jhet
Members-
Posts
357 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by jhet
-
[quote name='Aldrumka']nikt tu do Ciebie nie zajrzał :( chodzisz tam codziennie ? a jakie one są do kolana, większe, mniejsze ?[/QUOTE] Witaj Aldrumko, cieszę się, że choć Ty zajrzałaś :) Beżowy psiak jest trochę mniejszy od goldena (jak sunia goldenkowa może..? albo jak bardzo szczupła sunia ONka), a wilkowaty jak mały, może taki półroczny owczarek niemiecki).. Ogólnie są średniej wielkości, wilkowaty jest delikatnej budowy na długich łapkach. Coś pomiędzy ON a Collie, bym powiedziała ;) Psiaki biegają wzdłuż ogrodzenia ogródków działkowych przy osiedlu, na którym mieszkam, więc jak chodze ze swoim psem na spacery czy nawet jak wyjrzę przez okno, to je widzę ;/
-
Wiem już więcej o pieskach - zaktualizowałam info w pierwszym poście. SZUKAM DLA NICH DT/DS!!!!!!!!! Pomogę w ich utrzymaniu, szukanie domu stałego biorę na siebie! Może ma ktoś miejsce w ogródku i mógłby się maluchami zaopiekować..? Tak zimno strasznie na dworze, a one nie mają domu i leżą na śniegu :(
-
[COLOR=navy][COLOR=red][COLOR=#000000][U][B]Edit 10.10.2012: [/B][/U][/COLOR][/COLOR][/COLOR][SIZE=3][COLOR=#ff0000][B]GANDALF CZARODZIEJ SZUKA DOMU! :) [/B][/COLOR][/SIZE][B]Gandalf mimo wyglądu został pasowany na prawdziwego setera irlandzkiego i jest już całkowicie gotowy do adopcji, stał się super psem i uśmiechając się do każdego czeka na swój wymarzony domek.[/B] Chłopak ma około 3 lat, jest bardzo wesoły i radosny. Uwielbia harce w ogródku i zabawy, bardzo kocha też ludzi i przytulanie się do nich. Jest bardzo kochanym psem, który choć wiele w życiu przeszedł i przez długi czas bał się człowieka, teraz ufa bezgranicznie i może stać się czyimś najlepszym przyjacielem i członkiem rodziny. Gandalf miał długi czas problem z opanowaniem sztuki chodzenia na smyczy, gdyż prawdopodobnie był kiedyś na niej wieszany, ale już sobie ze swoją traumą poradził. A wszystko dzięki wytrwałości tymczasowej opiekunki i nauce pod okiem koleżanki Marleny, seterki irlandzkiej, po której "odziedziczył" także zwariowany charakter - Gandalf stał się nie tylko całkowicie zsocjalizowanym super psem, ale i przy okazji też prawdziwym seterem! Jeśli więc ktoś marzył o niezwykłym psie o charakterze setera, to właśnie jest jedyna niepowtarzalna okazja, by takiego psa adoptować :)[COLOR=navy][COLOR=red][COLOR=#000000][U][B] Poniżej parę aktualnych słów o Gandalfie: [/B][/U][/COLOR][/COLOR][/COLOR][FONT=verdana][COLOR=#333333]"[/COLOR][B][COLOR=#008000]Gandalf jest biszkoptowym seterem irlandzkim tzn. jest bardzo wesoły i żywiołowy, radosny[/COLOR][/B][COLOR=#333333], uwielbia bawić się na świeżym powietrzu, bardzo lubi wszelkie zabiegi pielęgnacyjne ( zaraz po tym jak widział strzyżenie i czesanie u Seterów), nauczył też się zaczepiać wszelkie wystające członki za obręb łóżka.Ważna informacja: jeżeli chcesz jeszcze pospać to chowaj ręce i nogi pod kołdrę w innym wypadku Gandalf liże, ociera się, itp.:)) Zaznaczam jest to bardzo miłe. Generalnie na wszystko reaguje jak dziewczyny( 2 suczki rasy seter irlandzki), czasem gwizdnie sobie jakiś bucik, więc należy raczej chować drogocenne rzeczy, ale dostaje gryzak dziennie, i