Jump to content
Dogomania

max45

Members
  • Posts

    196
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by max45

  1. Skoro temat Swarzędza, Gusiu, przy chwili, możesz napisać co sie wydarzylo w tej swarzędzkiej piwnicy, od momentu jak zostalaś z Marlejem sama , do momentu wypadnięcia z budynku pracownika schronu z Marlejem na smyczy? Nigdzie nie widzialam tego opisu, a bardzo mnie ciekawi jak ten czlowiek zalożyl mu tą smycz i ja go stamtąd wyprowadzil (po tych schodach)? Przypomnialo mi się gdy napisalaś o bliźnie na nosie.
  2. Trzymam kciuki, żeby maluchami interesowali się jedynie odpowiedzialni ludzie. Czekamy więc ...
  3. [quote name='doddy']Dla jasności. Capri zabierałam z zewnętrznego kojca. Nie ma więc pewności, czy psy w boksach się nie pozarażają. :shake:[/QUOTE] A to nowość. Ciekawe co się stalo, że ją przenieśli?
  4. [quote name='MonikaP']Oto bazarek na swarzędzkie psiaki - wiem, że w Twoim przypadku, Elizo, ewentualny wpływ na konto z tego tytułu będzie już pewnie tylko zwrotem kosztów, bo bazarek trwa do 15.11., ale zawsze to coś ;-). [url=http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?p=13447860#post13447860]Książki weterynaryjne-mniej i bardziej poważne-na swarzędzkie pieski-do 15.11.!!!! - Dogomania Forum[/url][/QUOTE] Dzięki,dzięki Ci wielkie Monika :loveu:
  5. To oczywiście nie czas, żeby Emir podejmowal kolejne dzialania ws czilek/ratlerków, no ale skoro padlo pytanie o stan zdrowia.... Nie jestem związana ze Swarzędzem, nie widzialam też tam pozostalych czilek. Napiszę jednak co wiem. Są zapewnienia pracowników, że psy byly odrobaczone. Szczepienia nie wiem ale "mój" maluch nie byl zabezpieczony wirusowymi szczepieniami (na wściekliznę za mlody). Jedna suczka (?) z dlużym wlosem, przebywala w bezpośrednim kontakcie ze szczeniakami (onki, astki), które zapadly na parwo. Dwa z tamtych szczeniąt nie żyje (jeden mial sekcję potwierdzającą tą chorobę), reszta jest leczona w Szczecinku, dot. szczeniaków jw. Dobrze to nie wyglada, zważywszy że na parwo prawdopodobnie jest też chora astka, która zostala w środę wyciągnięta ze swarzędzkiej piwnicy więc nie miala kontaktu z chorymi szczeniakami. Może więc istnieć obawa, że każdy pies z tego schronu jest potencjalnie zarażony. A to dodatkowo obarcza kieszeń, niestety. Nie oznacza to, że należy je tam zostawić ale... trzeba być tego świadomym. No i jak to zwykle bywa, czas dziala na ich niekorzyść :-(
  6. Ha, ha, na dworze to on się zalatwia za każdym razem. Pewnie mu wtedy pęcherzyk mrozi :cool3:
  7. MonikaP - oczywiście, dzięki :loveu: ale wezmę się za foto jutro :oops: Cierpliwość mojego Kodiego skończyla się zaraz po ty zdjęciu :evil_lol: clo - ale kwarantanna powinna trwać 2 tyg. w wypadku gdy nie ma żadnych oznak choroby (a zapewniam- nie ma). MonikaP (mój wet również) powiedziala, że po 14 dniach od kontakty z wirusem (schron) jest pewność, że nie psy nie są chore (dobrze zrozumialam?). Ja je zabieralam 31.10. więc spoko ;) nie martw się.
