Jump to content
Dogomania

a.piurek

Members
  • Posts

    4990
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by a.piurek

  1. Tak naprawdę nie ma to znaczenia dla Towarzystwa Ubezpieczeń, pod czyja opieką był pies w momencie szkody. Powinna być wypłata bez problemu. Natomiast gdyby doszło do sprawy sądowej, to mogłyby się "zacząć schody" Albowiem choć generalnie za psa odpowiada jego właściciel, jednak w sytuacji, w której jest on pod czyjąś opieką (np sąsiadki) to ona również ponosi za psa odpowiedzialność. No i minął kolejny rok istnienia tego wątku. Odwiedziło go do dziś 21.656 osób Dziękuję
  2. [url]http://www.naszepsiakii.ovh.org/index1.htm[/url] proszę bardzo
  3. O wy niedobre paszczaki :) Ja po prostu więcej netu ni mam niż mam i jeszcze trochę to potrwa. Mamy sie dobrze, niestety z powodu zmiany pracy częściej bywam poza domkiem. Już proszę ciotkę isadorę o wstawienie zdjęć.
  4. [quote name='Aleksandra Bytom']a tak wogóle to w kto oferuje ubezpieczenia właśnie uwzględniając zdarzenia z naszymi milusińskimi? od dawna chodzi nam to po głowie ale nie mamy w tym temacie żadnej wiedzy,chcielibyśmy też nasze wynajmowane mieszkanie ubezpieczyć od zalania itp :) zalali nas tu już z 4 razy....[/QUOTE] To o czym wspomniałaś oferują niemal wszyscy, jednak wybór należy do Ciebie, bo nie wszyscy proponują to samo Cofnij się o kilka stron w tym wątku a będzie Ci łatwiej wybrać.
  5. [quote name='Szamanka']Aniu, ale Martens ma w pewnym sensie rację. Ja mojemu psu też w bardziej zatłoczonych miejscach zakładałam kaganiec. Ale zaprzestałam tego, gdy w przeciągu miesiąca mój pies został zaatakowany 3 razy przez inne, spuszczone psy. Prawie za każdym razem taki pies rzucał się mojemu do gardła, a właściciela ani widu, ani słychu na horyzoncie. Bardzo trudno jest rozdzielać takie psy, gdy się szamoczą, jeszcze mając świadomość, że mój pies jest w zasadzie bez szans, bo może tamtemu co najwyżej walnąć kagańcem. Wzywać straż miejską? Kiedy? Wtedy gdy udało mi się odciągnąć mojego psa i po prostu uciec atakującemu, czy wtedy gdy wreszcie pojawił się właściciel, który ryknął na swojego psa i po 2 sekundach zniknął mi z pola widzenia? Oczywiście - takie sytuacje nigdy nie są czarne ani białe.[/QUOTE] Szamanko, mi nie chodziło o to co napisała Martens, ale o sposób patrzenia na sprawę, o pewną premedytację. Nie twierdzę że nie jest uzasadniona okolicznościami, jednak uważam, że jeżeli jest to możliwe pies winien być na smyczy i w kagańcu. Co do radosnych i nieodpowiedzialnych właścicieli psów, wyprowadzających ich na spacer otwierając im jedynie drzwi mieszkania (np w sytuacji gdy mieszka się np na 5 piętrze) to i ręce i wsio co mozliwe opadło mi juz dawno. Pisząc to chciałam po raz kolejny powiedzieć że nic nie jest czarne albo białe, dlatego nie możemy nigdy mieć pewności, że w sytuacji w której nasz pies będzie agresorem, nie zostaniemy uznani za winnych. I jeszcze jedno - walczmy z przyzwoleniem na biegające luzem psy. Bo to szczególnie w nas później biją informacje typu "zostało zagryzione dziecko".
