie.. Ale najwyrazniej mojemu duzo dala kastracja po ktorej zniklo bialko z moczu, oraz dieta domowa. Ona jest wlasnie niskobialkowa, a ilosc tluszczu mozesz regulowac doborem miesa - ja daje akurat dosyc tluste, bo wczesniej Bruno byl anorektykiem, wiec wskazane bylo, zeby przytyl, a przynajmnie nie chudl, ale jesli zamiast wolowego dasz chude drobiowe, to bedzie niskotluszczowo. Ja dodaje jeszcze do tego lyzke oliwy z oliwek, ale nie wiem jak z tym jest w przypadku chorej trzustki. Tu masxz przykladowa diete domowa [URL="http://www.therios.eu/?act=3&id=23"]THERIOS Przychodnia Weterynaryjna[/URL][/quote] Dzięki za linka do przepisu, niedługo go przetestuję;). A co do reszty - mały nie jest kastrowany (rozchorował się jak miał jakieś 4-5 miesięcy - wtedy wystąpiły pierwsze objawy) i na pewno wykastrowany nie będzie (bo narkoza u psa z niedoczynnością nadnerczy = śmierć). Mocz pobieraliśmy różnie - najpierw metodą "domową" (bieganie z rondelkiem wraz z podstawianiem tegoż w wiadome miejsce i w wiadomym czasie - nielada wyczyn w przypadku miniatury...). Początkowo dr Neska też myślała, że to białko nie jest "nerkowe" (Berti miał w moczu kreatyninę na poziomie 240, a ciężar właściwy na poziomie 1,36), ale po ostatnim badaniu nie mamy już wątpliwości - mocz pobierany przez punkcję pęcherza - kreatynina 62, ciężar 0,16, o białku już nawet nie wspomnę...). Teraz na pewno trzeba wyleczyć infekcję, potem opanować białkomocz. Mam nadzieję, że choróbsko się zatrzyma tak jak u Bruna;). Z karmieniem Bertka nie mam i nigdy nie miałam problemów - nie ma takiego żarła, którego by moja bestyja nie zżarła... Więc pewnie jakieś bardziej suche trocinki z drobiem w tle też chętnie pochłonie. A na razie czekamy na wyniki posiewu. Trzymajcie za nas kciuki w wolnej chwili;)
-
[FONT=Times New Roman][SIZE=3]Witam Was ponownie. I dołączam już na dobre...[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Mój psiak był i jest zagadką dla wszystkich lekarzy, u których byliśmy, i nic u niego nie jest jasne do końca (to z kolei sznaucer miniaturowy - teoretyczne mało które choróbsko się ima tej rasy, a już na pewno nie w wieku rok i 2 miechy, choć - jak widać - też się zdarzają...), ale - z tego, co już wiadomo na 100% po ładnych paru miesiącach diagnozowania i leczenia - na pewno ma: niedoczynność nadnerczy (pochodzenia przysadkowego), niewydolność zewnątrzwydzielniczą trzustki w wyniku jej zapalenia (ale raczej nie ostrego, bo to trudno przegapić, ani też nie przewlekłego, bo nic takiego nie wychodzi w badaniach...) i powikłania „trzustkowe” w postaci niewydolności nerek (na szczęście niezbyt chyba zaawansowanej, bo kreatynina nigdy nie przekroczyła 1.9, tylko mocznik nam szaleje cały czas, teraz na poziomie 140). Podwyższone parametry nerkowe mogą występować też przy niedoczynności nadnerczy i tu jest właśnie haczyk u mojego młodego - nie wiadomo w sumie ile tego mocznika i kreatyniny to wina nadnerczy, a ile nerek. W każdym razie z nerkami też jest coś nie halo, bo ostatnio pojawił się całkiem niestety okazały białkomocz (stosunek białka do kreatyniny 3,76). Do tego przyplątał się jakiś stan zapalny i od piątku „hodujemy posiew”.[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Staram się w miarę spokojnie do tego wszystkiego podchodzić, ale to trudne, jak ma się „gówniarza” chorego na wszystko...;(. Dr Neska mnie pociesza przykładem Bruna-berneńczyka (nie skojarzyłam z nadmiaru niezbyt fajnych wrażeń informacyjnych, że to przecież raczej na pewno TEN Bruno...;) i do tego jeszcze TEN berneńczyk...).[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Teraz pewnie przekopię ten wątek w szerz i wzdłuż w poszukiwaniu informacji pt. kto i jak długo ma piesa z niewydolnością nerek w fazie zbliżonej do tej, którą ma mój mały (Saganka, Twój Bruno to chyba podobny przypadek?). No i dietę też będę musiała młodemu wygooglować, bo weterynaryjne w jego przypadku odpadają (musi mieć żarełko niskotłuszczowe ze względu na trzustkę i jednocześnie niskobiałkowe ze względu na nery).[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Aha, ktoś z Was może pamięta nazwę badania, w którym ustala się rodzaj/wielkość białek „przelatujących” przez nerki? Na pewno takie badanie przed nami, ja oczywiście nazwy nie zakodowałam, a lubię takie rzeczy wiedzieć.[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Pozdrowienia;)[/SIZE][/FONT]
