-
Posts
5037 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by marra
-
Mój psiak,(te małe po lewej :P) też funkcjonuje dzięi lekowi trocoxil,to była nasza ostatnia szansa i ... UDAŁO SIĘ !! mały był w tragicznym stanie albo i gorzej,nawet nie będe tego opisywać bo to byl koszmar.Juz po pierwszej dawce była poprawa i to spora ! dla mnie ten lek jest poprstu SUPER. Leczymy się już dosyć dlugo bo tak jak mówie mój przypadek był beznadzieny ale DZIŚ ostatnia dawka ! :))) Rzeczywiście jest drogi ale tak naprawde cena nie gra roli w takich przypadkach.Ubocznych objawów na szczęście nie mamy no...chyba że tylko śmigająca do bramy i szczekająca kulka :)
-
TRÓJŁAPEK-URWANY kawałek tylnej łapki, -PO AMPUTACJI MA DOMEK
marra replied to jusstyna85's topic in Już w nowym domu
Czytam i czytam i serce się kraje:-( maluszek musi tyle wycierpieć. Jeżeli mogę wyrazieć swoje zdanie to jestem za amputacją tej "łapki" no bo po co mu ona.Nawet jakby się zagoiła to i tak opierając się na niej czy ciągnąc za sobą będzie spowrotem otwierał ranę.To błędne koło.Aż wkońcu dostanie jakiegoś zakażenia.Dzielny jest i napewno sobie poradzi a co do tych schodów to hmmmm myslę że znajdzie się ktoś kto ich nie ma i go przygarnie. NAPEWNO ! :roll: będzie dobrze :) -
Strasznie drogi lek,ale jak będzie trzeba to się kupi.Chociaż szczerze powiem że już zaczynam nie wierzyć że wyjdzie z tego stanu,już jest tak zaawansowana choroba że ciężko będzie.Chciałabym żeby umiała chociaż wyjść na podwórko i się załatwić bo teraz to jest koszmar.Miała dziś lewatywe.Zaczynam myśleć że może to nie zapalenie stawów tylko jakieś inne świństwo.Na kręgosłupie nic nie ma.Jutro znowu po zastrzyki.Chyba się zapłaczę !
-
[B]Hej ! Moja schorowana suka cierpi na zapalenie stawów od kilku lat ale przez ostatni tydzień dosłownie ścięło ją z nóg.Przestała wogóle chodzić,załatwiać się,prawie nie je.Zrobi 2-3 kroki i od razu siada,w śniegu nie umie wogóle iśc bo się przewraca.Byliśmy oczywiście u weta i chodzimy na zastrzyki przeciwbólowe i przeciwzapalne ale poprawy nie ma praktycznie wcale.teraz ostatnia nadzieja w nowym leku o nazwie Trocoxil.Może ktoś z Was miał do czynienia z tym lekiem ? Ile kosztuje oraz czy jest skuteczny.Jestem załamana :placz:[/B]
-
Staram się mu przeplatać zabawę z powtarzaniem ćwiczeń.Staram się go też uczyć cierpliwości bo nie zawsze musi mieć to co chce,czasami to bywa naprawde męczące,kiedy np. siedzimy z gośćmi w ogródku i każdy ma pod nogami jakiś patyk,kamyk albo cegły:eviltong: W dodatku wymusza wszystko piskiem i skomleniem.Kiedy każę mu usiąść to siedzi 10 sekund i zaczyna skomleć chcąc wymusić na mnie komendę"idź".Ale ze mną nie ma tak dobrze:evil_lol:.Jak tylko temperatura się zwiększy i śnieg stopnieje to wybieramy się na tor przeszkód,chę sprawdzić jak mu będzie szło no i czy chociaż trochę się zmęczy bo z tego co zaóważyłam najbardziej "zmęczony jest" po skokach.Dzisiaj wybieramy się na spacer do lasu.