  6. Spróbuje po kolei 1. Tak jak pisałam większość psich sytuacji nie jest "białych albo czarnych", w szczególności w sytuacji w której wysoki Sąd będzie rozstrzygał o winie bądź jej braku - czytałam w identycznych sytuacjach różne orzeczenia. Jednak generalnie agresor (szczególnie jeśli jest to pies duży bądź z tzw ras niebezpiecznych) będzie uznany za winnego. Może ktoś powie że nie mam racji, ale Martens pisząc że nie będzie swojemu psu zakładać kagańca, by mógł się bronić, pokazuje mi że ją mam. Bo oprócz kodeksu cywilnego czy wykroczeń, które były na tym wątku wielokrotnie cytowane istnieje jeszcze prawo zwyczajowe, czyli zarządzenia Spółdzielni, rad miejskich itp. A one najczęściej mówią wyraźnie smycz i kaganiec w przypadku raz duzych oraz tzw niebezpiecznych. 2. W sytuacji, w której widzimy psa puszczonego luzem i czujemy się zagrożeni dlaczego nie dzwonimy na straż miejską lub na policję? Nie obraźcie się ale to, że tu popiszemy niczego takiego sąsiada nie nauczy, a będziemy współwinni (przez swoistą obojętność) w sytuacji, w której taki pies wyrządziłby komuś krzywdę. 3. Mnie tez zdarzało się łapć Emiśka niemal stawiając go do pionu (ręce potem po moim smoczku i jego ciężarze nieźle bolą) jednak nie wyobrażam sobie, żeby kogoś ugryzł. Spacery bez kagańca tylko w miejscach, w których jestm w 100% pewna, że nie będzie innych ogonów. 4. Komentarza typu "mój nic nie zrobi jak pani pies nie zacznie" nawet nie będę komentowała, bo nie ma czego komentować. Czasem patrząc na pewne rzeczy opadają mi nieco łapki, bo tu piszemy o braku odpowiedzialności właścicieli za psiaki i jednocześnie Martens (wiem, że nie tylko Ty tak patrzysz) pisze: "Nie będę psa który warczy będąc obwąchiwany przez innego większego samca jak pluszowa zabawka wsadzała w kaganiec, żeby w razie czego nawet nie mógł się obronić". cóż nic nie dodam , bo po co...
  7. [quote name='Szamanka']Wtedy winny jest właściciel psa puszczonego luzem - kodeks wykroczeń.[/QUOTE] dokładnie tak, z ta jednak drobna uwagą - skoro był na smyczy to jak doszło do ataku??? Często w takich sytuacjach nie ma jednoznacznej odpowiedzi typu białe albo czarne, trzeba się przyjrzeć bardzo szczegółowo. Bo jeżeli do psa typu amstaf czy owczarek podbiega biegający luzem jamnik albo shi tzu to nie bardzo chce mi się wierzyć, że owczarek i jego pan byliby zagrożeni. Natomiast można spojrzeć na to w ten sposób - pies będący na smyczy miał przyzwolenie swojego pana na atak.
  8. [quote name='Szamanka']Skoro Soko zastanawia się nad tym, że może odpowiadać za nieupilnowanie psa - to ewidentnie nie był on na smyczy. A co do OC: trzeba bardzo uważać co się podpisuje - ja np. cały czas byłam przekonana, że moje OC obejmuje szkody wyrządzone przez mojego psa. W tym roku, gdy zbliżał się termin opłacenia kolejnego ubezpieczenia przeczytaliśmy z TZ'em dokładniej polisę. Jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że owszem - OC obejmuje szkody wyrządzone przez psa, ale ....tylko na terenie mojego mieszkania :/ Następnym razem dokładniej wybieraliśmy polisę ;)[/QUOTE] Po tym co napisałaś wiem, gdzie Byłaś ubezpieczona :) Korzystając z okazji pozwolę sobie przypomnieć, to o czym juz pisałam - wybierając ubezpieczyciela musimy być pewni, ze ubezpieczenie nie ma żadnych ograniczeń (w ubezpieczeniu nazywa się to wyłączeniami), np ograniczenie do terenu własnej posejsji, albo tez brak odpowiedzialności w sytuacji gdy pies nie ma smyczy czy nie jest na kagańcu. [quote name='Soko']Nigdy nie było takiej sytuacji, pytanie czysto teoretyczne :) a zakładając, że byłby na smyczy?[/QUOTE] Ponieważ postawiłaś sprawę hipotetycznie odpowiem mieszcząc się w tych ramach - to wszystko zależy... Zależy od konkretów - jeżeli Twój pies był atakujących to duffa i nawet jeśli by ucierpiał, nie przypuszczam by jakikolwiek sąd przyznał Ci odszkodowanie. Powiem więcej - możesz odpowiadać za niewłaściwą opiekę nad psem
  9. [quote name='MARGOL']ja dzięki pewnej wspaniałej kobiecie zakupię specjalistyczną karmę dla Tessy TROUVET OMEGA[/QUOTE] Margol wielkie serdeczne dzięki
  10. Dawno tu nie zaglądałam. A czekało mnie naprawdę wielkie zaskoczenie - [B]20 479[/B] wejść dogomaniaków na ten wątek. Dziękuje Szamance za zmobilizowanie mnie do poprowadzenia tego wątku i Wam, za to, że do niego wciąż zaglądacie. A temat, jak widać po dziale pogryzienia nic nie traci na aktualności...
