Jump to content
Dogomania

filodendron

Members
  • Posts

    7523
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    5

Everything posted by filodendron

  1. [quote name='a_niusia']u nas tez jest babka, co chodzi z tlusta krowa amstaffka bez smyczy i mowi, ze jej wozka pilnuje. ta suka jest dosyc cieta na inne psy, ale jest tlusta jak prosie. normalnie szoruje brzuchem po ziemi. [/QUOTE] Ale ten "mój" pan twierdził, że pies jest super wyszkolony - wychodziło na to, że do pilnowania tego dziecka. A ja - głupia - nie zapytałam do czego konkretnie, a to ciekawe. Może ten dzieciak zakosami zasuwał dlatego, że go owczar zaganiał? Na zasadzie, żeby się za daleko od taty i jego piwa nie oddaliło? :D Kiedyś w górach spotkaliśmy pasterza ze stadem owiec i owczarkiem. Też tak sobie na luziku szedł z tyłu, za stadem, i tylko coś tam szemrał do psa, a pies wtedy zaganiając kierował owcami - a to w prawo, a to lewo. Tylko że pasterz - na nasz widok i naszego psa - potrafił usadzić swojego owczarka na tyłku samym tylko wzrokiem.
  2. [QUOTE=makot'a;19149891] Myślę, że gdyby ktoś zainwestował w jego edukację, to byłby to prawdopodobnie najlepszy behawiorysta z dotąd poznanych.[/QUOTE] A ja myślę, że ktoś inwestuje i to sporo ;) - Czarek z cyklu na cykl łagodnieje, a co brutalniejsze kawałki NG z netu wycofało. Gdyby nie uwzględnili opinii publicznej, program by się tyle czasu nie utrzymał. Ja tam sobie nie robię złudzeń, że w Meksyku psom jest fajnie - tam się psy na ogół traktuje z buta, jak podskoczą, więc długą drogę już przeszedł - to fakt.
  3. Właśnie wróciłam z dłuższego spaceru i miałam sytuację typu dwa w jednym - a'propos pilnowania psów i pilnowania dzieci. Idziemy sobie z mężem, pies na smyczy, z przeciwka widzę - nadciąga dziecko na rowerze, trochę zakosami, widać, że się uczy. Obok dziecka biegnie wyrośnięty owczarek niemiecki. Jakieś 20 metrów za dzieckiem i psem idzie właściciel psa - smycz beztrosko zawieszona na szyi, w ręku butelka piwa, chód wyluzowany tym piwem i z góry wiadomo, że nie zrobi nic w sprawie luzem biegającego Onka. Najpierw idziemy spokojnie, ale jak zobaczyłam, że onek odrywa się od roweru i wydłużonym kłusem sunie zjeżony prosto na naszego psa, no to po prostu ciachnęłam maleństwo na ręce, bo nie wiem przecież, co się będzie działo, za to wiem ze stuprocentową pewnością, że jeśli coś będzie się działo, to pan musiałby sobie piwo rozchlapać, żeby do nas dobiec. Jak się z panem zrównaliśmy, to mąż zapytał, czy nie uważa, że jednak na ścieżce rowerowej pies powinien być na smyczy. A pan na to, że nie, bo pies dziecka pilnuje :D Pierwszy raz słyszałam takie wytłumaczenie. Z wrażenia nie zapytałam, przed czym ten pies tego dziecka pilnuje? Przed upadkiem z roweru? Przed wilkami? Tak więc można spotkać pilnowane dziecko z niepilnowanym psem.
  4. No ale to musiałabyś razem ze skorupką to jajko zjeść, jak nasze psy ;)
  5. Nie tylko Polacy :) Właściwie wszyscy w mniejszym lub większym stopniu. Podobno obmawianie daje efekt terapeutyczny - chodzi o znalezienie i pokazanie takiego tła, na jakim my sami sobie lepiej się prezentujemy ;) W tym wypadku - o, ma pieniądze, a taki głupi :D
  6. [quote name='magdabroy']Uwielbiam czosnek :loveu: ale szpinak wolę jednak z jajkiem :loveu:[/QUOTE] I tak jest chyba nawet zdrowiej. Bo szpinak zawiera coś tam coś tam (szczawiany?), które nie są korzystne ale są neutralizowane przez coś tam coś tam, co jest w jajku. Może ktoś wie, co?
