Gosia121
Members-
Posts
488 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Gosia121
-
Może powoli się przekona że sunie podchodzą do przytulania i głaskania i żadna krzywda sie im nie dzieje w końcu sam też zaryzykuje. A to że je traktuje jak zło konieczne to tez mu przejdzie prędzej czy później. Chyba że on z tych samotnych wilków jest czyli nikogo i niczego nie potrzebuje. Ale ta micha z żarełkiem i wodą jednak jest mu potrzebna...
-
Bercik i Rudzik znowu razem... za Tęczowym Mostem...
Gosia121 replied to Mortes's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Nie można sobie zarzucać się nie zrobiło tyle ile się chciało. Nie można się obwiniać że zrobilo się za mało. Oba staruszki dostały to co najcenniejsze na sam koniec ich żywota czyli miłość ciepły kąt opiekę i swojego człowieka na te ostatnie chwile. A to jest dla nich najcenniejsze. Należy pocieszać się tym że nie odeszły same zapomniane gdzieś tam. Ja uważam że to było bardzo wiele dla nich obojga a opiekunka była przy nich do końca i robiło się co tylko było można zrobić w tym momencie. -
Wielka szkoda że Babcia nie dała rady.
-
Bercik i Rudzik znowu razem... za Tęczowym Mostem...
Gosia121 replied to Mortes's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[FONT=lucida grande]To jest bajka o starym, schorowanym psie, który umarł niczyj, bo przez całe życie był niczyj. Czasem ktoś go pogłaskał, czasem dał jeść, a czasem uderzył i przegonił. Ten pies trafił do przedsionka psiego nieba, były tu piękne łąki do biegania, czysta woda do picia, zabawki, gałęzie, gryzaki. A na samym końcu był tęczowy most. I ten pies widział, że są tu też inne psy i że te inne trafiają tu najpierw tak jak on – stare, chore, kalekie, ranne, ale po chwili wszystkie biegają i bawią się, wszystko przestaje je boleć, zdrowieją. Ale żaden nie przechodził przez most. Czasem zdarzało się, że przychodził jakiś człowiek, głaskał niektóre psy i one wtedy młodniały, a kilka innych, czasem jednego zabierał ze sobą i przechodzili razem przez most. Ten człowiek i ten pies nigdy już nie wracali. Kiedy zapytał jednego z psów, które były tu dłużej, co to za ludzie i dokąd razem z psami idą, ten odpowiedział mu, że miejsce, gdzie się znajdują, jest tylko przedsionkiem psiego raju, a raj jest za mostem. Ale na most może wejść tylko ten pies, który przyprowadzi ze sobą swojego człowieka. Dlatego wszyscy tu czekają. Kiedy umiera człowiek, który na Ziemi był ich opiekunem, jego zwierzęta przechodzą razem z nim przez tęczowy most i idą do psiego nieba. Te psy, które człowiek pogłaskał i które odmłodniały to te, które spotkał w swoim życiu i w jakiś sposób im pomógł, np dając dom na czas poszukiwania prawdziwego domu, karmiąc głodne czy lecząc i doglądając przez czas powrotu do zdrowia. Ale te psy nie mogą z nim iść, muszą czekać na swojego człowieka. Więc kładą się i czekają spokojne i szczęśliwe, bo w przedsionku nieba czas nie istnieje i to wcale nie jest długie czy przykre czekanie. Pies o nic już nie pytał, wstyd było mu się przyznać, że on nigdy nie miał swojego człowieka i nie ma go kto przeprowadzić przez most. I tak dni mijały, różne psy przechodziły do nieba ze swoimi ludźmi, a on cały czas pozostawał w przedsionku. Aż pewnego dnia wszystko było jakoś inaczej. Od samego rana widać było, że coś ma się dziś wydarzyć, wśród psów panowało poruszenie, radość, nawet te najstarsze i zazwyczaj obojętne teraz były odmienione. I w końcu tak jak już nie raz przyszedł człowiek, ale ten człowiek podchodził do każdego psa, zagadywał, brał na ręce. Dotykał każdego psa i wszystkie psy zrobiły się znów młode i żwawe. Nawet on – do końca niczyj i bez domu czy człowieka. Potem człowiek zaczął iść w stronę tęczowego mostu i ku zdumieniu niczyjego psa zabrał ze sobą wszystkie, nawet na niego zawołał i poczekał. Razem z tym człowiekiem wszystkie psy przeszły na drugą stroną mostu. A kiedy niczyj pies zapytał towarzysza, dlaczego tak się dzieje i kim jest ten nieznajomy, on odpowiedział, że ten człowiek na Ziemi był wolontariuszem. Pomagał wszystkim bezdomnym psom, nie wybierał i na miarę swoich możliwości próbował jak najwięcej z nich uratować. Ale wszystkich uratować nie sposób. Kiedy umiera wolontariusz, Bóg pozwala mu spełnić ostatni dobry uczynek dla niczyich psów i człowiek ten może przeprowadzić przez most psy i koty, którymi nigdy nikt się nie opiekował, bo taki człowiek za nic nie mógłby wejść do nieba, pozostawiając je w jego przedsionku. Nie umiałby być w tym niebie szczęśliwy. Dla mnie to jest wielki żal i smutek gdy odchodzą psiaki staruszki zapomniane niczyje. Rudzik i Bercik odeszły od nas kochane w ciepłym kącie i nie samotne i to jest pocieszające. Długo szukałam tego wiersza bo on kiedyś ukazał się na jakimś wątku Dogo. Skopiowałam go bo jest piękny i w całości pasuje do naszych du dziadków. Ale one na końcu na pewno przeszły przez tęczowy most i tam są razem. Bardzo w to wierzę. Będę odwiedzać ten wątek bo o takiej psiej przyjaźni nie można zapomnieć ani o ludziach co na koniec zapewnili im wszystko aby godnie i spokojnie odeszły za TĘCZOWY MOST. [/FONT] -
I jak tam nasz Szaman z tymi młódkami pełnoletnimi! Ciekawe czy sypia dobrze czy? I czy się wysypia.