  11. [quote name='sumandia']Mam 8 kilogramowego mieszańca pinczerka, dziś jak byliśmy na spacerze z psem z dziadkiem to obok nas w przeciwną stronę przechodziła jakaś pani (strasznie od niej waliło papierochami) no więc mój psiak ni stąd ni zowąd złapał tą babkę za nogę. Nie miałam wcześniej takiej sytuacji, więc szybko odciągnęłam psa i przepraszam tą panią. Ona że nic się nie stało krew nie leci, ale jak podciągnęła spodnie okazało się że jednak mocniej złapał i kapie. Ona nagle zaczęła się skarżyć na ból nogi, i czy nie mamy jakiejś kasy na papierosy. Tak się złożyło, że nie mieliśmy kasy ani na to, ani na leki czy coś. To ona poszła dalej i powiedziała że za 10 min będzie tędy wracać i mamy być z kasą bo zadzwoni na policję. Jak odchodziła to jej się plama na spodniach od tej krwi mała zrobiła. Mieszkamy 20 min od miejsca zdarzenia, ale i tak wróciliśmy po kasę ale jej tam już nie było Czy wie ktoś może czy coś mi grozi? Mieszkam aktualnie u dziadków i jestem niepełnoletnia, za tydzień wyjeżdżam nad morze, a psa zostawiam u nich. Ma aktualne szczepienia i książeczkę zdrowia Czy są jakieś sposoby na odnalezienie tej osoby? Czy po zgłoszeniu przez nią na policję (jeśli to zrobi) będą nas szukać? Kto w akim wypadku by zapłacił?[/QUOTE] Grozi ci sprawa z powództwa cywilnego, jeśli można spróbuj załatwić to polubownie. Jedna ważne pytanie: czy masz wykupiona polisę OC? jeżeli tak to Twój ubezpieczyciel będzie się martwił tą sprawą, jeśli nie to niestety uderzy Cię to po kieszeni. Oczywiście jeśli uda jej się Ciebie namierzyć Jakby co pisz na priva.
  12. [quote name='GoniaP']Właśnie wróciliśmy do domu po dwudniowej eskapadzie naszpikowanej takimi emocjami, że nie sposób ich wyrazić krótkimi słowy…. Przede wszystkim chciałabym przekazać wyrazy najgłębszego szacunku i podziwu dla pomysłodawczyni akcji: „ Polskie zwierzęta proszą o głos na TAK” – pani Krystynie Sroczyńskiej – czyli Emirowi. Ukłony ślę współorganizatorom, czyli OTOZ Animals oraz Fundacji Zwierząt Skrzywdzonych „Bernardyn”. Bez tych organizacji, ich prestiżu i determinacji, nasz Marsz nie odniósłby sukcesu. Ponieważ Fundacja „Głosem Zwierząt” wyrosła niejako na piersi „Emira”, czujemy się dumni, że mogliśmy uczestniczyć w Marszu pod Sejm, oraz z tego, że jako protegowani „Emir” , byliśmy świadkami przegłosowania Ustawy w Sejmie. Te przeżycia będziemy hołubić do końca życia. Dziękujemy Posłowi Pawłowi Suskiemu za walkę o Polskie zwierzęta i determinację z jaką walczył o ich dobro. I wszystkim Posłom, którzy, niepomni swojej partyjnej przynależności , rozgrywkom politycznym i własnym interesom, unieśli się ponad polityczne podziały i zagłosowali na „TAK” w obronie tych, którzy głosu do tej pory nie mieli… To sukces , sukces bezprecedensowy… Emir, poprzez swoje długoletnie działanie, wydrążyła skałę. Teraz spijamy śmietankę Jej determinacji. Nie zapominajmy o tym. !!!! Nie gódźmy się też by inni przypisali sobie Jej sukces… Emir dziękujemy! Krystyno, jesteśmy z Ciebie dumni![/QUOTE] [B]Dołączam się do podziękowań.[/B]
  13. Nic mnie nie pożarło :eviltong::eviltong: Mamy się dobrze, psiaki bez zmian rozrabiają (na tym zakończę westchnienie za kurtką którą lubiłam...) Emiśko nauczył się od Kici drzeć pycholca i wynosić do ogródka niekoniecznie rzeczy ogródkowe. Śpią bez zmian w łóżeczku (jak mawia Wiedźma: należy się jak psu kanapa). Łapka jest zupełnie zdrowa i już nie zdarza się Emiśkowi w ogóle rozgryzać pozostałości po rance. Porobiłam trochę zdjęć telefonem i jak tylko isadora wróci do zdrowia znajdą się tu. To tyle w telegraficznym skrócie. Pozdrawiamy bardzo serdecznie Ania Emiśko i Kiciunia
  14. [quote name='Asior'][URL="http://krakow.naszemiasto.pl/serwisy/kundel/971471,rzucanie-kotem-o-sciane-ma-kolejna-odslone-dramatu-zwierzat,id,t.html"][B][SIZE="4"]Chłopiec, który rzucał kotem o ścianę, może odzyskać zwierzęta. Ojciec donosi na KTOZ[/SIZE][/B][/URL][/QUOTE] Asiorku właśnie po przeczytaniu Twojego wpisu załamałam się... W jakim kraju żyjemy?
