-
Posts
10816 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
3
Everything posted by soboz4
-
Straszne, biedny Bazylek i Ty Kasiu, trzymam kciuki żeby wszystko było dobrze, przecież nie może być innej opcji!
-
Wesoły golas, a były kudłacz - POMPON ZNALZŁ DOMEK
soboz4 replied to kimiji's topic in Już w nowym domu
Witaj Pomponie! Jesteś wyjątkowym pieskiem, tak cierpliwym i miziastym, że nie wiem co ty jeszcze robisz w schronisku! -
ślicznie, ona jest pięknością!
-
Jamniczka Jaszka - wylądowała na Chomiczówce ;-)
soboz4 replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
a może po prostu kaszel kenelowy, schronisko niestety jest objęte zarażeniem. Jeżeli chodzi o krtań to Iga właśnie ma takie problemy, występuje w pewnych sytuacjach, napięcia, picia wody, niekoniecznie szarpania, choć może. Zadzwoń do Pani z Krakowa, tylko czy Jasza da rade chodzić po schodach, bo do noszenia jest za ciężka. Dam Ci tez na maila ludzi, którzy chcieli jamnika, ale tylko prawdziwego... -
Dziś na spacerze po raz pierwszy Bunia stanęła i nie chciała w pewnym momencie iść dalej. Okazało się, że w naszym kierunku idzie starszy pan, Bunia stanęła zaczęła machać ogonem intensywnie, już mi mocniej serce zabiło, że może się odnalazła. Niestety, gdy Pan podszedł Bunia opuściła ogonek i poszła dalej. Nie maiłam aparatu żeby zrobić portret pamięciowy, pewnie niewiele by dało... Może jednak jej Pan zmarł i Bunia wylądowała na ulicy... Portret pamięciowy: starszy, wysoki, chodzący dość sprawnie.Może miał jakiś charakterystyczny zapach, ale tego nie wiem. Po śmierci taty Misia i Gaja oglądały i machały ogonem do każdego mężczyzny o kulach, dopiero gdy się zbliżał przestawały machać ogonem...
-
Piękna sunia DAISY w typie czarnego spaniela - MA DOM!
soboz4 replied to kimiji's topic in Już w nowym domu
Jestem u psiej piękności! A czy na watek Pompona można jeszcze liczyć??? -
okazało się, że obróżka psa z interwencji to obroża p.kleszczom, z tych najtańszych sprzedawana b.drogo z gwarancją dodania do bazy psów i kotów, ten numer pęta się po internecie od dawna, że skargami, że nikyt nie odbiera telefonu i obiecanej bazy nie ma... Informację w Niemczech uzyskał kuzyn, ma jeszcze dzwonić w poniedziałek, ale na stronie pogotowia Tasso nie widzą w tym większego sensu Po prostu przekręt, ktoś chciał drogo sprzedać tanie obroże na kleszcze i zrobił przekręt... [url]http://www.tasso.net/[/url] Niestety nici ze znalezienia opiekuna...
-
świetne wieści! Bardzo się cieszę!
-
zrobiłam zdjęcie obróżce, ale marnie mi wyszło JNR 913 18175 SOS otoczone elipsą ze słuchawką na górze tel D 02822 99176 Może ktoś ma jakiś pomysł w sprawie tego psa??? Pies spokojny, choć bardzo zestresowany, mocno utuczony [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-xfx-Zoeu4YA/Tk_eZBwdPlI/AAAAAAABE0U/lFWfKkhRjWk/s800/PICT0254.JPG[/IMG] [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-_cVcmm-gwD0/Tk_Qi3Ifd4I/AAAAAAABEuQ/hok3dz9CMQw/s800/PICT0215.JPG[/IMG]
-
Niestety Cypis powrócił, ugryzł opiekunkę i wnuczkę.
-
Jestem u jamnisi! Długie imiona nie są wygodne, źle się woła na psiaka. Magda na pewno wynajdzie jej wspaniałe imię, bo ma dziewczyna świetne pomysły!
