Jump to content
Dogomania

pinkmoon

Members
  • Posts

    4601
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by pinkmoon

  1. oby przyniosło skutek :)
  2. cholera wiecie co... tęsknię za nim, i to strasznie.
  3. Czy ktoś ma możliwość bezpośredniego kontaktu z nią w schronisku gdzie teraz jest? Mam na myśli wolontariuszy. Nie wiadomo jak szybko uda się ją wyciągnąć, a czasami nawet w przypadkach beznadziejnych, praca w schronisku może zdziałać cuda. U nas był Ojek, pies który był najbardziej przerażonym zwierzęciem jakie widziałam. Maltretowany fizycznie i psychicznie, doznawał dosłownie paraliżu ze strachu, cały sztywniał, ślinił się, wystarczyło na niego spojrzeć żeby uciekał do budy. Obraz nędzy i rozpaczy, tak samo jak biedna Bojeczka z tego wątku. I jedyne co mogłyśmy dla niego zrobić, to zająć się nim na miejscu w schronisku. Byłam u niego 2-3 razy w tygodniu na jakąś godzinę, kilkadziesiąt minut. Robiłam z siebie głupka stojąc najpierw kilkanaście metrów od boksu i patrząc w niebo, potem krok bliżej... i tak całymi dniami. Po kilku tygodniach takiej intensywnej terapii Ojek zaczął się otwierać, ostatecznie po 2 miesiącach - w warunkach schroniskowych - stał się kontaktowym psem! Sam zaczął dopraszać się o głaskanie, nauczył się bawić, przestał bać się facetów, nawet ludzi których widział po raz pierwszy. Sama byłam w wielkim szoku że tak błyskawicznie to poszło, bo na początku wydawało mi się że bez behawiorysty on nie ma żadnych perspektyw, a nawet wtedy może być ciężko. A tu niespodzianka. tak było na początku: [url]http://images47.fotosik.pl/212/de2f5ed99f8b6f96med.jpg[/url] a tak po 2 miesiącach [url]http://www.youtube.com/watch?v=YtM_fiMDHdk[/url] Oczywiście dla Bojki było świetnie gdyby pojechała na DT, to oczywiste. Gdyby ktoś pracował z nią cały czas. Ale jeśli macie warunki - nie wiem jakie jest schronisko w którym przebywa, czy da się to zrobić - to zacznijcie pracę z nią już teraz, czasem naprawdę dużo da się zrobić przez zwykłe przebywanie z psem, nie trzeba być do tego behawiorystą! życzę powodzenia :) sunia zasługuje na najlepsze życie i szczęście...
  4. Waldi, ja też już pisałam, uważam ze w Rumi kradną psy i to nie są jednostkowe przypadki tylko coś bardziej zorganizowanego. Co chwilę widzę ogłoszenia o zaginięciach - i zawsze te same rasy - westy, yorki, chihuahuy, raz był nawet grzywacz chiński. Młode pieski, czasem szczeniaki, max 2-3 lata. To nie może być przypadek. Do walk takie raczej nie pójdą, ale na handel, na rozród - niestety jak najbardziej. Gdzie konkretnie mają być te walki psów? Jak się jedzie Morską czy Hutniczą?
  5. przecież to photoshop:( amstaff nie może stać obok innego psa nie zabijając go :( a serio to świetne zdjęcia, tyle radości na raz!