  8. [quote name='mala_czarna']Gusia!! spuszczaj Marleya przez z balkon na kupala, ewentualnie lasso gdzieś pożycz. Ryzyko bezpośredniego kontaktu jest bliskie zeru. No i najważniejsze: w razie problemów skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą. To jeszcze teraz w skrócie, ale od siebie, napisz, jak Gusia ma go bezpiecznie na spacer wyprowadzać. Bo ja jestem cholernie ciekawa. No wiesz, tak bez unikania konfrontacji.[/QUOTE] Bez konfrontowania swoich sil (np. hukanie na niego czyli wprowadzanie większego stresu niż to konieczne) z jego silami. (reakcja wyzwala reakcję, dalsza reakcja wyzwala dalszą reakcję - prościej tego wytlumaczyć nie mogę :cool1:) Jeszce raz przeczytaj początek mojego postu a będziesz wiedzieć do czego w dużej mierze się odnioslam. Gusia ma w domu nieprzewidywalnego psa. Sprawa jej bezpieczeństwa już byla poruszana na innym wątku :cool1: Jeżeli jednak istnieje szansa zmniejszenia ryzyka to się z niej korzysta. Nie wiem jak w tej chwili zachowuje się pies, bo opisywane jest ogólnie. Nie wiem jaką wiedzę posiada gusia. Ale jeśli wiem o czymś co ewentualnie może pomóc to się tym dzielę. Dla mnie to normalne. Tak "od siebie" to ja mogę coś powiedzieć jak widzę i znam a i tak to co wiem jest zaslugą wieloletnich badań, wielu ludzi, których prace badawcze są publikowane (dot. to psów, grawitacji jak i możliwości zastosowania sody oczyszczonej...). Tak dla pewności to co napisalam nie bylo cytatem, posiadaną wiedzę potrafię przekazać wlasnymi slowami!! Żeby nie bylo - nie jestem behawiorystką. Jednak wiedza , którą posiadam dot. psów i ich zachowań jest niepodważalna i zobowiązuje mnie do, choćby próby pomocy. Szkolenie i eliminowanie niepożądanych zachowań to nie to samo co terapia behawioralna. Nigdy nie wzięlabym na siebie odpowiedzialności "doradzenia" komuś przez internet, jak ma bezpiecznie coś tam zrobić z psem. Wiem, że nie zrobi tego też żaden behawiorysta! Co mam to daję/ jak zawsze. W tym wypadku wlaśnie to. Uspokaja mnie fakt, że gusia posiada niezbędną wiedzę. Ale powaga, odechciewa się pomagać na, każdym cholernym polu.
  9. Postaram się powklejać lepsze zdjęcia. Monika, myślę, że można je już oglaszać. Nawet gdyby "konkretny" chętny znalazl się od razu, zanim dojdzie do adopcji minie parę dni. Więc czas na obserwację jest. Nie wydam szczeniąt do DS "od zaraz", jeszcze są "na kwarantannie" ;) I kto tu ma ciężkie życie?!:evil_lol: Pomóżcie ratować MOJEGO psa ;) [IMG]http://img687.imageshack.us/img687/446/obraz766.jpg[/IMG]
  10. Fatalne wieści. Jak ją w sobotę widzialam to byla wesolutka. Nawet tego kaszlu nie miala (no chyba, że nie zarejestrowalam). Trzymam kciuki.
