bigosik
Members-
Posts
605 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by bigosik
-
Bidy z Osiecin. Nadal potrzebna pomoc dla ponad 10 głodnych psów.
bigosik replied to Agata69's topic in Już w nowym domu
[quote name='Kasia']co to za rudy duzy kulejacy pies? on zyje na ulicy? :-([/QUOTE] Kasiu, mowa jak nic o Barrutku. A on jest już w przytulisku, a na kulawą łapinkę dostaje tabletki. Zresztą info o nim na jego watku. -
Bidy z Osiecin. Nadal potrzebna pomoc dla ponad 10 głodnych psów.
bigosik replied to Agata69's topic in Już w nowym domu
[quote name='Saphira']Co to za okropności , o których pisze Bigosik :crazyeye::crazyeye::crazyeye:[/QUOTE] Sapphira te okropności, to to co zostałam reagując na telefon od tego chłopczyka, dziś rano byliśmy łapać tą rodzinkę kocią z leśnej, ale się nie pokazały ,a miseczki zniknęły!:angryy:... Martwię się bo koteczka bardzo potrzebuje opieki weterynaryjnej, kociaki też nie wygladają dobrze:-(. Trzy kotki ,które zostały na ptasiej są przeze mnie dokarmiane,ale myślę cały czas co z nimi zrobić (nie podoba mi sie myśl ,że zostają w tej okolicy). Następna próba albo dziś wieczorem, albo jutro k. 6 rano - może wtedy się pokażą. -
Bidy z Osiecin. Nadal potrzebna pomoc dla ponad 10 głodnych psów.
bigosik replied to Agata69's topic in Już w nowym domu
[quote name='sdal2']Pewnie chodziło o Barego. szef policzył sobie za kastrację 90.00, ale jak bardzo będziemy stekac to będzie 80.00, Mozna by było Fokusa ciachnąc o 13.00 w poniedziałek. Agato czy Ty niewiesz o której by przyjechała ta pani go zobaczyc.Niewiem czy dostałas to pisemko co pisałam do naszego wójta, jak tak to bardzo Cię prosze jak będziesz miała czas to przystaw tam pieczątke TOZu. Bigosik ja sie musze umówic z Tobą na wtorek tobym zaszczepiła barego na wsciekliznę, jak bys mogła się ze mną spotkac tak ok 13- 13.30.[/QUOTE] sdal, ale TZ jest kierowcą, a on kończy robotę o 15. -
Benek - kudłate cudo jakich mało! W nowym domku!!!
bigosik replied to zulugula's topic in Już w nowym domu
dobra fotka i dom w trymiga.:p,a póki co smigam do przytuliska, a jak wrócę to ogłaszam z tym co mam (ew. się zaktualizuje) -
Posłusznie melduję sie na wątku:evil_lol:.. Nooo zobaczymy co da się zrobić:razz:
-
Koss dzięki,że zajrzałaś:loveu::loveu::loveu:, a ja właśnie wybieram się do naszego starunia:loveu:
-
Bidy z Osiecin. Nadal potrzebna pomoc dla ponad 10 głodnych psów.
bigosik replied to Agata69's topic in Już w nowym domu
No pięknie... Cała się trzęsę. Znowu... Całą noc nie zmrużyłam oka i popłakałam się ze złości wczoraj w samochodzie. -
Bidy z Osiecin. Nadal potrzebna pomoc dla ponad 10 głodnych psów.