-
I badanie moczu koniecznie z oznaczeniem poziomu kreatyniny, bo nie dla wszystkich lekarzy i/lub laboratoriów jest to oczywiste;)
-
Holly, Nita ma rację z tym sposobem pobrania moczu. Mnie dr Neska też każe to robić w ten sposób, a punkcję zostawić jako wyjście awaryjne - kiedy trzeba będzie oznaczyć "coś", na co ewentualne zanieczyszczenia mają duży wpływ. Oznacz koniecznie poziom kreatyniny w moczu - zazwyczaj chyba ten parametr trzeba zlecić oddzielnie, bo badanie ogólne moczu jako takie go nie obejmuje (przynajmiej w "moim" laboratorium). Widzę, że Maks dostał też Rubenal - wiem od dr Neski, że to się powinno stosować dopiero w czwartej fazie niewydolności nerek... Z tym, że odkąd Rubenal pojawił się na rynku, stał się "panaceum na nerki" -stosują go prawie wszyscy lekarze w prawie wszystkich przypadkach:cool3:. Ale to mu przynajmniej na pewno nie zaszkodzi, więc niech wcina do woli ;). Odezwij się, co z Maksem i jego badaniami
-
Holly, przede wszystkim wyrazy uznania za to, że się psiakiem zaopiekowaliści! Nita już Ci wszystko napisała, jeśli chodzi o dalszą diagnostykę. Ja tylko dodam, że USG - chociaż jest badaniem często bardzo przydatnym - czasem o niczym nie przesądza. Nawet jeśli u Maksa jedna nerka nie pracuje, to co to właściwie znaczy, że "druga też jest brzydka"? Być może są w niej zmiany, ale to jeszcze nic nie znaczy bez badania moczu (dopiero ono powie, jak psiak mocz zagęszcza, jaki jest ewentualny rzeczywisty białkomocz etc.). Mój pies "ma nerki jak starszy piesek" (cytat z weta robiącego USG), ale - cokolwiek to miało oznaczać - jego nerki pracują całkiem całkiem. A zdarzają się też psy z pnn i obrazem USG na to niewskazującym. Rób, jak radzi Nita. Trzymam kciuki;)
-
[FONT=Times New Roman][SIZE=3]Nita, napisałam, jak było z nami, bo aż za dobrze pamiętam, jak ja się miotałam parę miesięcy temu, szukając psiakowi sensownego lekarza. Dr Neskę znalazłam, między innymi, dzięki temu forum i temu wątkowi, więc skoro ja skorzystałam z czyichś doświadczeń, to może ktoś kiedyś skorzysta z moich;).[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Z wetami jest niestety dość kiepsko - mieszkam w Warszawie, więc wybór niby szeroki i głęboki, i leczenie od razu zaczynaliśmy u lekarzy gdzieś tam polecanych... Nie mam do nich pretensji o błędne diagnozy, bo choroba mojego psiaka jest bardzo trudna do zdiagnozowania, ale o „szablonowe podejście”, brak skrupulatności (stawianie diagnozy bez kompletu niezbędnych badań, np. badania moczu) czy zwyczajnej zawodowej rzetelności - od początku było widać, że przypadek jest trudny, a mimo to pies był leczony, jak gdyby wszystkie wyniki badań były jednoznaczne (a te, które nie były, to tym gorzej dla nich...). Skoro ja sama jestem w stanie wygooglować mnóstwo informacji, to lekarz weterynarii, nawet nie specjalizujący się w danej dziedzinie, ma przecież wiedzę ogólną, która pozwala mu do pewnych informacji dotrzeć dużo szybciej i łatwiej. Trzeba tylko chcieć... Ale niestety, żaden z naszych poprzednich lekarzy takiej chęci i zainteresowania nie wykazywał.[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Więc to właśnie dr Neska, mimo że nie specjalizuje się w endokrynologii, będzie naszym „lekarzem prowadzącym” (i „rodzinnym” zarazem) i to nie dlatego, że „wie wszystko”, ale dlatego, że stara się dowiedzieć (z dobrym skutkiem zresztą) tego, czego nie wie. No i bezcenne jest też to, że z nią się rozmawia normalnie i nie czuje się z jej strony „lekarskiego zadęcia/nadęcia”. Myślę, że wyprowadzi na prostą jeszcze niejednego zwierzaka.[/SIZE][/FONT]
-