  11. gusia, nie hukaj na niego, plizzzzzzzzz. Jeżeli mogę tak napisać, to wywodzę się z nurtu obalającego tradycyjne podejście do hierarchii, pozycji alfa itd. Nie wiemy dokladnie dlaczego Marlej "wyszedl" z klami. Nie będę domniemywać teraz bo nie widzialam tego. Ale, może on Ciebie ostrzegal wcześniej, a może to bylo ostrzeżenie. Jeżeli to co napiszę jest ci znane, wybacz, ale nie zaznam spokoju jak tego nie zrobię: każdy pies ma swój próg reakcji agresywnych, zrozumienie przekazu psa często pozwala nam uniknąć niebezpiecznej konfrontacji, uniknąć zachowania agresywnego. Zachowania agresywne szybko się generalizują, bo pies uczy się na bezpośrednich skutkach swojego zachowania. Jeżeli jego wyskok z klami przynosi ulgę w postaci pozbycia się tego co go przerazilo czy zestresowalo (teraz to mogla być linka) dodatkowo w jego organizmie wytworzyla się adrenalina, endorfiny tzw. hormony szczęścia", to będzie tak reagowal w podobnych sytuacjach. Demonstrowanie swojej wladzy może dać skutek odwrotny. Jak Marlej poczuje się zagrożony z twojej strony, może zaatakować i zrobić ci poważną krzywdę. Nie znamy go, nie wiemy co przeszedl. Dodatkowo to "dzikus" więc jest nieprzewidywalny. Najlepiej postarać się nie doprowadzić do podobnej sytuacji i koniecznie skonsultować go z behawiorystom. Teraz uwaga! Najlepiej jak nauczysz się go rozumieć Najbardziej pożądany jest schemat, dawanych przez psa, sygnalów ostrzegawczych ( w momencie dyskomfortu, stresu) , mówiących "nie podchodź" , "nie chcę tego, weź to" czy coś w tym rodzaju (przekladając na nasz język), to: - CS'y - np. napięcie mięśni, odwracanie glowy w bok raz w jedną raz w drugą strone (może ją przetrzymywać odwróconą w jedną stronę), mrużenie oczu, zastyganie w bezruchu, ziewanie... Może pojawić się jeden, może prezentować kilka na raz, np. mrużyć oczy i odwracać glowę. - warczenie -ostrzegawcze klapnięcie zębami - w powietrzu; wbrew pozorom jednorazowe klapnięcie ciala czlowieka też może być ostrzeżeniem, po którym często nie ma większego śladu na skórze - atak ze względu na swe doświadczenia, psy czasem pomijają pewne zachowania, czasem od razu atakują. Dzieje się tak gdy nauczony doświadczeniem pies wie, że jego np. cs'y są lekceważone przez czlowieka . Ważne by "doceniać" ostrzeżenia i w porę dać psu spokój, w ten sposób dlużej i wyraźniej będzie sygnalizowal dyskomfort w najbezpieczniejszy sposób (CS czyli znaki uspakajające). Psy mówią cialem, trzeba nauczyć się tej mowy. Może Marlej cs'owal ale tego nie spostrzeglaś, pominą warczenie i może klapnięcie w powietrze i faktycznie chcial cię "zlapać". Do czasu konsultacji unikaj proszę konfrontacji, w razie czego z nim nie wygrasz. Myślę, że w tej sprawie wypowie się również Saint. Spróbuję ściągnąć tu jeszcze jakąś odsiecz i popytam o behawiorystę z W-wy (by nie trafić do jakiegoś domoroslego znawcy :cool1:). Edit. MonikaP, różnice też potrafią lączyć ;)
  12. [quote name='clo']max 45 serduszko napewno nie wpadnie w czarna dziure!mowilam ze nie zostawie go juz chyba ze sto razy:([/QUOTE] Spoko, spoko; dzialamy marketingowo ;)