-
poszedł jeszcze Tobik (377/11) i kolorowa malutka suczka [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-1HNgoaqlpGg/Tk1jsSILTWI/AAAAAAABDUo/tncTVt7V5mY/s800/PICT0044.JPG[/IMG] która dziś wyszła po raz pierwszy, ale nie robiłam jej zdjęć. Dostałam psa do zdjęć i prośbę żeby powiadomić Fundację z Niemczech, wyadoptowali psa (miał ich oryginalną obróżkę) i pies został wyrzucony z samochodu [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-RBcNRZrZq5c/Tk_Qu_5GBgI/AAAAAAABEvU/owuOIaPA9QM/s800/PICT0223.JPG[/IMG]
-
poszedł, poszedł, ludzie na oko bardzo fajni!
-
Tak, Figa pojechała do domu. Domek naprawdę fajny i opiekunka widać, że bardzo przejęta nowym domownikiem. Nie chcę zapeszać, ale to jeden z lepszych domów dla psów z którymi miałam do czynienia! Nie dopytałam się jedynie czy Pani może robić zdjęcia Fidze, mówiła że będzie często dzwonić, jest w podobnym wieku jak opiekunka Oli-Koli i obawiam się, że fotorelacji mieć nie będziemy, ale kontakt telefoniczny będzie regularny. Pani nas zapraszała do siebie, ale z uwagi na dobro Figi uważam, ze przynajmniej przez 2 miesiące nie możemy się z nią zobaczyć, choć bardzo mi z tego powodu przykro.
-
Byłoby super, bardzo dziękuję Kasiu! Moja drukarki mi całkiem padła i już nic nie chce drukować, nawet po wymianie atramentu. Mam gotowe wizytówki, wymagają jedynie wydrukowania, ta sama wizytówka jest na kartce A4 razy 2, tzn. 2 x A5, bo jedna idzie na specjalne zawieszki na boksy, a druga do segregatora, bo jak ludzie dzwonią to mówią np. Pompon (dziś obcinany przez nas kudłacz, do groomerki Olgi nam daleko i najpierw miał być jako sznaucer, potem w kierunku teriera, a zrobił się z niego grzywacz chiński olbrzymi, za chwilę dam na pciaso zdjęcia!), a obsługa nie zna z imion psów. Firmówki w wiekszości drukuję na czarno - biało, a takie "odświętne" w kolorze, więc tu potrzeby nie ma, gorzej z wizytówkami, które muszą być na bieżąco, bo ułatwiają adopcję psów z boksów. Moim marzeniem jest żeby każdy z psów miał taki opis, może kiedyś nam na to pozwolą. Schronisko zrobiło swietne podkładki na wizytówki, białe i gładkie, na których każdy z psów jest widoczny. Z Bunią nie wytrzymałam, jak byłam u mamy w związku z adopcją Figi (poszła do domu!!!!) i zobaczyłam jak ładnie ma zrobiony opatrunek na ogonku i na brzuszku, że dostała antybiotyk działający 7 dni, środek p.bólowy w zastrzyku i nawet mnie przywitała i szczekała, to zadzwoniłam do męża i uprosiłam żeby jechał do mojej przychodni czyli dr Skolika z Bunią, bo się o nią martwię, a że nie mogłam jechać do 15 w związku z Figa to pojechał. Bunia ma teraz ładnie zrobiony boczek, za 4 dni zmiana opatrunku, ma opatrzony brzuszek, dostała również antybiotyk i środek p.bólowy. Od razu inny pies się zrobił, przywitała mnie, potrafi chodzić (wcześniej miała problemy z dojściem do wody) i ładnie zjadła kurczaka z ryżem. Pytałam sie skąd Pani dowiedziała się o Fidze, bardzo spodobały się jej albumy Figi i naszych psów na soboz4 i opisy do zdjęć, stamtąd wypatrzyła i polubiła psią ferajnę, wcześniej miała bardzo długo pieska, który zmarł w grudniu zeszłego roku. To b. dom i Figa będzie szczęśliwa. PS Bardzo przykro mi z powodu męża, z tego co pamiętam nie raz już kręgosłup mu dokuczał i to bardzo poważnie, na szkoleniu gdy byłam u niego miał spore problemy z poruszaniem się.