bigosik replied to Agata69's topic in Już w nowym domu
Słuchajcie, no a co z Barrutkiem,sama wszystkiego nie dam rady,a on coraz bardziej garnie się, potrzeba mu przyjaciela, niemłody, niedowidzacy trzeba by brać sie za niego bo na start ma mniejsze szanse.. Agata na tej Ptasiej jest hardcore: kocia mama i dwa kocięta (kto wie ile ich było początkowo:angryy: ) katowane w biały dzień, przy drodze gdzie chodzą ludzie, przy kilku blokach i niemal pod samymi oknami domków jednorodzinnych. zareagowała jedna osoba: dwunastoletnia (Matuś od razu zadzwonił do mnie). Trzy koty ,które dla wszystkich są niewidzialne, niby nikt ich z piwnicy nie goni (tylko ciągle są na parkingu:angryy:), nikt im zimą nawet kropli wody nie wyniósł niczego (nikt stamtąd - pytałam, baba np. " to trzeba szpadlem w łeb przyp..., po co to się kotami zajmować.") Ukryłam im narazie miseczki z wodą i żarełkiem przed wzrokiem tych nieludzi, one je znalazły. Nie wiem co począć z nimi, bo kociczkę i młodziaków , będę musiała do siebie do piwni zgarnąć, narazie, bo tam gdzie są(teraz leśna) juz komus się nie podobają miseczki przy oknie suszarni:angryy: [B][COLOR="Red"]AGATA - przy okazji dowiedziałam się o babsztylu, który okładał jakąś pacą brutalnie, po pysku, głowie i całym ciele dużego, bezdomnego, RUDEGO I KULEJĄCEGO PSA wrzeszcząc "juz mi tu nie przyleziesz ty .......<bluzgi>......" Ludzie to widzieli tak jak te kotki i nic.:mad: Domyślamy co to był za pies nieprawdaż?[/COLOR][/B] Kotek, leżal martwy - wydłubane oko.:angryy: To wszystko na PTASIEJ. Zachodzę do tych trzech kotów co tam zostały ze strawą, więc przy okazji oczy szeroko otwarte. Dobra muszę się powoli zbierać z Cywilkiem. -
Benek - kudłate cudo jakich mało! W nowym domku!!!
bigosik replied to zulugula's topic in Już w nowym domu
Jak ja mam serdecznie dość tego kraju ,w którym wszystko jest ważniejsze od problemów bezdomnych zwierząt, sytuacji w schronach, przestrzegania prawa przez instytucje w tej materii i uświadamiania społeczeństwa... Większym problemem są mrozone zarodki w in vitro np. niż stworzenie,które już zyje czuje i myśli. Kościół "odzyskuje" grunty (dla mnie kradzież), a jak schronisku cokolwiek, czy organizacjom to oj nie ma , nie ma:shake: -
Jutro o dziewiatej rano umówiona jestem z Tozowym "łapaczem":p.. Potem Wet i rodzinka wyląduje w mojej własnej piwnicy no bo gdzie:placz:,u mnie to przynajmniej jacyś kociarze są, bo już koty mieszkają, na tej ulicy znalazłam jeszcze trzy inne koty, w niedobrej kondycji (nikt nawet kropli wody im nie wynosił odkąd są tam ,bo dzieciaków wypytałam:angryy:, a co dopiero papu). Niby pieski wymuskane z paniusiami w kubraczkach spacerkują, a koty dla tych ludzi totalnie niewidzialne i tacy ci powiedzą,że kochaja zwierzęta. W tej samej okolicy mój staruszek z lasu został pobity (już mam namiary:angryy:). Menele zabawiały się przydeptując kociaki do ziemi i wymachując nimi trzymanymi za ogon, matkę skopali (pewnie próbowała bronić - łapkę ma podkuloną zupelnie,na trzech utyka i w glówkę widziałam musiała oberwać.) A to wszystko w biały dzień, uliczka,przy blokach, pod samymi domkami jednorodzinnymi. Przepraszam za tego offa, ale jestem podłamana. Na osiedlu koczuje tez piesiak - wywalony z auta. Temu to ktoś przynajmniej żarcie przynosi i na klatkę wpuści, dziewczyny już kombinowały tymczas więc może.. Supergoga ja dogadam się z koss w pumkowej sprawie i jakoś to postaram się zorganizować. Chociaż zgłosił się kto do naszej ślicznotki? Może trzeba jej wysłać jakiś kocyk, podusię, a może smakołyk ulubiony lub zabaweńkę do pogryzania,żeby jej umilić (wiem ,że jest nie tylko Puma...,ale to moja faworytka:oops:).