  6. patrzcie bo ja oczom nie wierzę, babka sprzedaje na trojmiasto.pl 3 miesięcznego astka i wystawiła mu takie główne zdjęcie [IMG]http://ogloszenia.trojmiasto.pl/foto/608/20091205/201253_7657292.jpg[/IMG] to tylko tak gwoli rozrywki, bo psiak na szczęście pomocy nie potrzebuje (no może tylko żeby ktoś go zabrał od właścicielki barbie idiotki)
  7. łobuziaki śliczne, ciocia Pineska je uratowała :)
  8. Boston - olbrzym o złotym sercu :) bardziej anatolian, ale może miłośnicy kaukazów z sentymentu pomogą, zajrzyjcie chociaż na wątek. Pies jest fantastyczny! przytulisko w Dąbrówce (woj.pomorskie) [IMG]http://i585.photobucket.com/albums/ss296/madziaj/boston/boston18.jpg[/IMG] [IMG]http://i585.photobucket.com/albums/ss296/madziaj/boston/boston19.jpg[/IMG] [IMG]http://i585.photobucket.com/albums/ss296/madziaj/boston/boston24.jpg[/IMG] [url]http://www.dogomania.pl/threads/145383-Jestem-Boston-wierny-czujny-odwazny-idealny-bodyguard-FILM-DAE-brA-wka-k-Wejherowa?p=13596873#post13596873[/url]
  9. osobiście będę w schronisku dopiero jutro, zawiozę wydrukowane zdjęcia Orso i porównamy. Dowiem się wszystkiego co o nim wiadomo (jeśli cokolwiek) i zobaczymy ;)
  10. wiecie co, ale trzeba poprosić Wiolę żeby zmieniła tekst w pierwszym poście, albo po prostu napisać nowy. bo tam jest tak: [quote]Pies,ktory może budzic respekt,jest duży,zdystansowany ( nie w jego typie dzikie harce na widok człowieka i mizdrzenie sie)[/quote]a przecież każdy kto poznał Bostona, wie że to wielki debil :loveu: , on jest po szczeniakowatemu głupi i rozlatany, dzikie harce i mizdrzenie się mamy z nim non stop ;) Ja myślę że Boston zamiast na stróża, powinien iść jako pies rodzinny. Nie do maluchów, ale domek z ogrodem, rodzina ze starszymi dziećmi - jak najbardziej. Będzie przeszczęśliwy. Proponuję zrobić mu nową serię ogłoszeń z takim tekstem. Ja zrobię alegratkę, gumtree , trojmiasto i e-zwierzaka. [CENTER][FONT=Arial]Jestem BOSTON - olbrzym o złotym sercu.[/FONT] [FONT=Arial] [/FONT] [FONT=Arial]Boston to pies, którego się nie zapomina. Swoim wyglądem budzi respekt - sprawia wrażenie psa-ochroniarza, jest duży, potężnie zbudowany, młody i silny. Jednak pod kłębami jasnego futra kryje się olbrzymie psie serce, pełne radości i gotowe pokochać od zaraz swojego nowego właściciela. Boston jest psem dziecinnie radosnym, pełnym energii i chęci do zabawy: lubi aportowanie, chętnie podąża za przewodnikiem, uwielbia gonitwy z innymi psami.[/FONT] [FONT=Arial] [/FONT] [FONT=Arial]Do masywnych rozmiarów i wielkiej siły oraz dostojnego wyglądu dodajcie młodzieńczą żywotność, ciągły ruch, pragnienie zabawy i kontaktu z człowiekiem - i już macie Bostona. Ten pies dobrze sprawdziłby się jako wierny przyjaciel rodziny. Z racji na jego wielkość i zdarzający się brak delikatności w zabawie nie polecamy Bostona do domu z małymi, kilkuletnimi dziećmi; jednak dla starszych pociech Boston byłby wspaniałym kompanem zabaw. Jest bardzo łagodny, nie ma w nim agresji ani złośliwości, czasem po prostu nie zdaje sobie sprawy z własnej siły i potrafi np. całą masą ciała przewrócić człowieka - oczywiście z czystej miłości ;)[/FONT] [FONT=Arial] [/FONT] [FONT=Arial]Boston sprawdziłby się również w roli psa stróżującego - może mieszkać w kojcu z ocieplaną budą, na zewnątrz (Uwaga - nie zostanie wydany na łańcuch!).[/FONT] [FONT=Arial] [/FONT] [FONT=Arial]Dwuletni Boston wkracza właśnie w najlepszy okres swojego życia - nie pozwól, aby ten czas minął mu w schronisku, gdzie nie ma szans na tyle kontaktu z ludźmi ile potrzebuje. Może właśnie Tobie pisany jest los nowego opiekuna czarującego Bostona?[/FONT] [FONT=Arial] [/FONT] [FONT=Arial]Warunkiem przygarnięcia psa jest podpisanie umowy adopcyjnej ze schroniskiem. Boston jest wykastrowany, zaszczepiony i odrobaczony, ma książeczkę zdrowia.[/FONT] [FONT=Arial] [/FONT] [FONT=Arial]Kontakt - 695 435 270 / [email]pink.moon4@gmail.com[/email][/FONT][/CENTER]
  11. albo on z Tobą, bo duży jest :diabloti:
  12. wczoraj mieli oglądać go ludzie. nie wiem czy byli, zapytam jutro.
  13. Są szczęśliwe na zdjęciach, kiedy zabieramy je na spacery i wybieg, bawimy się z nimi i wreszcie chociaż przez chwilę mają człowieka tylko dla siebie. Codzienność jest inna, za kratami. Chociaż i tak warunki w porównaniu z niektórymi innymi schronami są wręcz hotelowe, to racja ;) Są pełne miski, zadbane boksy, sympatyczni pracownicy z podejściem do zwierząt.