  7. A to nie są te same, które podlinkowała Gryf? Ja mam właśnie takie.
  8. Ja się na drugą książkę Czarka chyba nie zdecyduję. Pierwsza mi wystarczy. Nie mogę strawić tego bełkotu o energii :D Przepowiadam mu taką przyszłość, jak temu kolesiowi od krokodyli, bo kto mieczem wojuje - i tak dalej ;) No, może nie aż taką, ale na bank coś go w końcu tak użre, że trzeba będzie specjalistów, żeby jakoś sprawę zatuszować :)
  9. [quote name='zaginiona sara']Ja widziałam lepszą scenę, nowopodrzucony szczeniak machał ogonkiem do dziecka które samo wyszło ze sklepu, ok. mogło się bać więc zaczęło tupać, jak on się zaczął wycofywać i odszedł dziecko zachęcone leciało i go straszyło. Dopiero jak się położył ze strachu to dziecko poszło dalej. Skąd taka radość z dokuczania zwierzętom u tak małych dzieci? Brak wychowania.[/QUOTE] A to trzeba podziękować kolegom-psiarzom. Teraz, jak zrobiło się ciepło, średnio raz dziennie jestem świadkiem jak cudze psy napastują przypadkowo spotkane rodziny z dziećmi. Celują w tym labradory, czy raczej ich właściciele, którym się wydaje, że labom wszystko wolno, bo to urodzeni dogoterapeuci. Więc te laby podchodzą do wózków, potrafią włożyć tam łeb, podchodzą do dzieci, liżą po rękach, potrafią skoczyć na ubranie, zabrać piłkę albo latawca. Rodzice łapią dzieciaki na ręce przerażeni - jak widzą, gdy biegnie do nich pies bez smyczy. No i tupią, i krzykną czasem albo udają, że schylają się po kamień - bo właściciel psa nie reaguje albo reaguje niemrawo. A dzieci patrzą i się uczą. I tak to się kręci.
  10. [quote name='asco'] Wszystko pieknie zjedzone zaraz po wlozeniu do miski. [/QUOTE] No to się ciesz, bo masz z czego - naprawdę. Jak ktoś nie miał niejadka, to nie wie, jak to jest. Z fochem to każdy sobie poradzi - krótszą lub dłuższą głodowką i/lub wprowadzeniem zasad. Z niejadkiem - niekoniecznie. Z niejadkiem to nie działa, bo jemu na jedzeniu po prostu nie zależy - zje tylko tyle, żeby przeżyć a nie tyle, żeby nie chudnąć i być zdrowy. Skoro masz psa, który zjada wszystko, co włoży mu się do miski, to po prostu nie miałaś tego problemu. Co do karmy to zasadniczo się zgadzam - też wolę wydawać pieniądze na produkty nieprzetworzone. Ale nie każdy ma ochotę/czas babrać się z psim jedzeniem i ma do tego prawo.
  11. [quote name='zaginiona sara']A ja szpinaku nigdy nie jadłam ale mamy na grządce to spróbuję[/QUOTE] To sprzedam prosty jak drut przepis, który szpinakowym niedowiarkom zazwyczaj pokazuje nowe oblicze tego trawska :) Szpinak się płucze i odcina najgrubsze łodygi a liście pozostawia w całości. Powinna być tych liści duża micha bo po obróbce tracą objętość do 1/5. W dużym rondlu rozgrzewasz dwie, trzy łyżki oliwy i na to rozgnieciony czosnek, szybko mieszając, dosłownie 5-10 sekund, żeby nie zbrązowiał, i od razu ten szpinak, partiami, i też mieszać, mieszać, aż puści wodę i klapnie. I tak mieszając od czasu do czasu poddusić z 10-15 minut. Na pięć minut przed końcem duszenia dorzucić posiekany koperek. A po zdjęciu z ognia - kubek naturalnego jogurtu. Py-cho-ta :)
  12. [quote name='gryf80']ja też mam taka żeliwna na korbke-kupiona na targu od "ruskich"[/QUOTE] A moja na targu na Ruskiej :)
  13. Konkretnie to chyba systemu finansowania - za ilość. O tym korkowaniu w "naszym ukochanym mieście" to chyba nawet czytałam kiedyś w prasie lokalnej. Podobno 50% uczniów Staszica regularnie korkuje, ale nie wiem, czy to prawda. Tak czy siak, i niezależnie od wyników egzaminu gimnazjalnego, który jest wielką niewiadomą, oni przyjmą 280 osób. Podobno.