  13. Zalożylam wątek szczeniaczkom - zapraszam [url]http://www.dogomania.pl/forum/f1169/goliat-serduszko-czyli-o-dwoch-takich-co-15-11-wpadna-w-czarna-dziure-172920/[/url] Jeżeli coś pomylilam, powinnam inaczej stworzyć pierwszy post lub może tytul jest za ostry; poprawcie mnie. Dzisiaj na tyle bylo mnie stać. Powoli padam na klawiaturę. "max45 - napisz ile zapłaciłaś za weta i podeślij mi konto na pw Kasę dla Ciebie trzeba zorganizować to oczywiste." Trzeba, trzeba.... ale no proszę, Ty się w to nie angażuj :nono: malo Ci problemów?! Marlej (?) będzie jeszcze sporo kosztowal. "I nie można tak dziewczyny zostawić. Za porządna jest i ma za dobre serce." :oops: ale, ale, i kto to mówi?! Ok, lóżko mnie wzywa. Przez te szczeniory wpadnę w bezsenność. [/QUOTE]
  14. Kochani nie jest to wątek, przy którym będziecie wylewać lzy. Nie znajdziecie tu drastycznych zdjęć, opisu przerażenia, skrajnego zaniedbania - slowem psów nieszczęśliwych. Bo jakże nieszczęśliwy może być pies, który po swym kilkutygodniowym życiu....... zaczyna życie od nowa... Poznacie szczeniaki, które zostaly zabrane ze schroniska, w którym śmierć gra w rosyjską ruletkę. Gdzie leczenie i opieka pozostają slowami bez znaczenia. Czy szczeniaki te są teraz szczęśliwe? Pewnie tak. Pewnie dlatego, że nie znają pojęcia dwutygodniowy dom tymczasowy.... [COLOR="Lime"][SIZE="4"]15.11[/SIZE][/COLOR]- to dzień, w którym szczenięta będą dalej szczęśliwe ale u boku swoich ludzi albo spakują swoje maleńkie walizeczki i udadzą się, jak John Wayne, ku zachodowi slońca, tyle, że to nie będzie happy end.... Brzmi groźnie? Powinno!! Co gorszego możemy im zafundować niż niepewny los? [SIZE="3"][COLOR="DarkOrange"]GOLIAT[/COLOR][/SIZE] Maly duży pies. Na początku października zostal zabrany wraz z matką i kilkoma pobratymcami z niekontrolowanej rozmnażalni psów. Zwierzęta egzystowaly w fatalnych warunkach. Trafily do schroniska, gdzie nie bylo "aktualnie" możliwości zadbania o ich podstawową opiekę weterynaryjną, higieniczną. Goliat nie zostal nawet zabezpieczony przed najniebezpieczniejszymi chorobami wirusowymi. [IMG]http://img689.imageshack.us/img689/5289/p1020631.jpg[/IMG] W tym wszystkim mial tyle szczęścia, że byla przy nim matka. Goliat jest typowym szczeniakiem. Ma okolo 2-3 m-cy. Jest w typie ras pinczer miniaturowy/chihauha. Obecnie waży 1700g. Rozpiera go energia, z dnia na dzień staje się coraz bardziej rozbrykany i przecudnie zabawny. Nie jest lękliwy, nie jest rozdygotaną psinką. To raczej maly chojrak, który z dnia na dzień pozwala sobie na coraz więcej. Lubi bawić się w aportowanie, przeciąganie, biega za pileczką. Kocha ludzi i zwierzęta. Jest nieco szczekliwy. [IMG]http://img97.imageshack.us/img97/1434/obraz747.jpg[/IMG] [IMG]http://img69.imageshack.us/img69/7154/obraz880.jpg[/IMG] [COLOR="Purple"][SIZE="3"]Serduszko[/SIZE][/COLOR] Do schroniska trafil w bardzo popularny sposób - zostal podrzucony. Trafil do klatki znajdującej się w pomieszczeniu, gdzie przebywaly inne szczeniaki. Maleńki, zabrany od matki by trafić w miejsce gdzie nie ma czulości. [IMG]http://img214.imageshack.us/img214/927/p1020659.jpg[/IMG] Serduszko nie ma jeszcze 8 tygodni. Waży 1400g. Ma króciutkie lapki i ogonek zawinięty nad grzbietem, no i to umaszczenie!! Rezolutny chlopaczek, dopiero uczy się zabaw. Sporo czasu spędza na szukaniu cieplego, przytulnego miejsca na drzemkę. Uwielbia się wtulać, a może raczej, bardzo tego potrzebuje. Na kolanach zasypia w sekundę. Ale nie myślcie o nim jak o mazgaju. Ten maluch nie da sobie tak latwo w kaszę dmuchać :evil_lol: [IMG]http://img36.imageshack.us/img36/2807/obraz738.jpg[/IMG] [IMG]http://img140.imageshack.us/img140/4106/obraz877.jpg[/IMG] 31.10 oba szczeniaki zostalyzabrane ze