Zgodnie z umową po świętach we wtorek dzwonił pan w sprawie Alutki.Jak usłyszał, że Alutka jest w rejonie Bielska(choć mówiłam, że ją przywiozę i to nie będzie go zobowiazywało do jej zabrania) to się wyraźnie wycofał i powiedział, że musi jeszcze porozmawiać z córką.Cisza. Widać nie ten dom co trzeba dla Alutki.
A ten wójt coś będzie robił w sprawie płota czy nie, bo nie wiadomo co robić.
Pipi pozdrowienia od Kusego, lata jak głupi, czasem czegoś po drodze nie zauważy..i bęc...Kochany jest, a pełno go wszędzie...