jedzenie zawinięte w ręcznik i od tego czasu kradnie coraz mniej. Bardzo ważne: zaczepia nogi, tzn: nie wiem jak to opisać... następuje swoimi łapami na chodzące nogi, czasem jest to dramatyczne w konsekwencjach, jak znienacka podetnie człowieka. Cóż Gandalf jest psem dla ludzi kochających psy z ikrą,charakterem, temperamentne, nie takie tam co się położą i leżą cały dzień." [/COLOR][COLOR=#333333][B]Gandalf jest uroczym pieszczochem, który bardzo lgnie do ludzi[/B] :) Zdecydowanie polecamy go domu z ogrodem, byłoby to naszym marzeniem oczywiście, aby mógł nasz chłopak sobie hasać całymi dniami, a wieczorem bądź w ciągu dnia pochodzić za Panią/ Panem po domu i poczuć się kochanym ...Innym powodem jest to, że zostawiony sam sobie potrafi spsocić co nie co. Gandalfik nasz kochany jak każdy psiak potrzebuje zainteresowania, głaskania, spacerów, biegania, zabawy. Do tego potrzebny jest dom, kochający i cierpliwi właściciele a tego i jemu i nam brak :( [/COLOR][/FONT][COLOR=#333333][FONT=lucida grande][FONT=verdana][B]Kontakt w sprawie Gandalfa: [/B]515 693 730, 510 712 226, [EMAIL="piesnazakrecie@o2.pl"]piesnazakrecie@o2.pl[/EMAIL][/FONT] [/FONT][/COLOR][IMG]http://imageshack.us/scaled/landing/607/gand2.jpg[/IMG] [COLOR=#333333][FONT=lucida grande] [/FONT][/COLOR][IMG]http://imageshack.us/scaled/landing/819/g10v.jpg[/IMG] [COLOR=#333333][FONT=lucida grande] [/FONT][/COLOR][IMG]http://imageshack.us/scaled/landing/811/ga2q.jpg[/IMG] [IMG]http://imageshack.us/scaled/landing/716/53997647.jpg[/IMG] [IMG]http://imageshack.us/scaled/landing/404/36018275.jpg[/IMG] [COLOR=#333333][FONT=lucida grande] [/FONT][/COLOR][SIZE=4][COLOR=#008000][FONT=lucida grande][U][B][FONT=verdana]UWAGA, FILMIK! :)[/FONT][/B][/U][/FONT][/COLOR][/SIZE][COLOR=#333333][FONT=lucida grande] [/FONT][/COLOR][video=youtube_share;N2I-41Y1c9U]http://youtu.be/N2I-41Y1c9U[/video][COLOR=#333333][FONT=lucida grande] [/FONT][/COLOR][COLOR=navy][COLOR=red][COLOR=#000000][U][B] ------------------------------------------------------------------------------------- Wielkie uszy mam, komu je dam... Gandalf [/B]już bezpieczny w hoteliku, uczy się kochać ludzi i leczy swoją fobię smyczkową (prawdopodobnie był kiedyś na niej wieszany..). Bardzo prosi o grosik, w jego skarbonce strasznie pusto - [COLOR=red][B]brakuje 2800zł na utrzymanie i dług za hotelik!!![/B][/COLOR][/U] :([/COLOR][/COLOR][/COLOR] [B][COLOR=#ff0000][IMG]http://img85.imageshack.us/img85/121/gandalfq.jpg[/IMG][/COLOR][/B] [B][COLOR=black]---------------------------------------------------------[/COLOR][/B] [COLOR=navy][COLOR=red][B]Edit 18.3:[/B] [/COLOR][COLOR=#0000ff]Poprzednie długi niemal udało się spłacić, teraz zbieramy na gandalfowy hotelik - miesięczna opłata łącznie z jedzeniem to niestety aż 500zł, a w "skarbonce" pusto :( W hoteliku Gandalf robi olbrzymie postępy w socjalizacji, zaczął w końcu zauważać ludzi i wylewnie cieszyć się na ich widok, co wcześniej było nie do pomyślenia :) Z dzikawego smutasa zamienia się w kochanego kanapowca, i jak jeszcze opanuje sztukę chodzenia na smyczy (niestety wciąż panicznie się tego boi..) będzie cudownym kandydatem na czyjegoś najlepszego przyjaciela :) [/COLOR][/COLOR] [COLOR=navy][COLOR=#0000ff]Na