-
Posts
7523 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
5
Everything posted by filodendron
-
Ale oczka w Twoim rozstawieniu są bliższe naturze ;) Szczęście, że to oko się znalazło z dwóch powodów - też byłyby nerwy, gdyby ogr zjadł. A bezrobocie będzie rosnąć i na pewno tzw. "ścianę wschodnią" dotknie w większym stopniu niż Polskę A. To jest uwarunkowane geograficznie, społecznie i ekonomicznie (brak inwestycji), ale tak całkiem na marginesie to ja z kolei mam takie własne prywatne wnioski, że tutaj ludziom jakoś mniej się chce pracować, niż np. Ślązakom. Statystycznie oczywiście.
-
O kurczę, przeszczep twarzy :) Artystyczna robota :)
-
[quote name='panbazyl'] Bo w pewnym momencie juz dlużej się nie da ukryć wyjazdu "na wakacje" konika.... [/QUOTE] O rety :( - a nie da się jakoś wysłać konika na operację plastyczną czy inne spa albo coś? Kiszka, jak to mówią :/ Moje młode miało lalkę-szmaciankę Zuzię - miałam takiego stresa, że zginie, że na zapas szukałam sobowtóra. Trudne to są sprawy.
-
Jak myślicie, czy teraz gdy zaczęły się mrozy, sensowne byłoby opcjonalne dodawanie do psiego jedzenia tłuszczu kurzego, indyczego itp. zamiast tradycyjnie dodawanych olejów? Aktualnie skończył mi się olej z łososia i daję naprzemiennie olej z pestek winogron i oliwę z oliwek. No i zastanawiam się, czy ich nie zastąpić tymi zwierzęcymi. Nie żebym psu żałowała oliwy z oliwek ;) ale zimno jest, on ogolony, a takie zwierzęce na pewno są lepiej przyswajalne.
-
Nie wiem, czy usmażenie korpusów (czy jakakolwiek obróbka termiczna) to jest dobry pomysł. Nie podaje się kości po obróbce termicznej nie tylko dlatego, że to mało bezpieczne ze względu na ryzyko urazu przewodu pokarmowego (co powiedzmy eleminujesz przez mielenie) ale także dlatego, że po ugotowaniu/pieczeniu stają się prawie bezwartościowe dla psa. To już tylko "cement" złożony głównie z soli wapnia i fosforu w postaci trudno przyswajalnej. To, co było w niej wartościowego, czyli osseina, związki organiczne, wygotowało się do tłuszczu, który odlałaś. To już lepiej byłoby to ugotować i zachować wywar (tak jak wywar z nóżek, po schłodzeniu zamieniłby się w galaretę bogatą w kolagen). Poza wszystkim w tym posiłku jest trochę za mało mięsa, chyba że to były mocno mięsne korpusy, ale z doświadczenia wiem, że sklepach są raczej dość dokładnie obierane. Żołądki są wprawdzie dość bogate w białko, ale nie wiem czy to nie nazbyt monotonne jednak na dłuższą metę. Może zresztą te żołądki im nie podchodzą? Nie wszystkie psy lubią.
-
Pies jest u weta na kroplówkach, opieka "szpitalna" już od tygodnia - jak brzmi diagnoza lekarzy? Przecież muszą mieć jakąś koncepcję.
-
Ojć, mała rodzinna tragedia :/ Te ulubione zabawki to prawie jak członkowie rodziny - nie ma lekko. Trzymam kciuki za poszukiwania.
-
Raczej nikt za Ciebie nie podejmie decyzji i nie napisze: "rób to i to, bo tak jest najlepiej" :) Wrzuć w google hasło żywienie szczeniaka rasy dużej i trochę się oczytaj. Masz czas, bo na początku szczeniak i tak powinien jeść to, co dostawał w hodowli - dopóki się nie zaaklimatyzuje. Potem można zmienić na wybraną karmę lub inny rodzaj żywienia. Ale czy to będzie sucha karma, czy gotowane, czy BARF, to już sama musisz przemyśleć wszystkie za i przeciw biorąc pod uwagę możliwości czasowe, finansowe i organizacyjne. Każdy sposób ma swoich zwolenników. Na pewno niezależnie od wybranego żywienia warto pamiętać, że szczenię tej rasy potrzebuje wsparcia dla rozwoju stawów. Ewentualne suplementy i ich dawki powinny być dobrane do wybranego sposobu żywienia. Osobiście na pewno nie zostałabym na dłuższą metę przy Royal Canin, bo moim zdaniem to przeciętna marka za niedopasowaną do jakości cenę. Ale to tylko moje zdanie. Jeśli chodzi o wprowadzanie nowych pokarmów z takich "normalnych", ludzkich rzeczy, to jest dokładnie tak samo jak z małym dzieckiem - masz, więc pamiętasz :) - stopniowo, po jednym produkcie i obserwując reakcję.