-
Zgadzam się z Wami :) tylko chciałam dodać żę jednak z doświadczenia wiem że trzeba powtarzać ćwiczenia na okrągło przy każdej okazji...Twój owczarek jest jeszcze młody bo ma rok i ciągle jeszcze uczysz go czegoś nowego(czyli ma zajecie),z kolei mój ma lat 9 i mimo że jest mega pojętny nawet jako starszy pies to raczej zaprzestaliśmy nauki kolejnych rzeczy,natomiast żeby się nie nudził(bo ma ADHD mimo wieku :eviltong:) to powtarzamy wszystkie ćwiczenia w kółko.Uczyłam go wszystkiego ja w 100% mimo że raszta domowników wszystko mi psuła(nieświadomie oczywiście) to razem z Dżokiem daliśmy rade:) Również umie siad,leżeć,daje łapę jedną i drugą,prosi,daje głos,czołga się,skacze przez przeszkody,chodzi przy nodze choć czasami ma swoje "trudne dni" :eviltong:,zostaje aż do komendy "chodź" lub "idź",zostaje też na odległośc i też wykonuje to wszystko.Jeszcze przez 9 lat nie odkryłam metody żeby się zmęczył...nie da się ON POPROSTU MA ADHD:eviltong::shake:
-
hehe,myślę że imie wszystko wyjśnia:) Jak mówisz że odwracanie uwagi pomaga, to przy wyjściu z klatki daj jej jakiegoś smaczka i już będzie Tobą zainteresowana :) Będzie dobrze :)
-
Jedyne co mi przychodzi do głowy to to,że jej się coś poprostu przypomina,czy masz Lunę od malutkiego szczeniaka ? Z drugiej strony ma absolutne prawo do tego żeby się bać księżyca,nigdy tego nie widziała,nie zna tego.Mój pies jako szczeniak bardzo interesował się...pociągami,ale po czasie stały się rutyną wiec poprostu przestał zwracać na nie uwagę.Przedewszystkim NIE DENERWUJ SIĘ!Luna to widzi że jesteś też zdenerwowana i myśli sobie "o nie jak pani się stresuje to znaczy że ten księżyć naprawde pożera niegrzeczne pieski" i dawaj jeszcze bardziej zaczyna szczekać.Musisz się zachowywać jakby nigdy nic,idziesz twardo przed siebie,zachęcasz do zabawy itd. Sprubuj może też częściej z nią wychodzić nawet na krótkie spacery,musi się przekonać że ta świecąca kula nie zrobi jej krzywdy a Ty bądź zawsze blisko.Oczywiście nie rzucaj niczym:)chociaż rozumie ze straciłaś nerwy,aha no i nie przejmuj się tym że całe osiedle przybiegnie do Ciebie i będzie Ci robić awanture,zapomnij o tym całkowicie,ludzie nie istnieją. Możesz też wziąść na spacer jakąś ulubioną rzecz Luny,mój owczarek np.jak widzi patyk to aż się trzęsie z radości a kundelek z kolei jak widzi swoją piłkę,tylko jedną ma taką ulubioną.Może Luna też coś ma ? Koniecznie napisz jak idzie :) Powodzenia!
-
Puli,żeczywiście z tego co widać masz mega kudłate psiaki ;) Powiem szczerze że ja nigdy tego nie odczułam ani nie zaóważyłam żeby mój pies wchodził do łóżka bo tam jest mój zapach.Może to kwestia charakteru psiaka bo ja to mam takiego małego niewdzięcznika :P Chociaż okazuje swoje przywiązanie tym że praktycznie cały czas za mną chodzi.Nawet teraz mimo że ma posłanie ze 2 metry dalje to leży za moim krzesłem :)
-
Skoro problem trzuski jest uwarunkowany genetycznie to chyba samo przez się mówi że były robione badania w tym kierunku.Skoro nie przekonują Cię te linki to poszukaj sobie informacji na ten temat,podałam Ci przykładowe strony bo nie mam za bardzo czasu na grzebanie w necie. Pozatym nie przypominam sobie żebym napisała ,że "wszystkie psy są chorowite" ...przynajmniej ja nie widzę... Znam dosyć sporo takich przypadków ale nie widzę sensu takiego rozpisywania się,podałam najgorszy z przypadków jakie znam.Nie zmienia to faktu że owczarki to przekochane psy :)
-
Oto właśnie chodzi żeby miały coś dużego co da się układać w legowisku i jest miękkie np tak jak mówisz kołderka :) Z tym zapachem to mnie za bardzo nie przekonuje,moja suka ewidentnie rozwalała się na całe łóżko i myślę że w takim momencie zapach był jej całkowicie obojętny,ale być może masz racje :)