-
Masz rację trochę się przykleiła, ale niewiele. Jak będę jechać do schroniska kupię rivanol. Bunia nie ma pomalowanych na srebrno ran, krwi i płynu sporo jej wyciekło, ale w domu już tylko bardzo krótko krwawiła. W samochodzie na kocach była spora plama, przelała się przez 1 koc, 1 letnią kołdrę i opakowane w poszwę i 2 śpiwory, tzn. zatrzymało się na pierwszym. Jestem nieprzytomna, Roksia miała w nocy rozstrój żołądka, zresztą z mojej winy, kupiłam frolicki i wczoraj dałam jej parę, a już kiedyś po nich miała sensacje żołądkowe. Oczywiście nocą żaden facet z łóżka się nie ruszy, żeby wyjść z piszczącym pod drzwiami psiakiem... Rano szybkie sprzątanie, dokończenie prania pokrwawionych z samochodu rzeczy, potem zakupy, schronisko po 9, a wcześniej apteka, mam dziś obcinać kudłacza z pomocą sióstr, to juz 5 pies obcięty przez ze mnie, ale wciąż umiejętności do tego poniżej minimum, ale jest tak zapuszczony, że zaszkodzić mu nie możemy. W międzyczasie do schroniska przyjeżdża Pani po Barcelonę, jest zdecydowana na jej adopcję i mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze, 1 Pani z jamniczką króliczą porzuconą w Siemianowicach, Magda ja zabierze do dt, no i zdjęcia jamnika na kwarantannie. Po schronisku o 14 przyjeżdża Pani po Figę, oby się udało i ją pokochała. Figa nie jest psem idealnym jak Bunia, ale za to smarkatym, popiskuje jak zostaje sama, jedynie z moją Roksią jak zostaje to jest cicho. Mam nadzieję, że Pani będzie tego świadoma, nie rozmawiałam z nią, jedynie moja mama. Ostatnio czuję się jak na rozpędzonej karuzeli, niestety aż do zawrotów głowy, jeżeli uda mi się wyadoptować Bunię, muszę przystopować. Muszę też znaleźć chętne osoby do pomocy przy wizytówkach, zbiórce na allegro kontroli czy każdy pies ma założoną kartę psa, czy ma wątek, ogłoszenia i firmówkę, od września mam rozpocząć intensywne wizyty poadopcyjne, najpierw telefony a potem wizyta, mój rejestr też nie był aktualizowany od czerwca i ogarnia mnie przerażenie jak i kiedy to zrobię, na szczęście wczoraj uaktualniłam bazę wolontariuszy i mam wszystkie identyfikatory na bieżąco. Muszę pomyśleć jak mogłabym np. prowadzenie rejestru wyadoptowanych psów przekazać mamie, na pewno nie wydrukuje zdjęcia bo nie ma drukarki, ale reszta jest do wpisywania ręcznie i kontroli co się dzieje z psem od chwili adopcji. Bunia rano była na spacerku, zrobiła siusiu, ale chodzi bardzo ostrożnie, widać że ją boli, teraz śpi na moim łóżku, zresztą nocą też spała ze mną ku zazdrości pozostałych, które wiedzą, że na łóżko tylko na pieszczotki a potem fora ze dwora...