  15. [quote name='lolka'][B]A.piurek[/B] z całym szacunkiem , jako założycielka tego wątku proszę wszelkie dyskusje, które nie dotyczą Leosia przekazywać na PW lub prowadzić na innych forach .....to nie jest wątek dotyczący praw autorskich Pani K.S. ani dyskusji na ten temat ......chyba mam "prawo" do takiej prośby i mam nadzieję, że ją uszanujesz[/QUOTE] jasne już milknę w temacie nie dotyczącym wątku
  16. [quote name='handzia']Majka dziękuję Ci za ten wiersz, pó ł nocy ryczałam nad nim. Apel do pani a.piurek, wyluzuj kobieto...:p[/QUOTE] W związku z wyjaśnieniem sprawy przez Majkę wyluzowałam. (Majko dziękuję) A Ty droga Handziu za wzruszenie które podarowała Ci pani Krystyna Sroczyńska tworząc litanię winnaś podziękować Jej a nie Majce. Tak jak za dzieło "O obrotach sfer niebieskich" jesteśmy wdzięczni Kopernikowi a nie podręcznikowi historii. :)
  17. [quote name='inga.mm']odpowiem ostatni raz, chociaż brzydzi mnie to. Trzeba znać całą ustawę o prawie autorskim i akty wykonawcze, w tym również o przeniesieniu praw autorskich (jest tego chyba pół segregatora). Jeśli uważasz, że zarzuciłam Ci cyt.: "jak śmiem bronić Pani Krystyny Sroczyńskiej?" to w ogóle nie mam o czym z Tobą dyskutować, bo nie rozumiesz słowa pisanego. Nie mam nic do K.Skroczyńskiej i nie wspomniałam o niej personalnie do tej pory ani słowa. Mogłaby być to moja sąsiadka, która wydała własnym nakładem swoje poezje i rozdawała wszystkim czyniąc je tym samym własnością publiczną. Jak sobie wyobrażasz postęp techniczny? Publikacje badań naukowych czynią je dobrem publicznym. Ochrona interesu autora publikacji polega na obowiązku przywołania jego autorstwa wraz ze źródłem, a to, że ktoś dostał Nobla korzystając z wcześniejszych osiągnięć badawczych nie upoważnia wcześniejszych badaczy do żadnych roszczeń. Inną sprawą jest przywłaszczenie sobie utworu lub publikowanie/kopiowanie w celach komercyjnych. [B]Majka naruszyła dobra obu autorek (skoro twierdzisz, że były dwie) nie podpisując ich nazwiskiem tych wierszy, które zacytowała i powinna to teraz odkręcić dopisując odpowiednie wyjaśnienia w każdym z postów, w których użyła ich utworów lub fragmentów[/B].[/QUOTE] dokładnie o to mi chodziło :smile: A Prawo Autorskie znam, bo znać muszę. Ale to co najistotniejsze w Twojej wypowiedzi pozwoliłam sobie "wytłuścić. [B]I daję Ci słowo, że postęp to jedno a uczciwość i rzetelność to drugie i nie mam między nimi żadnego konfliktu. Majko to do Ciebie: [/B][B]"Majka naruszyła dobra obu autorek [/B](skoro twierdzisz, że były dwie) nie podpisując ich nazwiskiem tych wierszy, które zacytowała [B]i powinna to teraz odkręcić dopisując odpowiednie wyjaśnienia w każdym z postów, w których użyła ich utworów lub fragmentów"[/B]
  18. [quote name='inga.mm']to napisz pracę magisterską z zachowaniem Twojej interpretacji. Gratuluję. Szczególnie umiejętności nawiązania kontaktu z osobami nieżyjącymi lub ich spadkobiercami. Wszystko można zinterpretować dowolnie, w zależności jak sobie wymyślisz. Bzdurą jest twierdzenie o uzyskaniu zgody na pozwolenie na skorzystanie z treści opublikowanych. Trzeba trochę więcej na ten temat wiedzieć i pracować w tym. Tylko te publikacje, które nie maja zasięgu ogólnego powinny mieć zgodę. Wszystko co znajduje sie w książkach lub internecie jest do wykorzystania, chyba, że zostało poczynione zastrzeżenie. Jednak nie zwalnia to osoby korzystającej z utworu do przywołania zarówna autora, jak i źródła. Idąc za Twoim tokiem myślenia i trzymając się sztywno przepisów, właściwie żadnego psa nie wolno nam ratować dopóki nie ustali się właściciela i nie wolno wyadoptować, bo nie jesteśmy jego właścicielami. To tyle w kwestii "sztywnego rozumienia" prawa, które wcale nie jest takie sztywne. Nie będę więcej na ten temat dyskutowała, bo to nie jest