[FONT=Times New Roman][SIZE=3]Dawno tu nie zaglądałam. I widzę, że znowu nie jest za wesoło. Taki wątek, niestety. Ale może jakieś pozytywne wieści też się przydadzą, np. komuś, kogo wet nastraszy niewydolnością nerek tylko na podstawie podwyższonego mocznika/kreatyniny.[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Mój mały (prawie roczny teraz sznaucer mini) miał właśnie podwyższony mocznik (w granicach 200 przy normie do 45), kreatyninę w normie, a w obrazie USG podwyższoną (równomiernie) echogeniczność nerek i trzustki. Z początku był leczony na nerki (kroplówki i karma, na koniec furosemid), ale kiedy mocznik zaczął ponownie rosnąć, nasz wet bezradnie rozłożył ręce i powiedział, że „to już tak będzie - raz lepiej, raz gorzej”. [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Ponieważ niewiele więcej miał do powiedzenia, zaczęłam małemu szukać specjalisty „od nerek”. I tak trafiliśmy do dr Neski, która na wstępie wykluczyła niewydolność nerek...Potem było podejrzenie idiopatycznego zapalenia trzustki i leczenie powstałego w jego wyniku owrzodzenia układu pokarmowego. Trochę pomogło na chwilę, ale ostatnio wyniki znowu były gorsze - już nie tylko mocznik ponad normę, ale kreatynina też (trochę - 1,9). Ponieważ jednak badanie moczu nadal nie wskazywało na niewydolność nerek, a w morfologii spadała glukoza, hemoglobina i hematokryt, temat był drążony dalej.[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Wczoraj mały miał robione kolejne badania, w których dr Neska prosiła o oznaczenie również poziomu kortyzolu - wynik poniżej normy. Więc już prawie na pewno mamy niewydolność nadnerczy (jeszcze jeden test przed nami, żeby to potwierdzić).[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Wygląda więc na to, że po trzech miesiącach błąkania się od lekarza do lekarza i od diagnozy „pies wymiotuje, bo jest młody” (trzeba właściciela zwierzaka uważać za kompletnego idiotę chyba, żeby coś takiego powiedzieć), przez wadę wrodzoną nerek aż po ich niewydolność w następstwie zatrucia, jesteśmy coraz bliżej ostatecznej diagnozy. [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Czyli że problem endokrynologiczny (i to rzadko występujący u psów), który daje pseudo-nerkowe objawy, zdiagnozował nam specjalista od nerek... Tym większe słowa uznania dla dr Neski. Zwierzak z podwyższonymi parametrami nerkowymi może na nią liczyć - jeśli problem będzie leżał w nerkach, nie można chyba lepiej trafić. Jeśli nie, to dr Neska będzie drążyć temat do skutku, bo „ten typ tak ma” (co bardzo cenne i nie takie znowu częste u lekarzy). [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Wszystkiego dobrego, trzymajcie się dzielnie!;)[/SIZE][/FONT]
-
Daga, nie tylko taki młody ten mój psiak, ale do tego jeszcze taki wyczekany i "skalkulowany" życiowo, żeby dobrze mu było - przez ostatnie 10 lat nie miałam psa, bo nie miałam na to warunków - katorżnicza praca po naście godzin na dobę itp. W końcu rzuciłam to wszystko w cholerę i zaczęłam normalnie żyć, a częścią normalnego życia zawsze był dla mnie pies. Więc przywiozłam do domu taką mała puchatą kulkę radości, a tu masz... nasze szczęście nie trwało długo. Dotychczasowe leczenie to na zmianę dawanie i odbieranie nadziei, i poczucie totalnego zagubienia, bo hodowca nie pomaga (obraził się o pytania dot. zdrowia rodziców i rodzeństwa), a weci coś mało mieli do powiedzenia (bo nefrologia weterynaryjna w naszym kraju - jak wiadomo - praktycznie nie istnieje). Wstępnie i ostrożnie dr Neska daje nam szansę. Ale przed nami jeszcze kilka badań rozłożonych w czasie. I to czekanie mnie wykańcza. Jak również każde kichnięcie, kaszlnięcie i "zbyt długi" moim (przewrażliwionym) zdaniem sen małego. A co jeszcze przed nami? Jak ja mam nie oszaleć ze strachu? Bo przecież nie mogę - jestem mu potrzebna.
-
Ktoś kiedyś (dawno temu) wyraził w tym wątku życzenie, żeby już nikt nigdy nie musiał się do niego dopisywać... Od tego czasu dopisało się niestety wielu "nowych", a ja dopisuję się dzisiaj. Widzę, że trafiłam na kolejne pożegnania... Bardzo mi przykro. Pożegnałam w swoim życiu dwa psiaki i wiem, jak się to przeżywa. A dziś dołączam jako właścicielka chorego "na wszystko" (w tym na nerki i trzustkę) dziewięciomiesięcznego sznaucera. Po miesiącu "płukania" i szukania szczęścia (a w końcu już tylko jakiejś konkretnej diagnozy) u przeróżnych specjalistów trafiliśmy we wtorek do dr Neski. I diagnozujemy się od nowa... Mój psiak jest prawie "zdrowy w obrazie klinicznym" (nie widać po nim choroby, chyba jeszcze nie widać), za to ja jestem kompletnym wrakiem, zapłakanym nocami, kiedy on tego nie widzi i chyba we śnie nie wyczuwa. Wiem, że mnie zrozumiecie w trudnych chwilach i dlatego tu jestem.