schroniska i trafily do mnie na DT. Od początku nie pozostawialam wątpliwości, że zapewnię im bezpieczny dom jesynie na 2 tyg. Potem z uwagi na wyjazd mialy trafić do innych bezpiecznych DT lub DS. Ale takowych na horyzoncie brak. Po zabraniu maluchów ze schronu, umarl jeden z pozostających tam szczeniąt. Sekcja wykazala parwowirozę. Serduszko choć przebywal w klatce byl w jednym pomieszczeniu z chorymi szczeniakami. Goliat przebywal w innym pomieszczeniu, jednak po zamieszkaniu z Serduszkiem i on stal się zagrożony. Oba szczeniory zostaly obejrzane przez weta. Dostaly szczepionki, które jak to określil wet, szybciej wytworzą przeciwciala. Nie mają [B]jakichkolwiek[/B] oznak chorobowych a ich stan jest bardzo dobry (czasami aż za bardzo :evil_lol:) [IMG][url]http://img94.imageshack.us/img94/7204/skanuj0002wo.jpg[/url][/IMG] Serduszko ze względu na zaróżowioną skórę, dostal zastrzyk przeciwzapalny. W weekend mam podać im 1/4 tabletki na odrobaczenie. [SIZE="3"][B]Potrzebny jest DS lub DT [SIZE="2"]od 15.11[/B][/B][/SIZE][/B][/SIZE] [SIZE="3"][B]Koszt weta to 100 zl[/B][/SIZE] Proszę o ogloszenia. mail [email]tundra@onet.eu[/email] tel 886 107 231
  15. Dzięki dziewczyny, ogloszenia się przydadzą. Sama jeszcze nigdy nie robilam żadnych ogloszeń i nic nie wystawialam na portalach ogloszeniowych. Więc chętnie skorzystam z waszych propozycji. Dzisiaj wieczorem zalożę szczylom wątek. Podam link tutaj. Dobrze, że astka już w drodze... Chętnie zaczekam na bardziej szczególową relację;)
  16. OK. Moje Drogie Panie. Jak Nina pokazala zdjęcia ze schronu zrobil się wielki bum. Wszyscy ratują, szukają pomocy, jakiegokolwiek miejsca dla pokazanych psów, kasy... Po raz pierwszy na dogo (choć nie po raz pierwszy w ogóle) zaproponowalam swoją pomoc w postaci dt. Po raz pierwszy.... i jakże się zawiodlam. Nie jestem typowym dt, jeżeli w ogóle można mnie tak nazwać, to chyba tylko odnośnie Goliata. Podalam konkretnie i uczciwie jak jestem w stanie pomóc. Trzeba bylo na gwalt wyciągnąć psy z tego gnoju, więc dalam co mialam na tą chwilę. Przypomnę: 2 szczeniaki (sunia i serce) mialy mieć dt w W-wie ale od "przyszlego tygodnia". Ostatecznie sunia pojechala do W-wy do dt od Ninki, a serduszko interesowal najbardziej jedną osobę : cyt. str.17 ".ehhh szczeniorek z serduszkiem i ten drugi gdyby ktos sie zgodzil przetrzymac...to za tydzien napewno beda dla nich miejsca jednego moze uda mi sie wziac a drugi do amstafki..." str.16 i czy ktos molgby przetrzymac szczeniorka z serduszkiem?przez jakies 9dni?prosze..w warszawie to tez by jutro pojechal..." str.20 co z tymi maluchami w klatce?bo moze da sie je uratowac?teraz to chyba wyscig z czasem zeby je ratowac..trzeba pisac do ludzi z poznania..moze ktos sie zlituje.." Zaoferowalam pomoc w "przetrzymaniu" szczeniaka (najpierw dwóch, serce i sunia, ale ona pojechala do innego dt). Dodalam do tego krótko trwaly dom dla ratlerka, podalam nawet konkretną datę 15.11. Rozmawialam z Niną przez tel. i kilkakrotnie pytalam o świadomość, że po 2 tyg.szczeniaki muszą mieć inne miejsce. Kiedy okazalo się, że jeden szczeniak nie żyje, parę razy pisalam (i mówilam) o potrzebie wcześniejszej wizyty u weta. o tym, że potrzebne są finanse. Napisalam, że zabiorę więc zabralam te 2 szczeniaki. Rozumiem, że można się wycofać z ofert w takiej sytuacji ale padla inna oferta: cyt. str. 25 ".ale moge wesprzec diagnoze serduszka i leczenie w