-
W sumie ja ogłaszam Pumkę, zerknę jak to z tymi kosztami na moim psie... Słuchajcie mam problem.. Muszę złapać przerażoną kotkę i dwa młodziaki, bo potrzebny im wet, kotka jest poturbowana dość mocno, chodzę w dzień, w nocy , przetwarzam się i nic. Zostały zabrane z ulicy gdzie banda s.....w się na nich wyżywała, są chilowo w piwni, ale juz się ludziom nie podoba ,że miseczki pod oknem:angryy::angryy::angryy:, kociaki nie chcą jeść:-( martwię się.
-
Benek - kudłate cudo jakich mało! W nowym domku!!!
bigosik replied to zulugula's topic in Już w nowym domu
Zaznaczam Benia w terminarzu i melduję się na wątku.:p Koss ty to jesteś taki dobry duszek:loveu: -
Poturbowana, bez oczka Milka (Radom) - już w swoim wymarzonym domku!
bigosik replied to red's topic in Już w nowym domu
[quote name='wlodi']Ech... byłem trochę na bakier z internetem :oops: Teraz już wszystko pod kontrolą. Transport jest - psinka jedzie w sobotę do Warszawy wprost do nowego domu :multi:[/QUOTE] Cudnie:loveu: -
Ktoś by dostał w darze od losu fantastycznego przyjaciela. tekst ogłoszenia zawdzięczam jednak Agacie (maciupinkę mnie tam może jest;)). Barruś wczoraj miał bieganko, a ja przemiłe witanko. Porcja pieszczot i porcja smakołyków (w tej kolejności. Zaniosłam mu też ciepły, różowy kocyk i wyścielilam w budzie. Tamara też rozpieszcza jak może. Proszę o jakieś allegro, albo cóś..:oops::oops::oops:
-
[COLOR="Blue"][U]Oto tekst ogłoszenia Barry'ego, [B]made in[/B] [B][COLOR="#ff0000"]Agata69[/COLOR][/B] (dziękować,dziękować:p)[/U][/COLOR]:Rose: [B]Tej zimy Barremu podziękowano za lata wierności i oddania. Pozwolono mu odejść na emeryturkę. Psią emeryturę: zostawiono go przy trasie, najprawdopodobniej wyrzucając z samochodu. Krótka to miała być emerytura: Barruś niedowidzi, kuleje, bo został skopany, na dworze dochodziło do -20 stopni... Barry przez ostatnie 2 miesiące żył w lesie, spał zwinięty w kłębek wprost na śniegu, czasami przymarzał do lodu. Nie podchodził do ludzi na odległość bliższą niż parę metrów. Niesprawna łapa to pamiątka spotkania z "człowiekiem", a do kompletu strach, nieufność i apatia. Na szczęście byli też ludzie, którzy starali się zbliżyć do sponiewieranego staruszka i pewnego dnia, kiedy już brakło sił do ucieczki udało im się. Barry zamieszkał w przytuliskowej budzie, dostaje jedzenie i wodę. To nie las, ale też i nie dom. To troska i opieka, ale nie miłość - jedna i do końca życia, a tylko taka byłaby go w stanie przekonać, że to życie ma i jasne strony. Barry ma 8-9 lat, trochę niedowidzi, ale jego ogólny stan zdrowia jest dobry. Na początku przestraszony i bardzo nieśmiały, powolutku nauczył sie ufać. Dziś bardzo kontaktowy, nadstawia pyszczek do głaskania, uwielbia pieszczoty i spacery, głośno płacze, kiedy zostawiamy go w kojcu i wracamy do domu - bez niego. Barry nie ma nic; jego cały psi majątek to przytuliskowa, licha buda i kość, którą z dumą obnosi po kojcu. Wspomniana buda, posłanko, pełna miska i