-
Bercik i Rudzik znowu razem... za Tęczowym Mostem...
Gosia121 replied to Mortes's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Tak to wielka niesprawiedliwość.Mogli jeszcze pożyć razem opiekując się sobą nawzajem i być u kochającego człowieka, ale los chciał inaczej.Szkoda wielka i ogromna nie zawsze umiemy się z tym pogodzić że tak się stało a nie inaczej. Najważniejsze jest to że nie odchodziły same tylko kochane w ciepłym pomieszczeniu na mięciutkim posłanku. A tam za tęczowym mostem też nie będą czekać aż je wolontariusz przeprowadzi tylko będą od razu razem hasać bo wspaniałych polach. Najważniejsze że były kochane do samego końca. -
Ha. Poczekajcie tylko trochę jak Szaman w konkury uderzy tylko będzie miał problem do której bo ma aż dwie panny. Tylko co by one się o niego nie pobiły bo to by była jazda nieziemska. No i proszę kobitkom nie wtykać od siusiumajtek a Szamanowi że to głuchy staruszek. Ten wiek tak ma że to chce to słyszy i widzi a co nie chce to nagle głuchy i nie do widzi. On te panny dobrze widzi i słyszy. Może się trochę wkurza że się na niego drą ale i im i jemu przejdzie szybko. Czekam na dalszy rozwój sytuacji i będę śledzić nieustannie wieści o wspaniałym pięknym Szamanie. Dobranoc Szamanku a dziewczynki niech Ci do snu śpiewają kołysanki.
-
Bercik i Rudzik znowu razem... za Tęczowym Mostem...
Gosia121 replied to Mortes's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Rudziku! Jak się czujesz kochany dziadeczku? -
Bercik i Rudzik znowu razem... za Tęczowym Mostem...
Gosia121 replied to Mortes's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Biedny Rudzik.Trzymam mimo wszystko za niego bardzo kciuki. Najważniejsze że nie będzie sam tylko cały czas jest wśród kochających ludzi. -
Bercik i Rudzik znowu razem... za Tęczowym Mostem...
Gosia121 replied to Mortes's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Jak się czujesz Rudziku? co tu taka cisza? -
Bercik i Rudzik znowu razem... za Tęczowym Mostem...
Gosia121 replied to Mortes's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Jak się czujesz Rudziku? Trzymamy za ciebie kciuki. -
Dobranoc Szamanie pięknoto jedna.
-
Bercik i Rudzik znowu razem... za Tęczowym Mostem...
Gosia121 replied to Mortes's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Zaglądam i czekam na nowe wieści.Trzymam kciuki -
Dobranoc Szamanie.
-
Bercik i Rudzik znowu razem... za Tęczowym Mostem...
Gosia121 replied to Mortes's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Tak to jest prawda. Dobrze że choć na te ostatnie dni-miesiące swojego żywota ma wspaniałą opiekę , ciepło i miłość całkiem obcego mu człowieka który poświęca dla niego bardzo wiele.I nie jest sam i on tym bardzo dobrze wie i może jednak podejmie tą nierówną walkę i pokaże jaki z niego wspaniały jest pies. -
Bercik i Rudzik znowu razem... za Tęczowym Mostem...
Gosia121 replied to Mortes's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Rudziku co u Ciebie? -
Dobrze że się udało.Ale stres był.Wiem co to znaczy.
-
Bercik i Rudzik znowu razem... za Tęczowym Mostem...