-
Puli,zgadzam się z Tobą,chyba źle się rozumiemy,może ja coś pokręciłam w swojej wypowiedzi :) Źródeł tego stwierdzenia jest dosyć sporo np. [url]http://www.owczarek.pl/teksty/tekst.asp?id=32&idd=4[/url] [URL]http://www.vetopedia.pl/article91-1-Zewnatrzwydzielnicza_niewydolnosc_trzustki.html[/URL] [URL]http://www.cafeanimal.pl/artykuly/porady/Chora-trzustka-owczarkow,1621[/URL] Można też poczytać różne fora gdzie właściciele tej rasy wypowiadają się na ten temat. Jest potwierdzone że owczarki niemieckie to rasa predysponowana do zewnatrzwydzielniczej niewydolności trzustki niestety,mają to poprostu w genach. Potwierdzeniem tego mogą być też takie przypadki wokół mnie np.moja ciocia ma psiura co choruje na trzustkę.Atos całe swoje życie musi zażywać leki,a ciocia bardzo o niego dba,pies miał już kilka kryzysów gdzie miał zostać uśpiony ale nie pozwolili,bo ciągle walczą o niego.Dziś Atos ma 8 lat i jakoś się trzyma,choć bywają koszmarne dni,różne komplikacje ...długo by na ten temat opowiadać ile ciocia odwiedziła weterynarzy nie wspominając o pieniądzach.Sama mam owczarka chorowitka :(
-
To chyba zależy od Twojego charakteru,bo jak np nie lubisz specjalnie bawić się w szkolenie psa(wszytsko jedno jakiego) to dobór rasy nie ma znaczenia. Miałam oczywiście na myśli, że zależy jaki kto ma charakter bo jak komuś się nie chce szkolić psa, to czy to będzie york,amstaff czy owczarek nie ma najmniejszego znaczenia bo i tak się nie chce :shake: Zgadzam się oczywiście że wybór psa ma ogromne znaczenie.Chciałam jeszcze wspomnieć że duży % owczarków niestety choruje na trzustki,to jest ich jedyna dosyć poważna wada.Trzeba bardzo uważać czym karmić.
-
I dlatego trzeba się trochę pobawić w podchody :P Poobserwować i trochę poudawać np żeby w domu było cichutko, wtedy psiaka może jakaś "nadprzyrodzona siła" jednak zmusić do miękkiego łóżeczka:) Napewno nie raz nakryłaś je na spaniu na kanapie,no i zobaczymy czy będzie efekt po zastosowaniu kocyków.Trzeba zrobić coś żeby psa zachęcić do leżenia w swoim posłaniu.Z reguły psy nie lubią leżeć na płaskim:)
-
Ja też radzę to bardzo dobrze przemyśleć! Mam owczarka niemieckiego i sama go szkoliłam.To chyba zależy od Twojego charakteru,bo jak np nie lubisz specjalnie bawić się w szkolenie psa(wszytsko jedno jakiego) to dobór rasy nie ma znaczenia.mam też małą sunie która przez całe życie nauczyła się tylko "siad" i jest szczęśliwa i dumna:) z kolei owczarek potrzebuje ciągle czegoś nowego i musi być solidnie wybiegany i nie może się nudzić! bo jak zaczyna się nudzić to on sobie spokojnie znajdzie ekstra zajęcie,w przypadku mojego psa było to kopanie dziur albo rozkładanie gumowej piłki na części no i oczywiście jedzenie jej co musiał nie raz solidnie odchorować.Dlatego musisz mieć przedewszytskim czas dla niego.Jeżeli masz takie chęci to myślę że sobie poradzisz :)
-
Proponuje go wcale nie uczyć takich rzeczy żeby nie odwróciło się to przeciwko Tobie,dobermany mają to we krwi i nie wyobrażam sobie że ktoś włamuje się do Twojego mieszkania a psiak śpi w najlepsze,jak dla mnie nie am takiej opcji.Od razu pies wstaje idzie do drzwi i czuje co się dzieje i dam głowę że zaczyna szczekać,złodziej widząc takiego psiura myślę że się wycofuje,chyba że są opcje bardziej drastyczne ale na to akurat nie ma rady.Pozatym każdy z domowników "innaczej" otwiera drzwi,każdy innaczej łapie za klamkę,przekręca klucz itd. Moja suka poznaje po przekręceniu klamki kto wchodzi do domu! A jeżeli tak bardzo Ci zależy to chyba pozostaje udać się na szkolenie w tym kierunku,radzę nie uczyć agresji i obrony na własną rękę.