-
jestem u Tobiego
-
daję 9 dkg, po 4,5 dwa razy dziennie. Kupiłam duży worek, chyba 12 kg i jeszcze mam, ale chyba nie dla mnie konsekwentne odchudzanie. Iga nie wiem ile lat jeszcze a przed sobą, a dla niej to taka radość miseczka z ryżem i mięskiem, aż oczy się jej świecą, niestety dla mnie to też przyjemność patrzeć z jakim smakiem zajada coraz trudniej przychodzi mi pozbawianie się tej przyjemności. Może nie ważna jest długość ale jakość życia??? Wiem, że Igunia powinna być szczuplejsza, ale wydaje mi się że jest szczęśliwa przy takim trochę stacjonarnym życiu, miseczka 2 razy dziennie z ryżem i mięskiem, 3 spacerki, w tym 1 taki do 3-4 km, jak robię dłuższy ma problemy z powrotem, choć ostatnie gdy byłyśmy z Magdą zostałyśmy mile zaskoczone bo Igunia szła bardzo ładnie i dopiero ostatni odcinek widać było, że jest bardzo zmęczona. W domu uwielbia leżeć tam gdzie ja jestem, obecnie leży pod komputerem, gdzie również dałam psie posłanie. Bunia jest bardzo słabiutka, śpi, może to i dobrze. Niestety nie potrafię opatrzyć ran, Figa została opatrzona przez dziewczynę brata, bo również nie miała żadnego opatrunku, może jutro podjadę do swojego wet na jakiś opatrunek, na razie dałam na bok po tłuszczakach opatrunek z wyjawionej gazy, nawet rivanolu w domu nie miałam, tylko polałam wodą utlenioną. Trochę jestem przerażona, jednak wszystkie suczki miały zawsze kompres przyłożony do ran, a Bunia ma dwie rany, przynajmniej na 10 cm, jedną na boku, druga na brzuszku.
-
Jamniczka Jaszka - wylądowała na Chomiczówce ;-)
soboz4 replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
może być wiek, ale i lęk separacyjny, w schronisku nie da się ocenić a to główna przyczyna oddawania psa -
Roksia jest smuklejsza, widać. Ale też dawkę ruchu miała przez dwa tygodnie znaczną, Iga która nawet jak była wychudzona miała problemy z chodzeniem i raczej nie biega, stan zdrowia jej nie pozwala początkowo na oko była szczuplejsza, nawet wet. powiedział, ale na wadze nie bardzo. Obecnie nie ma żadnych postępów. Przy czym ostatnio maja od 3 tygodni znowu gotowane jedzonko z uwagi na Bunię, która wcale nie chce jeść suchego pokarmu. Nie wiem tez dlaczego, gdy Bunia raz w końcu zdecydowała sie na spróbowanie royala to miała bardzo śmierdzące gazy i potem już zaczęłam gotować. Na początku jadły chętnie royal, ale po miesiącu nie chciały i zaczęłam go podlewać np. sosem z wątróbki, więc z tym odchudzaniem (przyznaję bez bicia) na pewno moja wina, bo wiem że nie można nawet plasterka kiełbaski dać dodatkowo... Ale czytałam, że bardziej konsekwentni mają spore efekty na royalu obesity!
-
jeden Filipek ale z Józefowskiej pojechał właśnie do Warszawy, przez jakiś czas był pod opieką sąsiadki, jego Pani pojechała do męża za granicę i tylko zadzwoniła, ze już nie wróci. Ale pewnie nie o tego Filipka Ci chodzi, w Katowicach miałam parę jamskich ale nie w tym rejonie, ale często rozmawiam z paniami opiekunkami jamniczków, jedna sunie brązowa, druga miniatura szorstka, adoptowała ją od hodowcy,miała rozszczepienie podniebienia i żeby funkcjonować, gdy będzie miała powyżej roku ma mieć operację (koszt 1000 zł). Jestem pełna podziwu dla dziewczyny, że zdecydowała się uratować życie jamnisi, jamnisia ma fantastyczne szelki, które sa na tyle sztywne że służą jako nosidełko po schodach, ale były bardzo drogie i obawiam się że niewielu adoptujących byłoby na nie stać. Najwięcej jamników pojechało do Warszawy i Krakowa, potem do Bielska Białej, a tak to pojedyncze miasta. Pani z Krakowa nie wiem ile ma lat, mówiła mi tylko o bardzo słabym zdrowiu. Bunia już po zabiegu, martwi mnie że nie dostała antybiotyku, a zabieg jednak dość rozległy. Sama sterylizacja to pikuś, ale osunięte tłuszczaki, przy których był jakiś wysięk, jak jechałam mocno krwawiła ale taka pianą krwistą zmieszaną z płynem surowiczym. Ale jak pytałam powiedziano mi, że nie trzeba, wcześniej zawsze dostawałam antybiotyk, dopiero przy ostatnich kastracjach nie, ale myślałam, że dlatego że to psy nie suczki. Na razie Bunia poszła spać, mam nadzieję że wszystko będzie dobrze!
-
Na pewno masz rację, ale jeżeli ktoś ze słabą kondycją fizyczną chce adoptować młodego psa to jestem przeciwna. Taki pies potrzebuje większej dawki ruchu, poza tym zbyt często mam do czynienia z psami oddanymi do schroniska po śmierci opiekuna. Wiem, że śmierć nie wybiera, ale prawdopodobieństwo jest jednak znacznie większe, poza tym mało osób powyżej 85 roku ma jeszcze kondycję by 3 razy na dzień wyjść na spacer z psem. Jednak miałabym wyrzuty sumienia, że mogłam psu zapewnić lepsze życie. Na Agnieszki wyadoptowłam sunię dla takiej starszej, schorowanej pani. Jest to bardzo udana adopcja, psinka ma życie jak w raju, niestety trochę przytyła ponad normę, ale bawią się z Panią piłeczka, chodzą na spacer, sunia bawi się z wnukami. Niestety trochę przekłamałam wiek, suczka miała około 7-8 lat powiedziałam, że 4-5. Obie są bardzo szczęśliwe i mam nadzieję, że żadna drastyczna sytuacja tam nie powstanie. Jednak uważam, że nie można się kierować tylko dobrem człowieka, choć z drugiej strony psy ratujące życie, poświęcające swoje dla obcych ludzi, psy dogoterapetyczne, psy pracujące dla nas, na pewno masz wiele racji, może ja trochę za bardzo uczłowieczam psy... Teraz lecę po Bunię, Figa chyba jutro jedzie do swojego stałego domku, ale ci...., trzymajcie kciuki, bo domek super, pani stale w domu, 13 letnia córka, dużo spacerów...
-
Dzwoniłam przed chwilą, ale zabiegi jeszcze trwają, mam dopiero przyjechać po Bunię i Figę po 18:00. mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze. Bardzo chciałabym żeby udało się z Bunią, Pani jest zdecydowana na adopcję, ale chce jamniczkę miniaturkę, najchętniej do 3 lat. Pani ma bardzo zły stan zdrowia, jest po 3 operacjach i nie może za dużo chodzić i nic nie może nosić, miniaturkę wniesie na I piętro. Próbowałam ją przekonać do Buni, której nie trzeba wnosić, ale trochę ją zaszokowałam że Bunia waży aż 9 kg... Niemniej poprosiłam, żeby zechciała obejrzeć Bunię, jak pójdzie do koleżanki, która ma internet to ją zobaczy, mam niewielką nadzieję, ale może!!! Byłoby super Jasza!!! Nie potrafiłam powiedzieć Pani, że z uwagi na jej wiek i stan zdrowia nie wyadoptowałabym jej psa w wieku poniżej 8-9 lat...
-
Nie kudłata, ale mała i smarkata Żabcia ma dom!
soboz4 replied to soboz4's topic in Już w nowym domu
wczoraj miała spięcie z Mokką, Żabcia nie da sobie w kaszę dmuchać!