-
Słodziak - a jak pasuje do narzuty :D Mój tak prostuje łapki, jak się go leżącego drapie po klacie :)
-
[quote name='taks']Tak gwoli ścisłości to u suki aktywność gonad jest tylko okresowa Znacznie dłużej iż fazy aktywności jajników trwa okres tzw. spoczynku ( anoestrus) gdy ich czynności wydzielnicze są zupełnie minimalne Można więc w pewnym uproszczeniu przyjąc że sterylizacja suki powoduje przedłużenie na stałę fizjologicznej fazy spoczynku uwalniając ją tym samym od okresowych skoków hormonalnych ( potrzebnych oczywiście do rozrodu ale już nie koniecznie dla zdrowia)[/QUOTE] W pewnym uproszczeniu można również powiedzieć, że sterylizacja zaburzając owe okresowe czynności wewnątrzwydzielnicze zwiększa ryzyko nietrzymania moczu o podłożu hormonalnym a także niedoczynności tarczycy. Sterylki są potrzebne, konieczne, pożyteczne. Są też statystycznie lepszym rozwiązaniem niż ryzyko, powiedzmy, ropomacicza czy innych schorzeń hormonalnie uwarunkowanych - ale jednak nie róbmy z jajników pryszcza ;)
-
[quote name='PaulinaBemol']I wet jeszcze stwierdził że sterylka zaburza gospodarkę hormonalną u suk :/[/QUOTE] Skoro wytnie się narządy wydzielające do krwi kilka istotnych hormonów, to trudno, żeby ta gospodarka została niezmieniona ;) Choć oczywiście to nie jest argument za dopuszczaniem dla zdrowotności - tak tylko, gwoli ścisłości ;) Tak się jednak zastanawiam, czy przypadkiem ten wzrost liczby klientów, którzy przychodzą z sukami ciężarnymi wyłącznie dla zdrowotności, nie ma przypadkiem związku z nowelą ustawy o ochronie zwierząt i zakazem rozmnażania/sprzedawania poza hodowlami?
-
[quote name='tully']Mniej wiecej 300 gram na psa o wadze 30 kg - wg skali 1 dkg (czyli 10 gram) miesa na kilogram masy ciała duzego psa. U psow malych przyjmuje sie 2 dkg na kilogram masy ciala. [/QUOTE] Jak dla mnie to by się mniej więcej zgadzało pod warunkiem, że to mięso zważy się po ugotowaniu a nie na surowo.
-
Jak moje dziecko leżało w szpitalu na diecie półpłynnej, to były to przede wszystkim takie zawiesiny mięsno-warzywne z dodatkiem jakiegoś "wypełniacza" typu ryż, ziemniak - wszystko zmiksowane na gęstą zupę. W sumie taki gerberek tylko trochę płynniejszy niż oryginalnie. Serwowano to wszystkim na takiej diecie (w sensie: półpłynnej) niezależnie od szczegółów zabiegu/schorzenia. To po prostu miało oszczędzić organizm w trakcie leczenia. Taka w każdym razie była teoria. Myślę, że całkiem uzasadniona - tak jak te wspomniane gerberki - było to bialko, węglowodany i wartości z warzyw ale w formie łatwej do przyswojenia i nie drażniącej układu pokarmowego. Nie wiem, jak z psami, ale wydaje mi się, że w skali paru tygodni, nie ma sensu przejmować się jakimś szczególnie precyzyjnym bilansem. Najważniejsze żeby było lekkostrawne i żeby pies przyswajał bez kłopotu. Potrzeba trochę czasu - tak myślę.
-
[quote name='engelina_88'] Powinien, dlatego pytałam o tą mielonkę, jako dodatek do czegoś bardziej płynnego, żeby wyszła taka papka. Gdzieś mięsko muszę upchnąć, a na gerberki chyba bym nie zarobiła. Póki co gotuję, ale może zaczniemy wprowadzać surowiznę. W końcu też można zblenderować. Kości odpuścimy :([/QUOTE] Dla mnie między gerberkami dla dzieci a surowym mięsem typowo dla psów barfujących jest spory wachlarz możliwości jeśli chodzi o białko zwierzęce (gerberki to często po prostu zmiksowane z warzywami gotowane mięso - można to zrobić samemu :)). Osobiście bardzo ostrożnie wprowadzałabym surowiznę również z tego względu, że psiak ma mocno osłabiony system immunologiczny zarówno trudnym zabiegiem, przebytym stanem zapalnym, jak i antybiotykoterapią. No ale to tylko moje zdanie i upierać się nie będę :)
-
[quote name='kahoona'] mnie sie już nie chce niczego tłumaczyc, dobrej zabawy, wywalam wątek z subskrypcji[/QUOTE] No i dla laika takie stanowisko jest niestety przykre. Miłej pracy i dobrej zabawy. W sumie rozumiem - też mam chęć niektóre ugrupowania wywalić z subskrypcji :/
-
A taki kubek to można będzie gdzieś kupić? :)
-
[quote name='panbazyl']tak, ten dwunożny jest debeściak, a w dodatku z własnej hodowli pod własnym przydomkiem.[/QUOTE] :happy1: Zaczipujesz? ;) ;)
-
A czy do czasu wygojenia jelit taki psiak nie powinien być jednak na diecie półpłynnej, tak jak ludzie po operacji jelita?