Gosia121 replied to Mortes's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Aż się boję ile ten biedak na kroplówkach jeszcze da radę. Ale dobrze że może choć troszkę je to nie będzie tak źle. Trzymam kciuki za Ciebie Rudziku. -
Moja sunia jest sporym psem i waży od 28-30 kg. w zależności od pory roku. Ale od kilku miesięcy ma problemy z sercem więc dostała leki na serce wzmacniające mięsień sercowy. Po jakimś czasie dostała silne ataki wymiotów i niesamowicie głośno wydające dźwięki z brzuszka i jelit. Leki dostała od weta nawet nie ważył jej dokładnie ile w danym momencie ważyła tylko sprawdzał jakie mocne dawki jej zaserwować. Podaję jej leki w całości wsadzam w kawałki pasztetu obwijam tabletkę i podaję na czczo zawsze przed posiłkiem.Za ok 20 min podaję jej jedzenie podgrzane na ciepło. Na samym początku była dieta kurczak gotowany z ryżem i jarzynkami po kilku dniach wprowadziłam też wątróbkę drobiową z ryżem i jarzynkami.Na chwilę obecną jest OK. Wymioty ustały, nie ma głośnego takiego odbijania z brzuszka i nie ma ślinotoku ale gdy tylko zmniejszyliśmy dawki leków pojawił się odruch wymiotny dziwne chrząkanie i ślinotok więc wróciliśmy na zestaw 2 razy po całej tabletce rano i wieczorem. Karmę dzielę jej na małe porcje przedtem dostawała 1 raz dziennie i wieczorem nieraz coś jeszcze podjadła teraz dostaje 3 razy na dzień i małe porcje. Przy dużej porcji potrafi jej się ulać więc pilnuję żeby to były małe porcje nawet jak lata z miska po kuchni że jeszcze by chciała to jej nie daję tylko wychodzę z nią na spacer. Suche kuleczki tylko sobie nieraz dojada sporadycznie bo ma nadziąślaki z jednej strony pyszczka i nie chcemy aby sobie drażniła tego aby nie krwawiły dziąsła.Chcemy uniknąć operacji bo one i tak potem mogą odrosnąć w szybkim tępie. Na razie się nie powiększają i nie rosną. Przy tych wymiotach jak je miała to niemal natychmiast bo 3 dnia odstawiliśmy z wetem wszystkie leki nasercowe aby nie podrażniać jelit i żołądka. teraz będziemy je powoli wprowadzać ponownie i obserwować czy się nic nie dzieje. Na szczęście nie miała przez ten czas żadnych utrat świadomości omdleń itp. Wszystkie leki dostaje oklejone pasztecikiem i je fajnie zjada na sercowe będzie dostawała do karmy a wszystkie pozostałe przed jedzeniem na czczo razem Ranigast Metoclopramid i Silimarol.tak jak wspomniałam pilnuję odstępu minimum 20 min. przed jedzeniem. Nie stosowałam u mojej suni żadnych puszek ani gotowego jedzenia zwłaszcza teraz tylko gotuję jej sama. Odpukać ale na razie jest wszystko w porządku.
-
Co słychać u Ciebie Szamanie.....
-
Bercik i Rudzik znowu razem... za Tęczowym Mostem...
Gosia121 replied to Mortes's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Rudziku! co u Ciebie? Jak się czujesz biedaczku Cisza taka brak jakichkolwiek wieści...... -
Moja psina ma zdiagnozowany nieżyt jelit i refluks. Dostaje na to Metoclopramid 2 razy po 1 tabletce do tego Ranigast 2 razy po 1 tabletce i Sylimarol 1 tabletkę na dzień. Do tego mniejsze racje ciepłego jedzenia 2-3 razy na dzień / dawkę pokarmu którą dostawała raz na dzień teraz ma podzielone na mniejsze porcje i dostaje je 3 razy.Stały dostęp do wody i jedzenia suchego. Tak zalecił wet. Śpi na poduszeczce aby łepek miała wyżej i jak na razie odpukać ale jest spokój i z wymiotami i ulewaniem pokarmu i mlaskaniem i najważniejsze to jak ja to nazywam orkiestrą w brzuszku czyli jakimiś dziwnymi odgłosami z brzuszka. Gdy jej się poprawiło była próba po 2 tygodniach zmniejszenia dawki leków po 1/2 tabletki ale bulgotanie wróciło więc wróciliśmy do dawek pierwotnych po 1 tabletce rano i wieczorkiem. Jak na razie jest spokój. Odstawiliśmy też wszystkie leki jakie dostawała na inne przypadłości na okres 2 tygodni teraz powoli je wprowadzamy na nowo po woli i obserwujemy czy nie robią się jakieś dolegliwości. Jest jak na tą chwilę OK. Na razie dawek leków nie zmieniamy na mniejsze tylko zostajemy przy pierwotnej wersji i tak jest dobrze.Tylko karmę gotuję stale świeżą czyli raz na dzień i przy tej częstotliwości potrzeba więcej wybiegać się aby nie przybrała na wadze za dużo i nic poza tym nie zmieniamy. jak na tą chwilę odpukać już drugi miesiąc jest bez wymiotów bekania i rewelacji wymiotnych.
-
Co tam Szamanie u Ciebie słychać? pozdrowionka dla Ciebie.
-
Bercik i Rudzik znowu razem... za Tęczowym Mostem...
Gosia121 replied to Mortes's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Co u Ciebie słychać Rudziku? -
Bercik i Rudzik znowu razem... za Tęczowym Mostem...
Gosia121 replied to Mortes's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Rudziku nie wygłupiaj się tu tylko w garść się bierz i zdrowiej.