razie wciąż jest nieadopcyjny, ale opiekunowie z hoteliku i specjalnie zatrudniona do pomocy behawiorystka robią co mogą, aby przystosować go do życia wspólnie z człowiekiem. Niestety wszystko to kosztuje i długi rosną :( Bardzo prosimy choć o malutkie wsparcie, grosz do grosza i uzbieramy na utrzymanie Gandalfa :)[/COLOR][/COLOR] [COLOR=navy][COLOR=red][B]Edit 13.2.:[/B][/COLOR] [COLOR=blue]psiaki już złapane. Niestety Maja miała wypadek, uciekła z kojca z hotelu i wpadła pod pociąg :( Maju... [*] Gandalf jest w hoteliku. Miał okropne problemy ze zdrowiem i baliśmy się o jego życie: koszt jego leczenia i jednodniowego pobytu w szpitaliku wyniósł ok. 460zł... [/COLOR][/COLOR] [COLOR=navy][B][COLOR=blue]Każdemu, kto zechciałby wspomóc Gandalfa chociaż złotówką będziemy bardzo wdzięczni.. Niestety hotelik, w którym Gandalf tak cudownie odkrywa powoli uroki życia z człowiekiem, dużo kosztuje a uzbierane do tej pory środki już dawno się skończyły :( [/COLOR][/B][/COLOR] [B][COLOR=#0000ff][U]Dane do wpłat:[/U][/COLOR][/B] „PIES NA ZAKRĘCIE” Skrzydło FUNDACJI AZYLU POD PSIM ANIOŁEM ul. Kosodrzewiny 7/9 04-979 Warszawa 30 1020 1042 0000 8702 0253 5086 [COLOR=red][B]Z dopiskiem[/B][/COLOR] [U]"Dla Gandalfa" ![/U] [B]Wydatki:[/B] - hotel marzec - 500zł - hotel luty - 500zł [U]- leczenie, leki - 460zł[/U] [COLOR=darkred]= 1460zł[/COLOR] [B]Wpłaty:[/B] - Cantadorra - 100zł [B]-[/B] Aldrumka bazarek - [COLOR=#ff0000][COLOR=black]27,50zł[/COLOR][/COLOR] - Luna007 - 200zł - jhet - 250zł - Aldrumka - 50zł - gosia7 - 100zł - Darek - 50zł - pani Jadwiga - 20 zł - pani Halinka - 50 zł - pani Ewa - 50 zł - pani Zosia K. - 35 zł - pani Zosia S. - 35 zł - pani Teresa - 30 zł [U]- pani Helena - 20 zł[/U] [COLOR=darkred]= 1017,5 zł[/COLOR] --------------------------------------------------------------------------- [IMG]http://img40.imageshack.us/img40/4629/97467792.jpg[/IMG] ---------------------------------------------------------------------------- [COLOR=navy][B]Spotkałam dwa[/B] [B]nieśmiałe pieski - wilkowatego i beżowego wielkości labradora. "Maluchy" nie mają domu ani opieki, łażą same gdzie popadnie po ogródkach[/B] [B]działkowych, i to kwestia czasu, gdy stanie im się coś złego...[/B][/COLOR] Tymbardziej, że niektórzy działkowicze nie są do nich przychylnie nastawieni, a inni wzywali już straż miejską, by je zabrała ;/ Nie dam głowy, ale wilkowaty psiak to chyba sunia (na 99%) a beżowy facet (na 75%). Do ludzi bardzo łagodne, nieśmiałe, podchodzące z niepewnością i nie dające się dotknąć - ale wilkowaty psiak bez problemu wyjada łakocie prosto z ręki ;) Szukam dla nich [B]domu tymczasowego[/B] na początek, albo [B]stałego[/B] - pieski mieszkają na ogródkach działkowych, szwendają się alejkami, większość czasu leżą wprost na śniegu a przecież jest już tak zimno... Są bardzo szczupłe, widać żebra, ale wyglądają na zdrowe. Gdy widzą po drugiej strony siatki inne psy od razu biegną i do nich "gadają" - nie widać w tym agresji, raczej ciekawość. Nigdy też nikt nie wspomniał, by zaatakowały psa któregoś z działkowiczów, a przecież co i rusz ktoś tu chodzi ze swoim pupilem. Do siebie są bardzo łagodne, nie kłócą się, nie wyrywają sobie