  14. Jeszcze kończąc dyskusję w temacie Karo ;) Nie mówię, żeby od razu zbawiać świat na siłę i zdejmować odpowiedzialność właścicieli. Mówię tylko, że nie możemy traktować go jako psa który nie potrzebuje pomocy. Jeśli Szarotka, Anawa i inne ciotki ją zorganizuja, to tylko dobrze :)
  15. o mamo. nie wiem kto widząc takie zdjęcie pisze w ogłoszeniu, że pies jest zdrowy.
  16. wow, przepiękne zdjęcia! wreszcie Boston ma foty na których wygląda tak jaki jest naprawdę :loveu:
  17. jak to do domku?! dokąd? :)
  18. [quote name='gameta']jakby dogomaniacy mieli za mało BEZDOMNYCH psów do wyboru. W takich wypadkach nie powinno się wyręczać właścicieli - oni podjęli się opieki nad psem, oni powinni decydować o jego losie i oni powinni ponosić koszty i wysiłki. [/QUOTE] A my będziemy patrzeć, jak usypiają zdrowego, łagodnego psa. Dla mnie drugorzędną sprawą jest czy pies ma właściciela, czy nie. Gdyby ten sam Karo został anonimowo wyrzucony z samochodu i błąkał się po osiedlu, pewnie nikt nie miałby nic przeciwko, żeby się nim zająć, umieścić w schronisku, zbierać deklaracje na DT jeśli z jakichś powodów przebywanie w schronie miałoby być dla niego niemożliwe, ogłaszać, zajmować się nim, chuchać i dmuchać. Wtedy byłyby achy i ochy, że pies został uratowany. Ten sam pies, ta sama sytuacja. Właściciele nie będą się nim dłużej zajmować. Czym to się różni od innych zwierząt, którym pomagamy? Każde z nich miało kiedyś właściciela który teoretycznie był mu winien opiekę, powinien decydować o jego losie, ponosić koszta i wysiłki. KAŻDE ma gdzieś tam człowieka, który jest za nie odpowiedzialny. I to, że akurat w wypadku Karo wiemy kim są ci ludzie, nie oznacza że możemy umyć od niego ręce i powiedzieć, że nie pomożemy, bo jest na kogo innego to zrzucić. To tyle w kwestii wyręczania właścicieli. Kurka, przecież to właśnie robią wszyscy na dogo - wyręczają innych ludzi, którzy mają w dupie swoje zwierzęta. Wyręczamy schroniska, kupując psom lekarstwa, zbierając na operacje, zabierając psy do szkoleniowców, ogłaszając i załatwiając adopcje. Wyręczamy gminy, zabierając niektóre zwierzaki na prywatne tymczasy, zanim zostaną odłowione i oddane do schronisk. Wyręczamy rodziny, w których umarł właściciel psa, i reszta rodziny nie będzie się nim zajmować. Wyręczamy właścicieli, którym oszczeniła się suka i chcą się pozbyć szczeniaków - "pani, weź je pani albo się je utopi." Itd, itp... W kwestii uśpienia nie będę się na razie wypowiadać.
  19. szczeniak Zyty jest zarezerwowany i jedzie 18 :)
  20. Gameta, takie rozwiązanie byłoby jedynym sensownym, gdyby przedmiotem rozważań był stary, brzydki i słaby pies, bez szans na adopcję. Ale Karo jest przeciwieństwem tego opisu - jest piękny, domowy, lubi inne zwierzęta, po prostu zestaw idealnych cech adopcyjnych.
  21. ja co prawda przeczytałam tylko jej posty na tamtym forum, ale i tak nie wiem czy to na 100% poważna i rozsądna osoba, skoro wiedząc że Legal nie lubi innych psów, i mając 2miesięcznego pitka, zakłada od razu że sprawi że się zaprzyjaźnią, a w ogóle to chciałaby mieć takie dwa piękne psy do kochania i przytulania, bo Legal jest uroczy. W razie czego zawsze jest Gaston, który z tego co piszą dziewczyny jest bezproblemowy do innych zwierząt i bardzo podobny do Legala.
  22. Też o tym pomyślałam i sprawdzałyśmy, reagują na dźwięki.
  23. Wiesz, Jola miała ostatnio krwotok z nosa po tym jak któraś z atomówek dała jej buzi :diabloti:
  24. Niemiecka fundacja od dalmatyńczyków. Wezmą ją "nasi" Niemcy i pojedzie z nimi, a potem zostanie przekazana pod opiekę tamtej fundacji.
×
×
  • Create New...