miejsce na to. Tylko zaśmieca wątek nie przyczyniając się do polepszenia sytuacji Leosia. Proponuję proszte rozwiązanie: Majka uzupełnia wymagane źródła Ty i ja kasujemy niepotrzebne posty[/QUOTE] Uważasz, że wykasowanie postów załatwia sprawę? Może prawo jest sztywne, ale nie ja je ustanowiłam. A skoro mieszkamy w kraju w którym ono obowiązuje, to jesteśmy zobowiązani do jego przestrzegania. Nie wiem dlaczego spowodowałam złośliwość w Twojej wypowiedzi, wiem ze mam rację. A przedmiotową ustawę zacytowałam, bez interpretacji własnej. Bo po co? A to jaka instytucja nadinterpretuje czy łamie prawa autorskie zdecydowanie nie chcę wiedzieć. Nie pisałam tego w pierwszym poście, bo czekałam aż zostanę obrzucona błotem - jak śmiem bronić Pani Krystyny Sroczyńskiej? I nie zawiodłam się. Chcę jednak żebyś wiedziała, że majka uprawia wielokrotne cytowanie nie tylko wspomnianego wiersza autorstwa Pani Krystyny Sroczyńskiej, podobnie zachowuje się w stosunku do wierszy Pani Borzymowskiej, czyli mamy wiersze (obydwu Pań) na kilkunastu wątkach i w żadnym nie ma autora. (Czyżby jakaś nowa moda na poetycki spam?) Jeżeli prawo na to pozwala to proszę daj mi podstawy, a skule ogon i przeproszę. Jednak póki co nadal proszę o sprostowanie i przeprosiny.
  19. [FONT=&quot][quote name='inga.mm']nawet tu, gdzie jest taka tragiczna sytuacja brudy wlewają się. Ja ten wiersz widziałam gdzieś w internecie, oczywiście z przywołaniem autorstwa. Jednak jeśli został opublikowany to, o ile wiem, a pracuję w instytucji, gdzie korzysta się z publikacji innych autorów, nie wymaga to zgody autora, a jedynie przywołania jego nazwiska i źródła, z którego jest cytowany utwór. Nawet nie musi być cały, wystarczy fragment. Poza tym można było to napisać na pw, Majka z pewnością naniosłaby odpowiednie zapisy, a nie robić zadymę, nawet w świętym interesie autora. TU istnieje wyłącznie interes psa. Proszę o tym pamiętać.[/QUOTE] Ingo,[/FONT] [FONT=&quot] [/FONT] [FONT=&quot]Interes psa... [/FONT] [FONT=&quot] Zdecydowanie masz rację, gdyby ktoś coś ukradł by psu ratować życie broniłabym tego aktu, zgodnie ze słusznością społeczną. natomiast nie zgodzę się ani co do zarzutu o pranie brudów, ani na kradzież dóbr intelektualnych. To, że kogoś nie lubimy nie zwalnia nas z uczciwości i rzetelności. Ja tylko grzecznie poprosiłam o sprostowanie. Nie wiem w jakiej instytucji pracujesz, natomiast polecam zacytowaną przeze mnie Ustawę. Żeby nie być gołosłowną i żeby uniknąć dalszych zbędnych przepychanek pozwolę sobie zacytować te fragmenty ustawy które dotyczą tej konkretnej sytuacji. [B]Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych[/B] [I]z dnia 4 lutego 1994 r., Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2000, nr 80, poz. 904[/I] [B]Art. 17.[/B] [U]Jeżeli ustawa nie stanowi inaczej[/U], twórcy przysługuje wyłączne prawo do korzystania z utworu i rozporządzania nim na wszystkich polach eksploatacji oraz do wynagrodzenia za korzystanie z utworu. ... [B]Oddział 3: Dozwolony użytek chronionych utworów[/B] ... [B]Art. 29.[/B] 1. [U]Wolno[/U] przytaczać w utworach stanowiących samoistną całość urywki rozpowszechnionych utworów lub [U]drobne utwory w całości[/U], [B]w zakresie uzasadnionym wyjaśnianiem, analizą krytyczną, nauczaniem lub prawami gatunku twórczości. [/B]2. [B]Wolno w celach dydaktycznych i naukowych[/B] zamieszczać rozpowszechnione drobne utwory lub fragmenty większych utworów w podręcznikach i wypisach. 2^[B]1. Wolno w celach dydaktycznych i naukowych[/B] zamieszczać rozpowszechnione drobne utwory lub fragmenty większych utworów w antologiach. 3. W przypadkach, o których mowa w ust. 2 i 2^1, twórcy przysługuje prawo do wynagrodzenia. ... [B]Art. 34.[/B] Można korzystać z utworów w granicach dozwolonego użytku [B]pod warunkiem wymienienia imienia i nazwiska twórcy oraz źródła.