ludzie, którzy nie biją i nie krzyczą, to świat, w jakiego istnienie już chyba nie do końca wierzył. A my tak bardzo chcielibyśmy dać mu na stare lata coś, czego w przytulisku dać nie możemy: dom i CZŁOWIEKA, któremu Barry znowu z oddaniem właściwym tylko psu, będzie służył. Bo pies, tak jak człowiek, pragnie być potrzebny. Nie chce być modnym gadżetem, ani nieważnym przedmiotem, chce wnosić coś w ludzkie życie, dawać to co najpiękniejsze, czyli przywiązanie i bezgraniczną desperację w obronie swoich państwa. W każdym wieku. A może dla Barrego jednak jest nadzieja? Może wśród państwa znajdzie się ktoś, kto da temu skrzywdzonemu psu miejsce przy swojej rodzinie i emeryturę , na którą swym psim życiem napewno zasłużył. I jeszcze jedno: odrobinę miejsca w sercu... Czekamy z nadzieją, a z nami Barry, pies który szuka przyjaciela. Kontakt w sprawie adopcji: tel. 604478873 e-mail: [email]tenebrisa@gmail.com[/email][/B] Agata, to niewiem czy wrzucać twój kontakt? Jak wolisz (będzie szybki edit posta w razie czego)
-
Dotarłam na wątek po fakcie, ale prześladuje mnie to zdjęcie:-( ... Te oczy.. Wczoraj przytuliłam się mocno do moich psów i wyłam, teraz też nie mogę powstrzymać łez.. To spojrzenie. Spojrzenie, które pozostanie żywą raną w moim sercu. Patrzę i nie mogę się z tym pogodzić, z tym czego Jasiowi nie oszczędzono. Te kilka wąteczków takich niewielkich, czarnych stroszków porusza mnie dodatkowo, może dlatego,że tak przypominają moją Bigosię. Kiedy na monitorze widzę wyczerpanego, udręczonego Jasinka, a obok siebie moją czarnusię najedzoną, wypieszczoną i śpiącą mocnym, spokojnym snem - nasuwa mi się pytanie, dlaczego jemu nie było tak dane, dlaczego nie było dane przerażonej suni z Zamościa... Bezmyślna podłość i zamierzone okrucieństwo wobec Jasia budzi we mnie kalejdoskop emocji. Od bezsilnego gniewu, przez niedowierzanie po obrzydzenie. Bo brzydzę się takimi zdegenerowanymi kreaturami, myślę,że śmierdzą swoim złem na kilometr. Paskudny, stęchły smród czegoś co juz od dawna nie zasługuje na miano człowieka.. Może nie zasługiwało nigdy.. I mam wielką nadzieję, że życie zemści się na nich w sposób tysiąckrotnie bardziej bezlitosny, że kończyć je bedą sami w wielkim cierpieniu, w samotności i strachu, w jakim obskurnym, ciemnym i brudnym miejscu. Że będą błagać o koniec, który nie nadejdzie tak szybko jak by chcieli. Tak tego właśnie z całej duszy życzę oprawcom Jasia:angryy:
-
[quote name='Agata69']Wklejam tekst , który wymysliłam dla Barutka. Oparłam sie na tekstach kilku osób, mam nadzieję, że mi wybaczą. Kto chce proszę pobierać i robić ogłoszenia. [B]Tej zimy Barremu podziękowano za lata wierności i oddania. Pozwolono mu odejść na emeryturkę. Psią emeryturę: zostawiono go przy trasie, najprawdopodobniej wyrzucając z samochodu[/B] [B]Krótka to miała być emerytura: Barruś niedowidzi, kuleje, bo został skopany, na dworze dochodziło do -20 stopni...