-
Czy ja wiem, czy takie funkcjonalne? Pierwsze, co przyszło mi do głowy, to mycie i suszenie tego po każdym psim piciu, żeby fornir nie zaczął odłazić. Chyba wolę miski na terakocie :)
-
A ja właśnie doczytałam na stronie chyba jedynej polskiej hodowli australijskich labradoodli, że oferują psy w rozmiarach - standard, średni i miniatura. Ta hodowla jest b. młoda - jakim cudem australijskie labradoodle z krzyżówek pudli standardów z labradorami już "dorobiły się" miniatur? :crazyeye:
-
Ogar w trawach, a na śniegu to Panbazyl się najpiękniej komponuje :) Fotografia prawie czarno-biała ;)
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
filodendron replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='rozi']Skończy się na tym, że wszystkie wymuskane pieski będą chodzić z żółtą wstążeczką, bo ludzie pomyślą że modna :megagrin:[/QUOTE] Gdy Giertych był ministrem edukacji, licealiści i studenci mieli sobie przypinać żółtą wstążeczkę na znak protestu - żeby się jeszcze komuś za tę żółtą wstążkę nie oberwało - no bo w dodatku na psie... ;) ;) -
[quote name='Tascha']A po co ocet? Takich niemieszanych nie robiłam, ale robiłam swego czasu takie prawdziwe-tzn "pyrkane" na piecu :) na piecu sie nigdy nie przypalaja, robia sie powoli ale nie trzeba pasteryzowac ani cos,a smak i aromat....mmm...a jak sie zesarzeja to najwyzej sie zsychaja-nie psuja sie :) a teraz nie mam na razie pieca... pasteryzowałas te niemieszane?[/QUOTE] Nie mam pojęcia po co ten ocet - pierwszy raz robiłam (ale robiłam trzy razy). Może wchodzi jakoś w reakcję z cukrem i sprawia, że nie przywierają? W każdym razie nie czuje się go w smaku, ale dawałam mniej niż w przepisie. Pasteryzowałam w piekarniku. Nie mamy piwnicy sensu stricte - nasze piwnice są na "poziomie zero", więc nie jest jakoś bardzo chłodno, tak jak w piwnicy wkopanej w ziemię. Wszystko pasteryzowałam. Na próbę zostawiłam jeden słoik żurawiny z pomarańczami niepasteryzowany - otworzyliśmy go parę dni temu i był ok, więc może nie jest to niezbędny etap nawet w naszej niezbyt zimnej piwnicy
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
filodendron replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='sleepingbyday']zależy od miasta, ale myślę, że ze 3 lata można liczyć. ja wyniki widzę w swojej okolicy, nie, zeby każdy się schylał, ale z dwóch pierwszych kupozbieraczy zrobiło się tak z dziesięciu. żólta wstążka przyjmie się albo nie, ale trudno, żeby sie przyjeła hop siup.[/QUOTE] Mnie się ten pomysł ze wstążką na początku bardzo spodobał, bo zasadę działania mniej więcej znałam ze światka koni i koniarzy (tam funkcjonuje/funkcjonowała (?) czerwona wstążeczka - w grzywie, jak gryzie, w ogonie, jak kopie). Po zastanowieniu jednak myślę, że będzie tak, jak ze wszystkim - ludzie dzielą się na kulturalnych i kulturalnych inaczej. Pierwsi nie zostawią kupy na chodniku, choć nikt nie patrzy, nie pozwolą podejść psu do drugiego bez pytania, a drudzy będą mieli to gdzieś i będzie jak było. Plus cała rzesza nieuświadomionych, którzy będą traktować wstążkę jako ozdóbkę lub inny gadżet (kiedyś miałam adresówkę w postaci złotego krążka - pani z psem mnie zaczepiła, że mam psa medalistę - myślała, że my chodzimy z jakimś medalem z wystawy uwieszonym u szyi :)) -
Ja jestem z siebie dumna, bo w tym roku po raz pierwszy mam w piwnicy swoje własne powidła i swoje własne żurawiny - wszystko ze zwykłym, poczciwym cukrem. No i mam nadzieję, że jak się do teraz nie zepsuły (robiłam wrzesień - październik) to już się nie zepsują. A powidła wyszły pyszne. Robiłam wg tego przepisu: [url]http://www.mniammniam.com/POWIDLA_SLIWKOWE_BEZ_MIESZANIA-10195p.html[/url] I słowo daję, że wyszły - proste jak drut i nic się nie przypaliło, choć brzmi groźnie - znajoma, która robi od lat swoim sposobem nie chciała uwierzyć, że powidła wyszły bez mieszania :)