[/B] Podanie twórcy i źródła powinno uwzględniać istniejące możliwości. Twórcy nie przysługuje prawo do wynagrodzenia, chyba że ustawa stanowi inaczej.[/FONT] [B][FONT=&quot]Zasady ogólne [/FONT][/B] [B][FONT=&quot]Utworem może rozporządzać tylko jego twórca. Może on przekazać swoje prawa innej osobie (np. pracodawcy, producentowi, wydawcy). Istnieją też wyspecjalizowane podmioty upoważnione do reprezentowania twórców (agenci lub organizacje zbiorowego zarządzania prawami autorskimi). Twórca lub inny uprawniony może żądać wynagrodzenia w zamian za udzielenie zgody na korzystanie z jego utworów lub z niego zrezygnować. Prawo dopuszcza pewne wyjątki od obowiązku uzyskania zgody (licencji), jednak czasami nakazuje wypłacić wynagrodzenie twórcy, nawet gdy jego zgoda na wykorzystanie utworu nie jest wymagana.[/FONT][/B] [FONT=&quot]Oczywiście można po prostu nabyć prawa autorskie od twórcy lub poczekać, aż one wygasną (ogólnie trwają one 70 lat po śmierci twórcy).[/FONT] [B][FONT=&quot]Wyłączenia spod ochrony prawa autorskiego [/FONT][/B] [FONT=&quot]Polskie prawo autorskie zawiera na przykład listę przedmiotów, które zostały wyraźnie wyłączone spod "monopolu autorskiego". Są to:[/FONT] [LIST=1] [*][FONT=&quot]akty normatywne lub ich urzędowe projekty;[/FONT] [*][FONT=&quot]urzędowe dokumenty, materiały, znaki i symbole;[/FONT] [*][FONT=&quot]opublikowane opisy patentowe lub ochronne;[/FONT] [*][FONT=&quot]proste informacje prasowe.[/FONT] [/LIST] [B][FONT=&quot]Dozwolony użytek chronionych utworów [/FONT][/B] [FONT=&quot]Jeśli musimy skorzystać z dokładnego cytatu, to możemy to zrobić legalnie w ramach tzw. dozwolonego użytku. Cudze utwory możemy cytować "w zakresie uzasadnionym wyjaśnianiem, analizą krytyczną, nauczaniem lub prawami gatunku twórczości" (art. 29 prawa autorskiego). Korzystanie w ramach dozwolonego użytku jest możliwe pod warunkiem wymienienia imienia i nazwiska twórcy oraz źródła (art. 34 prawa autorskiego).[/FONT] [FONT=&quot]Należy jednak uważać: wykorzystanie całego drobnego utworu lub fragmentu większych utworów (np. (historyczne zdjęcie, wiersz, fragment powieści) jest możliwe bez zgody twórcy, [B]ale prawo zastrzega na jego rzecz wynagrodzenie[/B]. [/FONT] [FONT=&quot]Nawet w przypadkach, gdy nie naruszamy cudzych praw autorskich, konieczne jest podawanie źródeł i odpowiednie zaznaczenie, że odwołujemy się do idei, koncepcji itp. opracowanych przez innych. Wymaga tego po prostu uczciwość i rzetelność.[/FONT]
  20. [B][FONT=&quot]Litania Wigilijna [/FONT][/B] [FONT=&quot] Boże Ojcze, Panie Wszelkiego Stworzenia w tę noc Narodzenia Twego Syna prosimy Cię: od kopnięć od ciosów łopatą od razów kijami od przekleństw i pomstowań wybaw nas Panie... od głodu i zimna od wiatru i śniegu od skwaru i pragnienia wybaw nas Panie... od drutu kolczastego od łańcucha na szyi wybaw nas Panie... od okrucieństwa dzieci wybaw nas Panie... za nasze wykłute oczy za wybite zęby, połamane żebra i nogi rozpłatane brzuchy wybacz im Panie... Matko Boża, Opiekunko każdego bezdomnego stworzenia wstaw się za nami... za podpalone za uduszone za powieszone za zagłodzone za skatowane spływające krwią strzępy, co były zwierzęciem za zamęczone dla nauki, za wszystkie ofiary ludzkiego bestialstwa módl się o Pani... za skomlące z trwogi za jęczące z bólu za pragnące miłości za umierające w męce módl się o Pani... Opiekunów, co dom dzielić beda z nami i chleb i posłanie i dzień swój każdy, po nasze skonanie racz dać nam Panie... ugaś pragnienie, ucisz cierpienie i miej nas w Swojej opiece W godzinie śmierci człowieka.... wybacz mu Panie. [B]Krystyna Sroczyńska[/B] [/FONT] (z tomiku "Okruchy cierpienia" 2010 r wyd.1) Majko0010, W związku z tym, że umieściłaś kilka postów wcześniej wiersz, po którego