jedzenia - zachowują się bardzo kulturalnie i spokojnie, pełna harmonia :) Na ludzi nie szczekają, w ciszy spokojnie podchodzą na maks 3-4 metry (no chyba, że ktoś ma jedzonko, to wtedy podchodzą znacznie bliżej ;)). [B][COLOR=navy]Beżowy[/COLOR][/B] jest mniej śmiały i cały czas spoglądał na mnie wzrokiem zakompleksionej dziewczynki ; )) Delikatnie zbierał chrupki z ziemi i choć wyraźnie się wahał, ani razu nie zdecydował się wziąć ich prosto z ręki. [B][COLOR=navy]Wilkowaty[/COLOR][/B] zaś jest odważniejszy, pierwszy nawiązuje kontakt i pierwszy leci do człowieka. Ma ciekawskie spojrzenie i uważnie wszystko wokół obserwuje, a kiedy beżowy psiak nachętniej by się schował za drzewem on (albo raczej ona) nie ucieka tylko przygląda się uważnie i powoli podchodzi by sprawdzić, kto zaś przyszedł i po co ;) Chrupki z ręki bierze tak delikatnie, że już bardziej się chyba nie da - pełna elegancja ;) [U]Psiaki zostały ponoć podrzucone tu w październiku 2011[/U], ja je widziałam pierwszy raz w listopadzie gdy biegały jeszcze po dzikich terenach niedaleko stąd, i ukrywały się w krzakach. Nie mogą zostać tu, gdzie teraz są, zbyt długo - potrzebna więc pomoc w opiece (DT) i transporcie. Ze swojej [COLOR=black]strony pomogę[/COLOR] jak mogę - finansowo, na utrzymanie, szczepienia itd., szukając DS i robiąc ogłoszenia. Inaczej nie mogę :( [B]Poniżej zdjęcia:[/B] [IMG]http://desmond.imageshack.us/Himg440/scaled.php?server=440&filename=pp1k.jpg&res=medium[/IMG] [IMG]http://img15.imageshack.us/img15/9862/pp6h.jpg[/IMG] [IMG]http://img708.imageshack.us/img708/4234/pies4t.jpg[/IMG]
-
Dwie 3-miesięczne sunie po malutkich rodzicach - już w DS
jhet replied to jhet's topic in Już w nowym domu
sunie już w DS :) A to one, małe pięknotki: [IMG]http://img717.imageshack.us/img717/3974/sunieczki.jpg[/IMG] -
Dwie 3-miesięczne sunie po malutkich rodzicach - już w DS
jhet replied to jhet's topic in Już w nowym domu
pieski się odnalazły, ufff! :multi: Brawurko, masz PW :) -
Dwie 3-miesięczne sunie po malutkich rodzicach - już w DS
jhet replied to jhet's topic in Już w nowym domu
w tamtych okolicach powszechny jest zwyczaj podrzucania niechcianych zwierząt innym ludziom, więc szczeniaki mogły zostać wywiezione nawet gdzieś sporo dalej i komuś wrzucone do ogródka... "Sąsiadka" ma popytać i się dowiedzieć, co się z nimi stało - oby się udało... -
Dwie 3-miesięczne sunie po malutkich rodzicach - już w DS
jhet replied to jhet's topic in Już w nowym domu
no więc tak: "sąsiadka" pojechała dziś zobaczyć maluchy, ale ich nie znalazła :( :( :( Nigdzie ich nie ma... A dom, do którego ponoć zostały podrzucone, jest pusty.. "Sąsiad" co je podrzucił nie bardzo chce współpracować, ale może jutro coś się z niego uda więcej wycisnąć - żeby choć dał namiary na tych ludzi, co ponoć mieli się pieskami zaopiekować. I wiedziałam, że tak będzie - nawet nie chcę myśleć, co się teraz dzieje z suniami :roll: A miałam jutro po nie jechać... Ech. -
Dwie 3-miesięczne sunie po malutkich rodzicach - już w DS
jhet replied to jhet's topic in Już w nowym domu
Oswojone są jak najbardziej, wszyscy z okolicy do nich przyłazili się bawić, dawać smakołyki itd. Dziś już się chyba nie dowiem, co tam z nimi... Jutro będę dalej dzwonić. Jeszcze raz dzięki za zainteresowanie i pomoc :) -