-
Moja sunia kilka lat mogła leżeć na kanapie ale niestety jakiś czas po sterylizacji zaczęła poprostu całkowicie nie trzymać moczu,wiadomo że trzebabyło ją oduczyć wchodzenia na kanape.Nie było łatwo,trzeba być mega cierpliwym... U mnie było tak że co wchodziłam do pokoju widziałam że śpi w najlepsze w łóżku to poprostu głośno mówiłam np."ooo nie,natychmiast zejdź" i równocześnie spychałam ją ręką na ziemię prościutko do jej legowiska po czym pochwaliłam i spokojnie mówiłam np."grzeczny psiak,tu jest dobrze" i pogłaskałam po główce:lol:Z czasem poprostu przestała wchodzić bo znudziło jej się schodzenie kilka razy dziennie,bo potrafiłam co 10 min zaglądać do pokoju czy nie wchodzi,z regóły jak zrzucałam to nie wchodziła spowrotem do kolejnego przyjścia ze spaceru,od razu do pokoju i hop! A ja od razu za nią.Przed wyjściem zawsze sprawdzam gdzie śpi bo zdarzy jej się jeszcze wejść ale bardzo bardzo żadko,tylko wtedy jak uzna że ma źle "poukładany" kocyk u siebie w legowisku,ale to wtedy jak słyszy już "ooo nie" to od razu schodzi,wyściele jej i spokojnie dalej śpi.Przed wyjściem koniecznie sprawdź gdzie śpią pieski,jak na łóżku->spychaj,pochwal. I tak w kółko :) Zalecam do ich posłania dać koc,który jest miękki i robią się wygodne"górki";)
-
To rzeczywiście bardzo dziwny przypadek...z tym obszczekiwaniem jeszcze można zrozumieć,moja suka też za młodu szczekała na każdego kto obok przeszedł i w dodatku była agresywna,oczywiście nie wiele mogła zdziałać bo jest małym psem ale jak ktoś tak jak mówisz np.podniósł rękę to w przeciwieństwie do Luny jeszcze bardziej stawała się agresywna.Teraz jest już staruszkiem i szczeka tylko na "wybrańców".Więc może Twoja suka też ma takich? Warto ją wziąśc na długą smycz i kontrolować to podbieganie do osób będących daleko,w takim momencie zająć ją czymś np.patykiem czy jakąś zabawką i pochwalić za to że została z Tobą a nie pobiegła. Co do drugiego problemu to myślę że możesz spróbować wziąść dla Luny "coś" co będzie mogła pilnować,wszystko jedno co,i niech sobie pilnuje nawet cały dzień :) z kolei jak zabiera innemu psu zabawke,konsekwentnie zabierz i podaj temu psiakowi do ktorego należy a w tym samym momencie Lunie podsuń przedmiot który pilnuje. Nie mam pojęcia czy poskutkuje,koniecznie napisz czy zadziałało i jak sobie radzisz:p
-
No tak ludzka zawiśc nie zna granic...:mad: Sprawy zaszły już dośc daleko bo aż do sądu ale myślę że może uda Ci się z tego wybrnąć. W prawie widnieje taki przepis : "Tam, gdzie znajdują się inni ludzie lub zwierzęta psa prowadzimy na smyczy i w kagańcu. Możemy spuscić go ze smyczy w miejscu odosobninym, jednak mamy mieć nad nim cały czas kontrolę. " Teorytycznie nie ma dowodów na to że spuszczasz psy ze smyczy i one stają się zagrożeniem dla ludzi,tylko że wiadomo że są ludziska którym nie przeszkadza kłamstwo w sądzie.Proponuje Ci znaleźć kogoś kto w razie czego poświadczyłby że wszystko odbywa się zgodnie z prawem:lol:.Mam nadzieje że jest któś "normalny" w tej wsi:shake: Pozatym mówisz że psy innych latają po wsi bez smyczy i kagańca,kiedy widzisz coś takiego poprostu zrób gdzieś z ukrycia zdjęcie,oczywiście żeby też potencjalny właściciel był na nim,zawsze to już coś:razz: Wiem że nie chce Ci się bawić w detektywa i walczyć z "wiatrakami" bo kto by chciał wojny z sąsiadami:angryy: ale jakby co to już masz... Sąd raczej przymyka na takie sprawy oko,nie oszukujmy się... Osobiście myślę że będzie dobrze i ludzie wkońcu odpuszczą bo jak będą mieli chodzić do sądu i świadczyć to Twojej winie to im się odechce i sprawa albo będzie odroczona albo umorzona. Co do tych nylonowych kagańców to nie jest to dobry pomysł...radzę zmienić je na metalowe bo te zwyczajnie odparzają pyski:roll: powodzenia i pisz jak idzie z sąsiadami;)
-
Argumenty przeciwko dokarmianiu psów poza stałym posiłkiem
marra replied to Baski_Kropka's topic in Żywienie