przeczytaniu można odnieść wrażenie, że to Ty go napisałaś (brak cytatu potwierdzającego, że to nie Twoja własność oraz wskazania źródła (o autorze nie wspomnę) - ja (zgodnie z wolą autorki) zamieściłam go w całości i z podpisem. Musisz wiedzieć, że wiersz, który tu zamieściłaś nie jest Twój, a póki co w tym kraju istnieje zagwarantowana każdemu przez Konstytucję i przez KC ochrona własności intelektualnej - w tym przypadku wiersza. Jeżeli cokolwiek cytujemy, winniśmy wkładać go w cudzysłów, żeby nikt nie posądzić nas o kradzież - niestety Ty ją popełniłaś (domniemywam, że nie zrobiłaś tego celowo), ponadto jeśli wiemy czyjego jest autorstwa winniśmy mieć zgodę na jego zacytowanie, choćbyśmy użyli tylko jakiejś jego części. Wiersz ten jest autorstwa Pani Krystyny Sroczyńskiej i jako że wrzuciłaś go na dogo bez zgody i akceptacji autorki winnaś Jej przeprosiny i sprostowanie. Poza tym musimy pamiętać, że nie wolno, po prostu nie wolno bez zgody autora (chyba że autor nie żyje od kilkuset lat i nie mamy wiedzy co do praw do utworu), używać jakikolwiek utwór zupełnie swobodnie jakby należał do nas, albowiem zawsze jesteśmy zobowiązani do zachowania cytatów i wskazania źródła. Jakby co odsyłam do podstawy prawnej: [LEFT][LEFT]Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia [URL="http://pl.wikipedia.org/wiki/4_lutego"]4 lutego[/URL] [URL="http://pl.wikipedia.org/wiki/1994"]1994[/URL] r., publikator: [URL="http://pl.wikisource.org/wiki/Dz._U."]Dz. U.[/URL] 1994, nr 24,poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631[/LEFT] [/LEFT] [LEFT][LEFT]pozostaję w nadziei na Twoje przeprosiny i sprostowanie.[/LEFT] [/LEFT]
  21. [quote name='Smyku']O jenysiu , jaki Łoker ma inteligentny wyraz twarzy ...[/QUOTE] nuuuuu :) :) :)
  22. [quote name='Shania']Ja Was rozumiem, ale zrozumcie mnie też...do wczoraj było ok...a dzisiaj wchodze..myslałam, że jakmies wieści sa o Jumie, bo tęsknię, jest mi źle...a tutaj co???Dziwicie się???Co dostałam wysłałam, co mi dali, oddałam, a tak faktura była, od razu ją odesłałam to Cieszyna..Za sterylke ja nic nie miałam, miała odebrac Julia. Ja kasy żadnej nie zbierałam na Jumkę, niech się wypowiedza osoby, które Jumke miały pod opieka.[B].ja prosiłam na wątku jak straciłam prace o karmę, której nie dostałam[/B], bo była, ale nie było jak dowieść, więc Jumka była na moim jedzeniu...ja jestem bazpłatnym dt(po raz ostatni chyba dt)wcześniej miałam karmę i miałam dodatki, ale od stycznia jumkę sama zywiłam..straciłam pracę, alimenty itp zreszta nie chce juz pisac jaką miałsm sytuacje, i wtedy juma była na moim zywieniu..karmę i jedzenie przywiózł mi nikuś z livką o czym pisała... gdy miałam na troszkę czasu, więc ja sama teraz nic nie wiem..a dziwicie się???była u mnie 9 m-cy wszystko było ok, a teraz jak trafiła do własciciela to jakim prawem ktoś mnie oczernia i za co???bo ja nie rozumiem...[/QUOTE] Shaniu uspokójmy się, bo chyba ze zdenerwowania nie ogarniasz tego co piszesz. I tak: Piszesz, że prosiłaś o karmę, ale jej nie dostałaś... Zaraz zaraz... a te 18 kg od Julki we wrześniu (jest to w pierwszym poście tego wątku). Nie wiem ile je miesięcznie jamnik ale wydaje mi się, że powinno to wystraczyc na kilka miesięcy. musiałaby się tu wypowiedzieć Isadora, bo jako posiadająca trzy jamniki i to od lat wie najlepiej jak to jest z karmą dla nich. Wiem też, że była dla Ciebie karma w styczniu, ale nie było jak ci jej podrzucić. Co do ewentualnej zbiórki... To Ty dziękujesz za wpłaty i było to chyba w maju i w czerwcu (jest na wątku). Więc naprawdę zamiast się denerwować wyprostuj sprawę. Przecież trudno zaprzeczyć, że pies od Ciebie wyjechał chory. Stąd to oburzenie, bo DT według mnie powinien jednakową troską otaczać psiaki miłością i opieką jak DS. Proszę doprowadź tę sprawę do końca.