razie co" a gdy się okazalo, że się nie wycofuję z pomocy i szczeniak ma u mnie miejsce na trochę, zaczęlo się delikatne wycofywanie: cyt.29 ".a serduszko..niech bedzie bezpieczny.." str.44 "co do serduszka to ja deklarowalam,ze sporboje mu znalezc dt albo u siebie cos wykombinuje ale w tym tyg jestem totalnie odlaczona od swiata bo jak mowilam na tydzien przeprowadzam sie do mamy i bede miec 4 rozne psy w tym jednego mordercewiec w przyszlym jesli nic sie dla serduszka nie znajde to sproboje go przyjac do siebie " str.59 "mysle tez o serduszku..uwazam,ze skoro jego stan jest stabilny to mozna by go oglaszac ale nie wiem zostawiam to do waszej decyzji " Uszanowalam pilność innych akcji z tego wątku! Nie zanudzalam i nie przypominalam się o moich dwóch, gdy zabierano bardziej chore szczenięta do Szczecinka oraz gdy uciekl gusi ON. Nie bardzo uszanowano mnie. Moje posty o sercu i Goliacie nagle są invisible?! Jestem "zagluszana" przez wzajemne oskarżanie się, docinki i zlośliwości. Moje posty delikatnie przypominające, że jest jeszcze sprawa "takich dwóch", są pomijane, bo lepiej odpowiadać sobie nawzajem na coraz bardziej zajadle posty. Piszcie sobie co chcecie, ja się w to nie wklejam. Wchodzę na ten wątek, bo oczekuję konkretów. Ale zdaje się, że wątek jest tylko rozrywką podnoszącą adrenalinę, bo niewiele więcej się tu dzieje. Osobny wątek? Jak mam go zalożyć skoro za 1.5!! tyg. psy mają być u kogoś innego na dt (gdyby nie znalazl się ds). Nie mogę wówczas prowadzić wątku. Ninka nie odpowiedzialaś na mój pw. Dokladnie rok temu zabralam do siebie sześć 2 tygodniowych szczeniąt, które szly do uśpienia. Dzialalam sama, bez wątków, bez dogo... ale mialam pelną świadomość, że sprawa, od momentu trafienia szczeniąt do mnie aż do szczęśliwego znalezienia im domu, jest na mojej glowie. Zrobilam to od początku do końca z ponosząc pelną odpowiedzialność, mleko, ręczniczki, karmy startery, wet., za wszystko sama placilam. Taką podjęlam decyzję. Rodziny, które wzięly pieski zgodzily się na zwrot kosztów weta. Ale gdyby nie... wiedzialam w co się pakuję. "Umiesz liczyć licz na siebie" i tym razem się sprawdza. Dlaczego zaufalyście mi i dalyście szczeniaki? Bo to jest dogo? Bo tu się ludzie wspierają (chociaż radą. Ja nie mialam nigdy psa nawet z zagrożeniem parwo.). I ja zaufalam dogomaniackiej braci - o naiwności. Zabralaś szczeniaki, radź sobie sama. Gdybym przestala pisać, czy ktoś by się zapytal o te psiaki?! Na razie nikt sam z siebie tego nie zrobil! Ja jestem cierpliwa. Moje dotychczasowe pytania byly przemilczane, lekceważone. Teraz oczekuję konkretnych odp. [B]clo[/B] - jak napisalaś,. stan malego jest stabilny; zabierzesz go po uplywie tych 9 dni czy nie? Jak tak to czym, z kim, kiedy dokladnie? Zamierzasz jeszcze pokryć koszty weta? [B]Nina[/B] - napisalam ci pw! odp. brak. Kto do cholery jest decydentem w sprawie życia tych psów?! Kto jest za nie odpowiedzialny? Nie odzywasz się do mnie (poza info. o parwo). Masz pomysl co dalej z nimi zrobić? Czy chcesz je oglaszać? Co z innymi szczeniakami, które są poza schronem? Zbierasz to info. o stanie ich zdrowia? Nic nie wiem o suczce z dt w W-wie. Dla mnie to też istotne, jak reagują inne psy z tej klatki oraz te chore! Co z kosztami za weta? Nic nie wiem,żeby w tej sprawie się coś dzialo. Rozumiem, że ponoszę je sama. Co z psami po 15.11? Czas leci a tu się nic nie dzieje. Zalożysz osobny wątek? Dziewczyny - padalo tu tyle rad co podać, co nie. Co mażna zrobić itd. Napisalam jak wygląda sprawa u moich (coraz bardziej tak czuję niestety) szczeniąt, NIKT się do tego nie odniósl. Nagle brakuje rad? Zero wsparcia? Kurka, naprawdę uważacie, że to tylko moja sprawa?! :angryy: Jestem sklonna to przyjąć ale napiszcie mi to do cholery w prost. Żebym nie musiala się gimnastykować nad czytaniem między wierszami. Zaproponowalam pomoc tym szczeniętom ale i w ten sposób wsparcie dla osób chcących pilnie wyciągnąć szczeniaki. I oto zostalam sama, na lodzie. Jeżeli sprawa dalej będzie leżeć, to rozumiem, że są one moją "wlasnością". Mogę decydować o ich życiu, pokierować ich losami w dowolną stronę. Mogę więc z nimi zrobić co zechcę i nie muszę się z tego nikomu tlumaczyć, nikogo informować co się z nimi stalo. Ciszę też uważam za zgodę. I że powtórzę za gusią... więcej się w taką akcję nie wmontuję. Może ten mega post nikomu już nie umknie.
  17. Serduszko wychodzi na dwór, a w zasadzie jest na chwilę wystawiany. Za każdym razem coś zrobi. Jednak nie oczekujmy, póki co, zbyt wiele. Jest poddawany socjalizacji, choć o to nie trudno, bo każda rzecz jest dla niego nowa (odkurzacz, suszarka). Normalnie uczestniczy w życiu domu. Nie zapytalam weta ile może mieć tygodni, ale sądzę, że może mieć mniej niż 8. Moja rola byla tutaj określona, wie to każdy kto czytal wątek, rozmawialam też osobiście o tym z Niną. Szczeniaki są u mnie do 15.11, a w zasadzie Goliat. Serduszko bralam na tydzień. Takie byly ustalenia. Czy zmienilo się coś i ja o tym nie wiem?
  18. Milo clo, że myslisz o swarzędzkich psach i że chcesz im wszystkim pomóc. Ale może najpierw skupmy się na tych, którym pomoc deklarowalaś. Dobrze, że chcecie wyciągnąć Lilu. Pamiętaj jednak, że na Twoją prośbę i deklarację pomocy zostal wyciągnięty serduszko ;) Myślisz o nim?
  19. Ja jestem już po wizycie u weta. Szczeniaki super. Ogólna kondycja ok. [B]Żadnyc[/B]h oznak chorobowych! Brak wymiotów, koopki bardzo ladne (że tak powiem :cool1:). Opowiedzialam wetowi jak stoi sprawa już telefonicznie. Postanowilam nie robić testów na parwo. Sam wet odradzal. Nie ma to za bardzo sensu, bo nie są one do końca miarodajne. Gdby testy wykazaly, że mają parwo, przy ich ogólnie bardzo dobrym stanie, postępowanie bylo by takie samo jak teraz. No i cena powalająca. Takie testy to koszt okolo 150-200 zl za jednego psa. Wet podal im szczepionkę. Uważa, że w ich stanie surowica nie jest dobrym pomyslem, że jej podanie nie zawsze wplywa korzystnie. I naprawdę, sluchalam co do mnie mówil, zadawalam pytania ale tyle myśli klębilo mi się po glowie, że gdzieś mi to wszystko ulecialo :roll: Więc nie powtórzę wam dokladnie dlaczego tak a nie inaczej. Podobno szczepionka zadziala lepiej niż inne podawane środki, w przypadku gdy psy mogly mieć kontakt z parwo ale nie wykazują objawów chorobowych. Dostalam też tabletki (wlaściwie tabletkę, bo 1/4 na psa) na odrobaczenie ale podam dopiero w weekend. Goliat, to prawdziwy olbrzym, waży cale 1,7 kg :evil_lol: Serce waży nieco mniej, 1,4 kg. Jest jeszcze jedno, serce ma zaróżowioną skórę na brzuszku, wokól fifolka. Wet to obejrzal, podal zastrzyk przeciwzapalny i kazal obserwować czy się tam nie drapie. Ale wg niego to nic takiego. Zgodnie ze swoją zasadą, że psy ze schroniska mają upusty, wizyta wyniosla 100 zl. Pytalam o ewentualną dezynfekcję i podobno domestos też się sprawdza.