Dwie 3-miesięczne sunie po malutkich rodzicach - już w DS
jhet replied to jhet's topic in Już w nowym domu
Z wizytą i odrobaczeniem nie ma problemu, a przywieźć malce bym mogła w środę albo najpóźniej w czwartek, ewentualnie potem dopiero po weekendzie, we wtorek/środę... Więc jakby DT wypalił to ktoś by musiał pomóc i ewentualnie przetrzymac maluszki, gdybym je przywiozła już w tym tygodniu, bo ja nawet na pół sekundy ich do siebie nie mogę wziąć... Nie mogę się dodzwonić do "sąsiadki" stamtąd, mieli dziś zajrzeć do maluchów i zobaczyć co tam z nimi :roll: -
Dwie 3-miesięczne sunie po malutkich rodzicach - już w DS
jhet replied to jhet's topic in Już w nowym domu
W odpowiedzi na pytania z PW Brawurki :) Jedyne co potrzebne, to DT - całą resztę mogę wziąć na siebie, czyli szukanie domu stałego, kupno jedzenia, sfonansowanie wizyt u weta i szczepienia itd. Z tego co wiem, to maluchy są zdrowe, więc raczej nie przewiduję żadnych problemów... Ale jakby co, to biorę to na siebie - wiadomo, że zawsze coś może wyjść po czasie :( Na pewno nie chciałabym przelewać żadnych pieniędzy na czyjeś konto - ale opłacenie wizyt i leków przelewem na konto lecznicy to nie ma problemu :) Jeśli by się dało, to zaraz po przywiezieniu szczeniaków do Warszawy mogłabym pójść do lecznicy i je zaszczepić, odrobaczyć itd., ale u mnie nie mogą nawet pół minuty w domu być, więc od razu potem by musiały gdzieś pojechać... Co do aktualnej sytuacji malców, to nie wiem nic - jak tylko się czegoś dowiem to dam znać. Mam nadzieję, że nic im się nie stało :( -
Dwie 3-miesięczne sunie po malutkich rodzicach - już w DS
jhet replied to jhet's topic in Już w nowym domu
[quote name='Brawurka84']szkoda,że nie ma zdjęc-zawsze to łatwiej a poza tym:czy maluchy mają swój wątek na facebooku?[/QUOTE] nie mają :( Mnie na facebooku też właściwie nie ma, więc nie mam jak im założyć.. -
Dwie 3-miesięczne sunie po malutkich rodzicach - już w DS
jhet replied to jhet's topic in Już w nowym domu
[quote name='Awit']A co z sunią matką, czy sąsiad ją wysterylizuje?[/QUOTE] jak mi się uda, to ja ją wysterylizuję. Teraz jednak na razie trzeba coś z jej dziećmi zrobić... Zima idzie a tamte malce bez domu :( -
[B]Edit: 10.12 - obie panienki już w swoich DS! Edit: 2.12 sunie pojechały do DT :)[/B] [B]Szczeniaczki przebywają na wsi pod Augustowem, gdzie tułają się od domu do domu i gdzie nikt ich nie chce :( Boję się, że lada chwila może je spotkać coś złego - już dwa dni temu zostały znalezione wygłodniałe szwendające się wzdłóż drogi...[/B] Wątek o nich zamieściłam już w dziale "podlaskie", ale ponieważ jestem z Warszawy i tu też mogę maluchy przetransportować, postanowiłam założyć i tu - jak dotąd nie było dużego odzewu w ich sprawie, może teraz będzie troszkę lepiej... Wiem, że wszyscy są zapchani zwierzakami i ciężko o miejsce, ale te dwie sunie są tak małe jak koty, że może gdzieś się dla nich ciepły kącik znajdzie... Poniżej kopiuję opis sytuacji z drugiego watku: "Właśnie się dowiedziałam, że [B]dwie sunie, ok. 3-miesięczne szczeniaczki[/B], tułają się po wsi pod Augustowem... Sa to ostatnie z kilku szczeniaków, które urodziły się u mojego "sąsiada" - reszta znalazła domy, a te sąsiad ponoć podrzucił innemu kilka kilometrów dalej, by się ich pozbyć. Tamtem człowiek, do którego trafiły, znowu się ich pozbył, i maluchy, wygłodniałe, chude, tułały się po wsi... Zostały znalezione przy drodze i spowrotem zawiezione do faceta, który wcale ich nie chce, a został na nie niejako "skazany" :angryy: To dosłownie kwestia czasu, kiedy coś złego się stanie - nawet nie wiem, czy już znowu malce nie zostały gdzieś wyrzucone. [B]Bardzo, bardzo pilnie szukam dla nich[/B] [B][COLOR=red]DT[/COLOR][/B] - sunie są malutkie, po tycieńkim ojcu wielkości ratlerka i mamie niewiele większej, ważącej może z 12kg..? I większe już nie urosną. Zdjęć niestety nie mam :( ale najpewniej malce będą podobne do swoich malutkich rodziców - poniżej wklejam foty mamy i taty. Gdyby ktoś wziął sunie na DT, to zobowiązuję się szukać maluchom domów stałych, zrobić ogłoszenia itd. - jestem pewna, że szczeniaki szybko znajdą domki... Tam zostać nie mogą, bo nikt ich nie chce, i jesli jakimś cudem przeżyją tam zimę, to na wiosnę się rozmnożą - nikt ich tam nie wysterylizuje, a to przecież dwie suczki!!! Bardzo proszę o pomoc!" Gdyby znalazł się domek tymczasowy bądź stały w Warszawie, to mogę maluchy przywieźć w np. środę, a już jutro, w sobotę, mogłaby się nimi na miejscu zaopiekować moja "sąsiadka" - zabtałaby je do szopy koło domu i tam przetrzymała i karmiła kilka dni. Może też ktoś zna kogoś, kto szuka małego pieska...? Sunie będą pewnie tak małe jak yorki... A to ich rodzice: [IMG]http://img843.imageshack.us/img843/1702/pies2.jpg[/IMG] I tata: [IMG]http://img841.imageshack.us/img841/8716/pies1c.jpg[/IMG]
-
może podrzucę maluchy... Gdyby znalazł się DT mogłabym we wtorek przewieźć szczeniaki do Warszawy, a już jutro (w sobotę) mogłyby zostać zabrane pod opiekę "sąsiadki", która może je przetrzymać w szopie i tam doglądać i karmić kilka dni...
-
Dziękuję za podrzucenie :) Ogłoszeń trochę zrobiłam, ale bez zdjęć maluchów to raczej się nie łudzę, że jakiś domek stały się znajdzie... Może w sobotę dostanę jakieś foty, ale nic nie wiadomo. :( Rodzina, znajomi itd odpada - już dawno ich wszystkich przemaglowałam w tym temacie... Szczeniaczki są naprawdę małe i już małe zostaną - może jednak ktoś je weźmie na czas szukania DS..? Albo zna kogoś, kto by chciał małego pieska... Jeśli sunie odziedziczyły charakter po rodzicach, to powinny wyrosnąć na fajne panienki - zarówno ich tata jak i mama są świetni, wszyscy się nimi zachwycają :)
-
Bardzo proszę o pomoc - potrzebny tylko DT dla dwóch szkrabów, te sunie sa naprawdę niewielkie... Jest tak zimno, a jestem pewna, że ich "opiekun" za chwilę znowu je wywali albo zrobi coś gorszego :-( Ja niestety nie mam szans ich wziąć do siebie, ale zrobie wszystko, by znalazły nowe, dobre domki - tylko pilnie DT potrzebne! :placz:
-
[B][COLOR=red]Edit:[/COLOR] od 2.12 sunie są w DT w Warszawie :)[/B] Właśnie się dowiedziałam, że [B]dwie sunie, ok. 3-miesięczne szczeniaczki[/B], tułają się po wsi pod Augustowem... Sa to ostatnie z kilku szczeniaków, które urodziły się u mojego "sąsiada" - reszta znalazła domy, a te sąsiad ponoć podrzucił innemu kilka kilometrów dalej, by się ich pozbyć. Tamtem człowiek, do którego trafiły, znowu się ich pozbył, i maluchy, wygłodniałe, chude, tułały się po wsi... Zostały znalezione przy drodze i spowrotem zawiezione do faceta, który wcale ich nie chce, a został na nie niejako "skazany" :angryy: To dosłownie kwestia czasu, kiedy coś złego się stanie - nawet nie wiem, czy już znowu malce nie zostały gdzieś wyrzucone. Bardzo, bardzo pilnie szukam dla nich [B][COLOR=red]DT[/COLOR][/B] - sunie są malutkie, po tycieńkim ojcu wielkości ratlerka i mamie niewiele większej, ważącej może z 12kg..? I większe już nie urosną. Zdjęć niestety nie mam :( Zobowiązuję się szukac maluchom domów stałych, zrobić ogłoszenia itd. - jestem pewna, że szczeniaki szybko znajdą domki... Tam zostać nie moga, bo nikt ich nie chce, i jesli jakimś cudem przeżyją tam zimę, to na wiosnę się rozmnożą - nikt ich tam nie wysterylizuje, a to przecież dwie suczki!!! Bardzo proszę o pomoc! :( [B]Poniżej zdjęcia [COLOR=magenta]RODZICÓW[/COLOR] szczeniaczków:[/B] Mama: [IMG]http://img528.imageshack.us/img528/6765/pies3.jpg[/IMG] [IMG]http://img843.imageshack.us/img843/1702/pies2.jpg[/IMG] Tata: [IMG]http://img841.imageshack.us/img841/8716/pies1c.jpg[/IMG]
-
Schronisko w Olsztynie- psy, koty do adopcji, wątki,zdj. ze spacerów...
jhet replied to Jagoda1's topic in Już w nowym domu
[quote name='nataszaa']dzwonilam dzis do fundacji Eulalia... ale ulyszalam.."ma pani moze konia?! ja nie pomoge, schroniskiem nie jestem..'' ale po dluzszej rozmowie pani powiedziala ze moze oplacic leczenie,dac karme..ale domu nie.. ale poszlam dzis do niego ze smycza kagancem itd.. moze znajde jakis tymczas ak bedzie juz karma i wet.. ale psa nie bylo..tylko wylizane miski..myslalam ze tam nikt jeszcze nie mieszka bo dopiero sie obok buduja..ale wyszl pani i powiedziala ze dzwonila na straz miejska..dalam pani swoj nr i poprosilam zeby przytrzymala go az przyjde po niego.. powiedziala ze to zrobi.. ale dzwonilam na straz i ani oni go nie znalezli ani ja bo obeszlam cale miasto.. mam tylko nadzeje ze wroci pod dom tej pani zanim oni go znajda.. :( moze znalazlby sie jakis domoek na tymczas... ja w bloku..mam psa... nie mam naprawde jak...[/QUOTE] I co z pieskiem?? Znalazł się..? -
Grubiutka, nieśmiała Sunia - niestety :((((((( [']
jhet replied to jhet's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Słuchajcie... Nawet nie wiem jak to napisać... Suni już nie ma... Wujek dziś rano poszedł ją nakarmić i już nie żyła... Podobno od tygodnia, od czasu kiedy gospodarstwo zostało splądrowane przez nieznanych sprawców, gorzej się czuła, no i dziś o :cry: Wujek podejrzewa, że ją otruli ci złodzieje (drugiego psiaka zamknietego wtedy w domu skopali i potraktowali gazem, nic mu już nie jest), ale on ma zawsze jakieś teorie spiskowe i za bardzo w to nie wierzę - po co mieli by leźć do psa, którego w ogóle nie było widać ani słychać (ona nie szczekała przecież), do zagrody w której nie było nic ciekawego poza śmieciami?? Gdyby nie to, że znam wujka, powiedziałabym że sam "pozbył się kłopotu", ale on naprawdę dbał o Sunię, czesał, prosił bym jej dom znalazła, dawał jej co najlepsze do jedzenia... Co za kicha no :placz: :placz::placz::placz::placz: :cry: :cry: :cry: Suńka była bardzo gruba, może serce, wątroba nie wytrzymała...? Nie wiem :-( Tak więc bardzo wam dziewczyny dziękuję, naprawdę nie spodziewałam się takiej szybkiej i świetnej pomocy, super że jesteście... Mam nadzieję, że DT u Uli przyda się innej psiej biedzie. Ale mi źle :-( -