Jak tak czytam Twój problem to jak scena wyrwana z mojego domu:mad: U mnie jest dokładnie dokładnie to samo i można gaaaaadać a i tak jak grochem o ścianę:roll: Sytuacja wygląda tak: mam suczke,grubasek który widnieje na zdjęciu pod moim nickiem (pieszczotliwie zwana Bobkiem) po sterylizacji,na nic się zdają argumenty że jest starszym psem bo ma 10 już lat,coraz mniej się rusza a jakby tego było mało to jeszcze ma problemy z łapkami:-(.Nie pomagają prosby ani nawet już groźby. I podobna sytuacja do Twojej,jak nie mama to tata a na końcu jeszcze babcia która wiecznie zostawia wiaderko z odpadkami przed drzwiami a wiadomo że pies to wykożysta szczególnie nasz żarłok Bobek,a wystarczyłoby poprostu postawić do wiaderko gdzieś wyżej bo nasza sunia nie jest dużym psem. Ogólnie to psina wygląda już jak mała kluseczka choć póki co udaje mi się utrzymać ją przy stałej wadze. Szlag mnie trafia kiedy słyszę tekst "no przecież od takiego małego kawałeczka nic jej nie będzie" i ciach, mięsko leci ze stołu prosto w ryjek Bobka:mad: Sunia bardzo lubi jeść,dostaje posiłek 2 razy dziennie ale w mniejszych ilościach,mamy też drugiego psa,owczarka niemieckiego który dla odmiany uważa że nie potrzebuje jedzenia do życia,kiedy widzi że zbliżam się z pełną miską myśli że spotkała go największa kara w ciągu całego dnia i ze spuszczoną głową zmierza do miejsca kaźni;).Bywają dni że trzeba stać nad nim i pilnować żeby jadł bo potrafi poprostu nie jeśc i już.On z kolei dostaje tylko raz dziennie bo innaczej zostawia pełną miskę. Teraz kiedy wszyscy zaóważyli że z Bobka robi się znaczny grubasek to naprawde sytuacja wygląda dużo lepiej i nie dokarmiają jej tak.Często jako przykład stawiam im psa mojej drugiej babci który wygląda jak prosiaczek któremu ciągle ktoś podsówa...cukierki:crazyeye: na co osobiście nie mogę patrzeć,a upilnować się nie da bo za daleko. Dlatego myślę że skutecznym argumentem jest pokazanie im poprostu otyłego psa to czasem pomaga,życzę powodzenia :) -
Majcia ma kupe szczęścia w pakiecie od życia że trafiła na Ciebie,fajnie że mogłaś tak szybko zareagować i zabrać ją do siebie ehhh szkoda że tak wszyscy nie możemy pomuc zwierzakom.Decyzja w 5 min i pies wyrwany z ochydnych łap cierpienia.Cieszę się że tak się potoczyło a Majka napewno jest przeszczęśliwa.Miło poczytać historie dobrze zakończoną wśród tylu potrzebujących pomocy zwierząt :lol:
-
Nukczysko robi powoli powoli malutkie postępy,nie ma rewelacji ale zawsze coś,do przodu.Sunia zawsze jest głaskana przez właścicieli jak się załatwi na dworze.Teraz zabieraja się za słuchanie i posłuszeństwo...ale jak widzi psa to można wooooooołać a Nuka ogłuchła:loveu: Kociaki zaakceptowała nawet jednemu wyjada z miski,zawsze miała takie zrywy:eviltong: To tyle narazie :lol:
-
Z mojej strony to nie zaóważyłam lęku przed smyczą ale zgadzam się że się nie załatwiała,na początku nie umiała na niej chodzić to się plątała ale bez strachu,w sumie to nie wiemy jaką smycz mają właściciele. Mi się wydaje że ona poprostu nie rozumie że tak trzeba,cały czas siedziała w tym swoim mini kojcu i tam też się załatwiała...Może każde inne pomieszczenie kojarzy jej się z tym że tam też przecież można nasiusiać...:roll:
-
I kolejny mail nowych właścicieli ;) "...Nuka szaleje, zaprzyjaznila sie z moim jednym kociakiem, z drugim nie wchodza sobie w parade i jest ok. Na spacerach biega jak szalona i skacze. Bardzo lubi inne pieski choc na poczatku sie ich boi. Co do siusiania - piesek codziennie wychodzi kolo 6 rano na 15-20 minutowy spacer, w ciagu dnia ma minimum jeden spacer a czesto dwa. Wieczorami chodzi na spacery kolo 22-giej, Co ciekawe, ma problemy z zalatwianiem sie na smyczy - raczej nie lubi, czasem potrafie z nia chodzic dobre 20 minut i nic a potem przyjdzie do domu i narobi. Stad mysle, ze to nie kwestia godzin spacerow. Oczywiscie to nie jest dla mnie powod do oddania pieska, ona juz jest naszym czlonkiem rodziny. z seniorka od moich rodzicow takze sie zaprzyjaznila, nie jest to moze wielka milosc ale razem na kanapie potrafia spac (jedna w jednym koncie, druga w drugim)..."