  14. [quote name='barberry'] Maszynki do mięsa też nie mam. Jedyne co mam z takich sprzętów to sokowirówkę :lol:[/QUOTE] Warto popatrzeć po jakichś targowiskach z rupieciami. Mój mąż z takiego przyniósł starą żeliwną maszynkę do mięsa na korbkę - za jedyne 25 złotych. Świetnie się sprawdza przy mieleniu korpusów czy skrzydeł, znacznie lepiej niż elektryczna, tylko trzeba tego faceta, który chce poćwiczyć górne partie mięśni ;)
  15. No chyba nie z historii ;) Powiedzmy, że te czasy miały swoje plusy, ale długofalowo chyba więcej minusów. Potem te podręczniki musiały troszkę spuchnąć, choćby dlatego, żeby wyprostować parę kwestii. Nie wiem, czy zachowałaś jakieś podręczniki z tego okresu - wszędzie walka klas i wybijanie się ludu robotniczego na jedynie słuszną i sprawiedliwą dziejowo pozycję. Jakby odciąć tę nowomowę, to byłyby jeszcze chudsze. Dziś to fantastyczne źródła historyczne. A w codzienności, owszem - skok od rewolucji przemysłowej do rewolucji naukowo-technicznej, Gierek, wzrost stopy życiowej, pomarańcze, no i długi - które spłacamy do dziś. Fajnie było ale daleko to nas nie zaprowadziło. Poniekąd dziś młodzież pada ofiarą tamtego okresu. Mamy "zdemoralizowane" społeczeństwo dorosłych, skrajnie roszczeniowe, nienawykłe do pracy (zwłaszcza nad sobą), które z mlekiem matki wyssało gospodarkę centralną i przekonanie, że państwo powinno zająć się wszystkim. Bez żadnych podstaw ekonomii, bez świadomości, że państwo to my i że z pustego w próżne i Salomon nie naleje. I takich też - często - młodzież ma nauczycieli. Zobaczcie, co się teraz dzieje - wszyscy protestują - taksówkarze, lekarze, nauczyciele, nawet rodzice z Warszawy i Poznania dlatego, że szkoły chcą zlikwidować szkolne kuchnie i postawić na catering. Wszyscy chcą wyszarpać kawałek tortu dla siebie, tylko nie wiadomo skąd ten tort wziąć. I jeszcze więcej wolnych dni od pracy, jeszcze jedno święto kościelne, państwowe - obojętne :) Ludzie chcą cudu - rozmnożenia chleba i ryb - bez pieczenia i łowienia, bo zupełnie nie rozumieją praw rynku. Moim zdaniem właśnie to nam zostawił Gierek i lata 70-te. W gospodarkach, w których od dawien dawna panują prawa wolnego rynku, system kształcenia chyba wyewoluował w dojrzalsze niż u nas formy.
  16. O fizyce kwantowej? Sporo - i to takich popularyzatorskich, jak np. wyżej wspomniana - ktoś ją musiał na polski przetłumaczyć. W zasadzie każda branża ma swoją "niszę" terminologiczną i zapotrzebowanie na obeznanych z nią fachowców-tłumaczy. Mój znajomy jest tłumaczem przysięgłym na angielski i wykładowcą angielskiego - i to jest jego główne źródło utrzymania. Oprócz tego z przyjemnością poświęca się tłumaczeniu na angielski naukowych tekstów historycznych. Dzięki temu, że - poza tym, że jest tłumaczem i nauczycielem akademickim - jest także z wykształcenia historykiem, ma full obłożenie jeśli chodzi o zlecenia, bo jest nieporównywalnie lepszy od tłumaczy, którzy historykami nie są. Oczywiście to tylko przykład - generalnie chodzi o to, że jedynie ciągłe podnoszenie kwalifikacji i poszerzanie horyzontów daje lepszy start i szansę na pracę, a tymczasem reforma idzie w kierunku coraz węższej specjalizacji. To oczywiście ma swoje dobre strony, i ja doceniam specjalizację, ale chyba nie na etapie szkoły ponadgimnazjalnej.
  17. [quote name='barberry'] btw. zamawiał ktoś coś kiedyś ze sklepu [URL="http://ekozwierzak.pl/"]http://ekozwierzak.pl[/URL]? [/QUOTE] Zamawiałam - nie było problemów. Z tego co wiem, na wątku barfowym jest kilka osób, które tam kupują i - jak dotąd - nikt nie zgłaszał kłopotów (choć też nikt o to nie pytał, więc może warto zapytać właśnie na wątku "barf")
  18. Podpis pod tym apelem mi się najbardziej podoba :D
  19. A choćby po to, żeby powstawały takie książki jak np. "Jak nauczyć fizyki swojego psa?" - to właśnie o fizyce kwantowej ;) Albo gdy przyjdzie tłumaczyć tekst o fałdowaniach hercyńskich przynajmniej wiedzieć, gdzie szukać informacji o tych fałdowaniach, żeby choć na pierwszy rzut oka wiedzieć, na przykład na rozmowie kwalifikacyjnej w sprawie tego tłumaczenia, że to nie o stylu architektonicznym mowa. Nie można narzekać na to, że młodzież jest - podobno - coraz głupsza, że uniwersytety się upowszechniają, że matura to nędzne 30% i robić to w odniesieniu do czasów, gdy matura była gwarantem ogólnego i dość wysokiego wykształcenia człowieka - nie można, bo wtedy to było właśnie wykształcenie ogólne. A teraz nie jest. I będzie jeszcze mniej. Szczególnie leży mi na sercu j. polski i historia, bo uważam, że przeciętnie wykształcony Polak powinien cokolwiek wiedzieć o historii i kulturze swoich przodków i choć trochę rozumieć procesy historyczne - po to choćby, żeby nie dać sobą manipulować politykom i innym gwiazdom sceny gospodarczo-politycznej, którzy wykorzystują haniebnie fakt, że ich elektorat w znacznej części nie potrafi dodać dwa plus dwa. Ponieważ uważam, że szkoła ma (powinna mieć) cel edukacyjny i że tego celu nie można, nie wolno wręcz, sprowadzić wyłącznie do zdobycia zawodu, jestem w stanie pogodzić się nawet z omawianiem fragmentów lektur, choć oczywiście nie użyłabym zacytowanej wyżej argumentacji. Choćby fragmenty ale więcej i w odniesieniu do współczesności - po to właśnie, żeby człowiek z maturą miał przynajmniej ogólny szlif, ogólne pojęcie o tym, jakimi ścieżkami przebiegała w Polsce historia literatury, wiedział które "milowe" dzieła wiążą się z jaką epoką i sytuacją i wiedział co z czego wynika. Chciałabym, żeby zmieniono system finansowania uczelni wyższych - żeby finansowanie uzależniono od poziomu studiów a nie liczby studentów - to wymusiłoby poważniejsze traktowanie matury nie tylko przez uczniów, ale także przez szkoły, bo odsetek maturzystów, którzy dostają się na wybrane studia kształtuje, wśród innych czynników, opinię i ranking szkoły średniej.
  20. Vollmers ma suszone mięso podobno dobrej jakości - coś porównywalnego do ziwipeak tylko trzeba domieszać do jakiegoś wypełniacza czy warzyw. Cena jest lepsza.
  21. [quote name='Tascha']Oo-dzieki za info- w takim razie koniecznie musze sie wybrac:) myslałam,ze specjalnie do Wwy trzeba bedzie smignąc po takie rarytasy :)[/QUOTE] Rarytasy można sobie zrobić samemu - w większości marketów są już gotowe zestawy do jednorazowego sushi. To taki komplet - parę arkuszy alg, specjalny ryż do sushi, sos sojowy, mata do zawijania ruloników plus dodatki i przepisy. Ja tak zaczynałam i bardzo fajnie wyszło. Właściwie to mnie tym zarazili przyjaciele i parę razy robiliśmy takie kolacje. No ale potem się uczuliłam na owoce morza :( i teraz robię czasem coś, co się nazywa "bar sushi" i nie jest sushi sensu stricte, ale idea ta sama - na przykład szparagi zawijane jak sushi w cienki omlet z jajek i do tego odpowiednie sosy. Dobre - tylko ktoś z przyjaciół podwędził mi książkę z przepisami.
  22. To spróbuj TOTW albo Wolfsblut. Jest jeszcze takie cudo jak ziwipeak, ale swoje kosztuje ;)
  23. [quote name='Tascha'] Filodendron- bardzo chetnie wybieorę sie do sprawdzonej knajpki -to jest w Lublinie (???) czy w Warszawie?[/QUOTE] W Lublinie. Córa mówi, że ze znajomymi była na sushi w Olimpie i w Satori na Popiełuszki. Mówi, że dobre. Ale ja za to pełnej odpowiedzialności nie biorę, bo to młodzież jest ;) *** Nie ma łatwego sposobu na odchudzanie. Jest tylko jeden słuszny i sprawdzony - ten z piosenki Wojtka Młynarskiego :D [URL]http://robmyswoje.wordpress.com/2008/12/28/odc-17-rap-w-sprawie-diety/[/URL]
  24. [quote name='from_wonderland']Co dziwne, moja sunia ściera na bruku tylko pazury z tylnych łap, podczas gdy te przednie ani nie ruszone. Zawsze mnie to zastanawiało :roll:[/QUOTE] Pewnie jest stosunkowo lekka. To nic takiego dziwnego, mój też tak ma - po prostu pies ma napęd z tyłu i inne siły działają ;) Do przednich łap mam cążki, niestety nie pamiętam firmy. Wyglądają mniej więcej tak: [URL]http://www.wszystkodlazwierzat.pl/obcinacz-do-pazurow-cazki-z-plastikowymi-raczkami.html[/URL] Gilotyny jakoś nigdy mnie nie przekonywały - niektórzy twierdzą, że bardziej miażdżą pazur.
  25. Też jestem fanką szpinaku. Lubię też na surowo, jako bazę jakiejś mieszanej sałaty. Już za chwilę będzie sezon na świeży szpinak, bo ten z mrożonek, nawet z tych najdroższych, jednak świeżemu nie dorównuje. Tylko to mycie szpinaku jest równie upierdliwe jak obieranie szparagów :roll:
×
×
  • Create New...