Przytulisko p.Joli czyli jest taki mały domek wypełniony miłością po dach
jhet replied to zoja.'s topic in Psy do adopcji
[quote name='Marta67']gdzie Łyskowi do ONka? :) to jest czystej krwi kundelek raczej, na żywo to bym go do ONka nie porównywała xD[/QUOTE] hehe, tak to jest jak się człowiekowi podpisy pomerdają :lol: Miałam na myśli Tami, piękną owczarkę, ale przeczytałam że to Łysek :oops: Jeszcze z moim wzrokiem tak źle nie jest, by Łyska z ONkiem pomylić :lol: Tym bardziej super, że taki śmieszny kundelek własny domek znalazł :multi: Mam nadzieję, że do Tami się też w końcu szczęście uśmiechnie, szkoda że poprzedni domek nie wypalił :roll: -
Przytulisko p.Joli czyli jest taki mały domek wypełniony miłością po dach
jhet replied to zoja.'s topic in Psy do adopcji
I Łysek do domku pojechał! Ale cudowne wieści, wyglądał na bardzo mądrego i ładnego psa, i aż dziw że tyle czasu musiał czekać - szczęścia Łysku w nowym domu! :multi: -
Przytulisko p.Joli czyli jest taki mały domek wypełniony miłością po dach
jhet replied to zoja.'s topic in Psy do adopcji
dopiero teraz odkryłam ten wątek - boże, Gapcia jest jak klon mojej wariatki! Mam nadzieję, że czuje się dobrze i wszystko u niej ok - czy naprawdę nie ma szans na dom...? Takie zachowanie jak opisane jest dość częste u owczarków i odpowiednie szkolenie i nauka najpewniej by pomogły je zwalczyć... Ale Gapcia jest piękna! :iloveyou: :iloveyou: :iloveyou: I dlaczego o Łysku ktoś napisał, że urodą nie grzeszy? :mad:Przecie to cudny ONek z przepiękną mordką! :iloveyou: Albo ja mam jakieś zboczenie owczarkowe :lol: Poproszę nr konta to jakiś grosik na zwierzaki pani Joli dorzucę. -
Grubiutka, nieśmiała Sunia - niestety :((((((( [']
jhet replied to jhet's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
hej, jak na razie nikt do mnie nie dzwonił i nic poza tym, co widać na wątku, nie było ustalane... Jeśli mi ktoś poda numer do przyszłego DT Suni to chętnie zadzwonię i dogadam szczegóły, ale jak na razie szczegółów brak - dopiero w pon. będę pewnie coś więcej wiedziała. DT o ile dobrze pamiętam może wziąć Suńkę po 4 października, tak? To ja bym mogła pojechać pociągiem, jak się żaden transport nie znajdzie, już pewnie piątego. Choć trochę się boję, jak to będzie, bo Sunia raczej do tych niewspółpracujących należy i ma zdolność przyrastania łapami do ziemi, więc jesli postanowi że ona się z miejsca nie ruszy, no to na ręce jej nie wezmę przecie :roll: Nawet wujek miał problemy, aby ją z zagrody wyciągnąć, a próbował ją przekupić wielką michą mięska. Więc może zacznijmy jakoś wstępnie szukać transportu samochodowego...? Ulaa koło Krakowa mieszka, prawda? To może ktoś chociaż tam by jechał... Zacznę się już rozglądać za transportem, bo pociagiem moge ją zawieźć jak najbardziej, ale żeby ona tylko chciała. Mam nadzieję, że jutro uda mi się przekazać dla Suni tabletki, i wtedy za tydzień szczepienie.