[/B] [B]Barry przez ostatnie 2 miesiace żył w lesie, spał zwiniety w kłebek wprost na sniegu, czasami przymarzał do lodu. Nie podchodził do ludzi na odległość bliższą niż parę metrów. Niesprawna łapa to pamiątka spotkania z "człowiekiem", a do kompletu strach, nieufność i apatia. Na szczęście byli też ludzie, którzy starali się zbliżyć do sponiewieranego staruszka i pewnego dnia, kiedy już brakło sił do ucieczki udało im się. Barry zamieszkał w przytuliskowej budzie, dostaje jedzenie i wodę. [/B] [B]To nie las, ale też i nie dom. To troska i opieka, ale nie miłość - jedna i do końca życia, a tylko taka byłaby go w stanie przekonać, że to życie ma i jasne strony. Barry ma 8-9 lat, trochę niedowidzi, ale jego ogólny stan zdrowia jest dobry. Na początku przestraszony i bardzo niesmiały, powolutku nauczył sie ufać. Dziś bardzo kontaktowy, nadstawia pyszczek do głaskania, ubielbia pieszczoty i spacery, głośno płacze, kiedy kiedy zostawiamy go w kojcu i wracamy do domu - bez niego. Barry nie ma nic; jego cały psi majątek to przytuliskowa, licha buda i kość, którą z dumą obnosi po kojcu. Wspomniana buda, posłanko, pełna miska i ludzie, którzy nie bija i nie krzyczą, to świat, w jakiego istnienie już chyba nie do końca wierzył. A my tak bardzo chcielibyśmy dać mu na stare lata coś, czego w przytulisku dać nie możemy: dom i CZŁOWIEKA, któremu Barry znowu z oddaniem właściwym tylko psu, będzie służył. Bo pies, tak jak człowiek, pragnie być potrzebny. Nie chce być modnym gadżetem, ani nieważnym przedmiotem, chce wnosic cos w ludzkie życie, dawać to co najpiękniejsze, czyli przywiązanie i bezgraniczną desperację w obronie swoich państwa. W każdym wieku. A może dla Barrego jednak jest nadzieja? Może wsród państwa znajdzie sie ktoś, kto da temu skrzywdzonemu psu miejsce przy swojej rodzinie i emeryturę , na którą swym psim życiem napewno zasłużył. I jeszcze jedno: odrobine miejsca w sercu... Czekamy z nadzieją, a z nami Barry, pies któryszuka przyjaciela.[/B] [B]Kontakkt w sprawie adopcji: [/B] No właśnie, a do kogo kontakt? Do mnie czy do Bigosik? sama nie wiem. Moze podawać 2 telefony, ja często nie moge odebrać w pracy....[/QUOTE] Ale ja mogę:razz: [B]Kontakt w sprawie adopcji: tel. 604478873[/B] [B]e-mail: [email]tenebrisa@gmail.com[/email][/B] (można podać obydwa w sumie). No, no bardzo zgrabny kolaż różnych tekstów, opatrzony firmową pieczątką Agaty - dużą uczuciowością. :thumbs: Poruszające. Barry też jest poruszający. Wklejam zatem na wątek Barrusiowy, mogie?
-
Ten "dobrostan" w piśmie od urzędu. "dobrostan":angryy:- kuriozalne doprawdy określenie sytuacji. Brawo Emir - nie będzie zamiatanka sprawy pod dywanik.. Jak urzędnicy potrafią wszystko poprzekręcać. To "dobrostan" jest rzekomy, a znęcanie się potwierdzone. Poprawcie mnie jeśli cos pomieszałam, ale czy nie było wspominane ,że niejaka "XY" zajmuje działkę należącą do jakichś Zakładów (energetycznych?coś mi tak świta) niekoniecznie w zgodzie z literą prawa:motz: ? Może by ugryźć i od tej strony mocniej?