  23. [quote name='Shania']Ja oczywiście, mogę jechac klinikę mam niedaleko i moge się tam udac...jak pisałam fakture wysłałam, bo to dostałam... Jasne..dziwny zbieg okoliczności...prosze o wpis Julia jaka karmę mi dałas bo ja mam inna , której mi nie dawałas... ?Tak nie mam pracy i nie mam pieniędzy, izabela oczywiście, więc teraz zrób ze mnie złodziejkę..przeciez to takie proste...ba ta karmę jedliśmy z synem, nawet dobra była... Pisałam, że nie mam jak dojechać do schroniska kilkakrotnie...nikt nie był chętny dojechać, a teraz trafiło się, że Julia mi karmę dowiozła a w lodówce stoi karma dla schronu, i wybacz nie będe brała pozyczki, żeby ja dowieść, mam większe problemy..mówiłam Teresce, żeby powiedziała, jak ktoś będzie autem niech podjedzie i mówiłam to z miesiąc temu, żeby powiedziała, że nie mam jak dowieść Po drugie jestem tak tępa że hurra trafiła mi się karma od Juli to baa do schronu a co tam, szkoda tylko, że się nie zgadza firma ale co tam...jak ktoś się uprze oczernić się da... W tej chwili napisze tak..karma jest do odebrania w każdej chwili do schronu...ale jak pisałas nie mam pracy i pieniędzy..hmmm, pewnie mazakiem przekresliłam firmę i dodałam inną To po pierwsze Po drugie Sądzicie mnie za lekarza???/Więc od dzisiaj dawajcie tymczasy wetom, bo ja zrobiłam wszystko co mogłam, żeby Juma doszła do siebie...wczoraj zreszta była taka śliczna i fajna, ale ok.. Po trzecie Ja już tego nie zniose, w razie czego Julia ma mój numer tel...na forum piszę, jak ktos ma jakies pytania, niech da numer nie mam się czego bać, bo nic nie zrobiłam, ale nie zamierzam czytać oszczerstw..a Wy proszę, wymieniajcie się plotkami i się nimi nasycajcie..przeciez Jumy już u mnie nie ma można jechać jak po maśle....przepraszam za te 9 miesięcy takiego złego domu a i Iza za swoją sytuację róznież...jak się nie ma pieniędzy łatwo zrobić z kogoś złodzieja Teraz żegnam wszystkich..dziękuję tym, którzy byli ze mną w ciężkich chwilach jak Jumkę musiałam oddać Dalej sobie róbcie nagonki..ja w razie pytań oczywiście jestem pod telefonem ale nie zamierzam w tym uczestniczyć Dla schroniska mam ..karmę pedigree, jaka tam jest używana od juli dostałam... karmę bellosan, kasze polski plon, vitalia makaron, karmę suchą z lewiatana to tyle...a teraz musze odpocząc, bo baaa karma była na psy, a w złości sama ją zjem, i jeszcze mnie zamkną.. [B]A na Jumke już się rozliczyłam...za fakturę mi oddano, która jest w Cieszynie i Julia zapłaciła za sterylkę, tam miała odebrać dokumenty...czy tak...czy znowu nie???[/B][/QUOTE] Shania nie złość się, bo faktura za leczenie to jedno, a wyniki psa to drugie. Pies jest chory i całe szczęście, że nowy domek od ręki się tym zajął. Nikt tu nie podnosił (chyba, że nie potrafię czytać) że coś z fakturę było nie tak. Natomiast ja na twoim miejscu wzięłabym z kliniki wyniki badań, które było robione (przecież za te czynności została wystawiona faktura) i pokazała je. Proszę wyjaśnij mi to co wytłuściłam - bo ni w ząb tego nie kumam. Ty zbierałaś jakąś kasę, a piszesz, że za fakturę Ci oddano... O co tu chodzi???
×
×
  • Create New...