  20. Cztery Lapy, chyba dziala od bardzo niedawna. Zdaje się, że to uczennica p. P. Lisieckiego z ABC. Jak zależy ci na pozytywnym szkoleniu to Akademia jest dobra. Zero awersji, tylko pozytywne wzmocnienia.
  21. Wiem jak to jest w bloku, ludzie wchodzą i wychodzą. Ale może zamiast ktoś pilnuje w domu czy pies nie wraca mógly siedzie na tej klatce i pilnować aby drzwi byly otwarte. Nie wiem gdzie dokladnie, zależy jak wygląda klatka. Ta opcja z próbą zwabienia go do klatki na poslanie (gdy już sam wróci oczywiscie) jest najlepsza na tą pore dnia. Jeżeli to sypialnia W-wy to o 17.00 kiepsko to widzię. Pies zwieje dalej. No i akcji z próbą naboju usypiającego też nie przeprowadzicie o tej porze, bo ciemni i dużo ludzi. Zadzwońcie do tego zoo, może wam chociaż powiedzą czy można na ulicy takie rzeczy robić.
  22. Jeżeli już planujecie taką akcję, może warto zwrócić się do zoo, ich wet na pewno ma taki sprzęt.
  23. Pamiętam jak się zachowywal w tej piwnicy. Najbezpieczniejsze miejsce dla niego to te które zna. Zdziwilo mnie wówczas, że pomimo, że gusia kucala tuż przy jego pslaniu (wtedy uciekl z niego) on na nie wrócil. Gdy gusia się poruszyla znów się z niego zrywal, by po chwili wrócić. A naprawdę bardzo się nas bal. Do klatki wraca bo tam jest bezpieczniej. Nie wejdzie do niej na przysmak ale może skusi go zapach jego bezpiecznego poslania. Może warto spróbować polożyć je na klatce schodowej, blisko wejścia ale w kącie. Tak wiem, ten sam post piszę w kilku miejscach gdzie jest mowa o tyn onku. No ale na razie nie ma lepszych pomyslów na "zaproszenie " go do klatki. Na silę go się nie zlapie - nie 2 osoby :shake:. Możemy jedynie bazowć na jego naturalnych instynktach i na tym na czym najbardziej mu zależy - na bezpieczeństwie. __________________
  24. Pamiętam jak się zachowywal w tej piwnicy. Najbezpieczniejsze miejsce dla niego to te które zna. Zdziwilo mnie wówczas, że pomimo, że gusia kucala tuż przy jego pslaniu (wtedy uciekl z niego) on na nie wrócil. Gdy gusia się poruszyla znów się z niego zrywal, by po chwili wrócić. A naprawdę bardzo się nas bal. Do klatki wraca bo tam jest bezpieczniej. Nie wejdzie do niej na przysmak ale może skusi go zapach jego bezpiecznego poslania. Może warto spróbować polożyć je na klatce schodowej, blisko wejścia ale w kącie.
  25. Zle wieści. Pies zapewne będzie chcial znaleźć bezpieczne dla siebie miejsce. Jak pól roku temu w tej stolarni. Jak macie tam jakieś osiedlowe zakamarki, stare bunkry w parkach, miejsca gdzie niewiele się dzieje. Oby takie znalazl, bo bieg na oslep może się źle skończyć. Acha, no i pamiętajcie, że już raz przecisnąl się przez niewielką szparę w plocie, teraz gdy jest przerażony może tez wleźć w wydawaloby się malo realne miejsce. Tyle przychodzi mi teraz do glowy....
×
×
  • Create New...