Wzcoraj natknełam się na relacje ludzi, którzy przeżyli śmierć kliniczną.
Jeden z nich opowiadał, jak wbiegł mu na spotkanie jego od dawna nie żyjący psiak, pudel, jak go złapał na ręce, jak się ściskali i cieszyli ......
Ja i bez tego jestem pewna, że one tam na nas czekają - i że nie odchodzą daleko