-
Mona pojechała do domku. Teraz będzie kochać ją Kasia i Tomek. Amen
bigosik replied to Agata69's topic in Już w nowym domu
[quote name='Agata69']No koments co jej zrobię jak ją dorwę..... Tekst dla Mony do ogłoszeń. Poprawki mile widziane. [B]Mona jest psem młodym, około 1,5 rocznym, całe psie życie przed nią. Nie znamy jej histori. Być moze miała już kiedyś dom, bo zachowuje sie w nim bez zarzutu. Jednak z jakiegos powodu ten dom straciła, moze sie znudziła.... Mona została znaleziona na ulicy. Stała dzień w dzień na chodniku, przełamując strach i niesmiałośc, wyczekiwała na resztki, które przynosili jej litościwi ludzie. Zabrana z uloicy i zaopiekowana Mona rozkwitła. Jest suczka bardzo urodziwą, w domu grzeczna i zrtównoważona. Bardzo dobrze dogaduje sie z innymi zwierzętami, tak z psami jak kotami. Uosobienie łagodnosci dla ludzi, nawet tych najmniejszych. Ładnie chodzi na smyczy, nie ciągnie, załatwia sie na dworze. Po prostu psi ideał. Ten ideał czeka na dom, taki na całe życie. Odpłaci miłoscią i wiernością, jaką próżno szukać w świecie ludzi. suczka jest wysterylizowana. Kontakt w sprawie adopcji: Paulina 506 202 932 [/B][/QUOTE] [B]"i"[/B] w "historii" poszło na wycieczkę;) (zupełnie jak ten mały Monowaty łapserdak) Poza tym gra i buczy:cool3:.. Hmmm... ciekawe kto tez będzie ogłaszał dziewczynkę:evil_lol:hehe (no, dobra zdjęcia i tak mam już na twardzielu:razz:). Zresztą to nawet mi się ślicznie zgra w czasie przy okazji kossowej Buby i faworytów Saphiry:p -
[quote name='Agata69']Ja sie noie chce chwalić ani autoreklamę uprawiać: znalazłam domy wielu bidom. Jeszcze chyba nie naczyłam sie pokory, bo ani jeden pies będący pod moja opieką nie odszedł nie doczekawszy sie domu. Na około 40 psów wyadoptowanych przeze mnie - jeden zginął w niewyjasnionych okolicznosciach. Z wiekszościa mam stały kontakt, odważe sie napisać, że sie przyjaźnimy z ich opiekunami. Adopcja Barrego to nie lada sztuka, nie oszukujmy sie. Ale ja sie tego wyzwania nie boję. Moja w tym głowa jak poprowadzić batalie o dom dla Barrego. Wy bąździe z nim, dbajcie o niego. Ja ten dom wygrzebie dla niego spod ziemi. Dajcie mi tylko duuużo czasu.....[/QUOTE] A moja głowa w tym,żeby upodobnić jego codzienność w przytulisku do codzienności normalnego, zadowolonego z życia psiaka. W tym celu dumam nad jakąś formą rozrywki dla chłopaka. Zaczepiam go z tą zabaweczką ( na moje piesy to działa w mgnieniu oka), a on...owszem zaciekawiony, ale zupełnie nie kuma "z czym to się je", odnoszę wrażenie, że zabawa to coś czego nie zna, lub dawno zapomniał co to takiego. Zdaję sobie sprawę, że jest niedowidzącym staruszkiem, toteż nie proponuję mu żadnych nadmiernych szaleństw - sama mam 9-latkę (nietrafne porównanie w sumie, bo Bee jest w ogólnie dobrej kondycji). Zauważyłam za to,że on sobie lubi pobiegać - to robię z nim małą rundkę truchcikiem. Kulenie jest już ledwo zauważalne, ale dystans i szybkość rundki ze względem na to ( i moje tytoniowe pluca:niedowia:). Tak się wtedy cieszy i zamiata ogonem:loveu:. Potrafi nawet przerwać jedzenie, po to żeby podejść i wrócić do miski dopiero po pogłaskaniu łepetynki. I trzeba do niego często mówić, czuje się wtedy zauważany, ważny...No, lubi. Chyba jutro uczeszę dziadunia, gęstą ma tą sierść.. (apropo's: Cywilek dostał lśniącej sierści <dumna> już, piękny chłopaczek, mam tylko drobny, wychowawczy problem z nim, i niewiem czy to wynik czegoś czy może ja coś sknociłam,a może to wpływ diabełka Bigosa, bo ten numer odchodzi jedynie w jej towarzystwie:watpliwy:, a może potrzebuje czasu). [B]W domkowaniu jesteś Agato Guru (5-ka w tydzień[/B]:ylsuper:[B])[/B]
-
Mona pojechała do domku. Teraz będzie kochać ją Kasia i Tomek. Amen
bigosik replied to Agata69's topic in Już w nowym domu
Uff... Ale nam zafundowała emocje, a ja tu już miałam otwartą stronę toruńskiego schronu:mdleje: